czwartek, 12 czerwca 2014

Paryski krok w przyszłość.


Aż się boję z tobą gdziekolwiek jechać – mąż popatrzył na mnie z lękiem – przyciągasz dziwne sytuacje… Ale po kolei.

Ostatni week-end – długi i parny – minął nam pod znakiem Paryża. Postanowiliśmy zejść trochę z utartych, paryskich, turystycznych ścieżek. Lekcję pod tytułem: “must see/must be” in Paris, mamy zaliczoną dawno temu.
Tym razem chcieliśmy poczuć specyficzną atmosferę tego miasta, a gdzie ją najlepiej poczuć jak nie na Montmartre, w dziewiątej dzielnicy, dwa kroki od Moulin Rouge? Z naszego uroczego hoteliku, w stylu początku ubiegłego wieku, jest tylko kwadrans do opery, niewiele dalej do Sacre Coeur i przysłowiowy rzut czapką do słynnego Placu Pigalle, gdzie niby jesienią obżerała się kasztanami niejaka Zuzanna.



Właściwie gdybyśmy tylko łazili dookoła hotelu, atrakcji też by na weekend nie zabrakło. Najbardziej żałuję, że nie mogłam zajrzeć do znajdującego się w bezpośrednim sąsiedztwie Musée de la vie romantique (zamknięte w dni wolne i święta). Tym bardziej, że naznaczone śladami naszego Chopina i jego ekscentrycznej, wieloletniej kochanki Amantiny Aurory Lucilii Dupin znanej na świecie jako George Sand. Nic straconego, będzie na następny raz. Dziś przekornie opowiem o innej części miasta.



W niedzielny poranek, gdy Paryżanie obracali się jeszcze w swoich łóżkach na drugi bok po szaleństwach sobotniego wieczoru, my jak przystało na przyzwoitych, ambitnych turystów zrobiliśmy ogromny (fu)turystyczny krok: z dzielnicy czerwonych latarni wprost do Paryża XXI wieku. Przy okazji mieliśmy tu sprawę do załatwienia, ale o tym później.




Dzielnica La Défense znajduje się w departamencie Hauts-de-Seine w zachodniej części miasta. Swoją nazwę wzięła od nazwy pomnika zbudowanego w drugiej połowie XIX wieku, upamiętniającego poległych obrońców stolicy podczas wojny francusko-pruskiej. To główne centrum biznesowe w kraju, mekka samobójców (samozagłady można dokonać w bardzo spektakularny sposób) i przykład pięknego zastosowania najnowszych rozwiązań urbanistycznych. 



Najlepiej dojechać tam jedynką paryskiego metra. Gdy wyjdziemy na zewnątrz, znajdziemy się na słynnej osi wschód- zachód, wpisanej na listę UNESCO. Na jednym jej końcu widnieje w dali Łuk Triumfalny, a na drugim nowoczesny łuk Arka, kluczowe dzieło duńskiego, bardzo skromnego artysty, który nie doczekał za życia ukończenia swego projektu.



La Défonse zachwyca rozmachem i śmiałością rozwiązań. Na szczęście nie stała się kopią Manhatanu z identycznymi, ciasno ustawionymi koło siebie klockami do nieba. Wszystko dzięki przytomności umysłu i nieprzekupności decydentów, którzy zamiast tradycyjnej zasady opłaty za powierzchnię użytkową w metrach kwadratowych, wprowadzili opłatę za… zużytą objętość powietrza w metrach sześciennych! Sprytne… Dzięki temu powstały tu różne w kształtach budynki stanowiące harmonijną całość.





Obowiązuje tu całkowity rozdział pieszych i pojazdów (słynna zasada karty ateńskiej: Le Corbusier) Transport kołowy musiał zejść (dosłownie) do podziemi.
Miałam za mało czasu by zwiedzić tu wszystko jak trzeba, jak lubię. Ale odgrażam się sobie i wam, że tu jeszcze powrócę! Aby rozmach tej dzielnicy na zawsze przemówił do wyobraźni i zaistniał w naszej świadomości, kilka najbardziej charakterystycznych faktów (zaczerpniętych z wikipedii) ujęłam w punkty:

1)      Mieszka tu na stałe 20 tys ludzi.
2)      150 tys. ludzi pracuje na powierzchni 3 mln2 powierzchni biurowej.
3)      CODZIENNIE przejeżdża tędy/przechodzi 400 tys ludzi!
4)      11 ha obsadzono zielenią i zbudowano 20 fontan.



