środa, 21 maja 2014

Dla wszystkich starczy miejsca pod wielkim lazurem nieba.


Lazurowe wybrzeże. Jedno z niewielu takich miejsc na Ziemi, gdzie jest najwieksze zagęszczenie milionerów na metr kwadratowy. Ale tu każdy, jeśli już tu się znalazł, może poczuć się wybrańcem losu. Plaża, morze, lazur nieba i wody, gwarantowane słońce, przyjaźni ludzie - to masz zupełnie za darmo i do oporu! I jeszcze pyszne jedzenie - na każdą kieszeń!
Stąd tytułem mego posta jest parafraza fragmentu utworu pewnego polskiego artysty.

Prowansja... Towarzyszy mi od dziecka. Najpierw w marzeniach. Zanim poczułam zapach lawendy. Zanim nie poznałam jej jeszcze jak tylko wodząc palcem po mapie, bedąc całkiem małą dziewczynką. To drugie miejsce po Podlasiu, gdzie mogłabym się zestarzeć...



Lazurowe Wybrzeże jest nieustanną przygodą. Nasza zaczęła się już na lotnisku. 
Udaliśmy się do wypożyczalni po samochód zarezerwowany na kilka dni pobytu. Wiadomo, na czterech kołach szybciej, zwłaszcza jeśli ma się ograniczony limit czasu, a jednoczesnie chce się przejechać całą Riwierę Francuską - po Włochy. Auto miało byc możliwie małe i tanie. 

Pan z wypożyczalni, po sprawnym wypełnieniu papierów prowadzi nas na parking, wręcza kluczyki i niedbale wskazuje dłonią wypasione auto, "nówka-sztuka", jakby prosto z taśmy zeszło.
- A co tam, dam wam za tę samą cenę tę brykę - śmieje sie do nas - Bienvenue en France! 

Tak zaczyna się nasza kilkudniowa przygoda, właściwie jak sen, bo za parę dni znów jesteśmy w zadeszczonej, zasnutej mgłą Brukseli, jakby tamto wszystko było sennym marzeniem. Nie odczuwam zbytnio, że jestem za granicą, bo strefa językowa ta sama. Oczywiście nasz francuski-belgijski różni się subtelnie od czystego francuskiego. Nasi francuscy przyjaciele nazywają nas "polskimi Belgami". 

Będę jeszcze powracać nieraz do tamtych słonecznych dni, bo chociaż w pigułce, to zwiedzilismy parę wartych obejrzenia i opisania miejsc. Będę powracać wspomnieniami, chociażby po to by przywołać słońce, gdy go znów zabraknie na belgijskim niebie. Pewnie jeszcze jakiś "ołtfit" modowy dla równowagi popełnię, czyli skupię się na szmatkach. Póki co, ten post jest zwiastunem... Zaproszeniem do słonecznej krainy.
Gdy skrobię tego posta, za oknem szaleje burza...
Zostawiam więc was ze zdięciami z Cote d`Azure...











48 komentarzy:

  1. No i już zrobiło się wakacyjnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale z ciebie ranny ptaszek! Miłego dnia:)

      Usuń
  2. Prowansja jest od dawna moim marzeniem.
    A Ty wyglądasz jak milionerka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo mam bogate....wnetrze! cha, cha :) I skromnam - jak widac! :) Oczywiscie zartuje Basienko. Poczucie humoru mnie nie opuszcza. Milego dnia!

      Usuń
  3. A wiesz ,że Cote d'Azure zostawiam sobie właśnie na starość ;) kiedy trzeba bedzie kości grzać , teraz ciągnie mnie na północ . Klify i skaliate wybrzeża - Szkocja , Norwegia czy Normandia ... Ach i moje miejsce ze snów - Côté de Granite Rose - Bretania;)
    Swietnie Ci w takiej krotssej spodniczce- slicznaś

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, Ja raczej "planuje" umrzec w Polsce :) Ewentualnie w Prowansji :) Z "odmiennych" krajow, moim jeszcze niespelnionym marzeniem jest... Kanada. Tam tez chcialabym miec mala chatke w kniei nad urwiskiem, ale mieszkac caly rok - nieee. Tylko od czasu do czasu w samotnosci dac myslom spokojnie sie toczyc. Bretanie tez bardzo lubie. A na polnoc jakos mnie nie ciagnie, choc to "rzut beretem", ale raz, owszeem chcialabym to wszystko zobaczyc. Dziekuje, kochana. ta spodniczka jest miejscowa, popelnie o niej oddzielnego posta:) musimy sie w koncu umowic

      Usuń
  4. Jak cudnie- aż mnie zapchało...
    Wyjeżdżam.. siedzę już na walizkach....
    :)
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
  5. Moja przyjaciółka z Liceum tam mieszka , ma to na codzień, Saint Tropez, już ta przywykła do tego piękna, że nie wyobraża sobie życia w innym miejscu i ja ją doskonale rozumiem ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Przepiękne zdjęcia....zwłaszcza to pierwsze..takie zwiewne....

