niedziela, 23 marca 2014

Niecodziennik Toffinki: Europejskie getto okiem mego aparatu.(Odgrzewane kotlety)



Moi kochani, wiecie, że przechodzę żmudny proces transportu postów z "Toffinki" na "Violettkę". Tak łopatologicznie: one by one. Tak więc dziś nie będzie o wiośnie (jak być miało), ani o mojej różowej sukience, ani też o kaczkach, które co roku są gośćmi mego bloga (albo i częściej). Ani nawet opowiadania, które dla was skrobię, bo też dawno już nie było. Dziś będzie o naszej Matce Żywicielce:) Unii Europejskiej.

W ostatni piątek, stojąc w porannych korkach do pracy, uzmysłowiłam sobie, że Unia dziś "szczytuje", a w środę sam Obama ma jeszcze dołączyć do tego szczytowania! W związku z tym nawet odcinek autostrady (dojazdowy, do miasta) był zamknięty. 
Pomyślałam, że to dobra okazja by przypomnieć toffinkowego posta sprzed roku. O Unii Europejskiej właśnie i dołożyć nowe trzy grosze.



Dzielnica Unii Europejskiej. Przestrzeń rozciągająca się pomiędzy stacjami metra: Schuman, Arts-loi i Trone. Ograniczona dwiema ruchliwymi, jednokierunkowymi arteriami: Rue de la Loi i Rue Belliard. W godzinach szczytu stają się nieprzejezdne. Ta dzielnica budzi mieszane uczucia. Została wybudowana na potrzeby Unii Europejskiej z pominięciem jakichkolwiek zasad urbanistycznych. Mieści się tu ponad trzy miliony powierzchni biurowej, ale to i tak za malo dla rozbuchanej do granic możliwości administracji unijnej. 



Przy budowie tej bezdusznej szarej dzielnicy rządziła "wolna amerykanka", której przejawem była dewastacja i całkowite zburzenie ponad stu secesyjnych perełek architektonicznych. W ich miejsce powstały budowle ze szkła i aluminium. Nadal ciągle coś się burzy, buduje, wynajmuje, sprzedaje. Proceder ten był już wielokrotnie opisywany i dyskutowany w różnych mediach. Rozmaite grupy wpływów doprowadzają do ruiny całkiem solidne domy, po to by sprzedać ja grosze zaprzyjaźnionym firmom, a te budują i sprzedają, bądź wynajmują nowe budynki zarabiając fortuny. Ręka rękę myje. 
W weekend ta tętniąca życiem dzielnica zamienia się w wymarłe betonowe miasto. Zamknięte sa sklepy, bary, restauracje. Ta szarość i monumentalność robi przygnębiające wrażenie. 




Belgowie nie darzą sympatią tego miejsca, ani ludzi tu pracujących. Eurokratów uważa się za ludzi izolujących się od innych, wybrańców losu, stanowiących elitę zarozumialców, którym się wszystko należy. Mają swój żargon, rytuały, swój specyficzny sposób spędzania wolnego czasu, nie asymilują się z resztą społeczności. Dzielnica europejska to według Belgów "bezduszna strefa administracyjna", "getto białych kołnierzyków", "apartheid ekonomiczno-społeczny". 
Paradoksem takiej postawy jest to, że wszyscy Unię krytykują, ale każdy chętnie by tam pracował.Jak mi powiedziała kiedyś jedna babka: "Marzeniem każdego Belga jest pracować w Unii".



Tak wygląda weekend w dzielnicy europejskiej, nie uświadczysz człowieka na ulicy, miasto-widmo.



Podobnie jak podczas szczytów europejskich, miasto jest zapchane tylko wtedy, gdy przyjeżdżają do Unii różne grupy protestujące. Rok temu byli to rolnicy. 



Każdy taki protest to ni mniej ni więcej tylko paraliż uliczny stolicy przez dwa dni. Oznacza to, że z pracy będę tego dnia wracać o godzinę dłużej i później niż zwykle jeść kolację, później niż zawsze wyprowadzę psy i później się położę spać. Taka reakcja łańcuchowa.

