Trzy do jednego - sprawdzony sposób na dobre życie. Wakacyjne przemyślenia na trawie.
Gdy byliśmy mali, nawkładano
nam do głowy szereg bzdur,
w które uwierzyliśmy.
"Nauczyli nas regułek i dat, nawbijali nam mądrości do łba.
Powtarzali co nam wolno, co nie. Przekonali co jest dobre, co złe."
("Dorosłe dzieci" - Turbo)
Kazali Ci sięgać od razu do gwiazd, gdy ty nie sięgałeś nawet futryny w drzwiach. Wracałeś ze szkoły z tróją plus, pytali: "Dlaczego nie piątka, albo co najmniej czwórka? Stać Cię na to!".
I teraz... głupio cieszyć się z rzeczy małych, by nie być posądzonym o brak ambicji. Studiować - najlepiej dwa kierunki od razu, znać nie mniej niż trzy języki, być perfekcyjnym w pracy, domu, miłości...
Nie wypada okazywać negatywnych emocji...
Zdusić je w zarodku. Kierować się zasadą: Najlepiej, Najwięcej, Najmocniej...
Od tej perfekcyjności w każdej dziedzinie życia, aż się mdło robi.
A ludzie - tacy papierowi, bez wyrazu. Keep smiling! - choćby Ci właśnie dusza dogorywała.
A ja nie chcę taka być, ja się wypisuję...
Daję sobie prawo do radości nieuzasadnionej, spontanicznej, przyjemności niezasłużonej, łez i bezsilnego walnięcia pięścią w stół gdy trzeba, przyznania się do słabości, rozpoznania jej w sobie i uporczywego wstawania z klęczek...
Bywam Kubusiem Fatalistą i Smutasem. Równoważę te negatywne stany wyolbrzymianiem radości. To jest dla mnie proste i osiągalne. Nie czekam, aż przyjdzie absolutna radość mego życia. Bo coś takiego jak absolutny stan szczęśliwości prawdopodobnie nie istnieje. Słyszałam, że po śmierci jest taki możliwy, ale nie znam nikogo, kto by go osobiście doświadczył...
Jestem kapitalistką. Gromadzę kapitał. Bo życie nie jest takie skomplikowane jakim go sami czynimy.
Moim kapitałem są nawet najdrobniejsze przyjemne sytuacje. Dostrzegam je, tworzę, gromadzę, przechowuję w myślach i opowiadam o nich TOBIE.
Z nich składam prawdę o swoim szczęśliwym życiu.
Z nich składam prawdę o swoim szczęśliwym życiu.
Po to, żebyś też nauczył się dostrzegać je wokół siebie i czerpać z nich radość. Żebyś docenił te okruchy szczęścia, które masz.
"Trzy do jednego to magiczna formuła, która sprawia, że
zmienia się nasze myślenie, a to poszerza granice umysłu."
Barbara L. Fredrickson
"Chodzi o proporcje odczuwanych przez nas emocji pozytywnych i negatywnych. Najlepiej, jeśli ten bilans wynosi trzy do jednego, czyli trzy razy więcej emocji pozytywnych niż negatywnych."
Dzięki emocjom rozkwitamy. Te negatywne też są częścia naszej codzienności i nijak, cholera nie chcą zniknąć z życia! Wypełzają upychane ze złością w zakamarkach podświadomości. Nie znikną. Ale chodzi o to, by nie zdominowały twego życia. By suma pozytywów przewyższała sumę negatywów :) To pozwoli nam rozkwitać.
"Ludzie, którzy rozkwitają, mają poczucie celowości, wiedzą, po co
budzą się rano.
z każdym swoim dniem i ze swoim życiem.”
No więc do dzieła! Co dzisiaj Ago, zamierzasz zrobić pozytywnego z tym czwarteczkiem, który właśnie nabiera rumieńców?