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękności :) Aż chce się słońca!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no... u mnie dzis chlodno... po burzy ): buziole!

      Usuń
  8. Ale zestaw ciuchowy bardzo polonijny :D I bardzo fajny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawie jak flaga Polski :) patriotycznie podeszlam do wakacyjnego wyzwania! :):):)

      Usuń
  9. Kolor wody niesamowity. Wybrzeże w pełni zasługuje na swoją nazwę.
    Przy okazji zazdraszczam opalenizny ;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a jak na tamten klimat to było dość chłodno, miejscowi kręcili nosem, że mało słońca...

      Usuń
  10. Ach ja tez chcem wakacj, ladnie wyglaadasz

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale mi się wakacje zamarzyły, piękne zdjęcia Agnieszko i Ty pięknie wyglądasz...pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
  12. cudowne chwile cudnie uchwycone..czego chieć więcej ....pozdrawiam słonecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Odpowiedzi
    1. Jestes kochana! Ja raczej nuce pod nosem: "Motylem byłam..." :)

      Usuń
  14. A ja kurcze mam jeden żal-czemu tylko JEDNO zdjęcie z Tobą? ;-(. Widoki cudne;ale Ty cudniejsza a Ciebie tak mało w tym poście...;-(.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie, będzie, zrobie oddzielny post "modowy" :)

      Usuń
    2. Dobra dobra w to to uwierzę ale po prawdzie dalej czekam na post Kajtkowy;a tego ni widu ni słychu....:-(

      Usuń
  15. It looks like an amazing beach location.

    Greetings,
    Filip

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Yes... It is a paradise on earth. I did not want to come back to Brussel :)

      Usuń
  16. Och Agnieszko jak pięknie! :)

    Mieszkałam kiedyś nad Morzem Tyrreńskim, bardzo podobne widoki :))

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OOO, to nie musze ci mówić jak blogo... :) Pozdrawiam!

      Usuń
  17. oj, wakacje, morze, choć może niekoniecznie aż tam, mnie do szczęścia wystarczyłby skrawek plaży w Łebie
    całuski z Beskidów

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tez urokliwe, a polskie gory -to po prostu wymiataja! :)

      Usuń
  18. Nie da się "przejśc" obojetnie obok pierwszego zdjęcia. Naturalne, bez sztucznej pozy- cudne.
    Zdjęcia są zwiastunem więc czekam na kolejne posty.

    OdpowiedzUsuń
  19. A Ty ciągle kusisz Agnieszko - Panów zgrabną figurą, a nas wszystkich pięknymi widokami .....
    Serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wodze was na pokuszenie :) ale takie - niegrozne :)

      Usuń
  20. Ale pięknie wypieściłaś moje oczy... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. co za poetyckie stwierdzenie :) pozdrowka!

      Usuń
  21. Egzotycznie, wakacje, morze głęboki oddech a ja powrócę do Twojego wcześniejszego wpisu i raz jeszcze popatrzę na kamienny zamek. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to ja zapraszam na Podlasie poogladac go w realu :)

      Usuń
    2. Na Podlasiu powiadasz... a ja wlasnie stamtad pochodze i nie mialam zupelnie pojecia o tak pieknym miejscu. Jak to powiedzial pewien poeta: ''Cudze chwalicie, swego nie znacie, sami nie wiecie, co posiadacie...''-az wstyd sie przyznac, ale to prawda. Jak tylkozawitam do PL to napewno nadrobie zaleglosci :)

      Usuń
    3. Witaj krajanko! :) to do miłego spotkania na naszej podlaskiej ziemi :)

      Usuń
  22. Oj pięknie tam:)))Ty wyglądasz ślicznie i zwiewnie:))))wakacyjnie się zrobiło:)))Pozdrawiam serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
  23. bo wakacje juz prawie za pasem, tuż, tuż! :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Przepięknie ,uwielbiam poznawać nowe miejsca i dziękuję że mogłam chociaż wirtualnie tam przebywać, Dobranoc siostrzyczko
    BCH

    OdpowiedzUsuń
  25. Agnieszko, zestaw już chwaliłam, Tyś zgrabna w nim bardzo, widoki zapierają dech. Może kiedyś tam dotrę... Ach... Pozdrowionka. Napiszę na priv, tylko ciągle czasu brak...

    OdpowiedzUsuń
  26. O, ja także mogłabym się w takim miejscu dożyć końca swoich dni. To moje skryte marzenie i chociaż małżonek ostro się sprzeciwia, to jednak ja po cichu liczę na cud...

    OdpowiedzUsuń