Ale przyjmuję to ze spokojem. Solidaryzuję się z rolnikami. Za żadne pieniądze świata nie chciałabym wykonywać ich roboty, która nie uznaje zwolnień, urlopów i dni wolnych od pracy. Bo od dojenia krów, nawet za pomocą elektrycznych dojarek, nie ma ulgi. 



Jestem umiarkowaną zwolenniczką Unii. Sama idea nie jest zła, znieśli nam wizy, sporo ludzi znalazło w strukturach unii pracę, chociaż wielu takich, którzy nie powinni byli. Popłynął strumień pieniędzy do krajów członkowskich, również Polski. Ich rozdział, często niemoralny, to już zupełnie inna bajka. 
Wiadomo powszechnie, że aby kasę wyjąć, trzeba było ją najpierw wsadzić, powiem ładniej, dołożyć się do wspólnego korytka. No i problem w tym, że trzeba mieć refleks i mocne łokcie by się do niego później dopchać…
Oddaję sprawiedliwość, nie wszystko jest "be", są powody do zadowolenia. Daleka jednak jestem od zachwytu. Przeraża mnie biurokracja tej instytucji i ogromne koszty utrzymania. Nie wiem czy ten kolos na glinianych nogach nie runie któregoś dnia jak nowa wieża Babel.  



Jest wiele bolesnych spraw, paradoksów. Poprawność polityczna, wołanie jednym głosem, pranie mózgów, na którzy skarżą się ci bardziej myślący. Bo wśród pracowników Unii nie brakuje bardzo inteligentnych ludzi.  Dobrze znam to środowisko. Łączą nas przyjaźnie i kontakty zawodowe. Słucham nieraz ich opowieści i nie mogę się nadziwić. To działa jak dobrze zorganizowana wspólnota, by nie rzec sekta. Takie mam odczucie jak słucham moich rozmówców. Ale może dobre pobory i materialny spokój do końca życia ( czytaj: do końca istnienia Unii) jest wystarczającym powodem by zaprzedać wolność swojej duszy. 

"Pomyśl ile szlachetnych innych celów i marzeń możesz zrealizować dzięki takim poborom" – kusi pracująca tam koleżanka. Ale ja już stara małpa jestem i nie chce mi się na nowo tego wszystkiego uczyć i zdawać egzaminów, bez żadnej pewności, że mi się uda.  Raz już dostąpiłam tego zaszczytu. Jeszcze pare lat temu nie posiadałabym się z radości, każdy ma naturalne dążenie do tego by lepiej żyć, zwłaszcza na progu dorosłego życia, to normalne, ale już nie teraz, nie w momencie, gdzie jestem. Teraz zmieniły się priorytety i ponad wszystko cenię sobie względną niezależność i święty spokój. A także przywilej mówienia, co mi się podoba, bez dbałości o porawność polityczną.

Wolę blogować:) Pisać i odwiedzać was w sieci. :) Miłego weekendu kochani! 




A oto nieliczne odzyskane komentarze:

Lusiunia napisała: Aga, zgadzam się z Tym co piszesz o Unii.
Mądra z Ciebie babka:)

Panna Kropka napisała: jak widzę takie zdjęcia to jako fanka kina różnorakiego od razu widzę , ze ma to potencjał na scenografię katastroficzną ;p budynek na budynku, same szyby .... a drzewka jakieś ? nieee po co nam czyste powietrze O.o Tym co to projektują mózg się do d... przesunął ;p 
Buziaki ;*****

Madzia B napisała: Lubię Twoje zdjęcia i komentarze ;D

Mariusz napisał: Aguś...,kiedy kurcze w końcu wydasz swój przewodnik? ;-)

