niedziela, 10 marca 2013

Bajka o dobrym i złym królu. Belgijski Wersal.



Był sobie król. Król o wielu twarzach. Najdłużej panujący, najbardziej kochany i najgoręcej znienawidzony. Znajdzie się wiele przymiotników, które zebrane do kupy namalują obraz władcy innego niż wszyscy. Inteligentny, przebiegły, chciwy, zachłanny, nieszczęśliwy, pracowity, skromny, podły, bezwzględny, samotny, niezrozumiały, egocentryczny, oszczędny, uprzejmy, lecz surowy... Ale Leopold II, bo o nim mowa, to też wielki budowniczy, wizjoner, człowiek, który brzydził się dworską intrygą, choć nie zawahał sie jej użyć, by podstępnie wyłudzić od Afrykańczyków ich ziemie.
Ale po kolei...

Następca Leopolda I był zapalonym globtroterem. Gdy został królem, jego marzenia nabrały znamion obsesji. Uczynić Belgię potężnym krajem z licznymi koloniami jakie w owym czasie miała już Holandia. Szukał, dopytywał, obserwował, zjeździł niemalże cały świat, promował belgijskie produkty... Nie lękał się trudów podróży i posiadał zdolności, dziś powiedzielibyśmy - menadżerskie. Osamotniony w swoich dążeniach, skłócony był ze swoimi ministrami, którzy nie rozumieli jego geniuszu i nie podzielali śmiałych marzeń.

Leopold II nie kochał swojej żony. Okazywał jej publicznie pogardę. Urodziła mu trzy córki i syna. Nudziła go i irytowała. Nie zdołał, a może nawet nie próbował jej nigdy pokochać. Gdy jego niespełna 10-letni synek, oczko w głowie ojca, zmarł, król całkowicie odwrócił się od żony. Biedna Maria Henrietta von Habsburg zmarła w samotności, opuszczeniu i niekochaniu. W otoczeniu swoich psów, lamy i papug... Dwie jej najstarsze córki też nie miały szczęścia w miłości. Najmłodzej Klementynie, ojciec pod groźbą wydziedziczenia zabronił wyjść za mąż. Była jedyną z sióstr, która cieszyła się względami surowego rodzica. Zawdzięczała je prawdopodobnie swemu fizycznemu podobieństwu do Leopolda. Cieszył się , że posiada "jego oczy" i sadzał koło siebie w czasie oficjalnych ceremonii. O losie smutnej królewny Klementyny opowiem następnym razem. 




W 1878 roku belgijski król zlecił sir Stanleyowi , który był podróżnikiem i dziennikarzem, udać się w podróż  w okolice środkowej części rzeki Kongo i rozpocząć tam kolonizację. W zamian za różne europejskie towary, na przykład bale materiałów tekstylnych sprytny wysłannik podstępnie nabywał od poszczególnych plemion prawa do ich ziem. A wiele nie trzeba było by zawrócić w głowach niepiśmiennym, niewyedukowanym, łasym na błyskotki plemiennym przywódcom. Natura ludzka niezmienna jest niezależnie od stopnia cywilizacji. Patrząc na próżność, zachłanność i krótkowzroczność dzisiejszych polityków ośmielam się sądzić, że od czasów plemiennych nic się nie zmieniło. Prywata przede wszystkim, a tak zwana “troska o dobro publiczne” to wymysł na potrzeby mamienia  maluczkich, czyli nas. 

Ale wracajmy do niefortunnego króla.




W ten nieuczciwy sposób Leopold II stał sie wkrótce właścicielem Konga. Nieprzebrane bogactwa okupione eksterminacją miejscowej ludności zaczęły płynąć nieprzerwaną rzeką do Belgii.  Czytając o bestialskim traktowaniu ludzi, dochodzę do szokującej konkluzji, że obozy koncentracyjne Hitlera i Stalina są pomysłem wtórnym , tylko daleko bardziej technicznie rozwiniętym, jak na XX wiek przystało....
Najdziwniejsze jest to, że król, który zjeździł cały świat, nie postawił nigdy swojej stopy na swoim prywatnym folwarku jakim było Kongo. Troszeczkę juz pisałam o tym kiedyś tutaj: Merode. Każdy ma swój Pałac Kultury





Król, mimo, że cechował go wojskowy dryl życia, mimo, że pozbył się swojej żony, nie mógł obejść się bez płci pięknej... Temperamentny, potrzebował kontaktów z kobietami jak tlenu. Prawdopodobnie przystojny w młodości, na starość wyglądał jak zgorzkniały satrapa.Wszystkie jego rezydencje zaopatrzone były w tajne przejścia, fałszywe meble, które okazywały się ukrytymi przejściami, tak by król mógł zachować dyskrecję podczas spotkań z kochankami. "Kręciły" go piękne, błyskotliwe, zuchwałe niewiasty, których zaprzeczeniem była jego własna żona.