P.S. A jeśli gromadzenie radosnych momentów życia nie skutkuje i wciąż widzisz przed sobą obdrapaną ścianę z zaciekami zamiast ukwieconych ogrodów, to mam dla Ciebie radę. Odwróć fotel/kanapę i... przesuń ją w stronę okna. Zmień perspektywę postrzegania Twojej rzeczywistości. Z innego miejsca stare rzeczy wyglądają inaczej. Możesz się zdziwić.I co: lepiej? Lepiej!
Staram się cieszyć z małych pozytywnych, fajnych rzeczy jakie mnie spotykaj. Wyłapuję je z całego dnia i się ich trzymam. Również i w tych mniej przyjemnych staram się zobaczyć coś dobrego - choć nie zawsze się da. Ogólnie staram się doceniać te zwykłe codzienne sprawy, przyjemne momenty pozornie bez z znaczenia. Ale ta umiejętność przyszła z czasem.
OdpowiedzUsuńU mnie też z czasem :) Pozdrawiam!
UsuńA ja tam myślę, że bez znaczenia staną się te proporcje (3 do 1) gdy człowiek zda sobie sprawę, że nie jest swoimi emocjami, a w zasadzie, że nie jest swoimi myślami. Emocja to wszak reakcja ciała na własne myśli. Kluczem do dobrego życia jest wg mnie dystans do własnych myśli. Myśli przychodzą i odchodzą ale jest to Coś niezmienne w środku, które ma wybór czy im wierzyć.
OdpowiedzUsuńW tym świetle chętnie podyskutowałbym na temat tego, jak to jest, czy rzeczywiście dzięki emocjom rozkwitamy? Wydaje mi się, że na pewno dzięki emocjom możemy czuć, że żyjemy. Emocja jako reakcja ciała na myśli, pozwala niejako poczuć własne ciało, przypomnieć sobie o nim. To jest chyba właśnie to poczucie życia w sobie. Ale czy emocja jest niezbędna aby czuć własne ciało? Aby czuć tą żywość, Życie?
Ja mówię za siebie, zdecydowanie rozkwitam dzięki emocjom! Bez nich bym byla zimna ryba, emocje sprawiają, że czuję życie, że piszę, że reaguję tak, a nie inaczej. Patrząc na wszystko z dystansem byłam bezduszna papierową kukłą. Zdecydowanie rozkwitam dzięki emocjom! :) ale kazdy jest inny i to też sobie cenię. Tę róznorodność i rózny do nich (emocji) stosunek. Buziaki!
UsuńPiękny i mądry tekst. Dlatego pokazuję synowi małe żyjątka, dziwne roślinki, ciekawe zjawiska pogodowe i mam nadzieję, że w życiu dorosłym nadal będzie je dostrzegał i uśmiechnie się na ich widok. Choć jednocześnie chciałabym, aby miał jakiekolwiek ambicje, bo niestety dzisiejsze dzieci są o wiele bardziej leniwe niż my i często marnują swoje talenty, prześlizgując się przez życie i żyjąc z dnia na dzień.
OdpowiedzUsuńto druga strona medalu :) najważniejsze wypośrodkowac, pozdrawiam cieplutko ciepłą dziewczynę :)
UsuńAgnieszko kochana!!! Powiem tylko tak: ja tez, ja tez, ja tez!!!!!!!! Nie wiem dlaczego ludziom wydaje sie, ze im mocniej i wiecej tym zycie bedzie lepsze??? czy jak?? bzdura...po prostu beda bardziej zmeczeni :-) A "Dorosle dzieci" to moja najukochansza piosenka!! zawsze mam ciarki kiedy jej slucham! Sciskam Cie mocno!!!!!!
OdpowiedzUsuńMadziulec! Zawsze wyczuwałam w Tobie bratnią duszę:)
UsuńZ mojego punktu widzenia masz rację, ale z wiekiem przekonałam się, że nadmierne emocje nie zawsze ułatwiają życie. Umiejętność cieszenia się chwilą i zachwyt nad urodą świata pomaga czasem przetrwać trudne dni.
