niedziela, 19 października 2014

Nadawać wartość rzeczom...


Nadchodzi moda na normalność. Tak przynajmniej prognozują spece od modowego marketingu. Ponoć już wszystko się przejadło. Jesteśmy zmęczeni nieustanną pogonią za markami, metkami. Niektórzy już rozpoczęli krucjatę antysnobistyczną odrywając metki od ciuchów, które noszą, a paradowanie z logo znanych firm uważają za szczyt obciachu. 
Ale czy pozwolą na to interesy wielkich tego świata, którzy na próżności ludzkiej zbudowali imperium bogactwa? A może...normalność zacznie być wyznacznikiem nowego trendu i... będziemy płacić krocie by... nasze ciuchy mogły być incognito? Jedno jest pewne. Zainteresowani nie dadzą tak zwyczajnie umrzeć kurze znoszącej złote jaja, jaką jest przemysł snobistycznej mody. Coś wymyślą.


Nie pozwalam, by ubrania, czy przedmioty dodawały mi wartości. To ja im ją nadaję - swoją osobowością. Taka jest właściwa kolej rzeczy. Gdy swoją wartość uzależniasz od tego jakie dżinsy masz na tyłku - nie jest dobrze. Marki nie robią na mnie większego wrażenia. Jakość produktów - owszem. Nie zawaham się wygrzebać perełki wśród szmat na bazarku, z kopciuszka uczynię gwiazdę wieczoru, ale nie kupię t-shirtu za kilkaset złotych. Wolałabym oddać te pieniądze innym. Zdarzają się jednak wyjątki... Gdy dany ciuch jest brakującym elementem ukladanki w mojej głowie, nie waham się długo i nie żałuję. Jak i innych rzeczy w moim życiu. Najwyżej później zaciskam pasa. Coś za coś... Ale nawet w tym przypadku cena nie może być z kosmosu. Musi być w miarę adekwatna do wyrobu. Ta mądrość przyszła do mnie z wiekiem... Rzadko kiedy człowiek rodzi się od razu geniuszem. Do geniuszu się dochodzi z czasem i doświadczeniem:)

Jaki jest twój stosunek do znanych modowych marek?
Czy masz jakieś ulubione?
Jakiego koloru jest twoja jesień?
Moja, cóż... okryła się dziś burgundami i nasyciła czerwienią, by jakoś zbić z pantałyku tę czerń, w której nie jest mi do twarzy. 
Miłej niedzieli.








52 komentarze:

  1. Agnieszko, jaka Ty jesteś mądra i rozsądna, brawo.
    Co tam marki i drogie ciuchy, masz racje, to MY jesteśmy najważniejsze.
    Już o logo na ubraniach kiedyś pisałam, może tak będzie, że nie będzie ważne, bo dla mnie już nie jest ważne.
    Jednak jak coś mi wpadnie w oko to kupuję choć majątku nie wydam na ciuch, bo ma znaczące logo.
    Moja jesień jest kolorowa ale dużo w niej szarości.
    Pozdrawiam serdecznie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzę, że wiele z nas dziala wedlug podobnej filozofii. jak byłam mloda, to bardziej liczyła się marka, ale to było dawno, w sszkole, w ogólniaku... ale zawsze tez umialam sobie coś wyczarowac, nawet ... z przescieradeł, jak w sklepach nie bylo materiałów, cielo się te przescieradła, farbowalo, pamiętacie.?.. :)

      Usuń
    2. Podpisuję się pod słowami Basi.
      W Twoich kolorach jesieni wyglądasz pięknie, moja jest inna - niebieska, kobaltowa.
      Na razie... Już przystosowuję się do czerwieni, fioletu...
      Ja też farbowałam tetrę, bluzeczki, studenckie czasy...
      Pozdrawiam Cię bardzo ciepło!

