piątek, 29 maja 2015

Pielęgniarka.

Mama bardzo pragnęła bym została pielęgniarką. 
To taka piękna misja, nieść  cierpiącym pomoc.
Bogu dzięki, że się tak nie stało. 
Podejrzewam, że byłaby ze mnie marna "Strzykawa".
Żyły mnie zaczynają łaskotać na widok krwi. 
Co komu po takiej siostrze...
Mogłabym co najwyżej tylko baseny chorym podawać...




Każdy ma za sobą jakieś doświadczenia ze służbą zdrowia.

Każdy ma jakichś znajomych/przyjaciół/członków rodziny wśród białych kitli (ja też mam!i gorąco ich pozdrawiam)
Może jakaś ciekawa historyjka? Jaki jest wasz punkt widzenia na nabrzmiewający problem w służbie zdrowia?


Posłuchajcie... Ile według was jest prawdy w tym opisie?

"Pielęgniarki i pielęgniarze  są rzecznikami pacjentów, oczami i uszami lekarza i kozłem ofiarnym wszystkich wokół."
"Bądźcie mili dla pielęgniarek, to my pilnujemy, żeby lekarze nie zabili was przez przypadek." - napis na koszulce pewnej pielęgniarki.

"Pielęgniarki i pielęgniarze należą do tej samej kategorii co dziadkowie i aniołowie stróże. Służą słabym, zagubionym, cierpiącym na ciele i duszy. Nie przejmują się, jeśli na nich zwymiotujesz, nie trafisz do basenu, albo przyciśniesz przez pomyłkę dzwonek alarmowy w środku nocy. Zlokalizują lekarzy na polach golfowych. Użerają się z rodzinami chorych, którzy przemycają do szpitala piwo i przynoszą pączki cukrzykom, a później żądają więcej insuliny i straszą sądem, jeśli jej się nie poda. Znoszą krzyki, plucie i molestowanie seksualne ze strony chorych psychicznie, pijanych lub po prostu aroganckich pacjentów." 


"Pielęgniarki i pielęgniarze nauczyli mnie, że wystarczy jeden moment, by odmienić czyjeś życie - natchnąć dumą świeżo upieczoną mamę i pocieszyć kobietę, której dziecko przyszło na świat martwe. 
Pielęgniarki i pielęgniarze pomagają noworodkom zaczerpnąć pierwszy oddech, a ludziom starszym wydać ostatnie tchnienie. 
Pielęgniarki i pielęgniarze wypełniają swoją życiową misję za każdym razem, gdy odpowiadają na wezwanie pacjenta. 

Nieustannie przypominają mi, że każdy z nas może odpowiedzieć na wezwanie bliźnich." 
(wszystkie cytaty pochodzą z książki Reginy Brett: "Bóg zawsze znajdzie ci pracę")
.

Wczesnym rankiem zadzwoniłam do szpitala wojewódzkiego zapytać jak się czuje tata po zabiegu. Siostra już mnie uprzedziła, że jest tam taka arogancka baba, co ma zawsze zły humor. Po pierwszych słowach zrozumiałam, że mam z nią własnie do czynienia. Jej niecierpliwe: "słucham" zabrzmiało jak:"czegoooo?!" Później było jeszcze gorzej i mniej uprzejmie. Warczała na mnie, a ja się czułam coraz mniejsza i speszona. Pomyślałam, że nie będę się odgryzać bo pogorszę swoją sytuację i babsztyl nic mi nie powie. 
Ale na koniec mnie podkusiło by się odgryźć. 
Gdy (z trudem) uzyskałam potrzebne informacje na temat zdrowia taty, zebrałam się na odwagę i mówię: "Pani musi być bardzo ładną kobietą." Cisza po drugiej stronie oznaczała, że babę zatkało. Konsternacja. "No bo: jaka uroda - taka uprzejmość."  - wyjaśniłam grzecznie pani pielęgniarce po czym, życząc miłego dnia, odłożyłam słuchawkę...
Na szczęście w swoim życiu spotkałam zdecydowanie więcej pielęgniarek jak z cytowanej wyżej książki. I tylko takich na waszej drodze życzę jeśli już do tego dojdzie. Pozdrawiam!

44 komentarze:

  1. Aga mogłabym książkę napisać,niestety sedno skupiłoby się na pani "urodziwej", dziś już tylko zapomnieć!
    buziaki

    OdpowiedzUsuń
  2. Aguś, pozwól, że będę się posługiwać Twoim powiedzeniem- cudowne!
    Jedno z wielu opowiadań:
    Syn po skomplikowanej operacji nogi, zachodzę do szpitala, leci kroplóweczka, ale od innego Wójcika!!!!!!, zamykam, biegnę do pielęgniareczki i uniżenie proszę, żeby uważały bo na oddziale jest drugi Wójcik, a pani z gębą: "my tu złych lekarstw nie mamy", a ja do niej: " a jak krew pomylicie, czy wystarczy powiedzieć- sorki"!!!!!!!!
    Mogłabym dziesiątki przykładów podać, ale lecę do pracy i nie chcę się denerwować na myśl o służbie zdrowia. Oczywiście mam kilka nielicznych świetnych osób, ale one są w znacznej mniejszości!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moglybyscie niezłą książke napisac na temat własnych doświadczeń, Justyna, Basiu, pozdrawiam :)

      Usuń
  3. Nóż mi sie w kieszeni otwiera ze ty stereotypy powielasz .....
    Wiadomo ani zawód ani powołanie nie determinuje jakim kto jest człowiekiem .... Jest sporo i pielęgniarek z sercem i lekarzy z zaangażowaniem pochylających sie nad pacjentem .... I prawda ma dwa końce - pacjenci i ich rodziny tez są wredne i nie szanujące pracy innych .... Agresja nakręca agresje , brak szacunku - brak szacunku ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesli przeczytasz uwaznie to po prostu przedstawiam dosc beznamietnie dwa sposoby patrzenia i dobrze, nazwijmy je "stereotypy" bez jakiegos emocjonalnego stosunku, pytam Was - o Wasz punkt widzenia. Jak wspomniallma, mam wielu przyjaciol w sluzbie zdrowia i sama pracowalam kiedys dawno temu w Domu Starcow, widzialam niewdzieczna prace pielegniarek z drugiej strony; To nie stereotyp, to fakty ze spotyka sie w kazdym zawodzie roznych ludzi.

      "pacjenci i ich rodziny tez są wredne i nie szanujące pracy innych" - chyba nieuwaznie czytalas, przeciez w jednym z tych cytatow pisze, ze pielegniarki musza sie uzerac z rodzinami i pacjentami....

      I niekoniecznie jest to kwestia tego, ze agresja nakreca agresje (co oczywiscie jest ogolna prawda, zgadzam sie z toba calkowicie co do dzialania tego mchanizmu) Czasami to kwestia tego, ze wykonujemy w zyciu zawody, do ktorych calkowicie nie jestesmy przystosowani, a ktore sa swoista misja (lekarz, nauczyciel, pielegniarz, duchowny....) I to budzi frustracje i sprawia, ze jestesmy niemili, znudzeni, wredni...

      Bardziej na tym sie chcialam skupic, a tytulowa pielegniarka to tylko haslo wywolawcze :) pozdrawiam Aniu

      Usuń
  4. Uważam, że praca pielęgniarek jest niedoceniana. Zgadzam sie z fragmentami książki, które przytoczyłaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To swoista misja, nie powinni tego zawodu wykonywać przypadkowi ludzie.

