poniedziałek, 17 września 2012

Jesień kamelami się zaczyna.





Kiedy spontanicznie sięgam po kamele i nasycone granaty - to wyraźny znak, że w mojej głowie na całego jesień się zaczęła. Nie umownie, nie kalendarzowo, ale tak od serca, wręcz fizycznie - witam moją rudą przyjaciółkę. Choć aura tego roku zdaje sie przeczyć jej nadejściu. Oto kolejny słoneczny weekend bez kropli deszczu.

Ale ja właściwie nie o tym chciałam, ale o stereotypach.
Czy zdarzyły wam sie dylematy, gdy widząc wyciągniętą rękę żebraka zastanawialiście się: dać, czy nie dać? Ja wielokrotnie zadawałam sobie to pytanie, słysząc tak wiele różnych opinii na ten temat.
A jak przepiją? Może to oszuści? Nie trzeba pogłębiać demoralizacji.
A może... wśród wielu oszustów, jeden jest potrzebujący, zdesperowany? Jak rozsądzić? Skąd wziąć pewność? Nie wiem...


Daję kiedy mogę i ufam swojej intuicji. Nigdy sie nie dowiem jak jest naprawdę, ale ten człowiek będzie wiedział...

Czy ktos w ciebie uwierzył, gdy wszyscy postawili na tobie krzyzyk?
Czy ktoś cię kiedys ci zaufał, gdy większość patrzyła podejrzliwie?
A może podniósł z ziemi jak zmiety, niepotrzebny papierek po cukierku i wyprostował, wygładził? Dał szansę?
Jeśli tak, to wiesz o czym mówię.

Zauważyłam , że największa prawidłowość w postępowaniu ludzi jest nastepująca. Najchetniej dzielą sie ci, którzy sami niewiele mają. Ci, którzy maja bardzo bardzo dużo, są też o wiele bardziej pragmatyczni. Nieufni. Może maja więcej do stracenia? A może im wiecej pieniędzy - tym trudniej sie z nimi rozstać? Co ty o tym sądzisz? Zapraszam cię do dyskusji.

Wyciągniętą ręką z pomocą często nie jest ta, która opływa w dostatek. Ale ta, której ledwie starcza do pierwszego. Podzielic się nie z nadmiaru, ale z niedostatku - to prawdziwa wielkość człowieka. Takiego gestu sie nie zapomina i stara sie na niego zasłużyć. Jak? W taki sam sposób.

Gdzie jest granica między naiwnością, frajerstwem, a dobroczynnością? Nie martw sie. Serce ci podpowie i poprowadzi. Tylko musisz uwaznie go słuchać. Nie bedziesz miał wątpliwości.


Zestw bardzo prosty jesienny. Sukienka - upolowana za grosik, buty - niezniszczalne - z H&M, moze nawet juz nie są modne, ale jestem do nich cholernie przywiazana, torebka z Promodu, a sweterek - z lokalnego butiku.

50 komentarzy:

  1. ja tez czesto zastanawialam sie nad tym fenomenem i szczerze powiedziawdzy nie wiem.nie wiem dlaczego biedniejsi chetniej sie dziela, dlaczego sa bardziej goscinni ?? oczywiscie to nie jest regula bo sa bogaci,ktorzy dziela sie chetnie a biedni skapia ...
    nie wiem co pochwalic - wszystko sliczne :buciki,torebka sukienka i sweterek !!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo, ty jestes taka mila Saro, dzieki, jak tam szkoła, ogarnęłaś sytuację?

      Usuń
  2. ja zauważyłam inną prawidłowość.. ludzie którym potrzebna jest pomoc zwykle nie wyciągają po nią ręki, natomiast wszelcy oszuści czy tacy, którym nie chce się pracować wyciągają nawet obie

    osobiście popieram pomoc w postaci wędki, nie ryby

    Twoje psiaki przeurocze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziekuję ci za tę słuszną uwagę! Dorzuce tu obrazek ze swego podwórka. W mojej pracy jest osoba, która na maksa opanowała wykorzystywanie opiekuńczego systemu społecznego i graniu na uczuciach innych. Mimo, że zarabia z nas najwięcej ( bo ma najddłuższy staż pracy w jednej firmir) - potrafi uciec sie do najwiekszego poniżenia by "wydębić" dodatkową kasę. Nie krępuje przy nas dzwonić się do różnych instytucji dochodżac swoich "praw", a później otwarcie kpi z naiwności ludzkiej. To taki mikroprzedział tego większego problemu. Wszystko zależy od uczciwości ludzkiej. Jak zawsze!

