poniedziałek, 6 października 2014

Pola Dwurnik - milion fajerwerków!


Hej Panowie i Panie! W ubiegły piątek, dzięki uprzejmości Agaty Araszkiewicz, miałam okazję poznać w jej brukselskim domu jedną z najlepszych artystek młodego pokolenia - Polę Dwurnik.

Wiedziałam, że się trochę spóźnię. Miałam bardzo długi dzień w pracy, a później jeszcze szybko do domu: głodnych nakarmić, stęsknionych przytulić, dwa merdające ogony ukochać. Zwykła codzienność kobiety na tak zwanym etacie... 

Długo szukałam środków wyrazu, by spróbować opisać to spotkanie... Właściwie słowa mieliły się w mojej głowie, nie chcąc, nie znajdując sposobu by ułożyć się w zdania. Wypadały blado wobec tego co chciałam powiedzieć... Nie bedę też przytaczać faktów dotyczących artystki i jej osiągnięć. Wszystko to znajdziecie w miłościwie panującym internecie. Znacie mnie przecież: wolę pisać o ludziach. O tym jakie wywarli na mnie wrażenie, jak mnie zachwycili, zdumieli, niekiedy rozczarowali...


Gdy uścisnęłam dłoń Poli i napotkałam spojrzenie jej sarnich, przyjaznych, a zarazem czujnych oczu, dopiero  w tym momencie chyba tak naprawdę zrozumiałam jej sztukę. Zrozumiałam ją dla siebie. To było jak iluminacja, nagły błysk, moc fajerwerków - żywcem wyjęte z jej obrazu. Pomyślałam, że Pola przed chwilą przedarła się przez las pełen dzikich zwierząt, wyszła ze swoich płócien i oto siedzi na kanapie między nami mając jeszcze we włosach gałązki leśnych krzewów. Poczułam, że jest moim brakującym puzzlem, kluczem do zrozumienia, o co w tym wszystkim chodzi. Drobna dziewczyna ubrana w królewskie borda, z małą, uroczą, zieloną czapeczką na głowie. Poślubiona sztuce, konsekwentna w swoim działaniu, niezłomna królowa. Niezwykle płodna artystycznie  jak na swój wiek. Ale przecież nie mogło być inaczej z dzieckiem wyrastającym w towarzystwie dwóch, wybitnych i bardzo różnych artystycznych osobowości - swoich rodziców. Można powiedzieć, że od kołyski była skąpana w sztuce... Nielekka do uniesienia spuścizna. A zarazem błogosławiona. Bo bez niej, zapewne Pola byłaby zupełnie kimś innym.


wspieramkulture.pl

Ponoć to pierwsze kilkanaście sekund decyduje jak postrzegamy daną osobę. Jakie budzi w nas uczucia i myśli.
Pola wywołała we mnie natychmiast trzy słowne skojarzenia. Dziewczęcość. Rozedrganie. Sensualizm. Muszę tu wtrącić, że artyści sięgając po różne środki wyrazu, nie stronią od wulgaryzmu. Akurat ta forma artystycznego wyrazu nigdy do mnie nie przemawiała. Po prostu się wzdrygam. Nic na to nie poradzę. Pola w swoim malarstwie wielokrotnie przekracza tabu, prowokuje, wyciąga na światło dzienne ciemne zakamarki ludzkiej duszy, chowa się w mroku, schodzi na dno kobiecego jestestwa, wywraca na wskroś cielesność, a mimo to jest w tym jakaś subtelność, dziewczęcość i kobieca siła zarazem. Jej obrazy jak powieści - raz przeczytane, uwolnione, długo jeszcze żyją swoim życiem, "toczą" się w twojej głowie, nawet gdy dawno już wróciłaś do domu. Ja śniłam je dalej całą sobotę, niedzielę i poniedziałek. Na spacerze, przy biurku, w ogrodzie, przy zlewie pełnym garów, malując usta zmysłową czerwienią, kradnąc pocałunek.... Uwiódł mnie jej bajkowy, niedopowiedziany, niekiedy niebezpieczny świat. 


Jakbym była napiętą struną, którą artystka trąciła niedbale palcem, powodując rozchodzenie się fal. Coraz większych, coraz trudniej uspokoić rozedrgane ciało. Czysta fizyka, czy może metafizyka? Pomyślałam z podziwiem:"Ech, żebym choć w połowie potrafiła tak pisać, jak ona malować. Poruszać słowami struny ludzkich uczuć, niedosytów, mroczności, zahamowań, spełnień, sprzeczności. Tworzyć rezonans."

Apolonia potrafi też pieknie mówić. Zasłuchałam się...  Co prawda kur nie zapiał, zmuszając mnie do powrotu, ale zdrowy rozsądek nakazywał nie nadużywać gościnności pani tego domu. 
Na odchodnym Pola nie wiedząc, że mam wężofobię, narysowała mi węża. Gdy jej o tym powiedziałam, dopisała stosowną dedykację. 
Aż nadto dobrze wiem czym jest mój wąż... Potraktuję tę dedykację jak dobrą wróżbę, zaklęcie. Postaram się z wroga jakim jest w mojej głowie, uczynić sprzymierzeńca. I obłaskawić jabłkiem. Dzięki Pola za ten wieczór!



