Śpieszmy się być uważni...
W Nowym Roku, krok po kroku miało być tylko lepiej. Ale nie jest. Smutno jest. A dziś na dodatek wieje wiatr. Po prostu szaleje. Na szczęście głowy nie urywa, ciepły, nie od morza Północnego. Ale mąci spokój duszy. Złe myśli zasiewa.
Kilka dni temu wpadłam na chwilę na bloga do Basi. Przeczytałam jej wpis poświęcony pewnej osobie. Przeczytałam i wyszłam nie pozostawiając śladu. Jeszcze nie mogłam. Komentarz zawisł gdzieś między gulą w gardle, a kroplą atramentu.
Mam pewien niezawodny klucz do waszych blogów. Biorę ulubioną lekturę na warsztat z kubkiem parującej kawy lub pomarańczowo-cynamonowej herbaty. I czytam od deski do deski - o bożym świecie zapominając! Dużo się u was zmienia podczas mojej nieobecności. Niezmienna jest tylko pewność, że zawsze jesteście.
A do Niej zwyczajnie nie zdążyłam... Przeoczyłam... I mam o to do siebie pretensję.
Po jej postach nic nie wskazywało, że jest AŻ TAK źle. Że dni są policzone. Nie skarżyła się. Ta Jej pogoda ducha mnie zmyliła. Do ostatniej chwili karmiła nas słowem, ogrzewała dusze, promieniała pogodzona z odchodzeniem. Stąd żyłam iluzją, że czas rozstania jest jeszcze daleki...
Po jej postach nic nie wskazywało, że jest AŻ TAK źle. Że dni są policzone. Nie skarżyła się. Ta Jej pogoda ducha mnie zmyliła. Do ostatniej chwili karmiła nas słowem, ogrzewała dusze, promieniała pogodzona z odchodzeniem. Stąd żyłam iluzją, że czas rozstania jest jeszcze daleki...
JUDYTA. "La vie est belle i ja też". Na ostatnim zdjęciu wśród rozpromienionych współsióstr jej wymęczona, szara twarz. Teraz to już nasz człowiek po tamtej stronie... Po tej została pustka i jej słowa błąkające się po wsze czasy w przestrzeni. Coraz bardziej lubię internet...
Pisała o prostych i wielkich rzeczach. Lekko i dowcipnie przemycała ważne życiowe treści. Nie prawiła morałów, a dla wielu z nas świeciła przykładem. Uśmiecham się przez łzy. Pamiętam jej zabawne komentarze. Pamiętam, że nie cierpiała szczerze tych moich butów. :)


"Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą" Śpieszmy się... Śpieszmy się kochać...
Powtarzane po tysiąckroć piękne słowa księdza Twardowskiego, stają się w końcu pustym frazesem w konfrontacji z naszym brakiem uważności i nieśmiertelnym pospiechem. Powiem tak: Śpieszmy się być uważni... W życiu, pracy, z uwagą spoglądajmy na dziecko, na niespokojny oddech chorego, na męża, żonę... Czy w ich wzroku nie czai się lęk, zniechęcenie, wołanie o pomoc... Zapowiedź bolesnej, gwałtownej zmiany. Śpieszmy się być uważni...
Uważajmy, kogo zapraszamy w nasze progi i komu udzielamy gościny. Bądźmy - nie podejrzliwi, nie nieufni, ale zwyczajnie - uważni...
Wydarzenia w Paryżu... Każda taka bolesna sytuacja wywołuje piękne przykłady ludzkiej solidarności. Współczucie ogromną falą przetacza się po świecie. Ale to tylko zbieranie tego co się zasiało. Wmówiono nam, że wszyscy ludzie są braćmi. Jak widać nie wszyscy i nie wszędzie. Tolerancja to nie demoralizacja i przyzwalanie na wprowadzanie złych zwyczajów w naszym własnym domu. Zrównanie w prawach gospodarzy i gości. To nie może się udać. Proces jaki zachodzi właśnie w Europie jest tego dowodem. Nie myl uważności z brakiem tolerancji. Nie daj się zaszczuć gdy tym zarzutem wywijają jak szabelką. Kochaj mądrze ludzi. BĄDŹ UWAŻNY.
Każdy europejski polityk biorący odpowiedzialność za regulacje prawne w swoim kraju powinien powiesić sobie koło lustra w łazience (o ile jeszcze może uczciwie patrzeć na swoje w nim odbicie każdego ranka) słowa wypowiedziane przez premier Australii Julię Gillard:

Powtarzane po tysiąckroć piękne słowa księdza Twardowskiego, stają się w końcu pustym frazesem w konfrontacji z naszym brakiem uważności i nieśmiertelnym pospiechem. Powiem tak: Śpieszmy się być uważni... W życiu, pracy, z uwagą spoglądajmy na dziecko, na niespokojny oddech chorego, na męża, żonę... Czy w ich wzroku nie czai się lęk, zniechęcenie, wołanie o pomoc... Zapowiedź bolesnej, gwałtownej zmiany. Śpieszmy się być uważni...
Uważajmy, kogo zapraszamy w nasze progi i komu udzielamy gościny. Bądźmy - nie podejrzliwi, nie nieufni, ale zwyczajnie - uważni...
Wydarzenia w Paryżu... Każda taka bolesna sytuacja wywołuje piękne przykłady ludzkiej solidarności. Współczucie ogromną falą przetacza się po świecie. Ale to tylko zbieranie tego co się zasiało. Wmówiono nam, że wszyscy ludzie są braćmi. Jak widać nie wszyscy i nie wszędzie. Tolerancja to nie demoralizacja i przyzwalanie na wprowadzanie złych zwyczajów w naszym własnym domu. Zrównanie w prawach gospodarzy i gości. To nie może się udać. Proces jaki zachodzi właśnie w Europie jest tego dowodem. Nie myl uważności z brakiem tolerancji. Nie daj się zaszczuć gdy tym zarzutem wywijają jak szabelką. Kochaj mądrze ludzi. BĄDŹ UWAŻNY.
Każdy europejski polityk biorący odpowiedzialność za regulacje prawne w swoim kraju powinien powiesić sobie koło lustra w łazience (o ile jeszcze może uczciwie patrzeć na swoje w nim odbicie każdego ranka) słowa wypowiedziane przez premier Australii Julię Gillard:
„Jestem zmęczona zamartwianiem się naszego narodu czy nie obrażamy jakichś osobników i ich kulturę. Mówimy głównie po ANGIELSKU, nie po hiszpańsku, libańsku, arabsku, chińsku, japońsku, rosyjsku czy w jakimkolwiek innym języku. Dlatego jeżeli pragniecie stać się częścią naszej społeczności nauczcie się naszego języka. Zaakceptujemy wasze wierzenia i nie będziemy o nic pytać. Żądamy tylko byście zaakceptowali nasze i żyli w harmonii i pokojowym radowaniu się razem z nami.”
„To jest NASZ KRAJ, NASZA ZIEMIA i NASZ STYL ŻYCIA i pozwolimy wam w pełni radować się tym wszystkim. Gdy jednak skończycie z narzekaniem, marudzeniem i uskarżaniem się na naszą flagę, naszą rotę, nasze chrześcijańskie poglądy, na nasz styl życia, zachęcam was do skorzystania z jednego z największych praw naszej demokracji, z PRAWA DO OPUSZCZENIA naszego kraju”. Jeśli ci się tu nie podoba to WYJEDŹ. Nie zmuszaliśmy ciebie byś tu przyjechał. Chciałeś tu być. Zaakceptuj więc kraj, który TY obrałeś.” (fragmenty luźno zaczerpnięte z sieci)
Bądź uważny. Nie przegap, byś nie żałował. Nie daj się wpuścić w maliny. Miłej niedzieli. Niech następny tydzień przyniesie tylko dobre wieści. Niech życie składa się z bzdurek.

xTwardowski pisał dalej: "zostaną po nich buty i telefon głuchy..."
OdpowiedzUsuńWokół mnie ostatnio tyle różnych śmierci, dwie kolejne kobiety po czterdziestce ( w tym jedna to matka pięciorga dzieci) " czekają" na śmierć. A wiatr u nas wieje i wyje przeraźliwie...Pa Aguś...
Jak można nie cierpieć tych butów?:)).
OdpowiedzUsuńTak, Judyta jednak odeszła. A jednak nie całkiem odeszła.
też tak to odczuwam... bardzo dużo wniosła w moje zycie, w nasze zycie przez ten czas... rok? więcej niż rok?
UsuńAgnieszko jestem uważna, jak nigdy dotąd...
OdpowiedzUsuńI u mnie wieje... Pozdrawiam Cię ciepło.
I tak trzymaj, ja też staję się coraz bardziej uwazna... :)
UsuńAgnieszko..........świetny post, zgadzam się z Tobą.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam gorąco, u mnie też strasznie wieje!
Oj to chyba wieje globalnie! Niech nas dobre myśli nie opuszczają, niech ich ten wiatr nie zabierze....
UsuńPiekne slowa i twoje i te w cytatach... Uwaznosci oby wiecej kazdego dnia. Pozdrawiam z Paryza, gdzie czuje sie na kazdym kroku iz pewna epoka odeszla na zawsze do przeszlosci. Poki co wszyscy mysla o jednosci i obronie naszych europejskich wartosci demokratycznych. Mam nadzieje ze na długo tego entuzjazmu starczy, bo do tej pory nieczesto ludzie sie wzruszali spiewajac Marsylianke, a wielu nie znalo nawet jej slowa choc tu sie urodzili .
OdpowiedzUsuńCiesze sie, ze wlasnie tu jestem w tych momentach, w dniu tego wspolnego marszu "ludzi dobrej woli"
Pamietacie u Niemena? Uczepil sie do mnie ten refren i ciagle wraca w myslach.
Lecz ludzi dobrej woli jest więcej
i mocno wierzę w to,
że ten świat
nie zginie nigdy dzięki nim.
tak Niko, jesteś świadkiem tworzącej się historii, pewnego przełomu, trochę póxno Europa budzi sie z letargu, mam nadzieję, że nie za późno... a piosenkę Niemena, a jakże , znam i lubię! dobranoc!
UsuńPamietam te zakonnice, I pamietam, ze napisala na Twoim blogu, ze nie lubi Takich ciezkich buciorow, hmmm nie wiedzialam ze tak ciezkie choruje.
OdpowiedzUsuńTak, własnie było. Ale kubiła za to zwiewne sukienki i kobiece pantofelki. :)
UsuńJudyta była wspaniałą osobą. I była bardzo kobieca. Lubiła torebki:)
OdpowiedzUsuńTeraz możemy jedynie podziękować, że dane było nam Ją poznać...
Uważam Ją za wielki dar niebios, wiele mnie nauczyła swoja postawą.
UsuńJak zawsze pięknie i mądrze napisałaś Agnieszko.
OdpowiedzUsuńJeśli chodzi o siostrę Judytkę, to niestety wyczuwałam .... Byłam z nią a raczej z Jej blogiem w tych chwilach....
To naprawdę była wyjątkowa osoba. Wierzę, że nadal na nas patrzy i uśmiecha się do nas, bo o wszystkich pamiętała i dla wszystkich nas była życzliwa.
A jeśli chodzi o to co stało się w Paryżu - to akurat tego dnia napisałam u siebie coś. Zapraszam do przeczytania tekstu o Niewolnicach...
Serdeczności pozostawiam.
śpiesze przeczytać...
UsuńTak trzeba byc uwaznym szczegolnie teraz po tym co byto w paryzu :'-( w.
OdpowiedzUsuńEch. prawda z tą uważnością, święta prawda. Cały czas się jej uczę, a życie i tak zaskakuje i nie zawsze jest to miłe zaskoczenie. Wydaj mi się, że takie zamachy jak w Paryżu są skutkiem bardzo szybkiego rozwoju cywilizacji. Ludzkie emocje nie nadążają z tym tempem zmian i co jakiś czas - nomen omen - eksplodują.
OdpowiedzUsuńnie można byc idealnie uwaznym, ale przynajmniej zdawac sobie sprawę z różnych rzeczy, Emma, Wiola pozdrawiam!
UsuńŻyje ten , kto pozostaje w sercach naszych .Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńTeraz własnie błąkałam sie chwilę szukając pewnego wiersza, i na co natrafiłam... na wpis Judytki o deszczu... pisala gdzieś w okolicy Wielkanocy....
UsuńU nas wieje wsciekle, ale jest ciepło i ma być 4-5 stopni :). Co do poważniejszych spraw, nie mamy na nie wplywu i nigdy z niczym nie da się zdażyć.
OdpowiedzUsuńwalka z wiatrakami?
UsuńZawsze u Ciebie mądre słowa można przeczytać:)))to bardzo przykre że Judyta odeszła:Pozdrawiam serdecznie:))))
OdpowiedzUsuńNo nie wiem, czy zawsze mądre, ale milo Reniu, tez lubię cie odwiedzac, tak ciepło u ciebie i domek dopieszczony...
UsuńAguś dajesz jak zawsze do myślenia, Twoje słowa powodują że nawet ten kto się spieszy zatrzymac się musi !
OdpowiedzUsuńTak to prawda, nigdy nie wiemy co jutro, kiedy nadejdzie czas pożegnania, lecz żyjąc nie możemy otaczac się tylko takimi myślami, bo to też dobre nie jest, jednak powinniśmy bardziej się rozgladac ( pisałam to u siebie ), nie byc obojętni na ludzi wokół nas, miec oczy szeroko otwarte, celebrowc życie, kochac ludzi tak po prostu ! Za dużo mamy pędu, nienawiści, braku tolerancji na odmiennosc ......za mało czasu dla siebie, tych najbliższych , a kiedy dzieje się to o czym nie myślimy,a to co nieuniknione braknie czasu by niekiedy powiedziec Kocham Cię, dziękuję za wszystkie wspólne chwile, przytulic i poczuc to magiczne ciepło które daje siłę ! Dlatego Kochajmy się, nie żałujmy słów tych miłych, nie wstydzmy się dawac jeśli mamy więcej .....to tak niewiele, a dla kogoś może byc zbawienne !!!!
Pozdrawiam :*
Beatka, jestes kochana, choc spotkałysmy sie tylko raz to wierze, ze to nie koniec naszej znajomosci, czuje ten feeling miedzy nami :)
UsuńZarówno mahometanie jak i katolicy mają jeden wspólny grzech - bierność. Dlatego w ich imieniu mówią ci co chcą żyć przemocą co chcą zabijać. Brak reakcji na przemoc bo to u sąsiada brak reakcji jest tym co daje prawo przywódcom wszelkiej złej maści działać w ich imieniu. Kobiety są bierne, dlatego noszą chusty dlatego nie przeciwstawią się, kobiety katolickie też są bierne to bierność zabija. Od tysięcy lat zabija i tylko cieszy duszę to że coraz więcej kobiet przestaje być bierna u nas u nich jeszcze nie.
OdpowiedzUsuńNie odpowiedziałaś na pytanie pytałam w poprzednim poście, to kiedy będziesz w Warszawie? Czy mnie się coś pomyliło?
Biernośc, zaniechanie - tak, to wielki grzech wszystkich ludzi, tylko nieliczni sa od niego wolni, pozdrawiam Elu!
UsuńNice red boots.
OdpowiedzUsuńGreetings,
Filip
Aguś, jest jeszcze jedna sprawa. Bo nawet jak jesteśmy, albo przynajmniej, staramy się być uważni, to na pewne rzeczy nic nie poradzimy. Jest tylko bezradność i gapienie się, jak sprawy dzieją się bez naszego najmniejszego udziału. Smutne to i niesprawiedliwe, ale przeskoczyć tego się nie da.
OdpowiedzUsuńŚciskam. Na środkowym wschodzie też wieje :*
Nie da sie miec oko na cały świat, na pewne rzeczy nie mamy wpływu, masz racje, ale niektorych daloby sie uniknąć lub inaczej pokierować... Pozdrawiam cieplutko, u mnie te ż wieje jak się patrzy!
UsuńTak pięknie zostało to wszystko opisane , tak jasno potrafiłaś dotrzeć do nie jednego serca i duszy i mam nadzieję, że nie jedna osoba wyniesie z tego jakieś pouczenie. Wspaniale jest czytać każde zdanie , każdy wers.....to niebywałe. Masz coś takiego w SOBIE MAGICZNEGO kochana , co nie pozwala przeczytać tylko początku całości a wręcz przeciwnie do ostatka, do ostatniej kropki zostaje z Tobą i aż żal czasem , że to już koniec. Wspaniałe zdjęcia- pozdrawiam " Motyl"- rewelacja!
OdpowiedzUsuńAż mi głupio, że tyle ciepłych słów dostaję... ściskam mocno! :)
UsuńAgnieszko!
OdpowiedzUsuńJak zawsze piszesz o tym- co jest tak blisko nas...............pożegnania są zawsze nie w porę, smutne jak żegnamy osoby mądre i wyjątkowe.
Kiedyś modlitwy o pokój na świecie wydawały mi się prawie abstrakcją, czułam się wolna od lęków wojennych.Niestety to się zmieniło- dlatego cieszmy się z drobiazgów, z każdego słonecznego dnia- nawet jak bardzo wieje.......Pozdrawiam Ala Zych
Nie wiem Alu, czy złozyłam ci zyczenia noworoczne, jesli nie to teraz to czynie zycząc ci zdrowia, uważnosci, cierpliwej obecności bliskich osób, wytrwalości i zaakceptowania rzeczy, ktorych nie mozna zmienić. Ciesze się bardzo, że moja siostra ma taka mądra, ciepłą, niezwykle kobieca przyjaciółkę. Dziękuje Ci Alu, ze trwasz przy mojej siostrzyczce :) Mam nadzieję do zobaczenia keidys jeszcze :) zapraszam na wycieczke do brukseli!
UsuńSmutno dzisiaj u Ciebie, ale ciepło... Zamyśliłam się nad przemijaniem i nawet wiatru nie słyszę.
OdpowiedzUsuńButy ... Po tamtej stronie pewnie ich nie potrzebuje.... Odeszła cicho, a pozostawiła po sobie pamięć dobrego słowa, bo już kolejny raz czytam o odejściu blogerki, której nie zdążyłam poznać...
http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/
Fajnie, że wpadłas do mnie, choć tak u mnie dziś niewesoło... buziaki.... :)
UsuńWitaj Agnieszko. Naprawdę, szczerze ucieszyłem się Twoimi ponownymi odwiedzinami w "Przedspiewie" i komentarzem, a że już potrafię umieszczać przyjaciół w swoim blogu (dotąd czyniła mi to moja blogowa przyjaciółka), tak więc wreszcie udało mi się i Ciebie zapisać na trwałe . Odwiedziłem również blog ś.p.s.Judyty. Rzeczywiście, była wspaniałą , szlachetną osobą i teraz na pewno odbiera u Pana zasłużoną nagrodę. Teraz może tylko nas wspierać swoim wstawiennictwem.
