sobota, 23 marca 2013

Rzeczy nie są takie, na jakie wyglądają.




Codziennie jadąc do pracy przejeżdżam koło małego kościółka w sąsiedniej miejscowości. Przed kościółkiem znajduje się skwerek z wielką spróchniałą wierzbą i równie pokiereszowaną przez starość brzozą. Zwieszone do samej ziemi ramiona wyglądają jakby z trudem utrzymywały ciężar gałęzi. Ogólnie miejsce to jest zaniedbane i jedynie te dwa drzewa przyciągają wzrok zasłaniając skromną świątynie, która drzemie sobie z tyłu w zapomnieniu.
Jakiś czas temu oburzenie moje sięgnęło zenitu, gdy dostrzegłam rozkopany skwerek i ani śladu drzew! 
Szybko, jak to w Belgii bywa z architekturą ogrodową - posadzono duże już żywoploty, drzewka, rozwinięto trawniki i posadzono bratki. Jednak już po chwili oburzenie przeszło w zachwyt, gdy ujrzałam przepiękne zielone witraże kościółka. Słońce prześwietlało go na wylot co dawało niesamowity efekt. Zobaczyłam tę małą, niepozorną świątynię w zupełnie nowym świetle - dosłownie i w przenośni!
A przecież znam to miejsce od paru lat! To znaczy, tak mi się tylko wydawało...
Zrozumiałam, czemu mialo służyć usunięcie tych na pół umarłych drzew....
I przypomniała mi się bajka o dwóch aniołach.... Posłuchajcie... 



Bajka o dwóch aniołach
Dwa podróżujące anioły zatrzymały się na noc w domu bogatej rodziny.
Rodzina ta była bardzo zamożna, lecz mało gościnna i odmówiła aniołom nocowania w pokoju dla gości, który znajdował się w ich rezydencji. W zamian za to anioły dostały miejsce w małej, zimnej piwnicy. Po przygotowaniu sobie miejsca do spania na twardej podłodze, starszy anioł zobaczył dziurę w ścianie i naprawił ją. Kiedy młodszy anioł zapytał dlaczego to zrobił, starszy odpowiedział:
"Nie wszystko jest tak, jak nam się wydaje."



Następnej nocy anioły przybyły do biednego, ale bardzo gościnnego domu farmera i jego żony, by tam odpocząć. Po tym jak farmer podzielił się, resztą jedzenia jaką miał, pozwolił spać aniołom w swoim własnym łóżku, gdzie mogły sobie odpocząć. Kiedy następnego dnia wstało słońce, anioły znalazły farmera i jego żonę zapłakanych. Ich jedyna krowa, której mleko było ich jedynym dochodem, leżała martwa na polu. Młodszy anioł, był w szoku i zapytał starszego anioła:
"Jak mogłeś do tego dopuścić? Pierwsza rodzina miała wszystko i pomogłeś im - oskarżył starszego anioła - druga rodzina miała niewiele i dzieliła się tym co miała, a ty pozwoliłeś, żeby ich jedyna krowa padła".




"Nie wszystko jest tak, jak nam się wydaje"
- odpowiedział starszy anioł. Kiedy spędziliśmy noc w piwnicy tej rezydencji, zauważyłem że w tej dziurze w ścianie było schowane złoto. Od czasu kiedy właściciel się dorobił i stał się takim chciwcem niechętnym do tego by dzielić się swoją fortuną, w związku z czym zakleiłem tą dziurę w ścianie, by nie mógł znaleźć złota znajdującego się tam. W noc, którą spędziliśmy w domu biednego farmera, Anioł Śmierci przyszedł po jego żonę. W zamian za nią dałem mu ich krowę.
"Nie wszystko jest tak, jak nam się wydaje."

Bajkę opowiedziałam dzięki: 
http://www.frieling-interkultura.com/bajkaoaniolach.htm




A on też zasłuchał się chyba, sliczny piesio mieszkający w sąsiedztwie. Widać miał ochotę na bliższą znajomość! :)


22 komentarze:

  1. Superbe endroit et tres jolie petit eglise ;o)

    et gros coups de coeur pour le chien,j adore sa tete ;o)

    bon w end !

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam tą historię. Zawsze sobie ją przypominam, gdy dzieje się coś nie po mojej myśl, coś co z początku wydaje się złe.

    OdpowiedzUsuń
  3. Hiding behind the three, fluffy dog.

    Greetings,
    Filip

    OdpowiedzUsuń
  4. Great pictures! Kisses.
    http://solaanteelespejo.blogspot.com.es/

    OdpowiedzUsuń
  5. Czasem tak jest że dostrzegamy piękno po pewnym czasie albo z innej perspektywy:))))Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  6. Aguś fajnie, ze przypomnialaś tą hisorię o aniołach , wydaje mi się, że nasi aniołowie też nam robia różne "psikusy" a my nawet nie zdajemy sobie czasem sprawy i rozpaczamy "po zdechniętej krowie"......

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rozpaczamy "po zdechniętej krowie" ) przepięknie to Malino ujęłaś, dobranoc :)

      Usuń
  7. Ty mi się tu nie chowaj za drzewem tylko wydawaj te swoje powieści, historie...bo zajęłam już honorowe miejsce na swojej półce na Twoje dzieła.
    Aga, świetnie piszesz, lekko i ciekawie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cha, cha! ale sie usmialam, bo mowisz to samo co moj szwagier: ty sie nie zajmuj glupotami tylko pisz! :)

      Usuń
    2. Ejjj! baty dla szwagra, blogosfera to poważna sprawa;-) niech On Cię nie zniechęca, tutaj też pisz:)
      Ja ten blog traktuję troszkę lekko, troszkę żartem bo taki chochlik drzemie we mnie od dzieciństwa, ale na miotłę też się potrafię przesiąśc. Ale to już wiesz:P

      Usuń
    3. Tak tylko sie droczy, a jak znam zycie to sam podglada bloga :) byl zachwycony jak o nim posta wysmazylam, ach ci mezczyzni :)moj maz tez podglada jednym okiem :) :)lubie te meskie podchody! ;)

      Usuń
  8. Znam tę bajkę - piękna. Tak dokładnie jest w naszym życiu. Patrzysz, widzisz i nic, aż tu nagle... nie jest takie jak myślałaś...

    OdpowiedzUsuń
  9. Rany Aguś-to mi przyjemność sprawiłaś tym komencikiem :)Jeszcze tego bloga nie zamykam, na razie tylko zapraszam na nowy, nie wiem co zrobić, szkoda mi pisania tutaj. Być może przeniosę posty, a może je zostawię tutaj z okrojonymi zdjęciami.Zrobi się ciepło, to może mnie olśni jeszcze parę razy, przy szyciu nie chciałabym za bardzo elaborować-choć pojęcia nie mam, jak się od tego czasem powstrzymać :) You know it :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo pouczająca opowiastka, wezmę ją sobie do serca i zachowam, na gorsze chwile w moim życiu. Dzięki , że się nią z nami podzieliłaś! Takie historie dają mi zawsze do myślenia...

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam nadzieję Aga,że nie weźmiesz mi za złe iż sobie właśnie tą bajkę skopiowałam do notatnika:)

    OdpowiedzUsuń
  12. nie wszystko jest tak, jak nam się wydaje. po prostu rewelacja. na pewno muszę to opowiedzieć naszej katachetce;) ciekawe co ona na to ?;)

    OdpowiedzUsuń