29 komentarzy:

  1. Ach, to przecież córka Edwarda Dwurnika. Bardzo interesująca osobowość artystyczna.
    "Dziewczyna na płótnie", ciekawy pomysł współtworzony przez wielu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie! ta sama. Niezwykła dziewczyna!

      Usuń
    2. a książkę połknęłam w weekend, ale wracam do tych wpisów.

      Usuń
  2. Przyznam, że pierwszy raz o niej słyszę. Dobrze, że jest Twoj blog - przynajmniej mogłam poszerzyć swoją wiedzę :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Choc raz moglam się odwdzięczyć! Ja dzieki twoim wywiadom tez poszerzam swoja wiedzę :) mały rewanżyk.

    OdpowiedzUsuń
  4. Znakomita artystka już - a jakie jeszcze dzieła i sukcesy przed Nią .....? To musiał być wspaniały wieczór. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czy się dobrze domyślam ? wydałaś książkę o Brukseli ? Gratulacje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. spostrzegawcza jestes.. to dopiero zapowiedź, prace w toku, mam nadzieję do miesiąca książka ujrzy światło dzienne, więc na razie jeszcze cicho siedze... :)

      Usuń
  6. Pierwszy raz o niej słyyszę, zdolna dziewczyna po rodzicach...
    Widocznie właściwe geny złapała ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wygląda na to,że ma interesującą osobowość ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja mało artystyczna jestem , nawet kto to Edward. Nie wiedziałam , ci dopiero jego córka :(:(:(

    Tęsknię za Tobą na moim blogu :(:(:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przylece, przybiegnee... wiem, ostatnio wszystkich zaniedbuje troche, ale obiecuje, ze wkrotce sie uspokoi i nadrobie :) cierpliwosci moje wierne koleznaki!

      Usuń
  9. Czytałam i podziwiam jej ojca:))widać córka równie utalentowana:))Pozdrawiam i powodzenia życzę w tym jak się dowiaduję ambitnym przedsięwzięciu:)))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  10. Miałaś wspaniałe przeżycie, spotkanie z najprawdziwszym artystą...

    OdpowiedzUsuń
  11. cudownie to opisałaś aż ja sam poczułam ta atmosferę <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Książka o Brukseli pierwsza się zapisuję. Naprawdę. :)
    A dziewczyna z urodą i wielkim talentem jak to opisuje jej dzień urodzenia 12. Wisielec oznacza ramię i jest łączony ze wszystkim co się zgina jest znakiem obszernego ruchu, stosuje się do idei rozprzestrzeniania posiadania i zajmowania. Zrównoważona moc. Czy mówiłam już kiedyś o mojej pasji? :)
    Niezwykłe malarstwo i ma rację to co napisała o wężu. On Cię chroni Agnieszko, trochę straszy także, bo bywa groźny nawet bardzo groźny, ale nie dla Ciebie. Trzeba tylko go oswoić a nie będzie taki dziki. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przeczuwalam twa fascynujaca pasje, choc nie mowilas o niej wprost:)

      Usuń
  13. Na zdjęciu widzę, że jesteś strasznie szczęśliwa, takie spotkanie, super....pozdrawiam....

    OdpowiedzUsuń
  14. Dziękuję Ci, że pokazałaś mi malarstwo Poli. Jest niezwykłe. Nie wiedziałam nic o niej, choć wstyd się do tego przyznawać. Taki rodzaj twórczości porusza najgłębsze pokłady umysłu aby zmusić do odczuwania mocniej i bardziej. Wspaniała malarka!
    Proszę podaj sposób kupienia książki!!!!
    Tytuł i okładka powodują, że człowiek natychmiast wsiadłby do samochodu i pędził do Brukseli.......

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziewczyny, ksiazke mozna kupic tutaj:

      WIELS Contemporary Art Center bookshop
      Av. Van Volxemlaan 354, 1190 Brussels
      A w Polsce przez Bęc Zmianę:

      http://sklep.beczmiana.pl/dziewczyna-na-plotnie-girl-on-canvas-pola-dwurnik-p-298.html

      Usuń
  15. czytam i czytam Twojego posta i cały czas zastanawiam się, że to nie pierwsze moje wirtualne spotkanie z tą piękną dziewczyną, a Ty pokazałaś mi jej rąbeczek duszy, dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Tradycje rodzinne zobowiązują. To bywa bonusem. czasem przekleństwem
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. Tez nie przepadam za wulgaryzowaniem sztuki, to ja trywializuje, często sprowadza do rynsztoka. Ta pni przy takim pojmowaniu sztuki, to niemal tradycjonalistka i chwała jej za to :)
    Gratuluję książki. Jesteś wielka :)

    OdpowiedzUsuń
  18. You can see he focus in the pictures.

    Greetings,
    Filip

    OdpowiedzUsuń
  19. Takich spodkani które są silne emocje się nie zapomina.

    OdpowiedzUsuń