poniedziałek, 8 grudnia 2014

Stało się!


No i stało się. Popełniłam ten pierwszy raz: moje autorskie spotkanie. Jak to zwykle ze mną bywa, było ono wypadkową mojej nie do końca świadomości i wielkiej improwizacji, ludzkiej życzliwości, odrobiny przypadku, i przede wszystkim dobrej organizacji (bynajmniej nie własnej)
O wszystko zadbały Jagoda i Joanna. Dziewczyny - maszyny, do tańca i do różańca! 


Nawet pomyślały o przepysznym cieście, pieczonym nocą przez pewną mistrzynię słodkich wypieków. Gdy raz ich spróbujesz, ciężko jest się oderwać, a mocne postanowienia o odchudzaniu ida w kąt!... Lokalu użyczyła Ela, właścicielka polskiej księgarni przy Rue d`Anglettere 45. 
Mąż ubolewał, że nie może mi towarzyszyć tego dnia, ale nadrabia w innych okolicznościach dumnie reklamując moje "dzieło" :)


Ech, nie byłabym sobą gdyby wszystko odbyło się według planu. Tego ranka obudziłam się straszliwie przeziębiona, z gorączką i omalże nie spóźniłam się na własne spotkanie autorskie. Cały stres rozszedł się po kościach, bo skupiałam się by dojechać na czas, nie zastanawiając się nad tym jak sobie na nim (spotkaniu) poradzę. 
A później.... Później to już było tylko miło. Samo się potoczyło: dużo ciepłych słów, piękne kwiaty, podziękowania, sympatyczni, życzliwi ludzie. Przypomniały mi się słowa jednej z początkujących pisarek, która kiedyś mi napisała: "Kiedy wejdziesz na fascynującą ścieżkę pisarskiej przygody, nigdy już nie zechcesz z niej zejść!" Ona wiedziała... 





Bardzo wzruszyła mnie obecność bliskich z młodzieńczych lat, ba... z dzieciństwa nawet. To było wręcz mistyczne doznanie, którego na pewno nie zapomnę, zwłaszcza, że wcale się nie spodziewałam! Michaś był chyba najmłodszym uczestnikiem. I bardzo dzielnym, bo tak długo wytrzymał... Dzięki Michałku! 





Dopisali znajomi i przyjaciele z pracy i poza nią. Poznałam wiele przesympatycznych osób. Czas minął mi bardzo szybko i zapomniałam nawet o czerwonym, cieknącym nosie i oznakach grypy. Zewnętrzne oznaki niedyspozycji widać dopiero bezlitośnie na zdjęciach i nawet retusz nie pomoże, ale cóż... nie zawsze może być kawior... Ważniejsza niż mój wygląd była wspaniała atmosfera i ogrom życzliwości jaki otrzymałam od znajomych i zupełnie nieznajomych ludzi.






















Cieszył mnie przekrój wiekowy moich gości. Nie zabrakło młodzieży :) A panowie... zdarzało się, że rozbrajająco przyznawali, że nie czytają tego typu literatury, ale...kupowali książki dla swoich żon :) Czyż nie urocze? Niektórzy przyjechali specjalnie dla kilku minut rozmowy ze mną pociągiem  z daleka...






W domu, późnym wieczorem, gdy byłam w łóżku, po kilku gripexach otrzymałam na facebooku wiadomość następującej treści:

"Cześć!
Zabrałam się za Twoją ksiazke w pociagu, a już przeczytałam połowę! Super,naprawdę ma się wrażenie ze prowadzisz czytelnika za rękę. Do tego ten lekki, plastyczny język. Masz świetne obserwacje i ładnie odmalowujesz klimat; "dzień bębnił deszczem", cała historia o Malwince. Super! Naprawdę jestem pod wrażeniem. Będę nieść wieść o Twojej książce. 
Dziekuję za te emocje"


To słowa Anuli Gruszczyńskiej również przyszłej autorki. Przyjechała specjalnie aż z Gandawy.




Cóż mogę jeszcze dodać. DZIĘKUJĘ wam wszystkim. 
Wszystko co miłe, szybko się kończy. Mam nadzieję, że przede mną jeszcze wiele takich spotkań. Następne już 30.12.14 w moich rodzinnych Siemiatyczach w Bibliotece Publicznej.
Weekend się skończył, trzeba było zejść na ziemię i pojechać jak co dzień do pracy. A chciałoby by się jeszcze pogwiazdorzyć. Oczywiście, znacie mnie, wiecie, że żartuję z tym gwiazdorzeniem :)
O tym, że weszłam na fascynującą ścieżkę pisania przypomina mi mój niezbednik autorski w bagażniku mego auta. W doborowym towarzystwie pysznego ciasta i butów oraz dresów do treningu, gdyby przyszło mi do głowy powyginać śmiało ciało w tak zwanym międzyczasie, którego niestety ciągle brak...