      Usuń
  5. Delikatnie ujazmilas Lwa glodnego, to prawda ze one maja duzo do powiedzenia w tym zawodzie

    OdpowiedzUsuń
  6. Można rzec, wytrąciłaś jej broń z ręki:)).
    Życzę zdrowia Twojemu tacie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Baseny to chyba podaje salowa.
    Teraz pielęgniarki jedna w jedną z wyższymi studiami
    POzdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie, teraz magisterki pielegniarskie zmieniają pacjentom pampersy, salowe nie mają prawa pacjenta tknąc, przepisy i procedury, ot co. Tyle, ze pacjent winien zapełniać pieluchę o okreslonej godzinie i nie zawracac glowy.

      Usuń
  8. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no własnie, wszystkie wartości sie dewaluują... ściskam Szpileczko

      Usuń
    2. To jest własnie to, o czym piszę niżej. Powołanie, śmiechu warte.

      Usuń
  10. Każdy zapewne się zetknął z uprzejmością i arogancją: lekarza, pielęgniarki, urzędnika, nauczycielki,księdza, sprzedawcy, sąsiada, krewnego......... Bowiem jesteśmy LUDŹMI...???? ponieważ nieśmiertelne jest zestawienie DOBRA i ZŁA.....???? bo...każdy ma prawo do gorszego dnia?????

    Ja myślę że wystarczyłoby niewiele: pamiętać co sami czujemy napotykając "łagodniejszą czy wulgarną nieuprzejmość, opryskliwość"!!!
    I kontrolować się w kontaktach z ludźmi.....
    No chyba, że komuś stan takiego zachowania stanowi "standard". Wtedy...leczenie...
    Mnożenie tych "złych" przykładów nie niesie rozwiązania. Rodzi tylko ból, złość, frustrację.....

    Mój postulat (tylko do kogo go skierować???? hm?) - to wprowadzenie na wstępie rekrutacji do zatrudnienia na "stołki" związane - wzniośle i dosłownie mówiąc - "ze służbą":GRUBEGO SITA sprawdzającego psychologiczne predyspozycje kandydata. A metod i narzędzi w XXI w. jest tak wiele, że jakość piastowanej "służby" drugiemu człowiekowi można by wznieść na "wyżyny" i otulić gęstymi wieńcami empatii.
    Jak to się mawia: tak NIEWIELE a tak DUŻO.

    Uściskuję Cię Aguś wczesnoletnio.....
    AŻ.

    OdpowiedzUsuń
  11. Duuuuuuużo prawdy w tych cytatach. Bardzo dużo prawdy.Pielęgniarka to trudny zawód. To równiez posłannictwo. Kto tego nie czuje, niechaj od zawodu trzyma się z daleka, bo więceju szkód przyniesie niż pożytku. Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
  12. a ja skomentuję to tak: jakli pan taki kram!
    "towarzystwo" pozwala sobie na złe zachowanie tylko wówczas jak jest na to przyzwolenie szefa, co oznacza, że jest on takim samym skurczybykiem, sknerą, który źle opłaca, nie szkoli, nie dba o pacjentów a tym bardziej personel, bo zwyczajnie mu to zwisa!

    my jesteśmy ostatnio stałymi bywalcami tych placówek i wiemy, ze dobry szef reaguje natychmiast (nawet przy pacjencie) na złe zachowanie swojego kolegi czy koleżanki po fachu!

    OdpowiedzUsuń
  13. Uprzejmie donosze, ze pielegniary w Polsce robią dużo szumu wokół swojej "misji" i "posłannictwa", a potem nie chca zmienić umierajacemu pacjentowi pampersa, bo zesrał się w godzinie, która nie była na to przeznaczona. To bezduszne potwory udające aniolki, po jaki huj sie pchaly do zawodu, diabeł raczy wiedziec. kiedyś było tak, że ordynator sredni i niższy personel trzymał za ryło, dziś kazdy jest "specjalistą" i ma pacjenta serdecznie gdzieś. Pielegniarki robia tylko, to, co muszą i na tym koniec. Kto nie wierzy, niech połozy się do polskiego szpitala.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby jak najmniej styczności ze szpitalami, zycze! Chyba, że są to szczęśliwe narodziny upragnionego dziecka :)