      Usuń
  2. Do marek nie przywiązuję szczególnej wartości. Ważne, żeby ciuch leżał na mnie jak "druga skóra". Oraz żeby był w moim stylu. Z reguły ubieram się na wyprzedażach, kupując z umiarem. Lubię natomiast buty dobrej jakości, co niestety musi przekładać się na cenę:). Ostatnio siostrzenica potępiła mnie za to, ze wydałam 800 zł na wymarzone buty. Noszę je tydzień i gdyby czas mógł się cofnąć, nie zmieniłabym decyzji. To był dobry zakup. Niestety, mam na swoim koncie kilka zakupowych bubli i za to się akurat wstydzę.
    Najbardziej kocham czerń, szarości, pomidorową czerwień i błękit. Choć ten ostatni nie zawsze jest dla mnie szczęśliwy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Mam ciuchy za złotowkę, albo takie, ktore wróciły do mnie w wyniku rodzinnego obrotu szmatami miedzy kobietami :) ale dobry, ladny i ponadczasowy but jest dopelnieniem calości. Oficerki, ktore mam na nogach, tez własnie tyle kosztowaly co twoje, ale wiem, że bede miała jej juz na lata. One były w mojej glowie, dokładnie takie, nie szukalam się specjalnie za nimi, ale byłam uważna będąc w sklepach i wracajac z ostatnich wakacji przytrzymalismy się na chwilę w schoppingu w wwie. wchodze popatrzec jakie jesienne trendy w Venezii, patrze- stoją! takie lata temu wymyslone w mojej glowie. Nie wahałam się ani chwili tylko sięgnęłam po kartę. Podobne, tylko w innych kolorach mam juz może z 10 lat... Ciągle sa modne, niezniszczone - jakośc skóry robi swoje, tak więc za każdym razem klade je na nogi z taką sama przyjemnością. Moge powiedzieć, ze inwestycja zwróciła mi się :) (chociaż w tym momencie mąż mógłby zapytać jak w pewnej znanej reklamie banku:"Ale ile z tego jest na koncie?") i wiem, że jeszcze posłużą mi bardzo dlugo.

      Usuń
  3. Marka nie zawsze znaczy jako wszyscy to wiemy. Nie kupuję dla metki. Czasami po prostu szkoda mi kasy, gdy widzę markową sukienkę za kilkaset złotych, a prawie identyczną ( dobrej jakości mam za dwie stówy). Szukam okazji. ostatnio kupiłam jeansy DKNY w TK Maxxie za 120zł. Przecena z kilkuset złotych. Są genialne. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uciekło mi" nie zawsze znaczy jakość"

      Usuń
    2. dokładnie tak! jeśli widze, że podobne rzeczy w popularnych sieciówkach sa podobnej jakości, a dwa-trzy razy tańsze, to naprawdę nie widze powodu by przepłacać.

      Usuń
  4. Mam dokładnie tak jak Ty, nieważne skąd pochodzi mój ciuszek, ważne żebym go lubiła. A teraz ciekawostka, mam osobistą krawcową:-) to koleżanka z mojej podstawówki, potrafi wszystko wyczarować, więc większość moich ciuchów jest niepowtarzalna, bo uszyta " na mnie i dla mnie" :-) Świetna sprawa, ciągle dzwonię do Danusi, coś przerabiam, szyję, pomysły, przymiarki itp. Wiele osób korzysta z jej usług, a teraz wybór tkanin jest ogromny, a Danusia wie, co mi " zatuszować"! Jesienią chodzę kolorowo, zresztą cały rok używam pełnej gamy barw, w zależności od okoliczności. Twoje dzisiejsze ciuszki są fantastyczne, ale na takiej modelce wszystko pięknie wygląda!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak ja marzę o takiej prywatnej krawcowej! Tyle mam w glowie pomysłów, kurczę chyba sama musze się nauczyć szyć, choćby podkładac spódnice i ucinac nogawki spodni... :)

      Usuń
  5. Hmmm ciężki temat . Z jednej strony mam co ciuchów stosunek użytkowy , wcale nie mam 50 par butów czy 20 Swetrów , nie biegam co sezon na zakupy i na wyprzedaże . Jedynie jako ze mam uczulenie na skórę co nie jest skórą , tylko tu wydam większa kasę . Więc buty czy ramoneska i dobrze byłoby i torebka , choć torebka ma najwieksZa dyspenze . W szafie mam ciuchy sprzed 20 lat ... Bo sie przywiązuje ;) nie dziki konsumpcjonizm nigdy mnie nie dotyczył . Wzrósł wraz z blogiem , ale jest pod kontrola .