60 komentarzy:

  1. bardzo pięknie zakończony rok, tyle radości:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bardzo dużo satysfakcji, zwlaszcza, że na lodówce wisi kartka z terminem : sierpień 2015! Plan wykonany z wyprzedzeniem :)

      Usuń
  2. Ale jesteś pieknie wzruszona,,jak fajnie, że pokazałąś te zdjecia. Cudnie ,że tak Ci poszło. Ciekawa jestem o czym jest książka. Ale wszystko przede mną..wszak uwielbiam czytać:):)
    Gratulacje Aga!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki serdeczne! książka to zbiór opowieści z bloga o Brukseli i losach emigrantów:0

      Usuń
  3. Wspaniałe przeżycie. Teraz to już będzie się działo:)).

    OdpowiedzUsuń
  4. Z całego serca Ci gratuluję i podziwiam . Więcej nie będę pisała bo nie śmiem ,nie potrafię do pisarki .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, dziekuję ci bardzo, ale jaka tam ze mnie pisarka :) Póki co jestem Osobą, która napisała książkę :)

      Usuń
  5. Chyba wiem o co poproszę Mikołaja ;) No i czekam na jakieś spotkanie w Polsce ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajnie… chyba jeszcze w tym tygodniu podjade do tej ksiegarni, tylko godziny otwarcia mi srednio podpasowuja :) A kiedy jedziecie do Polski?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no własnie, wiele osób tez mi sygnalizowało, że wolałoby przyjść na spotkanie wieczorem bo w dzień pracują, ale niestety, tez musiałam się dostosować do godzin otwarcia, pani Eli jestem wdzięczna, ze tak chętniwe udostepniła ten lokal :) do Polski jedziemy w ten weekend przed świętami, bodajże 19,12 o ile się nie myle, a wracamy w weekend po nowym roku. jak coś to może kiedyś się na miescie uda nam spotkać, wiem, że w internecie można te książkę kupić taniej o pare złotych, zależy w której księgarni. na miejscu zawsze jest trochę drożej bo dochodzi jakas tam marza, koszty przesyłki, jest różnica jakichś 2 euro, tak gwoli ścisłości :)

      Usuń
  7. Bardzo, bardzo się cieszę Agnieszko! Szczerze Ci gratuluję.!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czuję Stokrotko, że cieszysz się ze mną, dziękuję! :)

      Usuń
  8. No i stało się! Od teraz czy tego chcesz, czy nie jesteś pisarką. Przekroczyłaś Rubikon i nic już nie jest w stanie Cię powstrzymać przed ciągiem dalszym. Jeszcze raz gratuluję Agnieszko:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ojejku, pisarką... Caddi! aż się boję, ale przyznam tez, że to jest fascynujące uczucie jak ludzi cieszy to co piszę! ale jakby na mnie grom krytyki, tej niedobrej, nikonstruktywnej sie posypał, to licze, że tez staniecie przy mnie murem :)

      Usuń
  9. GRATULACJE !!!

    No i poszło dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  10. po raz pierwszy mogę powiedzieć, że prawie osobiście znam pisarkę, i jestem bardzo dumna z tego faktu, jesteś wielka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. prawie pisarkę kochana, a prawie robi wielka różnicę :)

      Usuń
  11. Gratulacje, Agnieszko! :))
    Jeśli tę książkę się czyta równie dobrze jak Twój blog, to musi być świetna :***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czyta się tak samo, bo to są opowieści z bloga :) dziękuję

      Usuń
  12. Nie ma to jak spotkania z miłą atmosferą.
    Gratulacje !

    OdpowiedzUsuń
  13. Rano zjadlo moj komentarz to raz jeszcze: BRAWO! Pierwszy raz za Toba (najgorszy jest pierwszy raz, podobno). Improwizowanie to dobra i naturalna droga do sukcesu na spotkaniach. Mialam przeogromna ochote dolaczyc, niestety edukacja i inne zobowiazania stanely na drodze moim pragnieniom. Wierze, ze da sie to nadrobic. Zdjecia super. Czekam na info gdzie i kiedy tu w Belgii. Gratuluje raz jeszcze i zycze duzo wiary i zapalu bo pisarstwo to podobno ciezki "kawalek chleba". Buziaki. Pozdrawiam. Joanna-Jo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rozumiem, rozumiem, czasami ciężko nagiąć zycie do planów :) mam nadzieję, że kiedyś się jednak spotkamy, jestem strasznie ciebie ciekawa! jak tylko coś się bedzie wydarzało, bede cię na bieżąco informować:) oj tak, nie myśle, żebym mogła żyć z pisania, dlatego kurczowo trzymam się mego biura, realizując się po godzinach :)