Uwaga, uzależnieni od netu: w każdym miejscu publicznej przestrzeni dzielnicy istnieje nieograniczony dostęp do błogosławionego Wi-Fi :)

A dlaczego przyciągam dziwne sytuacje? (patrz: początek posta)
Tego dowiecie się już w najbliższą sobotę. 

“Zostańcie państwo z nami” – chciałoby się zakończyć wyświechtanym, telewizyjnym sloganem. 

34 komentarze:

  1. Właśnie dziś rozmawiałam z Połowicą, że chcę do Paryża! a tu masz, przewodnik mi się trafił ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. I didn't know that Paris was so modern. It's a part I haven't seen yet.

    Greetings,
    Filip

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. For me it was surprise too :)
      Good week-end :)

      Usuń
  3. Agnieszko, byłam, widziałam... Nie mam tak wspaniałych zdjęć, bo byliśmy za krótko i nasz aparat kończył swój żywot. Dowiedziałam się, że jest tam bardzo duża liczna samobójstw... w tych niezwykłym nowoczesnej dzielnicy Paryża. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie i pieknie ... i strasznie... całuski

      Usuń
  4. Agnieszko pięknie się prezentujesz- przyznaj sie, że szukałaś najlepszego tła dla własnej osoby:)
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, my kobietki! :) W istocie rzeczy tak było jak mówisz, ale jak póxniej zobaczyłam się na tych zdjęciach to połowa od razu do kosza powędrowała! I stwierdziłam kategorycznie, że musze zacząć się odchudzać :):):)

      Usuń
  5. Chyba jednak wolę ten stary Paryż :)
    mieszkałam na Rue Cambon w pobliżu apartamentu Coco Chanel....klimatyczne okolice

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jeden i drugi lubię... na swój sposób :) buziole

      Usuń
  6. Miło było z Tobą popodróżować:):

    OdpowiedzUsuń
  7. Zostaję z tobą:-)))))))))
    A o Paryżu wciąż marzę i kojarzy mi się on ze "Spóźnionymi kochankami"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu! przypomniała mi się ta książka, która dawno temu czytałam, bo na zawsze pozostal mi po niej klimat Paryża w pamięci, teraz sięgnęłam po nia na nowo i podczytuje po kawałeczku :)

      Usuń
  8. Pięknie pokazałaś Paryż, byłam wiele lat temu w 1990 roku, miło mi było pozwiedzać z Tobą, ożyły wspomnienia...pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
  9. Oh Paris,Paris ..... moja córka spędziła około 20 lat we Francji ,więc sama rozumiesz ile mam pięknych widoków w pamięci.....:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. och, to Paryz masz w jednym paluszku, jak to mówia! :) miłej niedzieli

      Usuń
  10. Przypomniałaś mi tymi zdjęciami, że też mam fotkę przy Moulin Rouge. Byłam w Paryżu kilka lat temu. Chętnie bym tam wróciła, bo niestety wszystkiego nie udało się zobaczyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko zaliczyć Paryż za jednym pobytem, wiem coś o tym... :)

      Usuń
  11. Paryż marzenie mojej córki:)))miło się ogląda i czyta:)))Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
  12. Paryz, moje niespelnione marzenie.
    Dzieki za zdjecia i ciekawa wycieczke w Twoim towarzystwie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzenia się spełniają czego ci zycze :)

      Usuń
  13. Paryż, Paryż - westchnęła sobie Stokrotka, która była tam ostatnio 14 lat temu.
    Zapraszam też do Wersalu u siebie.

    I jeszcze do napisania czym jest ...
    Zajrzyj proszę ....

    P.S. Pisałam Ci juz kiedyś, że sliczna z Ciebie dziewczyna??????

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cała Stokrotka! :) Taki komplement od drugiej kobiety w niedzielny, pochmurny poranek (poranek, bo niedawno co powstawalismy) to jak promień słońca na zachmurzonym niebie! I jak tu nie lubić zycia! :)

      Usuń
  14. Agnieszko, dziękuję Ci za tę piękną wycieczkę, buziaki:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Dzielnica futurystyczna - jednocześnie piękna i straszna, jak ktoś wcześniej to określił.
    Ale w promieniach słońca wygląda raczej pięknie.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  16. Zdecydowanie wole ciepły, stary Paryż
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. Nowoczesne architektura piękna, ale tylko tyle. Nie porwała mnie za serducho. Zbyt jałowa, minimalistyczna i zimna. Zdecydowanie wolę starocie, za to z duszą ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. Byłam tam 17 lat temu i dzięki Tobie Aguś powróciły wspomnienia......kolorowych snów........BCH

    OdpowiedzUsuń