    Moja jesień w szarości i granacie . I ... Zieleniach . Tak jakoś ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie podobnie, najpierw w miare pisania bloga, troszke sie rozbujałam z zakupami, ale szybko wzięłam pod kontrolę swoje zakupowe zapędy. Z tymi uczuleniami to tak jest, podobnie jak niektórzy nie moga ozdób nosic innych niż szlachetne materiały: złoto, srebro. To na pewno w jakiś sposób ogranicza. Mnie na szczęście to nie dotyczy i mogę zakładac różne "nieszlachetne" drobiazgi :)
      O, Aniu narobiłas mi apetytu swoimi barwami jesieni, dziś wpadnę popatrzeć, to też moje ulubione kolory... :)

      Usuń
  6. Nigdy nie przepłacam z powodu metki. To nie ma dla mnie znaczenia.
    Pięknie wyglądasz w tych czerwieniach, ładnie pasują do twoich blond włosów.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. U mnie to działa wręcz odwrotnie. Nie kupuję czegoś, bo właśnie jest "z metką" ;). Mam swój bazarek, mam allegro. W sklepach tylko się denerwuję. Choć, nie powiem, mam w swojej szafie kilka "metkowych" ciuchów. Ale to ubrania, które dostaję w spadku, więc nie wiem, czy się liczy ;)
    A kolory mojej obecnej jesieni to po prostu czarny, biały i szary. Może ciut smutno, ale czasem potrzeba mi takiej spokojnej klasyki...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kurcze nie potrafię kupowac na allegro, musze się przelamac, ciuchlandy i bazarki za to mam w paluszku :)

      Usuń
  8. Jesteś bardzo mądrą osobą:)))nigdy nie przywiązywałam wagi do marki ,albo coś mi sie podoba albo nie:)))uwielbiam kupować w SH :)))moja jesień trochę kolorowa,trochę biało czarna:)))Pozdrawiam serdecznie:)))śliczny szal:))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki, wpadnę popatrzeć na jesień w twoim wydaniu :)

      Usuń
  9. Lubię często zmieniać garderobę i się nie przywiązuję do rzeczy. Dlatego nie patrzę za rzeczami markowymi z potrójną ceną . Jak już coś kupuję to dlatego , że mi się podoba . Teraz rzeczy markowe wcale nie są takiego dobrego gatunku jak kiedyś. Teraz dobry gatunek odzieży nie zależy od marki firmy . Można się całkiem ładnie ubrać tanim kosztem, tylko jest potrzebny pomysł. Jak zawsze ładnie wyglądasz pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no własnie, slusznie zauważyłas, że marki nie mają już tej rangi co kiedyś, wszystko się jakoś zglobalizowalo:) i czy tanie, czy drogie - skladane rącxzkami Azjatow coraz częściej... Kupuje drogie (ale nie przepłacam, nie do przesady) gdy stanowi to brakujacy element wielu moich ubrań i nie jest chwilowym kaprysem, tzw zakup na lata (najczęściej buty)

      Usuń
  10. znasz mnie i wiesz, ze moje ciuchy czasem sa kazdy z innej parafii. a moja w tym glowa, by uczynic je pasujacymi i ciekawymi. w sumie cieszy mnie mozliwosc kupienia tutaj czegos drozszego (czytaj: takiego jakiego bym nigdy nie kupila w Polsce albo z wielkim bolem) ale bez przesady, w granicach rozsadku. bo poza ciuchami lubie kupowac tez ksiazki, plyty etc wiec musi cos zostac:p a z drugiej strony to okropnie tesknie za polskimi lumpami i w ramach manifestacji poprosilam siostre zeby wyslala mi z Polski moje ukochane lumpowe zdobycze:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kreatywność, kochana kreatywność. jestes jej doskonałym przykladem. tez tęsknię za polskimi lumpami :)