Ale Leopold II to też wielki budowniczy, który nadał Brukseli znaczenie. Był mecenasem sztuki. Za jego czasów powstały najpiekniejsze arterie, budynki. Uczynił Brukselę królową secesji. Nie szczędził na sztukę złota, ani zapału. Budował i przekształcał stolicę z rozmachem. Wizjoner, który jakby przewidział, że w naszych czasach rower stanie się królem miasta. nakazał zbudowanie trzech najważniejszych alei z rozmachem, szerokich i długich. Ideą przewodnia było, by łączyły miasto z terenami zielonymi poza nim, by "wychodziły" w głąb okolicznych lasów. Oto post o jednej z tych alei: Avenue de Tervuren





Tak powstał belgijski Wersal, na końcu Avenue de Tervuren. Obecnie jest to Muzeum Konga. Ale o losach eksterminacji muzeum to niewiele wspomina również dziś. Kolonizacja, walka z analfabetyzmem, roslinki, zwierzątka i takie tam gładkie pierdoły. Ale ani słowa o mordowaniu, obcinaniu rąk i genitaliów, gwałceniu kobiet. Dla oszczędności kul, z których żołnierze musieli się szczegółowo rozliczyć ustawiano Murzynów w jednym szeregu, tak by by jednym pociskiem zabić jak najwięcej ludzi. Ponoć na samym początku działania muzeum, jako eksponaty były w nim wypchani ludzie i bynajmniej nie byli to Belgowie...







Pod koniec swego życia król wycofał się z oficjalnej działalności i coraz więcej czasu zaczął spędzać samotnie. Może myślał o swoim życiu, które zatoczyło smutne koło? Zgorzkniał i zdziwaczał jeszcze bardziej. Wydziedziczył swoje dwie starsze córki, których od dawna nie widywał. Wszystkie swoje dobra wraz z państwem kongijskim tuż przed śmiercią przekazał Belgii. Młodziutkie, belgijskie państwo nie bardzo sobie poradziło z tym niefortunnym prezentem. Nie miało na niego pomysłu, więc... dzika eksploatacja trwała dalej. Mimo, że król nie chciał szumnego pogrzebu i królewskich atrybutów władzy, jego bratanek i następca tronu, Albert zarządził uroczysty pogrzeb. Kazał zdjąć z nieboszczyka zniszczone, stare szmaty i ubrać godnie, jak na króla przystało. Ale to nie zjednało odchodzącemu szacunku obywateli.
Leopold II odchodził w niełasce swoich poddanych. Konduktowi żałobnemu towarzyszyły wyzwiska, gwizdy i zniewagi... Taki smutny był koniec najbardziej kontrowersyjnego i znienawidzonego króla Belgów... 



Jego następca Albert, kochany i dzielny król Belgów ( w Belgii krol nosi tytuł króla Belgów, a nie Belgii) to zupełnie inna historia, nie tak pomroczna i gorzka, ale nie zakończona happy endem. Do następnej opowieści :)

43 komentarze:

  1. ...czytam Cię z wielką przyjemnością! Potrafisz pięknie grać słowem i ubierać myśli... A opowiadane przez Ciebie historie połykam jednym haustem! :-))) Ściskam Cię mocno, Moja Droga!! I po cichu mam nadzieję na jakieś spotkanie w międzyczasie, gdzieś na drodze krajowej nr 48 :-PP

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie... na drodze krajowej... to doskonałe miejsce schadzek wodniczek... sciskam :)

      Usuń
  2. I weź tu bądź dobrym 'menadżerem' ...
    Rzeczywiście kontrowersyjna postać...
    Ale za to ciekawie to opisałaś. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawa opowieść. Belgia jest na obrzeżach zainteresowania polskiego nauczania historii. Wiemy tylko, że miało kolonie, a tu proszę... taka historia z tym Leopoldem II.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama mętnie znałam historię Belgii dopóki nie zaczęłam się tym interesować. Wiedziałam, że to taki mały, bogaty kraik w Europie który, własnie - ma kolonie :)

      Usuń
    2. Dzięki Tobie dowiaduję się nieco więcej.

      Usuń
    3. mam nadzieję, że nie zanudzam :) na początku jak zakladałam bloga "modowo-ogólnotematycznego" moja siostrzenica przestrzegała mnie, że teraz mamy społeczeństwo obrazkowe i nikt nie będzie chciał tego czytać, bo ludzie ( zwłaszcza w blogosferze) nie skupiają się na tekstach tylko obrazkach, rzeczywiście na początku tak było, co wprawiło mnie w przerażenie, ale się nie dałam. Pozostali najwytrwalsi, którzy nie zadawalają się krótkim : great, cute!, poznalam wirtualnie sporo ciekawych ludzi, jednym słowem - warto było :) dzieki!

