czwartek, 28 lutego 2019

50 to nie wyrok!

"W czasach kryzysu (jak i w każdych innych) najlepszą inwestycją, jest inwestycja w SIEBIE. W swoją wiedzę, swój rozwój, w swoje życie. To jedyne aktywo, które nie traci na wartości. " Aneta Styńska

Zdarzało mi się wątpić w trud jaki sobie zadawałam kosztem przyjemności, beztrosko spedzanego czasu z przyjaciółmi...
Zadawałam sobie pytania, na które w tamtej chwili nie znajdowałam odpowiedzi: PO CO?
W JAKIM CELU?
JAKIM KOSZTEM?
Po latach zaczynam zbierać owoce, w postaci odpowiedzi na tamte pytania- efekty moich wyrzeczeń.
Na przykład, znajomość języka, który ponoć miał mi się do niczego nie przydać  - otwiera mi kolejne i kolejne drzwi możliwości.
Pamiętaj!
Tylko chwasty rosną szybko.
Wartościowe rośliny wymagają pielęgnacji, cierpliwości i zachodu.
Spektakularnie spadać mogą tylko meteoryty.
I krótki jest ich żywot.
Uwierz kobiecie po 50.
Ona wie co mówi i dokąd zmierza.
Pierwsze 40 lat bywa błądzeniem, szukaniem drogi do celu.
Wszystko co dobre i spełnione przyszło do mnie znacznie później.
Oczywiście, sięgaj gwiazd w każdym wieku, już od kołyski wyciągaj po nie dłonie.  Chcę Ci tylko powiedzieć- że wiek to nie wyrok na urzeczywistnianie marzeń. 
www.korzeniewska.com

#womansecret #365days #365be #myphilosophy
#blonde #mylife #zaczarowanacodzienność #korzeniewskacom #złotemyśli #lovelife❤️

On i ja


Jest ktoś, kto kocha mnie bezwarunkowo i prostolinijnie.
Dzieli moją radość, nie pytając o jej powód.  Nie pyta jak ludzie: dlaczego się tak cieszysz? Jakby coś było niestosownego w podskokach, czy merdaniu ogonem.
Nie pyta jak ludzie:  dlaczego płaczesz? I choć nie rozumie łez, zmiata te słone kropelki szorstkim językiem z moich policzków.
Nie mówi jak ludzie: tak długo na Ciebie czekam, a Ty przychodzisz spóźniona, lub że tak długo Cię nie było. 
Mój pies macha miarowo ogonem w rytm niewypowiedzianych słów:
dobrze, że jesteś, dobrze, że jesteś, dobrze, że jesteś...

P.S. Niektóre kultury uważają psa za zwierzę nieczyste. Z mojego wieloletniego życia pod jednym dachem ze zwierzętami wynika, że w niektórych przypadkach - bycie psem, brzmi dumniej, niż bycie człowiekiem.
Uczmy się od zwierzat bycia ludźmi....
Wtedy mimo posiadania kłów, nasz piekielny świat złagodnieje.

Zachęcam do zerknięcia na mój profil na instagramie

czwartek, 21 lutego 2019

Nie z tego świata




Wczoraj w nocy pojechałam z synem na lotnisko. Zanim wylądował samolot, na który czekaliśmy, pokazał mi jedno z tych czarownych symbolicznych miejsc, których obecności tuż obok nie można zauważyć nawet szóstym zmysłem. W rozbuchanym pędzie cywilizacji, w swoim własnym zmęczeniu nieustannej za nią pogoni,  nagle stanęłam jak wryta.
Przysięgłabym, że w płaskim jak deska, najeżonym beznamiętnie pulsującymi światełkami krajobrazie okołolotniskowym - nic już więcej nie ma...
Żyłam w tym przeświadczeniu, odkąd znam to lotnisko i odkąd zdarza mi się latać.
A może to mi się przyśniło?
Może to jakaś fatamorgana?
Pomiędzy jednym pasem startowym, a drugim, wyrwany lotnisku, otoczony stalową siatką -  kęs ziemi.
Otwarta na oścież brama.
Ramiona sękatych krzyży zwrócone w stronę lądujących i startujących maszyn. Nadkruszone w betonie jasne twarze Chrystusów. I spokój. Mimo huku lotniska obok - oaza spokoju. Aż dusza boli.

Cienie krzyży jak żołnierze patrzące w niebo niepokoju - zdawały się gadać.
I po co? Po co tak pędzicie?
Jakby błogosławily te biedne, w konwulsyjnym pośpiechu istoty w stalowych maszynach. I ulga, że one tu, a nie tam w przestworzach z nimi. Na baczność. Na czas. Na godzinę. Na terminy.

Spojrzałam w szklane oko kamery na bramie.
Zamrugała na mnie czerwonym spojrzeniem cyklopa.
Zadzwonił telefon, że wylądował.
Wsiadłam do samochodu.
Dziwnie się czułam.  Nieziemsko - to chyba najlepsze określenie i nie mam na myśli błogiego samopoczucia.
Byłam pewna, że przez moment zanurzyłam się w innym świecie.
Wróciłam na ziemię.
Nie byłam pewna, ale...

Pocałunek powitania był prawdziwy.
I zapach papierosa.  I ciepło ręki.
Z pośpiechem lecz zadowoleni, że wszystko poszło zgodnie z planem ruszyliśmy w stronę autostrady. Do domu.
Na moment odwróciłam głowę w ich stronę.
Jeszcze nie teraz. Jeszcze nie. Milcząco przytaknęli.
Dziękuję Wam za tyle słów. Bez słòw. - szepnęłam.