Korek napisałJa to chyba jakiś odmieniec jestem, bo mnie się nawet podoba :-) Osobiście uważam, że wszystko co szklane, "srebrne" i szare jest ponadczasowe i za 50 lat nie będzie wyglądało na dziwne, a raczej jako normalne. 
Oczywiście zawsze szkoda starych budynków, które ustępują miejsca nowym, ale taka kolej rzeczy

Anna Ul napisałaPorównanie do prl bardzo trafne. Nie lubię takich monumentalnych szklano - betonowych kloców. Już socrealistyczne koszmarki a'la Pałac Kultury mają więcej uroku. Nie dziwie się Belgom, że nie lubią tego miejsca. Ponad to mam podobne spostrzeżenia jak Panna Kropka, zaraz mi się z Falloutem skojarzyło.
Ironią jest w kontekście historycznym czym teraz stało się getto. Kiedys zamykano tam rasowo "gorszych" teraz ci "lepsi" zamykają się przed plebsem. W Polsce tez takich gett nie brakuje wystarczy popatrzeć na osiedla zamknięte. Ot rozlega się chicho historii.

The Dark Passenger napisał: Masakra... Tak to jest, jak nikt nie panuje nad "radosną tfurczością". Tak a propos tematu, to polecam książkę Wanna z kolumnadą, która dokumentuje architektoniczne potworki w Polsce




32 komentarze:

  1. A kto powiedział, że odgrzewane kotlety nie mogą być bardzo smaczne???
    Pozdrawiam Agnieszko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja kochana Stokrotka, zawsze wprawi mnie w dobry humor błyskotliwą riposta :) buziaki!

      Usuń
  2. Myślę, że tak; tak jak o demokracji nie można powiedzieć, że jest idealna, ale nikt jeszcze nie wymyślił lepszego ustroju, tak samo o UE, Ty, Kochana, z bliska widzisz tych wad jeszcze więcej niż my tu w Polsce, ale i tak ja twierdzę, że pomysł i założenia są świetne. Gorzej z realizacją, lecz pomysły realizują ludzie, a niestety nie wszyscy oni to ludzie dużego formatu.
    całuski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No własnie, ludzie potrafia spieprzyć najlepszy pomysł :) Rzeczywiście widzę jaskrawiej wady z bliska, ale pamiętam też o zaletach:) tez lubie podróżować bez paszportu na przykład :) Pozdrawiam cieplutko!

      Usuń
  3. Przeczytałam z zapartym tchem... Wielcy tego świata pewnie muszą mieć swoje wielkie betonowo - szklane miasto. Oby ich serca też nie były z kamienia, kiedy podejmują ważne decyzje... Oj żal tych secesyjnych kamieniczek. Jakoś tak zawsze burzę się, kiedy burzy się wspaniałe dzieła ludzkich rąk. Agnieszko napisałam... Pozdrawiam serdecznie,

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie lubię betonowych dzielnic, kocham stare, romantyczne zaułki i wcale nie chciałabym tam pracować:-)))))

    OdpowiedzUsuń
  5. Taaaaa jak czytam że ktoś w szarej Polsce nie chciałby tam pracować to myśle .... Taaaaa.
    Sama jak się domyślasz mam bardzo wielu znajomych pracujących w Instytucjach ( tak mówi sie u nas ) i ..... Wielu z nich jest ....dziwnych .... Znaczy uważają ze wszyscy im tej pracy bez podatków , z własna szkoła europejska , własna opieka zdrowotna zazdroszczą ....rzadko mieszkają w LUX , wola dojeżdżać z Niemoec ,Francji bo .... LUX jest drogi i narzekają ze nie maja dodatków na dzieci ....bo system dofinansowan dla dzieci w LUX jest znacznie lepszy :)

    Tyle ze pracując poza Instytucjami w LUX zarabia sie tyle samo , albo wiecej .... Więc nie jest to aż taka kusząca alternatywa .... Czy Unia jest zła ?!?? Ja lubie podróżować bez paszportu , nie musieć wymieniać gotówki i .... Myśle ze akurat rolnicy najmniej powodów maja do narzekania . nM takich co bez dofinansowan Nie chcą uprawiać swoich pól .... Może i naiwna jestem , ale uważam ze te prawo do krytykowania głośno " matki zycicielki" to tez zaleta i demokracji i wolności jaka unia daje


