środa, 20 listopada 2013

Wyróżnienie - z podziękowaniem dla Róży



Ostatnio zostałam zaproszona do zabawy przez dwie urocze blogerki: jedną krajową, a drugą - od niedawna - zagraniczną:) Jako, że Róża była pierwsza i jej zaproszenie już trochę dłużej "leżakowało", bynajmniej nie z braku dobrego wychowania lecz z deficytu czasu - przystąpię do zabawy przez nią proponowanej. Nie byłabym soba, gdybym czegoś tam nie zmodyfikowała po drodze. Według reguł tej gry, powinnam napisać o sobie siedem rzeczy, których nie można dowiedzieć się z bloga. 

Nie będę wyliczać, ale spróbuję opowiedzieć.
I będzie to chyba niestety, opowieść o moich wadach. Zresztą ocenicie sami. Zawsze można niektóre z nich przekuć w zalety. 


1)
No dobrze, zacznę od pierwszego mego dziwactwa. Pamiętacie Misia Colargola? Ci starsi blogerzy z pewnością tak. Tym młodym powiem tylko, że to nie jest żadna gwiazda z Facebooka, ale bohater dobranocki. (nie będę tłumaczyć co to jest dobranocka - taki relikt przeszłości z poprzedniej epoki) 
Nie wiem dlaczego zawsze wzruszał mnie do łez, że taki markotny, że klapnięte uszko ma i ... tak jest do dzisiaj. Los Misia C.napawa mnie wielkim smutkiem i ja, dojrzała baba - zalewam się łzami jak wtedy, gdy byłam bardzo małą dziewczynką. Zresztą to pewnie wina umiejscowienia moich oczu na niezwykle podmokłym miejscu.


 2, 3, 4)
Teraz wyrzucę jednym tchem: jestem głucha, ślepa i bez pamięci, oraz strasznie fałszuję, choc kocham śpiewać! To znaczy pamięć mam wybiórczą, jak zjadliwie podkreśla nieraz mój mąż. Ślepa - wielokrotnie uniknęłam rozpoznania swego małżonka nawet z bardzo bliska, raz udało mi się go wziąć za zboczeńca, który nastaje na moje wdzięki (cha, cha). Skończyło się to spektakularną ucieczką przed moim lubym. 
Co do głuchoty - z tym defektem postanowiłam oddać się w ręce specjalisty, który rozpoczął wywiad od zapytania, na jakiej podstawie twierdzę, że jestem głucha.
No, panie doktorze! przecież sobie tego nie wymyśliłam. Mój syn wielokrotnie twierdził, że  strasznie głośno mówię przez telefon, a mój wibrujący ( skrzekliwy) głos rozsadza mu czaszkę, przekraczając dozwoloną liczbę decybeli. I to gdy mówię spokojnie. Gdy sie awanturuję, wchodzę na jeszcze wyższy poziom wibracji.
Pan doktor mnie obejrzał, wsadził mi na uszy słuchawki, zapakował do kabiny i przeegzaminował.
- I co? - zapytałam z nadzieją hipochondryka. 
I nic. To znaczy ma pani pewną patologię słuchu, aczkolwiek ze słuchem nie związaną...
Zawachlowałam uszami, by nie uronić ani słowa. - Cóóóóż.... - powiedział doktor - Pani po prostu słyszy to co chce usłyszeć... 
Oburzona złożyłam sprawozdanie mężowi po wizycie u "usznego".
Mąż wzruszył ramionami - Nie musiałaś płacic 60 euro by poznać tę oczywistą prawdę - Od dawna ci to powtarzam, ale przecież mi nie wierzysz!...
Zmówiły się chłopy przeciwko mnie, czy co?



5)
Jestem dobrym kierowcą ( o jedna zaleta!) i mimo kompletnego braku orientacji w terenie i jakiejkolwiek logiki, zawsze jakimś szóstym zmysłem trafiam do celu. Ale nie lubie tankować (brrr) i trzy razy zdarzyło mi się stanąć...