      Usuń
    2. Właśnie to miałam na myśli, Ci o których napisałam i którzy mnie odstraszają wyglądają na takich którym się nie chce.Oni to wybrali, chodzą brudni, wyciągają te ręce, idą potem pić. Wiem, bo mam to pod blokiem.Szkoda mi tylko, ze przez to cierpią Ci którzy naprawdę potrzebują.Bo kiedy kogoś takiego bieda z domu wygoni, to gdziekolwiek się nie zwrócą, Ci którym się nie chce, byli tam już przed nim:(Widzę ze tylko ja się szczegółowo rozpisałam, aż mam ochotę usunąć mój komentarz bo się wręcz kontrowersyjny wydaje.

      Usuń
    3. No co ty! Bardzo, bardzo cenię różnorodność głosów w tej sprawie! masz bardzo wiele racji w tym co piszesz, zwłaszcza to zdanie: ".Bo kiedy kogoś takiego bieda z domu wygoni, to gdziekolwiek się nie zwrócą, Ci którym się nie chce, byli tam już przed nim" uważam, za niebywale trafne. Bo własnie działa schemat stereotypów, przez tych wszystkich natretnych pijaczków człowiek traci wrażliwość na tych co naprawdę potrzebują. Podsunęłaś mi pomysł na pewien post :) dziękuję! ale o tym na razie sza! I tu dowód, że to nie ja tworze tego bloga, ale wy, którzy chcecie do mnie nieraz zajrzeć!

      Usuń
    4. Usunęłam tylko ten "wypadek":)

      Usuń
    5. ja też spotkałam w życiu kilka osób jak ta z Twojej pracy, bez względu na status finansowy niektórym zawsze będzie 'za mało', a w celu sięgnięcia po 'więcej' wybiorą niegodziwe sposoby zamiast własnej pracy
      tyczy się to biedaków-pijaków jak i zamożniejszych osób
      zresztą to nie tylko kwestia pieniędzy, inne rzeczy jak np. zaliczenia w szkole czy na uczelni niektórzy też wolą sobie 'wypłakać'

      Usuń
    6. O tak, znamy takie placzki, znamy, masz racje, ta degrengolada zaczyna sie juz w szkole, i ida jak burza wszedzie wyplakujac i upokarzajac sie; poruszylas nastepny ciekawy aspekt tego tematu!

      Usuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym pomaganiem to ja się strasznie namęczę. Kiedyś dawałam ufniej.Ale raz dałam na bilet chłopakowi, do domu wracał. A na drugi dzień znowu do domu wracał, i znowu.I straciłam zaufanie. Nie lubię też kiedy ktoś przychodzi mi do domu, mój dom to mój azyl. Ale nie raz po zamknięciu drzwi biegłam za kimś dać mu jedzenie jednak, może to ten instynkt?Czasem na sam dól z 7 piętra biegłam z reklamówką. Człowiek w dzisiejszych czasach traci zaufanie, ja z tego powodu jeśli pomagam to przeważnie wpłacam na konta fundacji itp. Ale prawda ze nie każdy w tej fundacji jest. Do wizyt domowych się zraziłam, bo sąsiad mówił ze bezdomni którzy przychodzą, potem wymieniają jedzenie na wódkę.
      Edit:
      usunęłam jednak po zastanowieniu, bo stwierdziłam że masz za ładny blog abym pisała o fizjologii śmietnikowej:)Jednak ludzie tego pokroju, naprawdę mnie zmienili.

      Usuń
  4. A co do doboru kolorów, to uwielbiam, brąz skóry i granat. Cudne botki, pokaż je dokładniej:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Widząc kogoś proszącego nie zastanawiam się nad tym na co wyda moją pomoc,sam fakt że zdecydował się żebrać świadczy o wielkiej desperacji.Moim zdaniem to nie zasobność portfela ale charakter człowieka kieruje naszym postępowaniem.Wyglądasz ślicznie i te cudne pieski.....Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobnie, jeśli juz daję - to myślę sobie - bez względu na motywy nie chciałabym byc na miejscu tego człowieka. Pozdrawiam, Reniu!

