Menton. Wakacyjna perła Francji. Ale tak naprawdę to jest post o ciuchach.
W poprzednim poście obiecałam, że pochylę się nad ciuszkami w kontekście naszej weekendowej (jakiś czas temu) wyprawy na Lazurowe Wybrzeże. Cóż... Zacznę od tego, że trochę karkołomnym przedsięwzięciem jest próba spenetrowania wybrzeża ( od Saint-Tropez do San Remo, bo taki odcinek sobie założyliśmy) w trzy dni. Karkołomny, ale nie skazany na niepowodzenie. W tym celu, wybraliśmy się, nie tak znów wczesnym rankiem w kierunku włoskiej granicy. Po drodze zatrzymywaliśmy sie niemal co chwilę, bo wszystko było warte uwagi! Szczególnie Monte Carlo, gdzie zabawiliśmy odrobinę dłużej. Pomiędzy Monako i Włochami, ostatnim miastem francuskim jest Menton. I właśnie w tym miejscu przypomina mi się pewne anegdotyczne wydarzenie z czasów licealnych.

Tyle mniej więcej mogłabym powiedzieć o Menton! Pogoda tego dnia była jakaś niepewna z rana, co na Riwierze jest rzadkością. Ubrana byłam jak stróż na Boże Ciało: za ciepło i za elegancko o czym dały mi znać bolesne odciski w szykownych pantofelkach pod koniec dnia. Akurat dotarlismy do Menton. Nie było szans na zwiedzanie w takim stanie własnej żony - jak to ujął mąż. Szczęśliwie, przypadkiem, jak to zwykle bywa - znaleźlismy się na ulicy pełnej sklepów. A ze pora była późna, w biegu, nierozważnie dokonaliśmy zakupowych nadużyć, tego wieczoru jeszcze kilkakrotnie. I tyle widziałam Menton... A szkoda, bo:
Jest to piekne barokowe miasteczko u stóp wzgórza przylegające do włoskiej granicy. Panuje tu klimat subtropikalny, ktory zapewnia 316 bezchmurnych dni w roku. To miasto historii i sztuki, a zarazem port morski i kurort turystyczny.
Hmmm... Koniecznie muszę tu wrócić na dłużej. Może na Festiwal Cytryn (Fete des Citrons), które odbywa się co roku, a rozpoczyna się w lutym. Kto to wie...



ta podwójna bluzka jest prześliczna
OdpowiedzUsuńi praktyczna! kryje wszelkie niedoskonałości! :)
UsuńNóżki bolą, ale wyglądasz przepięknie!!! Lubię takie intensywne wycieczki!!!! Zazdroszczę, bo siedzę w domu i choruję- wiosenna alergia na akacje i trawy, które kocham. Najwidoczniej nie każda miłość wychodzi na zdrowie:-)))) i tak kocham nadal!!!!!
OdpowiedzUsuńCzasami miłość jest niewdzięczna, ale warto ponosić dla niej trudy. Pieknie ci zaowocuje :) zdrówka zycze kochana! :)
UsuńTo ja już nie wiem, co mam podziwiać: lazurowe Wybrzeże, ciuszki, czy te nogi do samej ziemi?
OdpowiedzUsuńA może najwłaściwiej będzie zobaczyć wszystko, jako całość:-)
PS. Najważniejsze, że dopisała pogoda.
Globalnie, Caddi, globalnie! :) Pogoda to jak na te strone Europy to średnia była, ale na zwiedzanie (w tym przypadku sklepów) w sam raz! :)
UsuńTo te co obtarły z Baty ?!?!
OdpowiedzUsuńŚlicznie wyglądasz - bluzka jest obłędna . No no weekend na Cote d'AZure szalejecie .... ;);)
Nie, nie - te z baty ratowały mi zycie! :) Aniu, to juz były weekend parę tygodni temu.
UsuńBiało -czerwono śmigasz widzę. Ty wiesz jak zwrócić uwagę na atuty:)
OdpowiedzUsuńWiele kobiet dużo by dała, żeby Ci "obciąć" te nóżki, uważaj na nieletnie one są bardziej zajadłe- haha
Piękne miejsce
Pozdrawiam
eksperyment-przemijania.blog.onet.pl
"uważaj na nieletnie one są bardziej zajadłe" - kochana robawiłas mnie do łez! :) Obinać nóżek - nie można: one noszą te całą obfitą resztę, he, he! Własciwie to sa biedne...