    I chyba zgubilam myśl co chciałam napisać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie szkodzi, że zgubiłaś wątek:) grunt, że się ustosunkowałaś tak obszernie! :) Ja nie mówię o 'rolnikach" cwaniakach, którzy nie obrabiają pól biorąc olbrzymie dotacje, mówię o rolnikach , którzy mają 500 krow, tyrają od rana do nocy (a wierz mi, znam takich osobiście) , nie znaja co to święto czy urlop, a w cieniu unijnych gabinetów, obcina się im ciągle groszowe ceny za litr mleka, bo uważa się , że maja za dużo. łatwiej jest zawsze liczyć pieniądze innych, a nie swoje własne:) Niestety wciąż pokutuje poglad, że "chlop spi, a jemu rośnie"
      Co do "instytucji" w Lux, wiadomo, że tam sa jedne z najwyższych płac w każdej dziedzinie i wysoka stopa zycia, więce Luxemburczyków to nie rusza, że tak powiem. Niesteyt w innych krajach, równiez w Belgii, unijne place przewyższaja te "normalne" kilka i często kilkanaściokrotnie, by nie powiedzieć w niektórych przypadkach kilkadziesiąt... Więc budza emocje... Miłej niedzieli:)

      Usuń
    2. Ja lubie tez industrial - szkło i beton .... Pod warunkiem że jest stawiamy de novo jak Kirchberg w LUX czy La Defance w Paryżu ;)
      Dewastacji starych kamieniczek nie popieram !!!! To skarb !!!

      A poza tym widziałaś u mnie filmik o LUX ?!?!

      Usuń
    3. Ach i chce post w różowej sukienke !!!!!

      Usuń
    4. Dokładnie! ja tez lubie dla odmiany takie industrialne klimaty, ale nawet wczoraj tak zmężem rozmawiałam, nie mozna było tej unii normalnie na obrzeżach wybudować, nową piekną dzielnicę ze szkła i aluminium, a nie centrum miasta rozpieprzac, ale widac jakis wyższy cel w tym musiał być, którego ja blondi nie dostrzegam... a do ciebie wpadne na spokojnie, bo już muszę lecieć. A rózowa bedzie, oj będzie! Ku uciesze takich blogerek (100% kobiecości!) jak ty i na pohybel internetowym trollom! ściskam cieplutko!

      Usuń
  6. Tak, Agnieszko, świetnie napisane. Cała prawda o Unii. W Polsce za Unią są głównie Ci, co czerpią z niej ogromne korzyści. Politycy mają nas w d..., pchają się do Unii i zapewne śmieją się z reszty "nieudaczników". Pieniądze z Unii są bardzo często po prostu marnowane a przecież nic nie ma za darmo, trzeba to będzie kiedyś oddać. Nie jestem przeciw idei Unii, tak jak piszesz jest dobra ale...no właśnie to "ale " mnie denerwuje...świetnie, że o tym piszesz i o stosunku Belgów...pozdrawiam Cię wiosennie i miłej niedzieli życzę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Własnie zauważyłam, że każdy polityk, który juz sie w kraju "nahapał, albo skopromitował, to teraz "eurodeputuje" z wielkim powodzeniem, głownie dla siebie samego. Euro-celebryci nadający z Bxl:) Pozdrawiam!

      Usuń
  7. Kiedyś w ramach pracy zawodowej trochę się przyjrzałam, jak działa mały wycinek tych struktur - niestety, bardzo dużo gadania, bardzo mało efektów, hipokryzja, zamiatanie pod dywan i udawanie że problemu nie ma i nigdy nie było - to moje podstawowe odczucia. Nawet za duże pieniadze, nigdy więcej.