      Usuń
  6. Podpisuję się pod wieloma prawdami. Najchętniej dzielą się właśnie Ci, co mają niewiele. A intuicja, także podpowiada mi wiele...
    Piękne psiaki i faktycznie coraz bardziej jesienna aura...

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie daję , jak facet na moich oczach wyrzucił drobne do śmietnika , bo on takich nie bierze.A ja mu wtedy rzeczywiście ostatnie wysupłane z kieszeni dałam...Później okazało się ,że to alkoholik...
    Buty modne na pewno :-)Ten typ tak łatwo z mody nie wychodzi...

    OdpowiedzUsuń
  8. Też mam ten dylemat jak widzę żebrząca osobę, a już całkowicie rozklejam się jak jest to dziecko :-( Zazwyczaj staram się dać coś innego niż pieniądze, bo wtedy mam pewność, że nie pójdą na "złe cele" np: kiedyś zrobiłam zakupy spożywcze, innym razem wykupiłam lekarstwo ... owszem zdarzało mi się, że dałam też pieniądze.
    Kiedyś na kazaniu w kościele ksiądz powiedział, że danie "do ręki" pieniędzy takiemu człowiekowi, to chyba najgorsza z pomocy, lepiej porozmawiać z nim i dowiedzieć się czego najbardziej potrzebuje, a być może mamy to i jest to zbędne dla nas.
    Tylko kto z nas chce rozmawiać z tymi ludźmi, wolimy dać pieniądze i poniekąd mieć to z głowy (nikogo nie oskarżam, bo sama też tak robiłam). Może boimy się rozmawiać, bo mamy wyrzuty sumienia, że nam się wiedzie lepiej? Albo może dlatego, że większość tych żebrzących jest pod wpływem alkoholu i trudno się z nimi rozmawia? Sama się nad tym zastanawiam ...

    P.S. Dziwne jest dla mnie jeszcze to, ze odkąd mieszkam w Niemczech (4 lata), to żebractwa tutaj ani razu jeszcze nie widziałam, więc może to wina Państwa i "socjala"? Ech... temat rzeka....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W Belgii socjal jest bardzo ... demoralizujący! Przykre to jest dla tych, którzy solidnie pracuja i jeszcze mocno sie staraja jak tu odłozyć, byc oszczędnym, a tacy wykorzystywacze - smieja się im w twarz! masz rację to temat rzeka, co i raz kolejny komentarz przywołuje jakies moje wspomnienie. Najbardziej to jestem wściekła na te matki np Rumunki, które jawnie manipuluja swymi dziećmi i od małego uczą je takiej postawy. Bardzo czesto graja na uczuciach rzebrząc w kościołach lub przy wejściach do nich. Kiedyś taka rzebrząca matka zaczęła mnie w kościele nagabywać, że głodna i dziecko poszturchiwac w moja stronę. Dobrze się złożyło, bo obok był jakis bar z kanapkami i frytkami. Wiec zaproponowałam im posiłek. W wyraźny sposób kobiecie zrzedła mina, ale cóż miała robić... Dziecko jak to dziecko! Bardzo się ucieszyło, zamówiło na co tylko miało ochotę i na wynos jescze, a matka na odchodne ciągnie mnie za rekaw i mówi z tupetem, pani, a daj z 500 euro, to buty kupię. Krew mnie zalała!

      Usuń
  9. Co prawda tez byłam raz świadkiem, jak żebrżaca rodzina wyjezdzała późnym popołudniem z supersamu wózkiem załadowanym po wierzch! I zapakowali to wszystko w... starego mercedesa, albo chłopak zwany "Bułką" ( bo zawsze prosił: da pan złotówkę na bułkę!) rysował auta tym, którzy odmówili. Ale też nie zapomnę radości w oczach staruszka, który w zimny dzdżysty dzień zgrabiałymi palcami grał na akordeonie. Większość ludzi mijała go obojętnie. Pomyślałam, że zasługuje na coś więcej. Wsunęłam mu do kapelusza banknot o niewielkim, ale też nie najmniejszym nominale i zanim zdążył zareagować czym prędzej uciekłam zmieszana. Ale wyraz niedowierzania na długo pozostał mi w pamięci i dał mnóstwo radości!