6)
Miałam kiedyś sklep z biżuterią, stąd moje zamiłowanie do błyskotek.



7)
Można mnie poznać po tym jak zaczynam, a nie jak kończę - niestety. Mam na myśli, że wiele rzeczy oddaję walkowerem, jedynie gdy chodzi o dobro moich bliskich i przyjaciół potrafię być bardzo uparta, waleczna i skuteczna. 



8)
Kocham ludzi starych, dzieci niepełnosprawne i zwierzęta i dla nich mam bardzo dużo cierpliwości. Pracowałam kilka miesięcy w domu starców i ... w więzieniu (to znaczy ze skazanymi z trzech belgijskich ośrodków penitencjarnych) 



9)
Chodzę tylko własnymi ścieżkami... I trzeba to zaakceptować...

Psst... Wyszło 9 punktów... za dużo gadam o sobie:) Dzięki Różo za wyróżnienie mnie. Masz przeciekawego bloga! Nie typuję następnych osób, wszyscy czujcie się zaproszeni do zabawy i dajcie się bliżej poznać. Pozdrówka!

53 komentarze:

  1. nie taka zła ta samokrytyka, najbardziej podoba mi się ukryta wrażliwość z pt.1 o KoRalgolu.
    pozdrawiam,
    dla chłopców ten miś mie był wzorem męskości!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no wlasnie, na dodatek taki wyobcowany mis! moze on byl, no, nie teges...:) pozdrawiam cieplutko!,

      Usuń
    2. szczęśliwie w tamtych czasach "nie teges" nie było promowane jak jest dzisiaj,
      raczej to był po prostu pierdoła!

      Usuń
    3. no wlasnie, gdyby byl "nie teges" - moglby dzis zostac celebryta:) a w najgorszym wypadku politykiem, a taki poczciwy, pierdolowaty mis - pewnie ja jedna po nim placze ):

      Usuń
    4. nie płacz, takich misiów wiele w koło!

      Usuń
  2. Ja tu widzę same zalety :))
    No może to że wiele rzeczy oddajesz walkowerem....ale to też nie wada.
    Postanowiłam na blogu nie opowiadać zbyt wiele o sobie. Zauważyłam że ludzie potrafią pojawiać się tam, niby obserwować i komentować, a potem znikać bez słowa pożegnania.....to bardzo niemiłe.
    Dlatego opowiadam o sobie ale tylko w mailach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a wiesz, zastanwilo mnie to co napisalas... mnie jakos to niezbyt dotyka, chyba, ze kogos znam juz bardzo dlugo i znika, to wtedy jasne, ze zostaje smutek, a u mnie raczej niepokoj, ze moglo sie tej osobie cos przytrafic; ale takie kilkukrotne odwiedziny i pozniej znikniecie w ogole nie robia na mnie wrazenia; zawsze mysle, ze ludzie poza blogiem maja inne zajecia i moze przez przypadek zamotali sie i trafili pod moj wirtualny dach. czasami samej mi sie to trafia: szukam czegos w necie, wrzucam fraze i wyrzuca mnie gdzies do czyjegos blogowego ogrodka; Poszperam tam, popatrze, poczytam, nieraz cos spontanicznie napisze, a pozniej zagubi mi sie sciezka do tego bloga .
      Julcia, ja chyba jestem troche ekshbicjonistka... hmmm... to tez nie jest zaleta ):
      pozdrawiam cie serdecznie siostro Podlasianko!

      Usuń
    2. Jesteś otwarta....i to jest dobre :)))
      a ja nadwrażliwa....i to jest moja wada :) do tej mogę się przyznać
      Podlasie dziś markotne i dżdżyste
      Pozdrawiam cieplutko :*

      Usuń
    3. Zaprawde powiadam ci, ze wiem cos na ten temat... Te otwartosc wypracowalam sobie,a moze to troche we mnie jak instynkt przezycia. Moja nadwrazliwosc byla tak wielka, ze mowilam o sobie, ze nie posiadam kwalifikacji do zycia... ale to juz nie na bloga, az taka ekshibicjonistka to nawet ja nie jestem:)
      teraz zabieram sie do pracy,a w weekend do ciebie zawitam do twego wirtualnego domu:)
      u nas w nocy padal snieg, ale wszystko sie roztopilo i jest podobna aura jak u ciebie dzis
      ):
      buziaki!