      Usuń
  14. Ja też nie mogłabym być pielęgniarką. Kompletnie nie ta bajka. I również zetknęłam się z różnymi. Ale najbardziej utkwiła mi w pamięci jedna pani z położniczego. Z pozoru oschła służbistka. Ale o tylko powierzchowność. Bo drugiej takiej, co by razem ze mną ryczała (powiedzmy to szczerze, bez konkretnego powodu), w życiu nie spotkałam i pewnie nie spotkam.
    Miłego dnia:*

    OdpowiedzUsuń
  15. Przeczytałam wszystkie komentarze. Nasunęło mi się spostrzeżenie jedno: niektórzy wymagają od innych wiele, a sami zachowują się ordynarnie.
    Jestem PIELĘGNIARKĄ od wielu lat, skończyłam studia, specjalizację i nie wyobrażam sobie być kimś innym.
    Wiem, że wśród nas są osoby, które nie powinny w tym zawodzie pracować. Ale w innych zawodach są takie same osoby. Źli urzędnicy, sprzedawcy, nauczyciele itd... ale wszyscy mają wymagania co do swojej osoby. To też jest bardzo ludzkie i rozumiem to, najłatwiej jest wymagać od innych.
    Bardzo mądre słowa napisała Mama Maminka, tolerowanie chamstwa przez przełożonych powoduje, że to osoby z powołaniem muszą odejść z danego środowiska. Ale znam też wiele miejsc, gdzie pacjenta traktuje się z godnością. Tylko o tym, to już jakby mniej się mówi.
    Nie lubię nadętych słów, jaki to cudowny zawód. Ale na pewno mottem dla każdego, nie tylko dla pielęgniarek, powinno być: traktuj innych tak, jak sam chciałbyś być traktowany.
    Obyśmy wszyscy o tym pamiętali.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie! Ujełaś sedno sprawy! O to mi chodziło:)

      Usuń
  16. Bywa różnie, czasami pielęgniarki są bardzo miłe, uczynne, grzeczne i wyrozumiałe, oby takich więcej ale...są i aroganckie, wręcz chamskie, nawet może mniej w szpitalach a więcej w ośrodkach zdrowia...ja miałam doświadczenie z jednymi i z drugimi...
    Moja siostrzenica ma koleżankę, która pracuje w Górniczym Szpitalu na Izbie Przyjęć, to niesamowicie ciężka praca, bywają bardzo ciężkie przypadki po wypadkach, ona do domu wraca "chora", wielki szacun, że daje radę a ktoś musi.
    Pozdrawiam Agnieszko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W kazdym razie ciężka praca, a zarobki nieadekwatne:)

      Usuń
  17. Agnieszko!
    Poruszyłaś temat dla mnie trudny i bliski........Moja siostra jest pielęgniarką.Kiedyś przez wiele lat pracowała na neurologii- gdzie 3-4 zgony to była średnia na dzień.Nigdy nie przyzwyczaiła się do bólu, śmierci i cierpienia.Jak utworzono w naszym mieście Oddział Psychiatryczny ( przy oburzeniu ludzi, którzy zamieszkiwali w pobliżu)- to zgłosiła się tam i została pielęgniarka oddziałową.Zaczynała tam pracę z ogromnym oddaniem, zapałem i przeświadczeniem, że każdego może dotknąć ta wstydliwa choroba.Teraz, po 8 latach jest innym człowiekiem.......Praca pielęgniarki jest strasznie ciężka, odpowiedzialna a to, że jest bardzo marnie wynagradzana w porównaniu do zarobków lekarzy i smutne realia polskiej służby zdrowia- powodują, że niektóre osoby są wredne, agresywne i mało uprzejme.Wiem na pewno, że jest wiele dobrych pielęgniarek, wrażliwych osób a od mojej siostry, dzięki jej pracy w szpitalu wiele się nauczyłam.Nie wyrzucam przeczytanych gazet, nielubianych książek, bluzek których nie lubię, ręczników czystych ale mało miękkich- wszystko to co mi nie jest potrzebne oddaję mojej siostrze do szpitala.Tam ona znajduje pacjentów ( często takich, których rodzina się wstydzi) a którzy cieszą się z wszystkiego.
    Aktualnie jest za mało pielęgniarek w naszym miejscowym szpitalu a obawiam się, że za kilka lat będzie jeszcze gorzej.Młodzi ludzie nie będą się garnąć do tego trudnego zawodu za pensję ok. 2 tys na rękę , z dyżurami nocnymi, świątecznymi.
    "Szlachetne zdrowie........." .- jak pisał Jan z Czarnolasu nie ma ceny i ważne by decydenci, osoby rządzące choć trochę uzdrowili naszą służbę zdrowia, bo każdy nawet nie planujac może się zetknąć ze smutnymi obrazkami.Pozdrawiam ciepło, słonecznie i jeszcze majow- życząc Tobie, sobie i wszystkim dużo zdrowia, Ala Zych

