Dzień dobry. Jestem Herkules. Fotorelacja
Poprzednia niedziela postawiła nas przed dylematem. Dzień bez samochodu w Brukseli, czy pokazy lotnicze (otwarty dzień) na lotnisku w Zaventem. Ja skłaniałam się ku pierwszemu sposobowi spędzenia wolnego czasu, ale mój mąż wydawał się niepocieszony. Słyszalam jak mówił przez słuchawkę do swego brata: "Jaka szkoda, że ciebie nie ma! Poszlibyśmy razem pooglądać samoloty" Szkoda to mi się jego zrobiło - mego Dużego Chłopczyka i pomyślałam, że zrobię mu tę przyjemność, zwłaszcza, że sama też lubię oglądać te stalowe maszyny w locie. Oczywiście bez tych wszystkich technicznych detali. Uważam, że ta inżynieryjna wiedza nie jest mi do niczego potrzebna i nie wywołuje na mojej twarzy wypieków jak w przypadku znajomych mi pasjonatów lotnictwa.
Poza tym, to dobra okazja by poświęcić jeden post nielicznej męskiej części blogerów, którzy mniej niż my kobiety szmatami sie interesują.
Choć na koniec nie obędzie się bez wzmianki o ciuchach, nie byłabym sobą-szmaciarstwo mam we krwi, cha! cha!

Tak więc wszystkich w myślach obdarzyłam po trochu, schwyciłam aparat i wmieszałam się w tłum zmierzających w kierunku lotniska.
Równie dobrze jak samoloty mój wzrok wyłapywał ciekawe ludzkie egzemplarze.

Hej, szary wóz bojowy (?) jest niezłym tłem dla borda...
Podobały mi się policyjne helikoptery.


Ale najwięcej zwiedzających ustawiło sie w kolejce do Herkulesa. Bardzo przypadł mi do gustu ten olbrzym i oryginalny na nim rysunek. Na tej stronce mozna obejrzeć krótki filmik jak malowano tego metalowego ptaka: OPEN DOOR



A to miejsce, gdzie pilot chodzi piechotą.



Były oczywiście też inne samoloty, ale nie chcę was za dużo zanudzać.
... i dużo ładnych piesków ze swoimi panami.