P.S. Dziś zapukał do drzwi policjant. Ponoć łaziłam w nocy po cmentarzu koło lotniska. Kamera zarejestrowała nr rejestracyjny samochodu. Był zdziwiony, ale gdy tylko mnie zobaczył zrozumiał wszystko. Dziwaków nie brakuje. Zadał kilka rutynowych pytań i odfajkował sprawę.  Pojechał dalej na rowerze. Zamknęłam za nim drzwi i napisałam ten post.

poniedziałek, 11 lutego 2019

Ulica Hiszpańska czyli: płacz, tańcz i walcz!




No i stało się . Odważyłam się marzyć na przekór niektórym malkontentom, którzy uważają,  że śmiałe marzenia są nieodpowiednie i zbyt zuchwałe, by mogły być spełnione.
W przededniu moich 51 urodzin (tak, są jutro, wyłączyłam powiadomienia na facebooku, bo chcę je w spokoju świętować  z moimi absolutnie PIERWSZYMI czytelnikami,  czyli z WAMI) chcę pokusić się o małe podsumowanie.

Jak już powiedziałam  mam 51 lat.
Myślę,  że z 5 lat temu (nie chce mi się dokładnie sprawdzać) zaczęłam blogować nie mając o tym zielonego pojęcia.
4 lata temu wydałam moją pierwszą książkę, nie zdając sobie sprawy. jak bardzo ten fakt zmieni moje życie.

3 lata temu porzuciłam pracę w korporacji,  skazując się na trud samodzielnej wędrówki, głodne,  chłodne i czasami beznadziejne dni. Lecz nigdy nie przyszło mi do głowy zawrócić z tej drogi lub żałować.  W nagrodę  los obdarzył mnie możliwością poznania wspaniałych,  nietuzinkowych ludzi, których NIGDY nie miałabym okazji poznać w normalnych okolicznościach, smakiem sukcesu na miarę siebie. Poszerzyłam horyzonty,  obaliłam wiele fałszywych sądów na temat ludzi, świata i mnie samej, przeżyłam wiele przygód z telewizją,  prasą i radiem.  Zadebiutowałam jako prelegentka, ja która myślałam,  że nie potrafię publicznie skleić zdania! Odbyłam setki spotkań autorskich! (Zaznaczam, że nie jestem jakąś szczególnie znaną pisarką) Stałam się ufna i otwarta na życie, podszkoliłam warsztat pisarski,  rozwinęłam skrzydła, powiązałam lęki w supełki i zostawiłam je na rozstaju moich wątpliwości: czy to nie za późno? Czy się nie wygłupiam? Czy mam coś do powiedzenia w TYM WIEKU!...
Widocznie miałam coś do powiedzenia, skoro na przestrzeni 3 lat mojej twórczości wydałam z wydawnictwami lub samodzielnie 5 pozycji.

Nadszedł dzień,  gdy spełniło się kolejne nieśmiałe marzenie przeciętnej 51- latki z malowniczej wsi nad Bugiem.
Po raz pierwszy będę na targach książki w Brukseli,  na których zadebiutuję francuską wersją moich emigracyjnych opowiadań.

Po co to wszystko mówię? Żeby się chwalić? Nie! Boże uchowaj! Moje osiągnięcia nie są z pewnością sukcesem na miarę kraju, czy Europy . Są sukcesem na miarę moich skromnych możliwości, umiejętności  i moich ograniczeń.
Chcę tylko powiedzieć,  Tobie, który się być może jeszcze wahasz, odważ się odważyć!
Inaczej nic z tego nie będzie.
Tańcz,  płacz i walcz! Pracuj jak wół.  Jeśli kochasz swoją robotę,  nie będziesz czuł jak ci pot zalewa oczy, to będzie słodki trud. Po tym poznasz, że podążasz drogą pasji.
Gdy zwatpisz, nie odpuszczaj!

Pewnego dnia rozprostujesz zbolały kark, za plecami będziesz miał ciernistą drogę,  a przed sobą świetlistą tęczę.
To ten moment, na który trzeba nieraz poczekać, u mnie trwało to całe 4 lata.
Długo i niedługo zarazem.
Czy już wszystko zostało opowiedziane?
Ależ skąd! Najlepsze jeszcze przede mną.
I przed Tobą też.  Tylko determinacja i wytrwałość zaprowadzą Cię tam, gdzie mieszkają Twoje marzenia.
Jeśli jesteś z Brukseli, zapraszam Cię na targi książki 17 lutego. Bądźmy tam razem


piątek, 1 lutego 2019

Mgliste pragnienia


Nie mogę się powstrzymać,  by nie podzielić się z Wami kolejnym mądrym słowem,  które z czeluści internetu nawiedziło mnie prawie o 2 nad ranem. Nich również Wam da do myślenia . Dobrych,  nocnych rozmyślań życzę,  dla tych, co z różnych powodów spać teraz nie mogą.
Nie jesteście sami. Ściskam ❤

"Często mamy mgliste wyobrażenie naszych pragnień, tego, co chcemy osiągnąć, bądź tego, kim chcemy być.
A przecież:
"Nie wystarczy posiadać pragnienia podróżowania, intensywniejszego życia, przeżycia czegoś. Wszyscy również posiadają te pragnienia.
Gdybyś miał wysłać wiadomość do przyjaciela, nie wysłałbyś mu liter w kolejności alfabetycznej, by sam ułożył sobie z nich wiadomość, nie wysłałbyś mu również zbioru przypadkowo wybranych słów ze słownika. Wysłałbyś natomiast spójne zdanie, takie, które niesie ze sobą pewne znaczenie." "Złote myśli"