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz Alu, az łza zakręciła mi się w oku, jak to czytałam. Prawdziwa Siłaczka z twojej siostry. I prawdziwe powołanie. Wiesz co jeszcze mnie zastanowiło? To, że często bezrefleksyjnie pozbywamy sie rzeczy, ktore wydają się nam zupełnie nieużyteczne, a które moga przynieśc wiele radości tym, co tak naprawde nic nie mają. Bardzo, bardzo serdecznie pozdrawiam i jeszcze raz dziękuję za słodki upominek :)

      Usuń
    2. I to jest prawdziwa pielęgniarka z sercem! :-) Oby więcej takich! Fakt, faktem, że praca pielęgniarki jest trudna i ciężka, no i niestety ma to małe odzwierciedlenie w zarobkach :-( Może jakby pieniążki byłyby większe, to i więcej pań pielęgniarek miałaby uśmiech na twarzy, bo nie musiałaby się martwić, jak przeżyć do następnej wypłaty ...Osobiście wyznaję zasadę, że uśmiech obije się do ciebie uśmiechem, dlatego czy idę do urzędu, na pocztę, do szpitala, po córkę do przedszkola, to zawsze mówię "dzień dobry" z "rogalem" na twarzy :-)

      Usuń
  18. beautiful place
    beautiful pics Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  19. hahaha :)
    jestem pielęgniarką od 25ciu lat.
    To nie od zawodu zalezy jak się zachowujemy na swoim stanowisku pracy tylko od kultury osobistej,wychowania itd :))
    Pielęgniarka,lekarz,urzędnik ,ksiądz ,sprzedawca....i pacjenci i ich rodziny-wszyscy jesteśmy tacy sami !
    tyle tylko,że :punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia

    OdpowiedzUsuń
  20. Od kilku lat mam nieszczęście zwiedzać oddziały kardiologiczne i neurologiczne w województwie i niestety zdarza się, że te pobyty trwają po kilka tygodni. Latem szykuje się kolejny i aż się boję, ale nie przez pielęgniarki. Bo w całej tej szpitalnej "karierze" nie było źle. Tata jest człowiekiem sprawnym i wszystko koło siebie robi. Umyje się, przebierze, przygotuje do badania, zje. Z takimi pacjentami personel medyczny chętniej rozmawia, czasami nawet pożartuje, tak normalnie, po prostu, po ludzku. No bo zmiana kroplówki czy pobranie krwi jest dla nich naturalne jak poranne mycie zębów. Z moich obserwacji jednak wynika, że zupełnie inaczej rzecz się ma przy pacjentach leżących, których trzeba umyć, przewinąć, ubrać. Pielęgniarki jakby... wyłączają się, czyniąc li i jedynie swoją powinność, ale bez wczuwania się. To czysta mechanika, zdjąć ubranie, umyć ciało, założyć czystą piżamę. Ale trudno się dziwić i nikogo nie potępiam - niedołęstwo rusza chyba każdego z nas, a obcując z cudzym nieszczęściem na codzień wręcz trzeba wykształcić w sobie mechanizmy obronne, żeby nie zwariować. Szczerze podziwiam i szanuję, bo ja sama sobie nawet nie zrobię zastrzyku - kiedyś jechałam na zastrzykach przeciwbólowych. Doraźnie, jak pojawiał się ból, musiał być strzał. Jak coś się działo w dzień, to bez problemu, bo przychodnię mam po drugiej stronie ulicy, ale w nocy? Jedna z pań pielęgniarek podała mi swój numer telefonu i kazała dzwonić bez względu na porę. Kilka razy uratowała mi noc, przy czym nawet nie chciała słyszeć o zapłacie.
    Miałam tylko jedną sytuację, kiedy rzeczywiście poczułam niesmak - gdy po operacji karmiłam tatę, bo nie mógł nawet usiąść, a pielęgniarka nakrzyczała na mnie, że bez sensu robię to tak, jak robię, czyli stoję pochylona nad łóżkiem, skoro mogę je podnieść automatycznie. Rada dobra, ale czy od razu musiał być krzyk i krytyka? Ja się nie znam na medycznym sprzęcie, a cała sytuacja była dostatecznie stresująca, że wredność tu nie była w żaden sposób potrzebna. Ale jedna akcja na tyle lat różnych przebojów to naprawdę nie jest norma, a raczej wyjątek, potwierdzający regułę. Jak w każdym zawodzie, są ludzie i ludziska, a każdy z nas też jest tylko i wyłącznie człowiekiem, któremu może zdarzyć się gorszy dzień, chociaż podobno profesjonalistom zdarzać się to nie powinno ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki Ci Marchevko, że tak obszernie, z sercem, jak zawsze... odniosłas sie do tematu :) Pozdrawiam cieplutko!

      Usuń
  21. So cute pics! Kisses.
    http://www.solaanteelespejo.blogspot.com.es/

    OdpowiedzUsuń
  22. Na pewno trudny temat. Ze strony lekarzy i pielęgniarek doświadczyłam i dobra i niekoniecznie. I zgadzam się z osobami, które piszą, że to wszystko zależy od konkretnego człowieka... W moim zawodzie jest podobnie...
    Pozdrawiam Cię serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  23. Mam kilku znajomych, którzy funkcjonują w służbie zdrowia jako lekarze, pielęgniarki, analitycy medyczni. Jasny przekaz jaki płynie od ich to brak jakiegokolwiek zarządzania w placówkach zasilanych pieniędzmi publicznymi. Praca na zasadzie "pożar w burdelu" ma swoje konsekwencje, a warunki w jakich ludzie funkcjonują kształtuje ich postawy, buduje przekonania. W szpitalach nikt nie wie ilu osób potrzeba, ile obowiązków mają na głowie, ile zajmuje obsługa danego przypadku.

    Sam nie wiem jakim byłbym człowiekiem jakbym był opierdzielany przez przełożonych o byle co, straszony zwolnieniem czy bał się zadać pytania o obawie o reakcję. Funkcjonując codziennie w takim otoczeniu pewnie przyzwyczaiłbym się, a z biegiem czasu stał się zamkniętym typem działającym jak automat. Nawet nie wiedziałbym czy to dobrze czy to źle bo brakowałoby mi porównania. Żyłbym w przeświadczeniu czekając na przebłysk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Też nie wiem jak dobrą byłabym pielegniarką, pewnie marną, ale znam osoby z tak zwanego powołania, jak i odwalające swoją robote. Moi przyjaciele też są lekarzami i dokładnie potwierdzali to co opisujesz w swoim komentarzu. cięzko walczyć z niedoskonałym, co ja mówię niedoskonałym, ułomnym systemem. w końcu czlowiek może się poddać. Pozdrawiam i dziękuję za komentarz:)

      Usuń