      Usuń
  11. W dzisiejszych czasach cena i marka sa niestety czesto (choc, oczywiscie, nie zawsze), wyznacznikiem jakosci produktu, dlatego zwracam na nie uwage, zwlaszcza przy zakupie obuwia. Z doswiadczenia wlasnego i znajomych wiem, ze buty z tej czy tej marki beda bardzo dobrej jakosci, a do tego czy tamtego sklepu nie warto wchodzic. Podobnie z bielizna. Wiodace, drogie marki na rynku bielizniarskim robia produkty mega drogie, ale rzeczy sa niemal nie do zdarcia, ja nosze je latami bez uszczerbku dla ksztaltu. Nie bronie marek, bo tez cenie sobie przede wszystkim jakosc, ale sa firmy, ktorych nazwa rowna sie jakosc. Oczywiscie i takim firmom zdarzaja sie gorsze produkty, samej zdarzylo mi sie ostatnio, ze bluza zakupiona w drogim markowym butiku miala w skladzie 40% poliestru i - brzydko mowiac - zeszmacila sie jak rzecz z bazaru. Tak wiec, moim zdaniem - marki owszem, o ile sa synonimem jakosci i trwalosci produktu. Jednak nie dajmy sie zwariowac, jesli cos nie jest markowe, a dobrej jakosci, to jestem jeszcze bardziej na tak! Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ak wiec, moim zdaniem - marki owszem, o ile sa synonimem jakosci i trwalosci produktu. - mysle, ze w tym zdaniu zawiera się całe podsumowaqnie dzisiejszego posta. Miło wiedzieć, że gdzieś tam jestes w blogosferze :) a co z blogiem? musze polecieć i zobaczyć czy nie reaktywowałas czasami

      Usuń
    2. Aga, nie, nie ma mnie na wlasnym blogu. Moze kiedys... Ale lubie zagladac do starych znajomych;))

      Usuń
  12. Jakoś ostatnio mam za dużo obowiązków na głowie...
    Za bardzo zmęczona jestem , mam nadzieję ,że w zimie wszystko się uspokoi...
    Powiadasz trend na normalność?
    A to ciekawe czym się skonczy :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. Na ulubione marki ciągle jeszcze zarabiam niedostatecznie, a właściwie zarabiam nieźle, ale mam za duże koszty stałe. Do czasu, mieszkanie samotnie w wielkim domu to opcja tymczasowa, mam nadzieję na zmianę, nawet jeśli nie z dnia na dzień, to z czasem. Wtedy mi wystarczy na różne ładne rzeczy, w tym rzeczy do noszenia. Niestety jest tak, że oceniają nas po stopniu zadbania i po wyglądzie. I my sami często źle się czujemy, mając na sobie znoszone stare szmaty, nawet jeśli są uprane i porządne...
    Co do marek - nie mam ulubionych, ale niektóre szyją rzeczy dla mnie, a inne nie mają nic w moim rozmiarze (np. mam biust, co niektórym markom wydaje się niedorzecznością, albo w przypadku mojego biustu robią do tego wymiarówkę jakbym wszędzie miała takie obwody, jak w biuście! :)
    pozdrowiemia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokładnie mam takie same doświadczenia, jesli chodzi o ten biust... niektore firmy w ogole tego nei rozumieja!

      Usuń
    2. Ja też! Mam biust o jeden rozmiar większy niż reszta, a zwykle w rozmiarach nie przewiduje się rezerwy. Nie rozumiem, w czym problem, bo dobre firmy mają np. różną długość spodni w tym samym rozmiarze. Wygląda na to, że jest nas za mało i nie opłaca się dla nas szyć :(

      Usuń
    3. Chyba musimy jakieś lobby biuściastych stworzyć i zawalczyć o swoje prawa:)

      Usuń
  14. z próżności kupiłam sobie ostatnio torbę Kuczyńskiej i mam inną na oku :) snobek taki ze mnie