A to też chyba rodzaj alladynek? Z ukłonem w kierunku Mariusza C , bo jest niekwestionowanym znawcą tego typu spodni.
Po całym dniu łażenia mali mieli dosyć...
... i niektórzy starzy - też (w tym autorka tego bloga) Żeby nie być gołosłownym opiszę szmatki, które mam na sobie: trzewiki a la martensy vel glany - z poprzedniego posta, kardigan - Promod, sukienka i torebka - SH
Ale masz piękne glany :)
OdpowiedzUsuńA tan szafirowy helikopter pasował by mi do czapki ;) Żarty żartami, ale maszyny robią wrażenie. Kiedyś chciałam umieć latać, ale bez samolotu i techniki.Dziś nadal żałują, że to nie możliwe.
Aniu! To miałyśmy podobne marzenia, często zastanawiałam sie jakie to uczucie tak rozwinąć skrzydła, wznieść się ponad światem i mieć wszystko w... ogonie! :)
UsuńNo, no... I co tu było gwoździem programu ??? ;)
OdpowiedzUsuńNooo....właśnie! :)
UsuńPoczątkowo pomyślałam że w końcu rusza tak wyczekiwane połączenie lotnicze Bruxella -S. ;)
OdpowiedzUsuńMaszyny piękne, ale twoje glany w kolorze red wymiatają :)
Chyba się nie doczekamy, cha, cha! :)
UsuńA ja sobie pomyślałam, że Twój Kuba to z pewnością się cieszy, że ma TAKĄ Mamę.!!!!
OdpowiedzUsuńA samoloty oczywiście fajne są, ale mnie bardzo się spodobały te umęczone dzieciaczki. :-)))
1
Maszynyz oczywiście fajne, ale mnie jeszcze te dzieciaczki zmęczone bardzo się podobały!
Ojej, co mi się tu porobiło jak się wpisywałam???
UsuńSpokojnie Stokrotko, to tylko net trochę wariuje, buziaki :)
UsuńNie znam się na samolotach, ale nieźle to wygląda na Twoich zdjęciach ;)
OdpowiedzUsuńNii zgadzam się z poprzedniczkami - glany do tego stroju wymiatają ;D
Hmmm, "Nii zgadzam się z poprzedniczkami", ale im się też podobają z tego co widzę, coś dziś u mnie na blogu wielkie zakręcenie:) Piątek? Buziaki! :)
UsuńOooj, oczywiście miało być "I zgadzam się" ;)
Usuńchochliki szaleja! :) buziaki! milej niedzieli:)
UsuńSeksowna prześwitująca sukienka i glany? hmmm mnie się podoba takie mieszanie stylu. Ważne, aby było ze smakiem...a jest:-)
OdpowiedzUsuńCo do miejsca Twojej sesji to powiem krótko, ja uwielbiam lotniska i kolosy odrywające się od ziemi robią na mnie ogromne wrażenie.
Aga , ostatnie zdjęcie wywołuje u mnie uśmiech i myśli.....umęczona wycieczką dziewczyna w glanach popijająca wode a naprzeciwko... niej emerytka z piwem.
Ela, twoje jak zawsze wnikliwe oko budzi mój wielki szacunek. Nie uwierzysz, ale dokładnie o tym pomyslałam jak Darek cyknął mi te fotkę:) o tym kontraście:) i co chwila zerkałysmy na siebie z tymi babeczkami (bo to były dwie koleżanki) uśmiechając się wzajemnie.
UsuńA połączenie ciężkich butów ze zwiewnymi sukienkami to część mojej osobowości, bez względu na zmieniające się mody, był to zawsze mój żelazny zestaw, tylko te glany mi zniknęły na parę lat z oczu, ale jak już powróciły to będzie do znudzenia! dzięki:)
Wszystko byloby pieknie, gdyby nie te... buty!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
OdpowiedzUsuńSerdecznosci
Judyta
Kochana Judytko, wiem, że twoje poczucie estetyki cierpi :), ale tej jesieni i zimy jeszcze co i raz wystawie je na próbę, nie mogę oprzeć się tym butom, uwielbiam je ... chyba z wzajemnością, choc to ostatnie - trudno stwierdzić z całą pewnością :) Sciskam mocno!
UsuńRaz widziałam Herkulesa "na żywo" i jestem absolutnie zakochana!!!
OdpowiedzUsuńButki mniam!!!
I ja poczułam miętę do tej maszyny.... Pozdrówka!
UsuńUwielbiam takie klimaty. Tak sobie myślę, że gdyby w czasie wojen desant z powietrza miał Twoje oblicze, wojny byłyby znacznie milsze a oka :)
OdpowiedzUsuńNiektórzy to potrafią tak niby mimochodem wylac wiadro miodu na kobiecą próżność! :) Pozdrówka!
UsuńTy się z tego nie wyliżesz ;)
Usuń:):):)
UsuńI właśnie te buciki spowodowały, że ;przebrnęłam całego posta!
OdpowiedzUsuńŻartuję, nie tylko buciki, w końcu mam techniczne wykształcenie, więc na samoloty też spojrzałam.
poza tym uważam, że powinno się wzbogacać swoją wiedzę, również w obszarach mniej dla nas interesujących, dlatego kiedyś wybrałam się z Synem do Otrębusów ( stare samochody).
O! czytałam ten twój post o samochodach, a właściwie nie twój - bo gościnnie autorem był, o ile dobrze pamiętam twój syn :) Pozdrawiam!
UsuńHerkules robi wrażenie :) A buty - miłość od pierwszego wejrzenia, czerwone glany, cudo! Kiedyś sobie sprawię :P
OdpowiedzUsuńPs. Belgijski kamuflaż wojskowy jest przedziwny :) pewnie spełnia swoja rolę, ale... jak to wyglada...
Takie buty bardzo pasują do ciebie, właściwie już cię w nich widzę! Buziole!
UsuńŁał. Jakie zjawiskowe samoloty. Jestem pod wrażeniem. Chciałbym znaleźć się na twoim miejscu i pozwiedzać wnętrze takiej potężnej maszyny.
OdpowiedzUsuńSwietnie to ujęłaś: "zjawiskowe", dlatego tak lubię je podziwiać na ziemi i na niebie! :)
UsuńHahahaha widzę Aguś, że dopasowałaś samoloty do swojej stylizacji (nie na odwrót):-))))
OdpowiedzUsuńBuźka :-****
dobre sobie! :) witaj Anetka! :) buziaczki, zawsze się cieszę jak mam od ciebie jakiś sygnał!
UsuńAgnieszko zauważ pewną ironię..Amerykanie ozdabiają swoją maszynę transportową wizerunkiem przedstawicieli nacji której w większości zafundowali Holocaust....Jakie to gorzkie i ironiczne;podobnie jak umieszczenie wizerunku wojownika na transportowcu.....Wizerunek cudny ale podtekst gorzki...
OdpowiedzUsuńHelikoptery-ok są zajefajne ;-).
Co zaś do porciąt...wiesz;jednak zdecydowanie wolę je w zestawieniach indyjskich a nie "islamsko-hidżabowych" ;-).
chichot historii? Rzeczywiście - indyjskie wersje na zdjęciach na twoim blogu prezentują się dużo lepiej od tych tutaj... :)
UsuńNo nie glany są niesamowite. Pięknie się prezentują. Zwiewną kieckę połączyłaś z cięższymi butami, to świetna kombinacja -)
OdpowiedzUsuń...Już klasyka!:) Pozdrawiam cieplutko!
UsuńPięknie się prezentujesz:)))śliczna sukienka:)))Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńI ja ciebie Reniu ściskam mocno!
UsuńJako szmaciany laik pozachwycam się Herkuleskiem...;o)
OdpowiedzUsuńTło dla borda świetne....widzę Cię w Twoich ulubionych butach...
OdpowiedzUsuńTak, panowie jak mali chłopcy, muszą się pobawić ale powiem Ci, że takie pokazy są bardzo ciekawe.
Nie dziwi mnie jednak, że po całym dniu miałaś dość...pozdrawiam serdecznie...
You made the right choice.
OdpowiedzUsuńGreetings,
Filip
Jak dobrze oglądać świat....choćby oczami innych...fajnie zdjęcia, fajnie Cię widzieć:):):)
OdpowiedzUsuńUdanej rodzinnej niedzieli
Pat
wzajemnie!
UsuńHey! Ι reаlіze thіs is kinԁ оf off-tοpic
OdpowiedzUsuńhowever Ӏ needed to ask. Dοes managing a ωell-еstablished website
ѕuch aѕ yours tаke a largе amount of work?
I'm completely new to operating a blog but I dο ωrite
in my diary eѵeгуday. I'd like tο start
a blog so I can eaѕily sharе my eхperience and thοughts online.
Please let me κnow іf you have any recοmmendаtions οr tips for
brand nеw аsрiring blоg owners.
Thanκyou!
Also ѵisіt my website ... hawaii plastic surgeon
No to ja bym swojego nie namówiła na taki wyjazd bo o dziwo samoloty go nie interesują;ale Agnieszko jakby tam stały ferrarri...nie ma chłopa ;-).
OdpowiedzUsuńPrzypomniałaś mi, że powinnam się zaopatrzyć w czerwony kardigan! Takie maszyny też bym poszła pooglądać, dobrze że mąż Cię wyciągnął.
OdpowiedzUsuńooo i znów impreza mi umknęła. na szczęście tyle się dzieje w Brukseli, że nie można narzekać.
OdpowiedzUsuńco tam samoloty - czerwone trzewiczki wymiatają!
Wiesz Aguś nawet bym się nie zdziwiła, znając Ciebie - jak byś usiadła za sterami i poleciała........Buziaki.Basia
OdpowiedzUsuńpiękne butki i całość wspaniała, idealnie pasuje do tych stalowych ptaków. Chyba pani Lavilolette wcześniej zrobiła rozeznanie jakie kolory obowiązują.;) pozdrawiamy cieplutko. cała rodzina fanek Laviolette. Jak bym pisała, co za moimi plecami każą mi pisać, te ochy i achy, to by komentarz był dłuższy niż post :D:D:D:D
OdpowiedzUsuńNo nie, jesteście niesamowite! :) Ja muszę was kiedyś poznać, takie mini blogerskie spotkanko? w Janowie? dobranocka!
Usuń