UsuńPozdrawiam serdecznie!
Piękna Kobieta w pięknych okolicznościach przyrody :))
OdpowiedzUsuńraczej unikam zestawień patriotycznych ale ten wygląda ślicznie...może przez tą zwiewność bluzki
Pozdrawiam :)
Tak mi się nieświadomie zestaw patriotyczny zrobił, własciwie to maiałam ochote kupić kilka takich spódniczek w różnych mocnych kolorach bo były leciutkie, przewiewne i na dodatek bardzo tanie. Ale był tylko taki kolor i czarny. "w pięknych okolicznościach przyrody" - pieknie to ujęłaś :):):) Buziaki!
UsuńWhat a dog, wouldn't say it is a little one.
OdpowiedzUsuńGreetings,
Filip
It's true! It is not the smallest dog I've ever seen :)
UsuńI wish you nice Sunday!
Agnieszko śliczną masz bluzeczkę. Cały zestawik fajny:) Taki polski hi, hi:) Wybacz, że rzadko zaglądam ale czasu nie miałam ostatnio na blogowanie a i chęci mnie jakoś opuściły. Fajne fotki:) Buziaki ślę:)
OdpowiedzUsuńKochana nie szkodzi, nalezymy do tej "starej gwardii" blogerek, że nie potrzebujemy się tłumaczyć i nie oczekujemy wzajemności. :) Ja cię podglądam na fejsie i lajkuje jak cie zobaczę, a poza tym też sporadycznie do ciebie wpadam. Sa lepsze i gorsze okresy blogowania, czasem nie ma chęci, a najczęściej po prostu czasu. Ale wiem, że jestes mi zyczliwa i ja cię bardzo lubię :)
UsuńUwielbiam takie zwiewne szatki:)))ta bluzka jest śliczna:)))Pozdrawiam serdecznie:))
OdpowiedzUsuńbyły jak zagiel :) te szatki :) buziole serdeczne Reniu!
UsuńPo raz pierwszy mam dylemat-co piękniejsze-cudne morze i Ty po drugiej stronie..Cóż;chyba wypada stwierdzić;że pasujesz do morskiego krajobrazu jak pewna grecka bohaterka a mianowicie Afrodyta spacerująca brzegiem morza ;-).
OdpowiedzUsuńMariusz! Nie przeginaj z ta Afrodytą :) ale powiem ci, ze bardzo mi te klimaty przypasowały, ale trzeba było się zbudzic z pieknego snu i zejść na ziemię. Ale juz kombinuje kiedy znów na weekend się wyrwać...
UsuńCo na sercu to na języku :-> .Znasz mnie już trochę ;-)).
UsuńBrakuje mi takiego zdjęcia: Ty niedbale oparta u burtę jakiegoś jachciku i podpis - właśnie sobie kupiłam, bo pasował mi do bluzki :)
OdpowiedzUsuńCha, cha! to dopiero byłaby ekstrawagancja! :)
UsuńPiękne nogi :) buty i świetne zdjęcia...
OdpowiedzUsuńno, buty to mi się trafiły, nie powiem! Po tych mekach jakie wcześniej przeżyłam, w nich - jak na bosaka, szczyt wygody! :)
OdpowiedzUsuńPiękne miejsce, piękne zdjęcia i Ty piękna! :)
OdpowiedzUsuńI wzajemnie! :)
UsuńAguś a ile wygrałaś w cassino he he Ale bym sobie popływała w tym lazurowym morzu.........buziaki,Basia
OdpowiedzUsuńŚliczne miejsce sama bym się wybrała ale czasu brak . Wyglądasz pięknie, bluzeczka cudna , sama bym ubrała :)
OdpowiedzUsuńBuziaki ;***
Jak ja Ci zazdroszczę... co za piękne miejsce!!! A nie tylko te burze i deszcze u nas w Polsce.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
PS: Popieram, ja również nie wstydzę się orzełka.
EE, nie masz czego zazdrościć :) Na codzień mieszkam w deszczowej Belgii. jest tu pogoda bardziej angielska niż w samej Anglii :) Pozdrawiam!
UsuńŚliczna, zwiewna bluzka Agnieszko, piękne zdjęcia...pozdrawiam...