      Usuń
    4. Pogadamy o tym kiedyś przy kawie :)))
      Buziaki :*

      Usuń
  3. 100% kobieta:-) Wiesz, gdyby każdy miał tylko takie wady (jak to nazywasz)....świat byłby piękny:-)
    A wiesz, że mój małżonek cierpi na podobny typ głuchoty? Czyli tego się nie leczy? Hmmm....
    I jeszcze jedno! trochę się zmartwiłam, bo oczywiście pamiętam misia Colargola a to jest równoznaczne z tym, że niestety podpadam pod kategorię straszych bloggerów? To już? Tak szybko???
    Pozdrawiam gorąco z Bawarii:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madziula! My jestesmy nie dosc ze ciagle piekne i mlode, to jeszcze coraz madrzejsze! najlepsze przed nami:)

      Usuń
  4. Agnieszka you look a little bit sad.....i hope everything is fine with you..... that first shot has a good composition.

    Greetings and i wish you a lovely day.

    Joop

    google translation works not so good.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Goedemorgen:)
      It's just a melancholy of autumn :) You know: "summertime sadness" :)
      Have a great day!
      Tot straks:)

      Usuń
  5. Ech... My Wodniczki jednak jesteśmy do siebie podobne :-))) Ściskam mocno!!!
    P.S. Wiem wiem, mało mnie tutaj, ale weny jakoś mi brak...i świat tak do gleby przyciska...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale czuje sie duchem! nie dawaj sie swiatu, pamietaj, ze nas wodnikow mozna przycisnac do samej gleby, ale nie mozna nas zlamac! courrage! :)

      Usuń
  6. i teraz nie wiem, który misio Uszatek, co klapnięte uszko miał, czy Coralgol, co bardzo śpiewać chciał :)
    obie bajki uwielbiam :) ( a dzięki Tobie własnie puściłam sobie piosenkę z tej drugiej na youtubie).
    Wiedziałaś, że Uszatek jest tak popularny, że oglądają go dzieci i w Finlandii i w Japonii?
    tutaj link http://youtu.be/NPjHEEXdLnU - http://youtu.be/nKxUAohA_Yw :)
    pozdrowienia
    (ponoć wczoraj spadł śnieg?!)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojejku, juz sama nie wiem, ale sie porobilo! ale od czego sa pomocni blogerzy, malo kto nie zna sympatycznych misiow:)

      Usuń
  7. Klapnięte uszko to miał Miś Uszatek, tez wzruszający. Ponoć uwielbiany teraz przez japońskie dzieci
    Przepraszam że się tak wcinam i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Antoni, cala przyjemnosc po mojej stronie. Ja blizej piatku "powcinam" sie w twoje teksty. Juz tam do ciebie zagladalam w tygodniu incognito, ale nad tego typu blogami lubie pochylic sie na spokojnie, a nie na szybko w pracy:)

      Usuń
  8. Dla mnie miś Kolabor był irytująca łajzą, wybacz :) Ale punkty 2,3,4 mnie pozamiatały! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie mam zalu za lajze:) pewnie dlatego mi go szkoda, ze nie mial sily przebicia:) zawsze mialam slabosc do takich bied zyciowych :) beznadziejnych przypadkow:)

      Usuń
  9. Pamiętam Misia, ale był za gruby.....
    U mnie zapunktowałaś swoją szczerością:-))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, czasami ona nie poplaca! ale co tam! lubimy isc pod prad:)

      Usuń
  10. Jak dla mnie to takie wady mogą być. Tobie najwyraźniej też nie przeszkadzają:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś strasznie na siebie wybrzydzałam. Byłam młoda i głupia. Teraz ciągle jestem młoda(chi, chi) tylko rozumu mi przybyło:) Spróbowałam się z soba zaprzyjaźnić i chyba nawet nieźle mi to wyszło:) pozdrówka!

      Usuń
  11. Miło się czyta taki tytuł posta :)
    Czepnę się, bo:
    5.Bycie dobrym kierowcą, to umiejętność, a nie zaleta (zaleta lub wada dotyczą charakteru).
    6. Sklep z biżuterią miałaś, bo lubisz błyskotki, a nie odwrotnie. Gdyby tak nie było, to miałabyś np. mięsny.
    Poza tym - lekcja odrobiona :))
    Praca z więźniami - łał!

    OdpowiedzUsuń
  12. Z bloga nie można dowiedzieć się o Tobie Aguś jak wielkie jest Twoje Serducho. Jak wielka jest rzesza osób którym kochana pomogłaś, w różny sposób: finansowo, duchowo.Nie obce są Tobie biedne dzieci w Afryce i przykute do łózka w Polsce, staruszki oczekujące rozmowy i pomocy, zranieni lub zagubieni znajomi którzy tak lubią z Tobą rozmawiać, biedni studenci....
    Jesteś skromna ale PROSZĘ CIEBIE nie skasuj mojego wpisu.Ja dziękuję Tobie , Ty wiesz, za wszystko...... Dziękuję że jesteś.Basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana Basienko, no teraz to juz pojechałas po bandzie jak to mówią... Schwyciłaś mnie za serce, już nic nie powiem... ale przesadziłaś... to ja dziękuję. Bez ciebie też nie byłabym w pełni sobą...naprawdę...

      Usuń
    2. A ja tu mam zapowietrzenie..Nie znałem Cię od tej strony i przyznam jestem w bardzo pozytywnym szoku ;-). Nie wiedziałem;że jesteś osobą aż tak społeczną;ale to jeszcze zwiększa mój i tak wielki szacunek i uznanie dla Ciebie ;-).

      Usuń
    3. Mariusz.... mylą mnie z kimś, naprawdę! :)

      Usuń
  13. OJJJ Agusia wielkie serducho TWE!!!! I Ja to wiem, chociaż przez chwilę byłam blisko niego :))) I właśnie w Twoim przypadku wady są zaletami, ale wiesz tak serio to uważam ze Jesteś za bardzo krytyczna wobec siebie !!Nikt z Nas idealny nie jest, każdy ma wady, ale i zalety grunt to kochac siebie takim jakim się jest, lub dążyc do ideałów :) Chociaż uważam że Ci nie do końca idealni są bardziej prawdziwi!!
    A Miś uszatek to moja ulubiona bajka i też do dziś mnie wzrusza do łez <3
    Uściski Kochana :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak się cieszę, że cię widze Beti. teraz stanę już na uszach byśmy sie mogli zobaczyć choc na chwilę. Podobne serca i dusze sie przyciągają:)

      Usuń
  14. Tak jak przewidywałam jesteś wyjątkową osobą:)))mamy wiele wspólnego np.obydwie kochamy ludzi starych i niepełnosprawnych:)))ale w niektórych przypadkach bardzo się różnimy,jestem fatalnym kierowcą strach po prostu:))))Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze czułam do ciebie "bleusa" Reniu, mimo, że cie nigdy "na żywo" nie widziałam. Trzeba trochę sie różnic i jednocześnie na wiele spraw patrzeć jednakowo by stworzyć silny zwiażek przyjacielski:) Pozdrawiam

      Usuń
  15. Te kozaczki na zdjęciu na ławce w parku... Są brązowe, czekoladowe czy kasztanowe? Bo jeszcze nie do końca rozpoznaję :)
    A tak na serio: świetne zdjęcie. A drugie, na którym siedzisz za stołem (oba, ze wskazaniem na drugie)

    OdpowiedzUsuń
  16. Pojęty i wnikliwy uczeń - zagonił nauczyciela w kozi róg, bo sama mam wątpliwości jaki jest kolor kozaków, to jest cos pomiędzy:) To zdjęcie przy stole było zrobione w klasztorze w Wigrach:) dzięki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomiędzy to ja widzę żółte liście :)

      Usuń
    2. Pierwsze słyszę Różo! dobranoc:)

      Usuń
  17. No to się nadowiadywałam o Tobie!!!
    A ja z kolei zapraszam na podziekowanie za opinię o moim blogu i na tekst Dziadek /mam nadzieję, że się przy nim usmiejesz/.
    Serdeczności Agnieszko!!!

    OdpowiedzUsuń
  18. Zaciekawił mnie punkt 9, również 6, ja też nie lubię tankować, choć zatrzymałam się tylko jeden raz , miło było dowiedzieć się o Tobie tylu ciekawych rzeczy...pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
  19. Jestem zdania, że dopiero wady robią człowieka 100 procentowego. Tylko jakość tych wad albo pozwala kogoś uwielbiać ( tak jak Ciebie), albo nie dopuszcza bliżej niż 100 metrów.
    Zawłaszczam chwalonym przez innych zdjęciem przy stole i siadam vis a vis. Jest świetne! Słońca nie tylko na weekend!

    OdpowiedzUsuń
  20. Ten zmysł w odnalezieniu właściwej drogi jest bardzo przydatny - też tak mam i znam ten ból...
    Co do wad to zbudowałąś z nich potężną zaletę - jesteś szczera do bólu
    Pozdrawiam
    eksperyment-przemijania.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  21. Pamiętam Misia! Zawsze lubiłam tę bajkę, chociaż tak, momentami była smutna. Kierowca ze mnie kiepski, chociaż też tankować nie lubię. A zamiłowanie do błyskotek, to chyba takie babskie... chociaż, ja bym chyba ni emogła mieć sklepu z biżuterią, wszystko bym z niego nieustanie wynosiła ;)
    Fajnie było dowiedzieć się o Tobie kilku rzeczy. Buziaki! ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toteż między innymi dlatego marnie ten mój sklep skończył:) buziqaki i miłej niedzieli :)

      Usuń
  22. Agnieszko nie pamiętam, kiedy trafiłam na Twój blog, ale jak już trafłlam, to zostałam... Zostałam, bo jesteś niezwykłą osobą, piękną kobietą, wrażliwą, mądrą etc, etc... Piszesz o jakiś wadach, Boże mój, a co to za wady? Te Twoje wady nikogo nie obrażają, krzywdzą, ot takie małe urocze słabości ludzkie. Ja ostatnio z powodu poważnych wad bliskich osób cierpię i jestem bardzo zagubiona, mimo że na blogu tego nie widać. Strach ściska mi gargło od kiku tygodni... Przepraszam za tę osobistą dygresję, ale napisałam o tym dlatego, by przekazać Ci, że bardzo sobie cenię takie osoby jak Ty. Pozdrawiam Cię serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo mnie poruszyłaś i nawet nie wiem co powiedzieć, ale jesli moge ci dac choc chwilę wytchnienia pod moim dachem, to pamiętaj, że myslę o tobie i jesteś tu mile widzianym gościem. A myśl to energia. I choc nieraz jest bardzo, bardzo ciężko to prosze nie trać z oczu nadziei...

    OdpowiedzUsuń
  24. Jakoś od Koralgola wołam Uszatka ;) Natomiast podobnie mamy z ludźmi starymi i niepełnosprawnymi, oraz chodzeniem, tam gdzie się chce. Zawsze twierdziłam, ze mam coś z kota i nie było to mruczenie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) to myślę, że bysmy się dogadały! trochę jest wspolnych punktów, i bardzo lubię twoje poczucie humoru i bezkompromisowośc, dobranoc:)

      Usuń