    OdpowiedzUsuń
  15. Najpierw pozachwycam się Twoim sposobem na ożywienie czerni. Myślę, że czerń nikomu nie służy, jeśli nie jest ożywiona chociażby naszyjnikiem.
    Co do cen markowych ubrań - masz świętą rację! Właściwie nie stać mnie na drogie ubrania, ale myślę, że nawet gdybym miała nadmiar pieniędzy, wolałabym je przeznaczyć na inne przyjemności.
    Kiedy słyszę o cenie kilku tysięcy złotych za poliestrową sukienkę od projektanta, żal mi tych, co się ustawiają w kolejce po nią. Muszą mieć najwyraźniej zaniżone poczucie własnej wartości...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękowac, dziekować za docenienie:) Ja kiedys usłyszalam taki tekst: "No, wreszcie i ja ma DIORA na półce w łazience" :) Nie wiedziałam, czy płakać czy się smiać:) Rozumiem jakby laska powiedziała: "mam wreszcie cholernie dobry, skuteczny krem. drogi bo od DIORA, ale warto zainwestować" Ale to wjaki sposób to powiedziała, z taką duma w glosie, jakby nie wiadomo jakiej nobilitacji doznała, to jednoznacznie świadczy o zanizonej samoocenie.

      Usuń
  16. Na mnie to nawet sieciówki nie zarabiają, bo ja w sh takie perełki znajduję, że do sklepów z ciuchami zaglądam tylko w ostatnie dni wyprzedaży i też kupuję skarby np. spodnie za 20 zł albo swetry za 30 zł. Sądzę, że mam swój styl i lubię w jakiś sposób wyróżniać, ludzie często pytają mnie gdzie coś kupiłam, a ich mina jest zwykle bezcenna jak zdradzam im swój sekret ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestes genialna! Bardzo inspiruja mnie takie osoby z wyobraźnią.

      Usuń
  17. Agnieszko, zapisanym zdaniem "Nie pozwalam, by ubrania, czy przedmioty dodawały mi wartości" udzieliłaś odpowiedzi na stare, a jakże aktualne pytanie: BYC, czy MIEĆ?". Kultura masowa, reklama, moda zmuszają nas do codziennej odpowiedzi i podpowiadają "MIEĆ". O wiele ważniejsze dla mnie jest to kim jesteśmy bez tych wszystkich rzeczy, którymi się otaczamy.

    OdpowiedzUsuń
  18. Jęśli znajdę producenta który dorze uszyje na mnie ciuch to bede od niego kupować.Nie zamieżam wydawać majątku.Ponieważ chuch który mam na ssobie muszę się w czuci dobrze. Buty mam jedną markę ulubioną i od lattam kupuję

    OdpowiedzUsuń
  19. Zupełnie nie zwracam uwagi na markę. Na jakość tak, na metkę nie.
    Nie potrafię wydać majątku na ciuchy, za szybko mi się nudzą.
    pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
  20. Teraz każdy może ubrać się fajnie za niewielkie pieniądze i to jest wspaniałe. Do marek nie przywiazuje wagi chociaż mam swoje ulubione sklepy których nie mogę obojetnie pominąć. Aguś pięknie wyglądasz - wiesz ja też pokochałam jesień...........Śpij dobrze siostrzyczko