OdpowiedzUsuńŁadne to napisałaś.
no własnie, mialam problem z emocjami, ale się uporałam, już te destrukcyjne - nie rujnują mi życia. Dlatego bardzo staram się by tych poxzytywnych było więcej. dziękuję :)
UsuńWażne jest kim chce się być. Wychlanie się po za nie swoje ramy utrudnia życie.
OdpowiedzUsuńPoztywne małe rzeczy dają radość jak je chcemy doszczegać w okoł siebie.
metoda drobnych, skutecznych kroków... Pozdrawiam!
UsuńTłumienie emocji-jakichkolwiek! jest bardzo bardzo niezdrowe...tzw. choroba cywilizacyjna- współcześnie. Ideały nie istnieją, jesteśmy tylko ludźmi. Nie bójmy się być sobą :-)
OdpowiedzUsuń-Osa (dawna Baba z bloga "babezeslalbog...")
dzięki Oso! trafnie to podsumowałas : choroba cywilizacyjna...
UsuńA mnie życie samo nauczyło cieszyć się drobiazgami. Martwię się zaś tym co jutro. Tym co będzie pojutrze martwić się będę dopiero jutro
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
I tak trzynaj Antoni! Ciągle się tego uczę :) Pozdrawiam!
Usuńja nie odwracam się od swojej obdrapanej ściany, staram się ją pomalować i ukwiecić...pracą w ogrodzie, jazdą na rowerze, kieliszkiem dobrego wina ;))
OdpowiedzUsuńperfekcyjność to choroba psychiczna ;)
świetny pomysł! nie wpadlam na to, fajnie to ujęłas! :)
UsuńTrzy do jednego? Kupuję to! :)
OdpowiedzUsuńJesteś już u siebie Karo? Kiedy wpadniesz do Siemiatycz?
UsuńPodpisuję się wszystkimi czterema kończynami.
OdpowiedzUsuńjestes slodka! :)
UsuńJak na marchewkę przystało :D
Usuńsuper....biorę życie takim jakim jest. Zawsze z głową podniesioną do góry a nie z zadartym nosem...Jestem cholerną optymistka i to strasznie pomaga w życiu codziennym. Nie jedna osoba powiedziała .....Moniu kupiłabym ten optymizm i energię od Ciebie ale jak to zrobić....?
OdpowiedzUsuńMonisia, czuje się ten ogrom pozytywnej energii od Ciebie, zarażasz optymizmem :)
UsuńUf... ale mądre Te Twoje wakacyjne przemyślenia, zaczerpnięte gdzieś z mojego osobistego wnętrza.
OdpowiedzUsuń"Daję sobie prawo do radości nieuzasadnionej, spontanicznej, przyjemności niezasłużonej, łez i bezsilnego walnięcia pięścią w stół gdy trzeba, przyznania się do słabości, rozpoznania jej w sobie i uporczywego wstawania z klęczek..." Taaaaaaaak
Serdeczności.
Tak mnie naszło ;) Pozdrawiam wakacyjnie! :)
Usuń"Cieszmy się chociaż chwilę,wiara w siebie daje siłę"-tekst FL,których zalinkowałam u siebie na blogu :)
UsuńDla chcącego nic trudnego ;) jeśli tylko nam się zechce wiele można, lubię Cie czytać :) pozdrawiam
OdpowiedzUsuńno, niby tak... czasami jednak trudniej powiedzieć niż zrobić, dziekuję slicznie i w pas sie klaniam :)
UsuńAgnieszko!
OdpowiedzUsuńPiękne i mądre słowa - jak zawsze......u Ciebie.Myślę podobnie jak Ty, ale nie umiałabym takich trafnych porównań użyć i takich właściwych słów dobrać.Dzięki, że przypominasz o tym , co trwałe i ważne.Pozdrawiam ciepło, Ala Zych
staram się... bo samej sobie tez musze te ulotna wiedzę o podstawowych prawdach przypominać, pozdrawiam Cię Alu bardzo serdecznie.