      Usuń
    4. To fakt, czasem mam takiego lenia, że tylko obrazki oglądam. Ten tekst przeczytałam z zainteresowaniem i muszę Ci wyznać, że gdyby tak były pisane podręczniki do historii, to pewnie polubiłabym ten przedmiot.

      Usuń
  4. Aż nie do wiary że piszesz o jednym królu wystarczyłoby na kilku:)))widzę że znasz miasto i państwo w którym mieszkasz to niezwykłe:)))z wielką przyjemnością i ciekawością czyta się Twojego bloga:)))Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Reniu, ja i tak bardzo skrótowo o nim napisałam, zeby nie zanudzić :)to bardzo bogata, choc niechlubna osobowość; a ja tak z ciekawości grzebię sobie w życiorysach tutejszych znanych osób, sama z ciekawością coraz to coś nowego wyszperam :) sciskam!

      Usuń
  5. Fioletku ja apeluję w imię Unii Europejskiej :-); Ty zajmij się pisaniem zawodowo-bo jesteś w tym niesamowita ;-); bardzo fajnie opisane; tylko ja nadal czekam na dalsze opowieści Lisicy.
    ps.czy mogę prosić o dodatkowe info o tym pałacu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mariusz, widzę, że jednak skasowałeś bloga... Bardzo chętnie oddałabym się pisaniu w zamian za chodzenie do pracy(:, dalszego ciągu lisicy nie będzie, bo odeszła w siną dal przy blasku księżyca... ale za to będzie dalszy ciąg Misi, jej córki i Kajetka, który pomagał wychowywać małe :) pozdrawiam !

      Usuń
  6. Przepiekne zdjecia
    Kisses
    Aga

    New posts
    Neon and studs!
    www.agasuitcase.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki Aga i pozdrawiam :) latem jest tam pewnie piekniej, ale uważam, że ta zimowa surowa sceneria tez ma coś w sobie>

      Usuń
  7. Jak tak piszesz o Belgii, to zacznij o Polsce - wydrukujemy to jako w końcu porządny i ciekawy - podręcznik dla szkół :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cha, cha! dobry pomysł :) tyle, że nikt nas, maluczkich do glosu nie dopuści :) wybiorą inne podręczniki :)

      Usuń
  8. Ojj potrafisz ciekawie opowiadac...można Cię słuchac i słuchac......do tego piękne zdjęcia. Czegóż chciec więcej;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wypada mi mieć nadzieję, ze jak kiedys zawitasz do Brukseli, to gdzieś tam w tle zza ramienia będą ci dźwięczały w uszach moje oipowieści o miejscach... czegóż chcieć więcej :)

      Usuń
  9. ... i skonczyl, jak kazdy czlowiek, ale nie kazdy okazuje sie takim draniem /oglednie piszac/. Majac pieniadze mozna budowac, szalec... Watpie jednak, ze tenze krol byl szczesliwy...
    Ale palace i marne o sobie imie jednak pozostawil...
    Serdecznosci
    Judith

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to mówią Judytko: " Jakie zycie, taka śmierć, nie dziwi nic"

      Usuń
  10. Ach te Twoje opowieści:)Jak zawsze bardzo ciekawie podane:) Pozdrawiam Aga:)

    OdpowiedzUsuń
  11. LOVED YOUR POST
    absolutely amazing your purpose!
    I stay here, follow us, dear?
    www.malesclutch.blogspot.com

    Sergio,

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo ciekawa, a zarazem przygnębiająca opowieśc ! Życie króla bardzo mało wartościowe było żeby nie powiedziec że wcale nie było :( Sprawdza się powiedzenie,,że pieniądze szczęścia nie dają '' władza także, chyba że bardzo rozsądnie korzysta się z dóbr którymi zostaliśmy obdarzeni, a to już wielka sztuka jest :*

    Pozdrawiam serdecznie :*

    OdpowiedzUsuń
  13. Kapitalna historia!
    Jak ja się cieszę, że odkryłam Twój blog, co post jestem bogatsza :)

    gdyby tak ciekawie mówili na kursie integracyjnym.. to pewnie bym we własnym zakresie doczytywała..