    OdpowiedzUsuń
  10. Kurczę, no jak tylko coś przeczytam to zaraz coś nowego mi się przypomina. Pracowałam w firmie która była obok socjalnych domków, domki pierwsza klasa, sama bym chciała taki.Ludzie mieli pomoc unijną, żywnościowa, w związku z tym od samego rana stali pod sklepem koło mojej pracy i pili za zasiłki. Bo jedzenie mieli. Smutne to:(

    OdpowiedzUsuń
  11. Gdzies mi pomieszały sie te komentarze co do kolejności, nie nadążam z moderowaniem - taka dyskusja się wywiązała. Do Dźoeny:

    Znów nie moge się z toba nie zgodzić. Niedaleko mnie jest osiedle domków komunalnych ( piętrowych, każdy z garażem) wiec prowadzając psy na spacer, widze jak żyją niektórzy "potrzebujący" i jakie auta stoja przed domami! Pozdrawiam, własnie psy mnie molestują by je wyprowadzic na późny spacer, lecę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie. Oni nawet własny plac zabaw dla dzieci mieli, a ja żeby mieć gdzie mieszkać, musiałam wziąć kredyt na 40 lat.Szkoda gadać, i nic się nie zmieni bo cwaniaków zawsze będzie pełno.Fajnie masz z pieskami, lubiłam z moimi chodzić na spacery:)

      Usuń
  12. Psy trzymają mnie choc przy minimalnym fizycznym wysiłku, inaczej kiepsko byłoby z moja tężyzną fizyczną... Jak to "lubiłaś, chodzic z psami"? Dlaczego w czasie przeszłym... chociaż może to pytanie nie na miejscu. trzymaj się, no własnie , ja też na swój dom musiałam ciężko zapracować i będę go długo spłacać! ale przynajmniej wiem, że uczciwie! I tego się trzymajmy!

    OdpowiedzUsuń
  13. Mam podobne myśli, kiedy widzę żebrzących ludzi. Przyznaję, nie umiem przejśc obojętnie i zawsze daję parę groszy. Ostatnio czytałam taki felieton o żebrakach, o wyłudzaniu kasy i teraz staram się zaproponowac jedzenie zamiast pieniędzy. I wiesz co...zdarzyło mi się dostac wyzwiska, bo Ci ludzie wolą kasę, ale nie wszyscy. 2 dni temu kupiłam chłopcu bułkę i kubek gorącej herbaty, więc chyba nie wszyscy to oszuści tylko jak rozpoznac tych potrzebujących...
    Czy mi się wydaje czy obcięłaś włosy? wyglądasz świetnie chyba faktycznie lubisz jesień:) Dobrze Ci w takich wirujących spodniczkach, buty też swietne. Cała jesteś na TAK;)


    OdpowiedzUsuń
  14. pozytywne zdjęcia i świetnie dobrane słowa :)

    OdpowiedzUsuń
  15. na zdjeciu to zamek Kasteel de Viron (Dilbeek)dzisiejszy Urzad Gminy.Bardzo ladne miejsce.
    w szkole ogarnelam wszystko,no prawie wszystko :)
    nie wiem,czy moge sie wtracic,ale matki Rumunki nie rzebrza.Rumunie niczym sie nie roznia od Polakow,sa to ludzie pracowici,weseli i bardzo goscinni.
    na ulicach rzebrza Romowie (cyganie) z Rumunii- nie Rumunie.to dwie zupelnie odmienne nacje zamieszkujace ten sam kraj.nie wiem czy napisalam jasno bo to troche skomplikowane^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, masz święta rację! Użyłam skrótu myślowego, tak to funkcjonuje w naszej świadomości Romowie często utozsamiani są z Rumunami. A przecież powinnam o tym pamietac, mam znajome Rumunki, do tego blondynki - bardzo inteligentne i ambitne dziewczyny, pracują w strukturach unijnych, chodziłam z nimi troche na flamandzki. Dziekuję za słuszna uwagę!

      Usuń
  16. No własnie jak?... To jest najtrudniejsze, dlatego trzeba ufac sercu by odróznić prawdę od fałszu.

    Jesteś spostrzegawcza, troszke obiełam wlosy i kolor jest mój naturalny, daję im troche odpocząć, w rzeczywistości jestem ciemną blondynka, chociaz mam nature blondynki jasnej :)ale dla dobra włosów na razie jest jak jest, z czasem przybędzie trochę jasniejszych, delikatnych refleksów :) Dziekuję :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie łatwy temat. Ja generalnie jestem raczej na nie - jeśli chodzi o dawanie pieniędzy na ulicy. Wiem, że niestety sporo osób wykorzystuję do tego też dzieci, ludzie żebrzący np. z niemowlętami dają im np. środki uspokajające żeby nie płakały. Okropna sprawa. A na przykład będąc na studiach - szłam na uczelnie rano i widziałam pana-ok 40 lat przebranego za żebrzącą babcie - szykującego się na swoje stanowisko "pracy". Klęczał, miał chustkę na głowie, pochylał się, także twarz była nie widoczna.
    Za to jak najbardziej popieram wszelkie kwesty, fundację, legalne akcje, że tak powiem. Myślę, że w taki sposób można dużo bardziej pomóc.
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Tez jestem za wszelkimi oficjalnymi akcjami, choc i tu spotkalam sie z naduzyciami! Ale nie ma zlotej recepty, jakby tak czlowiek zaczal wszelkie "za" i "przeciw" na pierwsze czynniki rozkladac, to wyszloby za tym, ze nikomu nie dac! ktoras z was tak ladnie napisala, ze jest za daniem wedki, a nie ryby; ja tez to popieram. I wydaje mi sie, ze najlepszym sposobem jest bezposredni kontakt: dotrzec do rodziny, rozpoznac potrzeby, dac motywacje i srodki, uruchomic potencjal... takim ludziom warto pomoc! dzieki, pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano nie ma złotej recepty. :) Ważne, żeby w ogóle pomagać. W formie, jaką każdy uważa za słuszną :)
      ps. Cieszę się, że są takie blogi jak Twój, które poruszają nie banalne tematy i skłaniają do myślenia
      pozdrawiam

      Usuń
  19. Ja kieruje się zasadą , że zawsze lepiej pomagać niż pomocy potrzebować, więc jak mogę to pomogę ;D Butki masz przepiękne!!!! Cały zestaw rewelacyjny, sama bym go ubrała ;) Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  20. ojeju jakie pieski ! :3 To prawda ludzie tacy są ! :c

    OdpowiedzUsuń
  21. Śliczne pieski ! ♥ Buty i torebkę, chętnie bym Ci ukradła ! :)

    Pozdrawiam, i zapraszam do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Aguś temat o którym można by długo ...Ja powiem tylko tyle,że pomagałam bardzo często i nie mam tu na myśli żebrzących na ulicy, tylko w swoim środowisku i wiesz prawie za każdym razem kijem dostałam ....więc teraz bardzo ostrożna Jestem, ale pomagam nadal Jeśli tylko mogę ...taka natura i charakter i już się nie zmienię, przykre jednak jak pomagasz, poświęcasz się a pózniej ani jednego dobrego słowa ...bardzo boli!!

    Z czasem człowiek staje się coraz bardziej obojętny ...oczywiście nie wrzucam wszystkich do jednego worka, ciekawi mnie jednak, czy jeżeli Ja potrzebowałabym pomocy czy CI którym pomogłam też by i mi pomogli ....no nie wiem, może jedna osoba by się znalazła ..Ludzie generalnie teraz cieszą się dosłownie z czyjegoś nieszczęścia ....mało kiedy współczują i pochylają się nad tymi którzy na prawdę pomocy potrzebują !:*

    Sukienka śliczna i jak zawsze Jestem pod wielkim urokiem zdjęc i całości :)))
    Pozdrawiam ...na @ odpowiem niebawem :)))Buziaki *

    OdpowiedzUsuń
  23. Super blog! ;) Będę częściej wpadać ;)
    Zapraszam do mnie .
    byj-gossip.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  24. Niestety mnie nie przekonują prośby biednego człowieka o pieniądze. Owszem, wiele razy zdarzały mi się takie sytuacje gdziekolwiek, ale wystarczy że powiem, iż mogę pójść z nim do sklepu i kupić chleb, wędlinę lub mleko i przynajmniej wiem, że ja alkoholu nie zasponsorowałam (przynajmniej ma zagryzkę :)).

    Nie lubię ludzi siedzących pod kościołami, sklepami czy na dworcu jęczących o pieniądze. Dlaczego? Ot prosty przykład - od pewnego czasu pod Biedronką siedziała cyganka z karteczką prosząca o pieniądze. Któregoś dnia, kiedy miałam jechać autobusem około ósmej rano, trafiło że minęłam się z tą cyganeczką, która wysiadała z autobusu, na który czekałam. Widać żebranie jest dla niej bardzo opłacalną inwestycją, skoro stać ją na bilet (bez ulgi w dodatku). Niestety nie wierzę w przypadek, jakoby kobieta ta wyjątkowo odbyła podróż autobusem - regularnie pojawiała się, żeby pracować. Jako żebraczka. I nie była mieszkanką małej miejscowości w której się pojawiała.

    Tak więc jeśli chodzi o rozdawanie jedzenia - nie ma problemu. Pieniędzy - niekoniecznie.

    OdpowiedzUsuń
  25. O, dzieki! musze dorzucic slowko do twego komentarza, rzeczywiscie przypomniala mi sie taka absurdalna sytuacja pod jednym z malych schoppingow, niedaleko mnie. Juz znam z widzenia te cyganeczke - jak mowisz - zawsze przesiaduje w zacisznym miejscu, pomiedzy parkometrem, a sciana schoppingu, przylapalam raz jak w " wolnej chwili" zabawia sie... komora i to niezla wyciagnieta z szerokich faud spodnicy, a drugi raz - jak jej chlopach ( przynajmniej wygladal na jej chlopaka - oboje bardzo mlodzi) przyechal wypasiona fura po... odbior zarobku, oboje sie zmieszali, bo zauwazyli, ze ich obserwuje i na chwile odplyneli w drugi kat budynku. tym nie daje! ale tym co cos robia, graja, maluja, itp daje z przyjemnoscia

    OdpowiedzUsuń
  26. Bardzo trudno jest ocenić, kto naprawdę potrzebuje pomocy. Kiedy koleżanka opowiedziała mi, że mężczyźnie, który prosił o pieniądze kupiła jedzenie, nie przyjął tej drożdżówki tylko chciał pieniądze, za które później oczywiście kupiłby piwo albo wino. Dlatego nie daję takim ludziom pieniędzy, bo wiem że wydadzą je na alkohol i wtedy nie pomogę temu człowiekowi. Już wolę przeznaczyć pieniądze na jakieś akcje charytatywne i zorganizowane zbiórki pieniędzy czy żywności, bo wtedy mam pewność, że trafią one do ludzi naprawdę potrzebujących pomocy.
    Fajny jesienny strój i piękna spódniczka:)
    Dziękuję bardzo za dwa bardzo miłe komentarze, aż się uśmiechałam do ekranu komputera:)

    OdpowiedzUsuń
  27. Lepiej późno niż wcale :)
    spokojnego wieczoru (sama idę parzyć dobrą rozgrzewającą herbatkę)...

    OdpowiedzUsuń
  28. śliczny zestaw! :)
    KONKURS na moim blogu! Do wygrania zegarek i bransoletka, zapraszam do wzięcia udziału :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Dzisiaj nic nie komentuje, bo temat powazny i wazny a ja przewracam sie ze zmeczenia. jeszcze dwa dni ciezkie. Sweterek i buty az zazdrosc bierze, ale taka dobra zazdrosc! Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  30. Zgadzam się z większością opinii, że bardzo trudno odróznic naprawdę potrzebujacego od naciągacza...ale dlatego jestem zdania , że jeżeli mogę i mam to staram się podzielić z innymi, bo może wśród tych dziesięciu proszących jest jeden naprawdę potrzebujący.....i jeszcze jedno ktoś powiedział kiedyś mądre slowa "Dawaj i nie oczekuj na wdzięczność a będziesz szczęśliwa"..Dobranoc Ago :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Dzięki za głosik, do jutra Malino, zajrzyj będzie nowy post :)

    OdpowiedzUsuń
  32. To tez jest dla mnie dylemat, bo z jednej strony nie chce dac komus pieniedzy, zeby je wydal na np narkotyki. Wtedy czuje, ze takim gestem przyczyniam sie do glebszego upadku tej osoby. Wole kupic wode, czy jedzenie lub wskazac miejsce gdzie mozna dostac pomoc. Ale sie zdziwilam, ze butki juz maja swoje lata, bo odrazu wpadly mi w oko, piekne sa :). Agus, nadrabiam zaleglosci taki mlyn mam w pracy a nie chce czytac cie w pospiechu, chce sie delektowac i pomyslec :)

    OdpowiedzUsuń