wtorek, 22 maja 2012

Niezapominajka prosi o zycie/ Niezapominajka asking for saving her life

Czesto czlowiek, czasami "tylko" zwierze staje na mojej/twojej drodze. Nawet 1 grosz znaczy wiele. Sprawisz, ze Ktos poczuje sie mniej samotny, Komus dasz szanse na drugie zycie, dorzucajac sie do operacji, ozywisz nadzieje. Dzis jest to "tylko" kon. Bardzo wierze w to, ze w przyrodzie wszystko sie bilansuje, pewnego dnia okazesz serce, jutro, w momencie gdy zwatpisz juz w nasza ludzka rase, ktos inny poda ci dlon, moze podniesie z ziemi i wyprostuje twe zycie jak zmiety, wyrzucony papierek. Dobro powraca. Mam nadzieje, ze do Niezapominajki tez usmiechnie sie dzis szczescie.


NIEZAPOMINAJKA
http://centaurus.org.pl/pozostale/niezapominajka/
Daliśmy jej imię "Niezapominajka" - bo jej widoku na targu koni w Sochaczewie zapomnieć się nie da.. obeszliśmy całe targowisko, przypominało średniowieczny jarmark. Zgiełk, hałas, każdy gdzieś się spieszył. Ona stała spokojnie, bezsilna, bezradna, uwiązana do siatki ogrodzeniowej, na samym końcu, żeby nie rzucała się w oczy. Kiedy podeszliśmy, wyginała w grymasie głowę w drugą stronę. Ale "przytwierdzona" przerośniętymi kopytami do podłoża nie była w stanie wykonać żadnego kroku, chwiała się tylko na boki unikając ludzkiego dotyku. Otarcia, obtłuczenia, krwawe ślady na głowie, nogach i kręgosłupie - to ślady transportu, któremu nie podołała, w którym najpewniej silniejsze ją poturbowały.

Wkoło niej - zbiegowisko. Ludzie oburzeni, inny oklepują zad - czy jest w swojej rzeźnej wadze, może warto kupić.. a co tam kopyto, po trapie na ciężarówkę wejdzie, albo się wciągnie.. Szukamy właściciela, ale nagle nikt się nie przyznaje. Wzywamy weterynarza i organizatora - ale nikogo z nich ten widok nie oburza. Wszak idzie przywyknąć, kiedy coś staje się codziennością, a zwierzę jest żywym towarem, kawałkiem mięsa - kto by się pochylił, przecież to już bez znaczenia..


Widząc kamery TVP, która przyjechała tu wraz z nami, weterynarz sam biegnie z wiadrem wody - ale gdzie był, kiedy klacz przyjechała tu, wedle zeznań świadków, chwile po północy - tego już nie wyjaśnia. Zdając sobie sprawę z tego, ze wiele nie wskóramy awanturą, chcemy natychmiast odnaleźć właściciela klaczy, i zadatkować klacz - marzymy, aby zabrać ją z tego piekła natychmiast, potem spłacić. Ale właściciel się nie ujawnia.. w końcu przychodzi pośrednik. Mówi, ze on spłacił konia, zresztą nie on pierwszy dziś - klacz miała tej nocy już paru właścicieli..
FILM! http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=R4y1xdGz4oE
Niezapominajka cicho rży, zwiesza głowę i zaczyna lekko drżeć, wydaje nam się coraz bardziej otumaniona, coraz mniej siły ma,by przetrwać ten dzień. Upraszamy "nowego" właściciela, aby sprzedał nam natychmiast klacz - ten jednak pozostaje nieugięty. Pozostaje nam negocjować cenę - w końcu staje na 3500 zł. Dajemy 500 zł zadatku, chwytamy sznurek przy pysku Niezapominajki najsilniej jak możemy - aby już nikt nam go nie wyrwał. Odganiamy oklepujących, głaszczemy poranione oczy, na widok coraz mocniej wyginanej z bólu szyi cisną nam się łzy. Klacz podwija pod brzuch tylną nogę, nie chce jej obciążyć, nie chce dalej ruszyć z miejsca.. gaśnie. Podprowadzamy przyczepę pod ogrodzenie - aby skrócić jej dojście. Kilku gospodarzy pomaga nam ją załadować, i - choć z oporami - klacz wchodzi niezdarnie po trapie, jakby wstydząc się własnego wyglądu, własnej bezradności, własnego kalectwa - zaciska mocno oczy, aby nie patrzeć na drwiący tłum. Jeszcze na przyczepie opłacamy weterynarza, który podaje jej leki wzmacniające i kroplówkę, aby była w stanie dojechać na klinikę.


Ktoś z Was powie, że taki los szarej klaczy, że takie klacze bez pochodzenia stoją po stodołach, rodzą rzeźne źrebaki, nie widzą nigdy słońca, nie znają trawy - aż do dnia, kiedy przemierzą łąkę pod osłoną nocy. Tam ładowane są bez skrupułów na ciężarówki - bo nie ma starych zasług.. I będziecie mieli rację, jeśli powiecie, że taki los klaczy bez przeszłości, bez pochodzenia. Ale pochodzenie nie gwarantuje niczego - papier nie ocali życia. Bo wobec śmierci równi jesteśmy wszyscy, i jednorako los z nas drwi.

Po wyczyszczeniu Niezapominajki na klinice lekarze odczytali palenia - Niezapominajka nie jest szarą klaczą, ale jej pochodzenie nie ocaliło jej życia. Niezapominajka jest jedną z tych, które trafiły, z plikiem dokumentów, do stodoły na łańcuch - ale nikt jej nie szukał, bo kto by przypuszczał.. latami nie wypuszczana, latami rodziła źrebaki. Aż się zużyła, aż nadeszła starość, która zawsze nadchodzi niespodziewanie..


Mamy czas do 10 czerwca, aby spłacić pośrednikowi życie Niezapominajki. Jeśli spłacimy, klacz pojedzie do naszego ośrodka pod Warszawą i otrzyma emeryturę pośród 500 ocalonych koni. Jeśli nie spłacimy, klacz odbierze pośrednik - być może sprzeda ją na rzeź. A być może upnie na powrót na łańcuch licząc na jakiegoś źrebaka. A my znajdziemy ją ponownie za rok, w tym samym miejscu, ze zwieszoną głową, wygiętą szyją, z poczuciem bezsilności.. bo historia lubi się powtarzać.

Prosimy Was kolejny raz o pomoc. Jeśli chcesz i możesz pomóc, dokonaj wpłaty na konto zbiórkowe z tytułem Niezapominajka.

Za każdą pomoc serdecznie dziękujemy !

Siedziba:

Fundacja Centaurus
ul.
Borelowskiego 53/2
51-678 Wroclaw

Konto zbiórkowe
PKO BP 56 1020 5226 0000 6002 0382 1840

2 komentarze: