Pieski świat.

Był sobie pies. Co tydzień czekał na chłopca na przystanku, gdy ten przyjeżdżał ze szkoły w dalekim mieście i odprowadzał, gdy chłopiec odjeżdżał. Skąd ten pies wiedział kiedy on przyjedzie? Deszcz, mróz, słota, a poczciwy, stary pies czekał... Na początku nie miał nawet imienia. Chłopiec mówił do niego z czułością: "E, ty - Pies". Mieli tylko siebie, bo przecież wiecznie pijani rodzice się nie liczyli. Nie marzył jak inni chłopcy w jego wieku o pierwszej miłości. Zaciskał pięści i odliczał dni. Był pilnym uczniem. Pewnego dnia skończy mechanikę, wynajmie pokój w dalekim mieście, gdzie jest mnóstwo pracy dla takich jak on, zabierze psa do siebie by nie musiał już czekać na przystanku w nocy. Ostatniego razu pies nie wyszedł na przystanek i nie przywitał go dotykiem wilgotnego nosa. Jakaś ludzka menda powiesiła psa na drzewie w pobliskim lesie...
Był sobie kot. Jej jedyny przyjaciel. Chciała żyć jak najdłużej, bo kto go dochowa, gdy jej zabraknie? Chyba nie sąsiedzi, którzy rzucają kamieniami, gdy karmi kocie przybłędy na balkonie. Oni co najwyżej narzekają, że na klatce śmierdzi kocimi sikami. Bo rzeczywiście śmierdzi. Niech mówią co chcą. Ją, te koty - trzymają przy życiu. Żyje uparcie dla nich, zwłaszcza dla tego jednego, cudem wyłowionego z wiadra z wodą. Odkąd go uratowała, są zawsze razem. Chociaż kot nie może tego pamiętać, był jeszcze ślepy. Staruszka patrzy na kota i wytęża pamięć. Miała kiedyś dzieci. Czy miała kiedyś jakieś dzieci? Zagląda kotu w oczy, a on mruczy uspokajająco. Dzieci jak to dzieci. Ułożyło się im w życiu. Wszystko mają, tylko pamięć gdzieś zgubili. A on, kot, pręgowany dachowiec, każdego wieczoru leczy kolana staruszki z reumatyzmu, a duszę z samotności. Ogladają wspólnie seriale. Kot, choć do milusińskich nie należy i ceni swoją niezależność, przytula się do błękitnych żyłek dłoni kobiety i mruczy sekretną piosenkę. Tylko oni znają jej słowa: żyj, żyj, żyj...
Był sobie delfin. Przynosił maluchom piłki, dostarczał radości swoimi sztuczkami. Miały do niego zaufanie kobiety z zagrożoną ciążą, ponoć coś tam dobrze robił ludzkim płodom. Przychodziły do niego małe dziewczynki i chłopcy zamknięci w swoim świecie. On delikatnie rozsupływał im ten powiązany w supełki świat. Aż pewnego dnia delfin zniknął. Może zachorował, może nie był rentowny, a może umarł? Czy ktoś wie jak odchodzą delfiny? Czy tak jak konie po tęczowym moście?
Był sobie człowiek. Wyłapywał bezpańskie psy i wrzucał je żywcem do pieca. Kiedyś ponoć przesłuchiwał ludzi. Na emeryturze dorabiał jako palacz w kotłowni. Nikt nie pisnął słowem o tych bezdomnych psach, bo człowiek miał niedobrą sławę i szemranych przyjaciół. Tamtej kotłowni dziś już nie ma. Zły człowiek przeszedł ustrojową metamorfozę. Stał się bardzo porządnym człowiekiem i teraz ma dobre kontakty. Mówią, że nawet w Boga na starość uwierzył. Taki to z butami prosto do nieba. Ludzie wolą nie pamiętać o tych nieszczęsnych psach skwierczących w ogniu. Tylko nieraz pijaczki spod budki z piwem, albo bezdomni czekający na miskę darmowej zupy wołają za zgarbionym staruszkiem: "Łapać hycla!". Dla nich jest wszystko jedno. Nie mają i tak nic do stracenia.
"Badania nad zooterapią potwierdzają, że jest ona pomocna przy leczeniu nadciśnienia, chorób psychicznych, autyzmu, zaburzeń ruchu, depresji. W terapii wielu schorzeń zwierzęta osiągają lepsze wyniki niż lekarze - stwierdzili uczestnicy konferencji "Wzajemne relacje ludzi i zwierząt", zorganizowanej w Rio de Janeiro pod patronatem Światowej Organizacji Zdrowia (WHO)."
http://www.wprost.pl/ar/11422/Zooterapia/
przeczytałam i powiem, że sie wzruszyłam :-) Ten typ tak ma ;-)
OdpowiedzUsuńZaniemówiłam z wrażenia. I z przerażenia nad człowiekiem. A może tylko nad "człowiekiem".
OdpowiedzUsuńczłowiek- najgorsze co mogło spotkać tą piękną planetę...
OdpowiedzUsuńPo tym chyba można właśnie rozpoznać człowieka. Po jego stosunku do zwierząt. Bo jeżeli taki nie ma szacunku i znęca się nad psem/kotem/każdym innym stworzeniem, to przecież to samo będzie robił z żoną/dzieckiem/podwładnym...
OdpowiedzUsuńMasz rację, zgadzam się z Tobą.
UsuńNo właśnie, zawsze zwracam uwage jaki jest stosunek czlowieka do istot słabszych, a więc dzieci i zwierząt, to jest często doskonałym miernikiem czlowieczeństwa w człowieku, pozdrawiam was wszystkie i dziękuję za odwiedziny...
UsuńWielką sztuką jest być Człowiekiem, a nie ludzką mendą. Nie każdy potrafi. Szkoda, że coraz mniej tych lepszych. A może będzie więcej gdy przeczytają Twoje słowa tak bardzo poruszające? Tylko czy oni czytają? Życzę Tobie, sobie i tym stworzeniom zależnym od ludzi aby ten tekst przeczytały miliony ludzi ( między innymi ci źli, bo dobrzy i tak będą dobrzy). Buziaki!!!
OdpowiedzUsuńwłaśnie Joasiu, obawiam się, że ci, których najbardziej ten tekst dotyczy, mają go po prostu w nosie. Taka jest smutna prawda. sciskam
UsuńTakich historii, niestety, wiele. Ludzka menda - za mało powiedziane!
OdpowiedzUsuńStraszne!!!
OdpowiedzUsuńTe bestie ,które dopuszczają się takich czynów czują się bezkarne. Kary są wciąż za niskie
OdpowiedzUsuńzgadzam sie...
UsuńI tym się różnimy od zwierząt: potrafimy zadawać cierpienie bezinteresownie. Zwierzęta zabijają tylko po to, żeby przeżyć. A człowiek to potrafi zrobić bez powodu.
OdpowiedzUsuńdokładnie...
UsuńAle smutne historie...Chcę wierzyć, że jest inaczej...
OdpowiedzUsuńWręcz nie mogłam doczytać. Przerażające historie:(
OdpowiedzUsuńAgusiu, jest tu wszystko ale pisz, pisz jeszcze, buziaki :)
OdpowiedzUsuńdzięki...
UsuńPiękny post Agusiu, wzruszyłam się, tak, powiem prawdę, nawet z oczu popłynęły łzy, bo to przecież najprawdziwsze życie opisałaś...
OdpowiedzUsuńPrzeczytałam też wywiad z Tobą i znów się cieszę, moja wspaniała Pisarko!
dzieki Basiu! moja wspaniała Poetko i malarko :)
UsuńNiestety taki jest homo sapiens. Wielu w drodze ewolucji serce utracilo. Czlowiek to najokrutniejszy drapieznik. Przykre ale prawdziwe. Joanna-Jo
OdpowiedzUsuńnajokrutniejszy drapieznik... najbardziej wyrafinowany...
UsuńSerce mnie boli, gdy słyszę, czytam, widzę, jak człowiek czyni takie zło, jak człowiek człowiekowi wilkiem.
OdpowiedzUsuńPrzeraża mnie świadomość, że w każdym człowieku tkwi zalążek nieznanego, podświadomego zła, że różne okoliczności mogą obudzić potwora, który w nas tkwi, a którego nie każdy ma siłę (?) ujarzmić. Dlatego też każdego dnia dbam o rozwój dobra we mnie, by uchronić się przed złem. Na ile w danym momencie potrafię:)
Masz rację, I to chyba jedyna droga by uczynić ten świat choć trochę lepszym nie czyniąc zła wokół siebie, a starając się uczynić lepszym ten mikroskopijny kawałek swiata wokół nas droga Izo,pozdrawiam!
UsuńTak, Agnieszko, zmiany zaczyna się od siebie:)
UsuńPozdrawiam śniegowo ze Śląska:)
a ja z zapłakanej deszczem Brukseli :)
UsuńSmutne ale prawdziwe . Ania
OdpowiedzUsuńCzy to moja Ania siemiatycka, warszawska, czy brukselska? :)
UsuńNiestety żadna z tych .To Ania z S :)
UsuńOjej jak miło! Kolejna sympatyczna Ania :) witam serdecznie! :)
UsuńAgnieszko gardło mam ściśnięte, kiedy czytam takie teksty.
OdpowiedzUsuńNikt nie ma prawa krzywdzić ani ludzi ani zwierząt! Nikt!!! Dlaczego często w ludziach jest tyle zła, okrucieństwa, życie jest jedno i takie kruche...
Pozdrawiam Cię serdecznie.
Tak czesto to bolesne i bezradne pytanie:"dlaczego"... Nie potrafię kochana odpowiedzieć tak jak i ty... Pozdrawiam cię bardzo ciepło.
UsuńTo wszystko bardzo smutne i prawdziwe niestety:Pozdrawiam serdecznie:))
OdpowiedzUsuńNiestety Reniu... taki swiat. I piekny i podły zarazem. Pozdrawiam!
UsuńUważam że zwierzęta wiedzą kto jest dobry... poznają bezbłędnie nowych.
OdpowiedzUsuńAgnieszko, tak pięknie napisałaś, aż mi się łezka w oku zakręciła, biedne pieski, kotki i konie /nie wiem co dzieje się z delfinami/, jak nie zarabiają na siebie to...szkoda mówić! Takich ludzi jak ten opisany przez Ciebie jest wielu, zapewne żyją wśród nas a my nie zawsze o tym wiemy. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za tak wzruszający wpis...
OdpowiedzUsuńAgnieszko,
OdpowiedzUsuńserce mi łzawiło czytając Twój post. Jesteśmy bardzo okrutni dla zwierząt.
Hmmm, niektórzy to prawdziwe bestie.
Pozdrawiam serdecznie:)
Pięknie to napisałaś...
OdpowiedzUsuńNajtrudniej w życiu być człowiekiem
Pozdrawiam pięknie. Również jak Ty kocham psy, konie , koty, wszelkie żywe stworzenia, ale kocham i człowieka i jest mi go czasami żal... tak po ludzku żal...
http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/
Moja suka chociaż młoda, już wyczuwa czas mojego powrotu do domu
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Szczególnie ostatnie zdanie.... ono tyle mówi. W dzisiejszym świecie przymyka się na tyle rzeczy oko dla własnych korzyści. Tylko, Ci co nie mają nic do stracenia potrafią wypomnieć. Ale świat idzie w tym kierunku, że ludzie wciąż coś chcą i tych, którzy mogliby wypominać jest coraz mniej....
OdpowiedzUsuńach już po pierwszym wyrazie zrobiło mi smutno...
OdpowiedzUsuńnawet moi znajomi czasem się ze mnie śmieją, ze bardziej martwię się o ich zwierzęta niż o nich
Trzeba poruszać takie tematy. Pięknie napisałaś, jak zwykle zresztą :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam, Agnieszko
Aga...kociołki piekielne są obszerne i na takiego sk...wiela też się znajdzie miejsce w nich. Nie darmo mówi się,że miarą człowieczeństwa człowieka jest jego podejście do słabszych. A ty gnido i sadysto szczeźnij w piekle!
OdpowiedzUsuńSłuszny twój gniew Mariuszu, tez mi się pięści zaciskają gdy o tym myslę.
UsuńCzłowiek potrafi być okrutny. Wierzę, że ludzkość ma też pozytywne strony.
OdpowiedzUsuńTez staram się trzymać tej wiary Elu, choć czasem nie jest łatwo... pozdrawiam! :)
OdpowiedzUsuń