    OdpowiedzUsuń
  14. U mnie w pracy co roku jest organizowana zagraniczna wycieczka. Już od jesieni namawiam organizatorów, aby były to tym razem kraje Beneluxu:-) No ale zobaczymy...Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Cześć Aguś, przeczytałam powyższą opowieść, a zaraz potem opowiadanie o Twojej siostrze, o którym wspominałaś na naszym blogu, łzy same płynęły mi po policzkach. Ja też jestem młodszą siostrą, wiem jak to jest wpatrywać się w starszą siostrę z podziwem. Znam też inne uczucia, niekoniecznie miłe, ale to zbyt osobiste wspomnienia, abym dzieliła się tym na forum. W każdym razie, obecnie moja siostra jest dla mnie wzorem, pracuje jako trener personalny w Anglii, zawsze uwielbiała sport, a teraz z tego "żyje" :-) Czasami jest mi wstyd, gdy nie mam motywacji, żeby ćwiczyć, a powinnam, bo mam problemy z kręgosłupem (stąd te zajęcia pilatesu). Może napiszę kiedyś więcej o tej relacji :-) ... / Zwróciłam uwagę na jeden fragment w powyższym opisie króla: "Była jedyną z sióstr, która cieszyła się względami surowego rodzica. Zawdzięczała je prawdopodobnie swemu fizycznemu podobieństwu do Leopolda. Cieszył się , że posiada "jego oczy" i sadzał koło siebie w czasie oficjalnych ceremonii." Jakie to egoistyczne "względy" - sadzał córkę koło siebie, bo miała "jego oczy"... ;)! Biedne dziewczyny, spotkał je los wydziedziczonych latorośli... Energia krąży - i król dostał "za swoje"! Cha! // Czekam na wieści od Ciebie, bardzo się cieszę, że idziesz dziś na zumbę - może miałabyś ochotę napisać o tych zajęciach na blogu? Może i na tym polu byś mnie zainspirowała? :-) Ściskam Cię serdecznie! Dziękuję za miłe słowa na naszym blogu i cieszę się, że sprawiłam Ci niespodziankę :-) Martyna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie mam nadzieję, że udało mi się pokazać ten egoizm króla za pomocą takich "niewinnych" zdań: " sadzał córkę koło siebie, bo miała "jego oczy"... " Historia Klementyny jest bardzo ciekawa... ale nie powiem jak sie skończyła, by nie uprzedzać faktów. W najbliższym czasie napiszę o tym posta. :)

      Usuń
  16. Piszesz bardzo ciekawie, z przyjemnością się czyta a przy okazji można dowiedziecć się takich ciekawych rzeczy....pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
  17. An interesting lesson in Belgian history, nothing to be proud of as Belgian, the Congo exploitation.

    Greetings,
    Filip

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I live since 10 years in Belgium, I became a fan of this amazing little country. As Belgium and Poland - my country has its glorious and embarassing pages of history. I talk about both. The more I read about this country, the more I am fascinated by it!:)

      Usuń
  18. Skąd czerpiesz takie fantastyczne pomysły na posta?
    No to teraz Belgię jeszcze bardziej chcę poznać;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Napisałaś bardzo ciekawie Agnieszko. A ja sobie pomyslałam, że pewnie wielu było takich władców złych tylko się o nich po prostu nic nie wie. A to biedną ludność afrykańską to przecież nie tylko Amerykanie dręczyli i mordowali.
    Pozdrawiam Cię serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzieki Stokrotko, tak masz racje, wielu bylo okrutnych wladcow i wielu bylo gnebicieli Czarnego Ladu, zgadzam sie, nie napisalam, ze to jedyny taki wladca; ale ja akurat o nim napisalam w zwiazku z palacem w Tervuren. Jest tez wiele zbrodni ludobojstwa, rowniez dotykajacych nas Polakow na przestrzeni wiekow mniej lub bardziej zbadanych ( albo wcale nie odkrytych); ludobojstwo w Kongu nalezy akurat do tych najmniej zbadanych; Stokrotko szykuj wieczorem wirtualna herbatke bo zamiezam do ciebie wpasc w gosci :)

      Usuń
    2. Czekałam na Ciebie cały wieczór - niczem panienka na kawalera...:-)))

      Usuń
    3. Cha, cha, ale mnie Stokrotko rozbawilas! Totez i ku tobie poleciala moja wczorajsza serdeczna mysl z opadajacej nad komputerem glowy! I pomyslalam sobie: Ot, niewierna , wiarolomna istoto umowilas sie na herbatke i nie poszlas! ale zaraz cos mi szepnelo do ucha: Idz spac, jutro kupisz bukiet wirtualnych kwiatow i popedzisz z przeprosinami! Oto i jestem skoro tylko odpalilam komputer w< pracy! :)

      Usuń
  20. jestem pod wrażeniem twojej wiedzy i talentu pisarskiego:) smutna rzeczywistość...nasuwa mi się myśl, że w swojej brutalności świat nie poszedł do przodu, stoi w miejscu! Tylko że teraz media bardziej to nagłaśniają :(

    OdpowiedzUsuń
  21. Ciekawa opowieść. Piękny ten pałac.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie :*

    OdpowiedzUsuń
  22. Ciekawa historia i pięknie opowiedziana...Wielka szkoda , że Leopold II nie zostawił po sobie razem z pałacami tylko dobrych wspomnień .....Buziaki na dobranoc.Basia

    OdpowiedzUsuń