    OdpowiedzUsuń
  8. Cenię sobie niezależność i swobodę wypowiedzi. poprawność polityczna przyprawia mnie o mdłości, bo okazuje się, że jest ona cepem dla różnej maści odmieńców, by walili mnie po głowie obelgami i wyzwiskami, podczas, gdy mi nie wolno posłużyć się tym samym językiem.
    Jak napisał kiedyś poeta:
    Lepszy w wolności kęsek lada jaki niźli w niewoli przysmaki

    OdpowiedzUsuń
  9. I to jest ten właściwy wybór!:-)))

    OdpowiedzUsuń
  10. Lubie Agniesiu Twoje opowieści.Iza

    OdpowiedzUsuń
  11. To jest ponad moją wyobraźnie:)))przyznaję że od pewnego czasu przestałam ogarniać rzeczy wielkie i skupiłam się na tych mały:)))może to przez doświadczenia życiowe a może już taka jestem:)))Pozdrawiam serdecznie i miłego niedzielnego popołudnia życzę:))

    OdpowiedzUsuń
  12. Czyli wszędzie tak samo: bezmyślne niszczenie zabytków, aby wybudować coś nowego, co przecież mogłoby stać gdzieś na peryferiach.

    OdpowiedzUsuń
  13. Aguś powiem Ci tak ;oczami człowieka który żyje w tym grajdole-ok; bez wątpienia Unii zawdzięczamy w polsce lepsze drogi; cieszy inwestycje w zabytki;ale smuci;że dla części polityków myślenie i mentalność jest na poziomie byłego ustroju...

    OdpowiedzUsuń
  14. AGUŚ wydaje mi się że na trzecim zdjęciu dostrzegłam Joasię mamę Hani,mam nadzieję że się nie mylę..a co do Unii wiem że nie jest idealna ,tak jak i demokracja ale potrafię dostrzrec i docenić dobre strony. Widzę jak bardzo Polska wypiękniała w ostatnich latach, Podrożujac po Polsce podziwiam odrestaurowane ryneczki, ścieżki rowerowe,autostrady ,dotacje dla przedsiębiorstw poreczenia kredytowe dla firm (to tak z własnego podwórka)........no ale to za cieżkie tematy jak na niedzielny wieczór,
    Byłam dziś nad jeziorem, piekłam kiełbaski na ognisku, latały motyle i było cudnie...........Basia

    OdpowiedzUsuń
  15. Zgadza się, to mama Hani na tym trzecim zdjęciu:) Ale masz oko! Uwielbiam twoją łagodność i pogodę ducha:) dobranoc kochana! Tez spędziłam dziś mile dzień, napisze o tym wkrótce :)

    OdpowiedzUsuń
  16. A ja w dużych miastach jestem nieszczęśliwa, gubię się i nie chodzi mi tutaj tylko o "rozeznanie topograficzne" ;-) Wolę małe miasteczka, gdzie czuje się jego klimat i można się tym rozkoszować :-) Co do Unii, to tak jak wszystko ma swoje wady i zalety :-) Trochę można przyrównać ją do kobiety, w myśl powiedzenia " trudno z nią żyć, ale bez niej jeszcze gorzej" :-)
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
  17. kolejny świetny post! pomijając całą tą politykę... chciałabym na własne oczy zobaczyć to miasto :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chętnie posłużę za przewodnika w miarę możliwości :)

      Usuń
  18. Też jestem umiarkowany w tej miłości. Wiem jednak że nie ma alternatywy

    OdpowiedzUsuń
  19. jak ja się stęskniłam ze Twoim blogiem, w sumie za Tobą - czas mi ucieka przez palce bezlitośnie mój blog się zakurzył jak i blogowe znajomości ;/ ,ale akurat tego posta znam dobrze ;) widzę że się nawet załapałam napisana na czerwono ;) Mocno Cie ściskam ;**** Miłego dnia :)

    OdpowiedzUsuń