      Usuń
  14. A ja mam caly czas nadzieje ,ze mnie zabierzesz do Swojej Brukseli ...na wiosne :):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bruksela cyeka, to tz nie chcesy pryzjechac, do wiosnz Aniu! :)

      Usuń
    2. O matko jakie bohomazy wyszły, literki się przestawiły, ale mam nadzieję, że zrozumiałas, że bruksela czeka wiosną na ciebie :)

      Usuń
  15. Ciociu, jeszcze raz wielkie gratulacje, jesteś stworzona do pisania! Cieszę się, że spełniasz swoje marzenia,
    buziaki
    A.

    OdpowiedzUsuń
  16. Agnieszko cudownie! Mimo choroby widać jak jesteś szczęśliwa na tych zdjęciach. Zasłużyłaś sobie na tą sympatię i uznanie.
    Pozdrawiam Cię ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  17. Teraz już znasz Aguś smak takich cudownych spotkań...
    Baaaaardzo się cieszę z tobą...

    OdpowiedzUsuń
  18. Wielkie wielkie gratulacje!!! :):)

    OdpowiedzUsuń
  19. Agnieszko, fantastycznie! Gratuluje z całego serca! Pomimo przeziębienia, promieniejesz radością i szczęściem :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mój widok odzwierciedla mój stan ducha pomimo fizycznych niedogodności :) dziękuję :)

      Usuń
  20. Agnieszko z całego serca gratuluję :) i życzę Tobie jeszcze wielu sukcesów i spełnionych marzeń! Pozdrawiam gorąco :X****

    OdpowiedzUsuń
  21. Congratulations!!!! great work!!
    Have a good week!!! my g+ for you!!!:)))

    Besos, desde España, Marcela♥

    OdpowiedzUsuń
  22. Po raz kolejny szczerze gratuluję
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Antoni za to, że stoicie za mną murem! to mi bardzo pomaga, serdeczne dzięki i za toast winkiem :)

      Usuń
  23. Jutro biegnę do swojej zaprzyjaźnionej księgarni po twoją książkę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, czy we wszystkich stacjonarnych sa, jak cos to bedziesz musiała poprosić by zamówili lub przez internet :)

      Usuń
  24. Aguś raduję się razem z Tobą , Gratuluję siostrzyczko, Pokazałaś ze warto marzyć i przekraczać kolejne granice ale jednocześnie nie zatracić się w pogoni za marzeniami. B,

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to takie spełnianie marzeń na marginesie życia, dziękuję siostrzyczko :)

      Usuń
  25. Agnieszko!
    Bardzo się cieszę z Twojej pracy, która przynosi Ci dużo satysfakcji.Jestem pewna, że jesteś stworzona do pisania i Takich spotkań miłych z czytelnikami.Mam nadzieję, że kiedyś będę na Twoim spotkaniu autorskim i będę Cię oklaskiwać na żywo, z bliska, pozdrawiam Ala Zych

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alu, mam nadzieję, że kiedyś spotkamy się na moim pisarskim szlaku, szlaczku.... całuski!

      Usuń
  26. Congratulations dear! Kisses.
    http://www.solaanteelespejo.blogspot.com.es/

    OdpowiedzUsuń
  27. To musi być niesamowite uczucie szczęścia i spełnienia. Zresztą po co pytam, to widać:-)))). Życzę Ci aby ta ścieżka pisania trwała długo i jeszcze dłużej. :-)

    OdpowiedzUsuń
  28. Cieszę się razem z Tobą:)))Jeszcze raz gratuluję i pozdrawiam bardzo serdecznie:)))))

    OdpowiedzUsuń
  29. Ach,jaka szkoda ,że mnie tam nie było .... :))))

    OdpowiedzUsuń
  30. Agnieszko, wielkie, wielkie gratulacje! Wspaniale!

    OdpowiedzUsuń
  31. Jestem pod wielkim wrażeniem i z całego serca Ci gratuluję :)

    Siemiatycze? To gdzieś w okolicach Białej Podlaski? Jak tak, to z tamtych rejonów pochodzi moja rodzina :)

    OdpowiedzUsuń
  32. A kiedy spotkanie w Lublinie? ;-).

    OdpowiedzUsuń