UsuńNajtrudniej mi przyszło nie dawac się destrukcjom, stresom czyhajacym z wielu stron. Gdy pozbierałam się i powiedziałam sobie: - dość, teraz czas cieszyć sie życiem, jego kolorami i możliwościami , wtedy wszystko się zmieniło.
OdpowiedzUsuńTeraz już negatywy nie osłabiają. Są bo i one są życiem, ale już nie rozkładają mnie na łopatki.
Dzięki, że przypominasz mi o tym... dzięki.
Joasiu, to ja dziękuję. za każdym razem ciesze się jak dziecko, gdy słowa padaja na podatny grunt. :)
UsuńBardzo do mnie przemówił ten tekst, sama ostatnio kręcę nosem na to wariactwo, bo córka własnie wybiera się na studia i już słyszę jak jej niektórzy wbijają do głowy, że jeśli chce być KIMŚ, to nie może poprzestać na jednym kierunku studiów i dwóch językach. To studia, a co niektórzy wyprawiają ze swoimi dziećmi w podstawówce? Dla mnie to smutne dzieciństwo, ale ja wychowywałam się w innym świecie i aktualnie nie jestem "cyborgiem", a zwykłą kobietą, którą świat cyborgów raczej... przeraża? Nie wiem jak nazwać to, co czuję, ale na pewno czuję, że to nie dla mnie :-)
OdpowiedzUsuńDla mnie to też wariactwo, bo niestety nawet pięć kierunków studiów nie oznaczają bycia KIMŚ, ale teraz to coraz bardziej powszechne. Nieważne, ze nic nie umiem, ale ważne że ileś tam kierunków skończyłam/łem (obecny poziom nauki pozostawia wiele do życzenia, niestety...). Ja swojego dziecka nie zamierzam zmuszać do nauki, zresztą mnie też nikt nie zmuszał, robiłam to sama, ale czasami zastanawiam się czy warto było...
UsuńRaczej staram się nie pielęgnować negatywnych emocji, ale czasami i mnie to dopada... niestety... Co do perfekcjonizmu, to niestety sama go sobie narzuciłam i ciężko mi z nim walczyć, ale próbuję :) I coraz częściej pozwalam sobie na przyjemności. Może to przychodzi z wiekiem?
A Tobie, Aga, życzę samych pozytywnych emocji :) Pozdrawiam!
dla mnie tez jest to obcy swiat... poniekąd stad ten tekst, Gaju. Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńTak właśnie powinno być Agnieszko. Tak jak piszesz.
OdpowiedzUsuńWtedy świat wyglądałby dużo lepiej. I ludzie byliby lepsi.
Serdeczności :-)
P.S. Do 2-go sierpnia jestem w W-wie...
kochana, pisze na prive...
UsuńKoncentrować się na radościach, ale nie wypierać smutków. One same znikną, gdy radość przeważy.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam :)))
prosty i skuteczny przepis, dzięki Haniu!
Usuń"Moim kapitałem są nawet najdrobniejsze przyjemne sytuacje. Dostrzegam je, tworzę, gromadzę, przechowuję w myślach i opowiadam o nich TOBIE.
OdpowiedzUsuńZ nich składam prawdę o swoim szczęśliwym życiu" - i tak trzymaj Agnieszko...
"Odwróć fotel/kanapę i... przesuń ją w stronę okna. Zmień perspektywę postrzegania Twojej rzeczywistości. Z innego miejsca stare rzeczy wyglądają inaczej. Możesz się zdziwić.I co: lepiej? Lepiej!" - jakie to są mądre słowa....tak będę robić...pozdrawiam...buziaki...
:)
UsuńTeż umiałam cieszyć się z drobnymi rzeczami, wschodami słońca, kolorami kwiatów w ogrodzie, zapachem zielska w Bieszczadach...ale ostatnio widzę tylko obdrapaną ścianę z zaciekami i nie dam rady odwrócić kanapy................
OdpowiedzUsuń