OdpowiedzUsuńBardzo cenny jest Twój komentarz do obecnej sytuacji i podzielam Twoje poglądy na problem tolerancji oraz symbiozy z innymi nacjami.Rzeczywiście, gość w moim domu powinien szanować moje obyczaje, by zasłużyć na szacunek dla siebie . Gdy wchodzę do meczetu, zdejmuję buty; gdy wchodzę do synagogi, zakładam myckę, bo w ten sposób wyrażam swój szacunek dla innych religii i dla ich wyznawców. Pozdrawiam . Tomasz
Ja podobnie jak Ty Tomaszu szanuję inne religie i nie przychodzi mi do glowy wyśmiewanie się, ale oczekuje tego samego dla siebie, respektowania moich praw zwłaszcza na moim własnym podwórku. Serdecznie pozdrawiam :)
UsuńOba blogi znam i też jestem wstrząśnięta, zresztą 6 listopada odszedł też Kordian Królik z bloga http://go-down-to-the-rabbit-hole.blogspot.com, na który zagladałam systematycznie, bo to był ciekawy człowiek. Smutne, ale prawdziwe... A co do wydarzeń z Francji, to powiem Ci, ze jestem wręcz wściekła, Europa za bardzo się z nimi cacka, ogląda na ich prawa, zwyczaje. Mogą w domu zabijać swoje kobiety, bo mają takie prawo! A pojedź do nich i zażądaj respektu dla swojej wiary, stroju czy czegokolwiek, to Cię ukamienują, albo coś w tym rodzaju. Znamienne: w ostatnie świeta w jednej z dzielnic Berlina nie można było dekoracji światecznych wystawiać, żeby ich nie drażnić (tylko jedna choinka w wyznaczonym miejscu mogła stać), a potem usłyszalam opowieść Ochojskiej jak wyglądały święta ludzi z akcji humanitarnej w krajach, gdzie mieszkają wyznawcy islamu i znów uslyszałam, że przede wszystkim nie mogli ich drażnić. To jest po prostu chore. Mimo wszystko pozdrawiam z uśmiechem :-)
OdpowiedzUsuńBardzo, bardzo chore Gaju i slepe... dlatego mówię, że Europa zbiera to co zasiała, choc chyba jeszcze nie zaistnialo to w świadomości wszystkich. Może dotrxe, jak Europejczycy nie beda mieli wyboru i kobiety bedą zmuszone nosic burki... do tego doprowadzi w końcu nas nasza szlachetna demokracja. W Belgii by nie drażnić chyba rok temu choinka na Grand Placu nie przypominała choinki tylko bezduszna świetlna instalację, a z niektorych urzedów miejskich wywalono bez pardonu choinki bo rozwcieczyły pracujące tam nieliczne Arabki...
OdpowiedzUsuńZgadzam się z Tobą -dokładnie :chcesz korzystać z gościny albo czuć się adoptowanym ,dostosuj się do zasad i praw,miej obowiązki takie jak wszyscy ,jeśli nie akceptujesz stylu życia w nowej "ojczyźnie" ,nikt Cie tu nie zatrzyma siłą.To dotyczy wszystkich ,ich tu i nas tam.Cokolwiek to znaczy. Bardzo dobry post.
OdpowiedzUsuńWieje , zajrzałam do Judyty szkoda że tak późno, nie byłam uważna...........smutno..............Basia
OdpowiedzUsuńczasem (a nawet częściej niż czasem) myślę, że lepiej żyć bzdurami... ale czyż to nie jest egoizm? z kolei skoro sama nie zapewnie sobie spokoju to kto to zrobi? nikt?...
OdpowiedzUsuńSroda ,myślalam ,ze coś poczytam:(
OdpowiedzUsuńbędzie, bedzie przed północa, własnie kończę pisać... trochę późno dziś mi się wróciło dzisiaj do domu, mniej wytrwałych zapraszam jutro rano, a kto dotrwa do północy - to jeszcze dziś :)
UsuńSmutny ten wpis Agnieszko, ale racja, musimy być uważni, ludzie tak szybko odchodzą.
OdpowiedzUsuń