    OdpowiedzUsuń
  21. Tak. nic tak nie podnosi wartości jak firmowa wszywka.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  22. W podstawówce, tak pod koniec, przyszedł ten okres, gdy marka czyniła cię kimś lepszym od reszty. Błagałam rodziców, dziadków, by na każdą możliwą okazję kupowali mi bluzy z ogromnymi logami. Wielu marek wtedy nie było ale Adidas, czy Big Star to już coś.
    Dzisiaj jest inaczej, sama mówisz, że mądrość przychodzi z czasem. Nie raz znajdywałam na forach wątki o sobie, gdzie obcy ludzie opisywali ile pieniędzy wkładam w swoje ciuchy. Oczywiście zawsze z lekką złośliwością, że z wyższych półek to one nie są. A co, mają być? Tylko dlatego, że mieszkam w Niemczech? Mimo, że tak jest to wciąż żal mi wydawać dziesiątki, czy setki euro na jakąś szmatkę. Zanim wyjechałam do Niemiec, to myślałam, że tak będzie, tu droga torebka, czy drogie buty. Ale prawda jest taka, że nie odbiło mi i wciąż za butami chodzę do Deichmanna :) Znalazłam wiele blogów polek, które mieszkają w Niemczech, czy Anglii i pieniądze uderzyły im do głowy.. wszystko musi być markowe, najwyższej półki.. szczerze to nie rozumiem tego podejścia. Czasami kupiłam sobie coś droższego (gdy naprawdę czułam, że jakość jest tego warta i nic lepszego taniej nie dostanę) i nie czułam się lepszym, piękniejszym, czy mądrzejszym człowiekiem. Nie kręci mnie to i wiem, że wielu się dziwi dlatego prowadzę bloga z modą i jak śmiem pokazywać dwa razy te same ciuchy. A ja po prostu lubię składać kilka ciuchów do kupy, bo z tańszych nie raz można uzyskać coś o wiele piękniejszego niż z tych za setki, czy tysiące :) I jeżeli wraca moda na normalność to ja się bardzo cieszę, bo to, co jest teraz to jest jakiś nieudany żart! I ludzie jeszcze się na to rzucają :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Z tego wszystkiego zapomniałam dodać, że przepięknie wyglądasz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cudownie, cudownie to napisałaś Joasiu! uwazam, że tworzysz przepiekne zestawy z tych kolorowych ciuszków. jedna moja znajoma, ubierajaca się jak angielska lady, zawsze z klasa, polotem, fantazją - głównie w ciuchlandach, choc nie tylko, twierdziła, że za grube pieniądze, bez żadnego ryzyka stylistycznej wpadki może ubrać się kazdy glupi, do tego nie potrzeba polotu (same cie pracujące tam panie ubiora, tylko podaj górna cenę ), sztuka jest, ubrać się za niewielkie pieniądze, byc kreatywnym i za grosik wyglądac tak jak by sie maiło na sobie tysiące. I tego staram się trzymać :) Pozdrawiam!

      Usuń
  24. U innych podobaja mi sie odwazne zestawienia kolorystyczne, takie jak u Ciebie Agnieszko! Pieknie, kolorowo i z polotem :) ale swoj styl moge opisac raczej jako powsciagliwy. W standarcie u mnie, nie zaleznie od pory roku, szarosci, czern i biel, jesli cos blysnie to torebka... za to formy! Z tym to lubie sie pobawic, rozne ksztalty, nie typowe rozwiazania, a to zaszewka nie typowo usytulowana, a to rekaw jakis inny! I zawsze na pierwszym miejscu jakosc sie liczy. Lubie na ciuch zapolowac, znalesc cos nie powtarzalnego, innego niz wszyscy nosza a najpiekniejsze perelki w mojej szafie to oczywiscie z ciucholandu :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo podziwiam za konsekwencję. Uwielbiam taką klasykę w barwach, oraz formie. ale sama tak bardzo lubię eksperymentować, że nierzadko ocieram się o kicz, droga prób i błędow. Lubie też wyszukiwac różne niebanalne rzeczy. Pozdrawiam cieplutko :)

      Usuń
  25. Dla mnie marka nie ma znaczenia, ale uważam na jakość, bo łatwo ulec cenowej pokusie i kupić odzież dosłownie jednorazową. Nie mam problemu z kupowaniem w SH, ale wybieram tam perełki za które w sklepie zapłaciłabym o wiele więcej. Nie lubię wydawać dużych pieniędzy na zawartość szafy, często zastanawiam się, czy to by się zmieniło, gdybym nagle stała się nieprzyzwoicie bogata...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ps. dobrze Ci w dzisiejszych kolorkach, no i fajnie wyglądają takie wyraziste jesienią :-)

      Usuń
    2. Dobre pytanie Gaja. Też je często sobie zadaję. Mówią, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Może mój stosunek do ciuchów tez by uległ zmianie... Kto wie... Pozdrawiam!

      Usuń
  26. Mądra kobieta elegancko przyodziana. Dla mnie jesteś wzorem kobiecości!!!

    OdpowiedzUsuń
  27. Ale pojechałas kochaniutka! dziękuję serdecznie. Tobie też kobiecości nie brakuje, o nie! :)

    OdpowiedzUsuń