OdpowiedzUsuńale i tak nic nie przebije twoich kolorowych szpilek z ostatniego postu. na samo wspomnienie cieknie mi do nich ślinka! :)
Usuńpiekna stylizacja - kombo kolorystyczne mega i ta zwiewna tunika <3
OdpowiedzUsuńTaki komplement od mojej ulubionej mega modowej blogerki, to dopiero jest radość! Czuje jak rosnę! :) Pozdrawiam
UsuńLook godny takiego miejsca. Doskonale wpisujesz się w te piękne pejzaże i miejsca.
OdpowiedzUsuńDziękuję:)
To ja dziękuję! Inspirujesz mnie kulinarnie i nie tylko! :)
UsuńJak miło znów zagościć u Ciebie:): I rozgościć się a co!!!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Cię aga serdecznie
Muszę sobie chyba jakiś fajniejszy przyodziewek na to nasze spotkanie w Brukseli przygotować. Bo ja z tych bab, co to wcale nie zwracają uwagi na to co na sobie mają... Naprawdę. najwazniejsza jest dla mnie wygoda, szczególnie w czasie podróży, no i te wystrzępione portki i byle jaki t-shirt.
OdpowiedzUsuńWczoraj napisałam tekst sercem. Zapraszam Cię do jego przeczytania.
Stokrotko, masz tak bogata osobowość, że nie musisz zaprzątac sobie glowy przyodziewkiem! cieszę sie na spotkanie:)
UsuńAgnieszko też mam u Ciebie zaległości. Ostatnio nie wyrabiam... Co tam butki, wyglądałaś pięknie, zwiewnie, bluzeczka śliczna. Ja niedawno jechałam na spotkanie w szpileczkach a wracałam w japonkach... Tak bywa. A miejsce, ach, cudne... Buziaki!
OdpowiedzUsuńNie martw się, ja tez ledwie nadążam, czas się kurczy... :)
Usuńcałuski
też na krótkich wyjazdach staram się jak mogę, by zwiedzić jak najwięcej
OdpowiedzUsuńmuszę to napisać - absolutnie świetnie Ci w tym zestawie, lekko, świeżo i wakacyjnie, na Lazurowe Wybrzeże w sam raz;)
a ja niedługo podążę twoimi śladami do Paryża :)
UsuńIn love with the coral skirt!
OdpowiedzUsuńFabrizia – Cosa Mi Metto???
Jej i spónica i bluzka skradły moje serce, Aga no i te Twoje nogi!!!!!!!! Buziaki :)
OdpowiedzUsuńcos ty, to nie moje nogi! były w zestawie z ta spódnicą to wzięłam... Taka promocja... :)
UsuńJak Ty to robisz z tymi ciuchami? Mnie się nie chce nigdy niczego dobierac, lubie nowe i drogie oraz ładne, ale tak zestawiac nie umiem, ani nie mam drygu, musi samo zadziałać ;D. Pozdrówka moja ulubiona modelko!
OdpowiedzUsuńCesia rozbawiłas mnie do lez kobieto! a aj odwrotnie jakos samo mi się łączy w pary, te szmatki znaczy się:) Pozdrawiam!
Usuń..,czyli elegancja Francja; D
OdpowiedzUsuńma się rozumieć :)
UsuńMocny z ciebie zawodnik: zwiedzać w takich butach :)))))) Ale wyglądałaś przepięknie i to też się liczy :)
OdpowiedzUsuńMiałam plany by zrobić podobną trasę, ale przez dość sporą przeciwność losu musieliśmy przez kilka miesięcy zostać w domu i ruszać się tylko w niedalekie trasy.
Po kocich łbach w szpileczkach to się nauczyłam na brukselskim bruku! Nie raz i nie dwa kostkę nadwyrężyłam :)
UsuńI jak tu nie mieć dobrego samopoczucia czytając takie komentarze pod postem
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
blogowanie ma swoje miłe strony, Antoni... :):):)
UsuńDobranoc!
dziękuję!:)
OdpowiedzUsuńoj:) zetnę za jakiś rok, ale potem jeszcze sobie wyhoduje długie;)
czekam na Twoją relację z Paryża, bardzo lubię oglądać miejsca, które odwiedziłam oczami innych:)
OdpowiedzUsuńKochana daj nam tu do kraju trochę tego lazurowego ciepłka, opalenizny i pięknych nóżek :)
Kochana daj nam tu do kraju trochę tego lazurowego ciepełka :)