środa, 18 stycznia 2017

Zasypani... Pouczeni...


Najpierw, tuż po Nowym Roku Anno Domini 2017 dopadła nas grypa. Prawda jest taka, że organizmy wycięczone niedobrym traktowaniem, zbuntowały się i odmówiły współpracy. Na całej linii. I to nie jakieś tam trzy dni, tydzień przeziębienia. One wiedziały, że jesteśmy niereformowalni i takie drobne wyłączenia z obiegu na nic się wcześniej nie zdawały, niczego nie nauczyły. Tym razem lekcja miała być bardzo poważna i dotkliwa, by wreszcie człowiek coś z tego zrozumiał i zatroszczył się o to co najważniejsze. O siebie. 
Świat zasypało białym puchem, który z lekka odciął nas od życia. Terminy przestały gonić, a kalendarze pękać od nadmiaru planów. Powróciliśmy do bazowych spraw. Roztańczona karuzela zatrzymała się i nagle poczuliśmy się dziwnie wolni. Taki stan nigdy wcześniej nie był naszym udziałem. 
- A może my już umarliśmy - przestraszyłam się i poprosiłam męża by mnie uszczypnął. Ale nie, żyłam dalej i to całkiem namacalnie.

Na ile mi sił starczało gotowałam najprostsze, z prostych potraw. Czasami szwagier lub tata - jedyne łączniki ze światem podrzucali nam świeże bułki i masło z rana. Dopóki sami nie zachorowali. Gadałam z kwiatami i przyzwyczajałam się do własnego odbicia w lustrze, które od trzech tygodni nie nosiło śladu makijażu. Dogadzaliśmy sobie z mężem nawzajem i pomyślałam wtedy, że chciałabym by tak wyglądała moja starość. Dokładnie tak. czytaj dalej...

wtorek, 17 stycznia 2017

Droga babciu, drogi dziadku.


W poprzednim poście pisałam o ludziach w naszym życiu, co są jak latarnie. Oświetlają nam drogę, I o tym, że są to często babcie i dziadkowie. A także o tym, (a może o tym nie pisałam, tylko pomyślałam), że żałujemy, że tak wiele rzeczy, których nie zdążyliśmy się dowiedzieć - odeszły razem z Nimi... I pozostaje bezsilność... A pamiętacie takie momenty, gdy przewracaliście teatralnie oczami, słuchając po raz enty tej samej opowieści z Ich młodości? Wydaje Wam się, że znaliście je na pamięć... I dopiero pewnego dnia, gdy czuje się pustkę braku osoby, wracają wspomnienia i te niedopowiedziane miejsca. Luki w Ich/Waszej historii... 
Ile by człowiek wówczas dał, żeby wrócić, dopytać szczegóły. Tyle, że już nie ma kogo...
o fajnym pomysle na prezent dla Waszych Dziadków czytajcie tutaj.