czwartek, 31 stycznia 2019

Naczynia połączone


Dzień dobry. Lub dobry wieczór. Nie ważne,  o jakiej porze dnia do mnie zawitasz, czuję się zobowiązana .
Odkryłam możliwość dodawania postów z telefonu,  co bardzo ułatwia mi zagonione życie. W ten sposób mogę być bliżej Ciebie i częściej z Tobą,  mój drogi czytelniku.
Dodawanie postów z telefonu ma tą zaletę,  że możesz robić to praktycznie wszędzie i tak często jak tego chcesz. Siłą rzeczy wpisy są krótsze i bardziej spontaniczne, tak jak to robię na Facebooku.
Jednym z nich właśnie chcę się z Tobą podzielić. 
Jest to cytat zasłyszany. Przeczytałam go na portalu "Złote myśli " dawno temu.
Podobnie jak wielu z Was,  notuję słowa innych, które do mnie przemawiają,  zapadają w pamięć i serce.
Ten, o naczyniach połączonych, bardzo odzwierciedla stan mego ducha i ciała kiedyś i teraz, a brzmi tak:

"Mamy dwa połączone naczynia: pierwsze to nastawienie,  drugie, to jakość życia. 
Im pozytywniejsze i bardziej twórcze jest Twoje nastawienie,  tym lepsze masz życie. 
Błąd większości ludzi polega na tym,  że starają się polepszać jakość życia,  nie zmieniając nastawienia do niego.  Życie nie lubi tych,  co go nie lubią,  więc jeżeli chcesz, by Ci zaczęło dawać to, co ma najlepszego,  zacznij jemu dawać to,  co w Tobie najlepsze. "
Życie nie lubi tych co go nie lubią...
Najwartościowsze spostrzeżenia wydają się być zarazem najprostsze...
Nie lubiłam kiedyś życia jak pryszczy na nosie, a ono odpłacało mi się pięknym za nadobne, jak mówi stare przysłowie.
Odkąd rozkochałam się w codzienności (czytaj: zmieniłam nastawienie) - nie mogę się go nachwalić.
Polecam. To działa. 

czwartek, 24 stycznia 2019

Bulwar jak życie. Wita i żegna. Jak świt i zmierzch.


Życie płynie szybciej, niż chęć podzielenia się z Wami tym co je nurtuje. Miesiąc niepisania, to dużo. Wydarzyło się w tym czasie wiele rzeczy, najbardziej głośną i wstrząsającą z nich była śmierć prezydenta Gdańska. Pozwolę sobie przytoczyć tekst, nie do końca poprawny politycznie, który zamieściłam na www.korzeniewska.com

Oto i on:
Bulwar jak dobry gospodarz miał ręce pełne roboty. Witał i żegnał. Jak świt i zmierzch. Przyjmował i odprawiał podróżników z dalekiego kraju, w którym naprzemiennie od lat w konwulsjach rodziła się i konała nadzieja. Na lepsze życie"
"Witraż" 
Miało być radośnie, noworocznie z życzeniami i obietnicą regularnego pisania, bo gdy patrzę na datę ostatniego wpisu, jestem czerwona jak piwonia. Ale znów życie wymknęło się z utartego schematu.
I cytat z mojej ostatniej powieści, opisujący jeden z brukselskich bulwarów jakoś sam mi się wpisał w charakterystykę ostatnich wydarzeń w Polsce i pierwsza myśl, że mój kraj - jak ten bulwar, na którym ciągle rodzi się i dogorywa nadzieja - na lepsze życie. 
Więc dzisiaj tylko garść myśli, niedopowiedzianych, niedokończonych, subiektywnych, pozwalam im swobodnie płynąć przez moją głowę, starając się, by nie ulec pułapce wzajemnych oskarżeń, wzajemnej mowy nienawiści obu stron konfliktu, którego zarzewiem była śmierć, dla niektórych kontrowersyjnego prezydenta Gdańska. 
ŚMIERĆ W GDAŃSKU  
Bulwar - jak życie.
Wita i żegna.
Jak świt i zmierzch. Narodziny i śmierć.
​Mimo, że śmierć jest jedną z najbardziej oczywistych rzeczy w naszym życiu - trudno się do niej przygotować, zawsze przychodzi nie w porę. Ta przyszła podczas Finału Orkiestry Owsiaka w Gdańsku . Podobnie jak Katastrofa Smoleńska, podzieliła i tak już podzielony naród na dobre.
Jedni gotowi są wynieść zamordowanego na ołtarze, inni wypominają liczne niejasności podczas jego długiego rządzenia. Powstają teorie spiskowe, które zaczynają żyć swoim życiem, a nawet obrastać legendą. Tylko godnej ciszy nad trumną brak. Wszak umarł człowiek.
Mówią, że jedyna sprawiedliwość jest taka, że jesteśmy równi wobec śmierci. Nie powiedziałabym tego. Może po śmierci - tak, ale nie wtedy, gdy przychodzi. Śmierć polityka, celebryty, dostojnika kościelnego odbija się głośnym echem; im bardziej znany człowiek, tym większy szum medialny. Tym bardziej taką śmierć można wykorzystać. O zmasowanych śmierciach dzieci w Afryce, o lokalnych wojnach domowych, o dramatach prostych ludzi uwikłanych w wojny karteli narkotykowych, mało kto chce mówić, roztrząsać temat, szkoda antenowego czasu, to nie są "użyteczne zgony". Czy mam o to pretensje? Nie, stwierdzam tylko fakt świadczący o tym, jak ten świat jest stronniczo i przewrotnie urządzony.  
Picture
A ja dziś przeczytałam świadectwo matki o bohaterskiej walce kilkuletniej dziewczynki; o jednej z tych milionów anonimowych śmierci i pięknych, za krótkich żyć.
​Każdemu, kto ma jeszcze wątpliwości co naprawdę ważne jest w naszym istnieniu powinien przeczytać tę książeczkę. Za jej sprawą ta mała księżniczka długo jeszcze będzie żyć w naszej pamięci. Za sprawą tego opowiadania, znów poustawiają się nam rzeczy według prawidłowych hierarchii ważności. W należytej ciszy. I zrozumiecie, że oceniać postępowanie innych, ich wybory, decyzje, może jedynie ten, kto znalazł się w identycznej sytuacji, a nie politycy z sejmowych ław, panowie o napełnionych brzuchach, modnych krawatach i wykrochmalonych kołnierzykach i wyfiokowane, rozhisteryzowane panie - ludzie, z tysiącem jedynie słusznych, papierowych teorii.

A tylko ten, kto przechodzi przez burzę, ma prawo skarżyć się na pioruny i deszcz... 
Picture

Dawać, nie dawać? 
Jedni dają Owsiakowi, inni Caritasowi, jeszcze inni nikomu nie dają, lecz najwięcej krytykują. Każdy ma swoje powody i racje. Jesteś ciekawy czy i komu ja daję?
Przeczytaj o tym tutaj: