"Życie to nie próba generalna, powtórki nie będzie"
To miała być przedświąteczna próba generalna...
Ta sukienka robiła już wiele podejść: a to na święta, a to na imprezę. Ale w końcu na czym innym stawało. Więc gdy mąż napomknął przy niedzielnym śniadaniu, że zna jedno miejsce gdzie mogę pstryknąć parę fotek na panoramę Brukseli, nie trzeba było mi powtarzać dwa razy. Przypomniałam sobie wtedy tę sukienkę. Pomyślałam, że będzie się dobrze komponować...

Rzadko mieszamy życie prywatne z zawodowym. Tym razem jednak mąż zrobił wyjątek. I ja też go robię dla was. Postanowił mi pokazać pewne mieszkanie... Stanęliśmy przed kamienicą jednego z jego klientów. Kamienica jak kamienica. W tak zwanej "dobrej dzielnicy", o czym bynajmniej nie świadczą powybijane kocie łby, ani psie kupy na chodniku. Bo Bruksela niechlubnie słynie z owych brukowanych ulic, wąskich chodników i wszechobecnych psich odchodów. O prestiżu ulicy bardziej świadczy sąsiedztwo drogich hoteli i snobistycznych butików dwa kroki dalej. Ludzie jednak wydaja mi się bardziej skromni, niż w Polsce.
A wszystko dlatego, że Belgowie nie epatują bogactwem. Belgijska ulica nie rzuci cię na kolana. Status społeczny zdradzają dopiero wnętrza domów - i to nie przez nadmiar, ale przez wielką oszczędnośc wyrazu, ascetyzm prawie. Za to wszystko z najwyższej półki. Mieszkanie, które "zwiedziłam" jak muzeum - dosłownie :) zadziwiło mnie swoją pojemnością. Tak, to adekwatne określenie. Stojąc na ulicy i patrząc na niczym nie wyróżniającą się kamienicę nie przeczuwałam aż takiego rozmachu wewnątrz mieszkania: cztery sypialnie, każda z nich z wygodną, dużą łazienką; dodatkowo piąta łazienka, ogromny salon, kuchnia i wiele różnych mniejszych zakamarków. Własciciele mieszkają na stałe we Francji, a to tutejsze belgijskie "mieszkanko", to ot, tak, kupione mimochodem, bo to wielka okazja była... Pieniądze, jakich nawet sobie nie wyobrażam. A skoro sobie nie wyobrażam, nie mogą wywierać na mnie żadnego wrażenia, nawet najmniejszego. W przeciwieństwie do ludzi. Nie zapomnę jak sie do mnie uśmiechasz, jak sprawiasz, że się czuję i jak pomalowałeś moją nadzieję wszystkimi kolorami tęczy. Ale wrócmy do meritum.
Sąsiedni apartament zajmuje jeden z najsłynniejszych belgijskich cukierników. Jego czekoladki są znane na całym świecie. Ostatnią ekstrawagancją bogatych właścicieli brukselskich kamienic jest kupowanie... stuletnich dębów i innych cennych drzew. Taka moda...
Jak opowiadał Williame,nasz znajomy, notabene autor wystroju tego wnętrza; jest pewna firma, która skupuje bardzo stare drzewa z całego świata. Nie pytajcie mnie, błagam o szczegóły bo sama ich nie znam... Ale spróbuję dopytać...
Drzewa w odpowiedni sposób są wykopywane i transportowane do pewnego lasu w Belgii...
Tu sadzi się je z największą starannością na powierzchni 9 ha...
Szumi sobie taki las ponadstuletnich drzew... Różnymi językami szumi, bo zostały, one, drzewa zwiezione zewsząd... Każde z nich dostało nową tożsamość: tabliczkę z numerkiem. I przyjeżdża bogaty człowiek, który pragnie mieć taki dąb, starszy od siebie, bo przecież nie zdąży go sobie za życia wyhodować, ale ma pieniądze... Jeździ po lesie jeepem, zatrzymuje się gdy go jakieś drzewo zachwyci, patrzy ze znawstwem, zadziera głowę do góry przytrzymując kapelusz. Klepie po chropowatym pniu, mlaska z aprobatą. Jest! Znalazł swój dąb, który zamieszka w małym ogródku otoczonym czterema ścianami domów. I mają państwo swoje drzewo, które szumi tęsknotą, drzewo, które przeżyje swoich właścicieli uwięzione w betonowj dżungli miasta.
Piękne mieszkanie. Popodziwiałam i z ulga wróciłam do swojego, takiego arcy-niedoskonałego, nie tworzonego przez designerów, ale sercem malowane. Pomyślałam z ogromną radością o waszych ciepłych wnętrzach ( Madzia, Renia, GrumpyGreenMonkey i wiele innych...)
Ale też z lekkim przygnębieniem opuściłam to miejsce. Właściciel pewnie oddałby każde ze swoich mieszkań i ponad stuletni dąb w zamian za życie. Mimo najbardziej wyszukanych terapii, zahamowana choroba zaczęła na nowo pustoszyć organizm. Oznacza to, że może nie zdążyć nacieszyć się tym wakacyjnym mieszkaniem. I ma tego świadomość.
Tak... Życie to nie próba generalna... "Żyj z całych sił i uśmiechaj się do ludzi"...
Nie wyrzekaj swemu losowi, bo gdybyś zobaczył problemy innych, schwyciłbyś swoje mocno w ramiona i kurczowo je trzymał. Masz tak wiele... otwórz na to oczy... Zdobądź się na odwagę i zrób to na co od zawsze miałeś czy miałaś ochotę, ale się boisz zmierzyć z marzeniami. Nie czekaj, aż zabierzesz twoje życie do grobu. Nie popełniaj grzechu zaniechania. Nawet za cenę braku roztropności, nawet za cenę błędu. Każdy błąd to drogowskaz. Żyj! Pamiętaj, że powtórki nie będzie :)
P.S. Ta kamienna dama koło mnie na zdjęciu waży 200 kg...
Za mną w tle fragment Pałacu Sprawiedliwości, największego na świecie tego rodzaju obiektu. Pisałam o nim dwukrotnie: Nieskończony sen szaleńca i Pałac nie-sprawiedliwości
Widok na dachy hotelu Conrad.
Wiatr figlarz :)
ciuchy:
sukienka - helena van haeren (e-bay)
buty - reserved
tunika - mais ou est le soleil
życiowy tytuł, 100% racji!
OdpowiedzUsuńdzięki! Niby wszyscy o tym wiemy, atak niewielu tak zyje, buziaki i dobranoc:)
Usuńdokładnie. Ps. a zdjęcia kapitalne:)
UsuńNo właśnie, mój małżonek często powiada: "a czy ktoś widział kasę pancerna idącą za trumna w kondukcie pogrzebowym? " Licza sie ludzie i ich emocje i dla nich warto przezyc kazdy nowy dzien...
OdpowiedzUsuńMieszkanie robi niesamowite wrazenie, ale chyba nie chcialabym mieszkac w takim otoczeniu... Brak mi tam ciepla i przytulnosci...
Pa :)
ale masz mądrego męża:):):
UsuńPozdrawiam Was dziewczyny:)
Swięte slowa Niko! Twój mąż to mądry człowiek:) Podobne odczucia miałam, czułam sie jak w muzeum:)
OdpowiedzUsuńMiły dla oka post. :) ♡
OdpowiedzUsuńCałuję, Michalina.
www.soinspiring.pl
Ps. Mam prośbę.. bardzo prosiła bym o dodanie mojego bloga do Obserwowanych - gdy uzyskam 1000 obserwatorów, będę miała szansę na wymarzoną współpracę! Jeśli już się obserwujemy - przepraszam za niepokojenie. :)
Wypaśne wnętrze... ale jak napisałaś, to nie wszystko, a czasem bardzo niewiele.
OdpowiedzUsuńInfo o przesadzaniu drzewek mnie zaintrygowało, nie słyszałam o czymś takim. Zastanawiam się, jakie jest ryzyko, że sie nie przyjmie - zmarnować stuletni dąb dla czyjegoś kaprysu to jednak trochę nie teges. Mam nadzieję, że żaden bogaty obcokrajowiec nie przyjedzie wykupić moich dębów nadwarciańskich - pogonię :)
BTW świetna ta sukienka,ale dopiero widać to, jak stoisz i sie rozprzestrzenia w całej okazałości :)
Usuńladnie powiedzialas: "sie rozprzestrzenia" :) tez sie nad tym zastanawialam, przeciez jest duze ryzyko, ze sie nie przyjmie; dzis rano jadac do pracy/szkoly moj syn powiedzial w zamysleniu: " nawet jakbym mial najwiecej pieniedzy, to nie chcialbym wiezic drzewa dla kaprysu w swoim ogrodku..." w takich, moze nieznaczacych chwilach jestem z niego dumna:) mnie tez napawa smutkiem takie uwiezienie drzewa. przeciez starych drzew sie nie przesadza....
UsuńHhmmm.... ale próba generalna JEST jak życie. Jej też nie da się powtórzyć, bo odbywa się tuż przed premierą.
OdpowiedzUsuńhmmm, sluszna refleksja Rozo, ale jednak bledy wychwycone pdczas proby generalnej, pozwalaja skupic sie na ich uniknieciu podczas premiery:) pozdrawiam!
UsuńPiękne mieszkanie! Ze smutkiem stwierdzam, że odnalazłąbym się w tego typu wnętrzach, bo kocham minimalizm. Szoda, że to "wysoka półka". Sukienka czadowa ;) Mała czarna, zwykła, ale niezwykła.
OdpowiedzUsuńA co do reszty... cóż, ja ostatnio co raz częściej uświadamiam sobie, ile niektóre, ważnedla mnie osoby mają lat...I mnie to przeraża, bo nie wyobrażam sobie, żeby ich zabrakło...
Pozdrawiam cieputko!
tez o tym o tym czesto mysle, zwlaszcza, ze jestem z daleka od ludzi, ktorych moze niedlugo zabraknac... ta mysl mnie paralizuje... moglby byc ze mna, ale wlasnie-starych drzew sie nie przesadza- lubia tu byc na chwile, ale na dluzej sa nieszczesliwi.
UsuńW tym wpisie jesteś tak refleksyjna w trójnasób. Może to miejsce i ślad umierającego właściciela, może jesień i zbliżające się święta.... Nieważne! Zawsze warto pomyśleć o tym JAK ŻYJEMY.
OdpowiedzUsuń"może to ten deszcz może przez tę mgłę"/:)
UsuńA kto Ci tak nieprzyzwoicie tę spódniczkę do góry podniósł ?????
OdpowiedzUsuńwiatr figlarz! :)
UsuńAlez urocze miejsce. Modelka jeszcze piękniesza. Pozdrawiam o poranku.
OdpowiedzUsuńJaki ranny z ciebie ptaszek! :) buziaki!
UsuńA ja lubię stare dęby, które pamiętają wyprawę Sobieskiego... siadam pod dowolnym, objąć go nie dam rady, bo do tego potrzeba kilkoro ludzi, każdy może być mój ( pisałam o nich w którymś wakacyjnym poście). I to właśnie jest Polska...
OdpowiedzUsuńi za tym czesto tesknie, Basiu! pozdrawiam
UsuńIt's a nice place Agnieszka.....and your outfit is also very nice.
OdpowiedzUsuńyou are looking very nice .
Greetings, Joop
Thank you Joop. It`s ixelles area in Brussels. From the terrace you can see a panorama of Brussels:)
UsuńKocham suknie bombki!
OdpowiedzUsuńKocham minimalistyczne wnętrza, o tak! Tylko jakoś, pomimo starań, wychodzi mi zupełnie coś innego:-)
Ale może to dobrze?
Dzięki Aguś:-)
Madzia, mam dokladnie tak samo! Lubie minimalizm, tylko jakos tak bibelotami obrastam :) też pomimo starań. Ale nasze otoczenie swiadczy chyba dobrze o nas:)
UsuńSukienka super. Mam kilka takich bombek, bardzo lubię ten fason.
OdpowiedzUsuńBardzo fajnie wygląda z czapeczką!
ten fason stał sie już klasyką:) Też batdzo je lubię, bo eksponuja w moim przypadku to co mozna pokazać, kryhjąc zarazem niedoskonałości... Buziaki!
UsuńWitaj Aguś
OdpowiedzUsuńAle fantastyczna sukienka..kamienic nie lubię choćby najbardziej nie wiem jak przerobionych,,,choc fajny ten pomysł z szybami na skosie dachu...najważniejsze dla mnie w mieszkaniu to włożone serce domowników,żeby było widać, czuć,że to ich....Komfort oczywiście jest przyjemny i dobrze jak nas stać na ulepszenia...ale przede wszystkim serce....nie darmo mówią,że domy mają dusze..bierze to się na pewno z tego co włożyli w ten dom jaką energię właściciele
Pozdrawiam w przerwie w ustrajaniu mieszkania..bo choć wyjeżdżam chcę mieć go ustrojone.
Masz rację Aga, trzeba ŻYĆ!!! I nie popełniać grzechu zaniechania.Pięknie to napisałaś.
Ja też wyjeżdżam, ale ustroiłam swoje belgijskie mie4szkanie i codziennie słucham wieczorem polskich kolęd... najczęściej tej najpiekniejszej... Dla nieobecnych... :) dziękuję!
Usuńja też jestem w trakcie ustrajania....wspaniałego wyjazdy życzę:)
UsuńDla mnie to takie trochę surowe wnętrze.
OdpowiedzUsuńGdzie miejsce na mały bałagan?
Pozdrawiam
Antoni! słuszna uwaga! dla mnie mały bałagan jest niezbedny do funkcjonowania. W sterylnych i minimalistycznych wnętrzach moja kreatywność obumiera...
UsuńFajna kiecka!!! Ty to zawsze coś wypatrzysz :)
OdpowiedzUsuńNie uwierzysz, ale leżała w szafie po zakupie... ponad rok! tak to jest z niektórymi moimi ciuchami!
UsuńSukienka obłędna; co zaś do mieszkania i Twoich słów....nie mam i pewnie nigdy nie będę miał pieniędzy na taki lokal;ale po stokroć wolałbym skromną chatynkę w górach od tego apartamentu; natomiast co do śmierci..cóż;kiedy przyjdzie po nas Zegarmistrz Światła przekonamy się;że liczyć się będzie tylko wymiar duchowy naszego życia; kluczyki od ferrari owszem mogą nam włożyć do trumny;ale czy "Tam" przydadzą Nam się?
OdpowiedzUsuńNo właśnie "Tam"...to miejsce chyba najpiękniej opisała Budka Suflera-posłużę się dosłownym cytatem :
"I zobaczysz przyjdzie czas;
żeby śpiewać żeby grać;
TAM gdzie życie będzie snem"...
Jedne z najpiękniejszych słów opisujących drugą stronę.....
... a jak tam jest, to dopiero sie okaże... ważne, ze nie opuszcza nas nadzieja, pieknie napisałeś :)
Usuń"Kłopot z życiem polega na tym, że nie ma okazji go przećwiczyć i od razu robi się to na poważnie" - to jeden z moich ulubionych cytatów ulubionego Pratchetta.
OdpowiedzUsuńŚwietne zdjęcia, szczególnie podoba mi się pierwsze, kamienną damą i jak stoisz w oszklonych drzwiach. Widzę, że przy pierwszym walczyłaś z ciemną twarzą, podpowiem na przyszłość co zrobić, by była jasna. W aparacie należy ustawić pomiar światła na punktowy i ustawić punkt ostrzenia na twarz fotografowanej osoby. O ile jest taka możliwość, to konkretnie na to oko, które jest bliżej fotografa, w tym przypadku Twoje prawe.
Pozdravki :)
Tez lubie ten cytat i jeszcze ten z "Oskara i pani Rózy": " życie to taki dziwny prezent. Na początku się je przecenia: sądzi się, że dostało się życie wieczne. Potem się go nie docenia, uważa się, że jest do chrzanu, za krótkie, chciałoby się niemal je odrzucić. W końcu kojarzy się, że to nie był prezent, ale jedynie pożyczka. I próbuje się na nie zasłużyć."
UsuńDzieki ci za te fotograficzne rady, bardzo je sobie cenię. tylko proszę , wytłumacz mi jak krowie na rowie co to znaczy:"ustawić pomiar światła na punktowy "..... i nie smiej się ze mnie! :)
Każda lustrzanka cyfrowa i wiele innych aparatów ma możliwość ustawienia trzech rodzajów pomiaru światła: matrycowy, centralnie ważony i punktowy. Matrycowy, czyli pomiar jest brany z całego kadru. Stosujemy go głównie przy krajobrazie. Centralnie ważony, czyli pomiar światła ze środka kadru. Punktowy, to pomiar światła z małego punktu w centrum punktu ostrzenia. Stosujemy go przy portrecie. W Twoim aparacie powinien być być przycisk na korpusie do zmiany tych ustawień. Konkretnie to jest to przycisk u góry po lewej - są tam 3 przyciski: BKT, symbol błyskawicy i coś jakby celownik. To jest właśnie przycisk do zmiany pomiaru światła. Taki sam symbol masz na górnym wyświetlaczu (lewy, dolny róg). Naciskasz przycisk do momentu, aż ikonka na wyświetlaczu zmieni się na prostokąt z kropką w środku. To jet punktowy pomiar światła.
UsuńJesteś nieoceniony! Dzieki za tak szczegółowy opis:) jutro na spokojnie przerobię tę lekcję, dzięki :)
UsuńJakby co, to tu jest zdjęcie góry aparatu
Usuńwręcz mnie wzruszasz niezwykłą cierpliwością do "blondynkowatych, ani odrobinę nietechnicznych" dzięki:)
UsuńWiesz, to moja pasja, ja tak mogę godzinami :)
Usuńw dodatku masz dar tłumaczenia:) nie byłes przypadkiem nauczycielem? wcale by mnie to nie zdziwiło w twoim przypadku:)
UsuńDla mnie mieszkanie jest zbyt surowe, zaniepokoił mnie także los właściciela...Właśnie: Życie to nie próba... powtórki nie będzie... Ja o tym pamiętam... Agnieszko w sukience wyglądasz zjawiskowo, mąż miał rację, niezwykłe miejsce na zrobienie zdjęć. Pozdrawiam Cię ciepło!
OdpowiedzUsuńNo właśnie, w którymś momencie życia jaskrawo to sobie uświadamiamy... trzymaj się Basiu!
UsuńWat een unieke plaats.
OdpowiedzUsuńGroetjes,
Filip
BXL Bruxelles :)
UsuńGroetjes ook :)
Boże nareszcie tu dotarłam, na google + nie umiem sie poruszać .....
OdpowiedzUsuńto o czym piszesz to święta racja, pieniądze to nie wszystko, trzeba sie umieć cieszyc tym co sie ma....
mieszkanie mnie nie zachwyciło, może tylko ten taras z widokiem....
sukienkę masz piękną i swietnie w niej wygladasz....
a starych dębówm mi szkoda, naprawdę ci bogaci to juz nie wiedza jakie zachcianki swoje spełniac....
serdeczności
http://leptir-visanna6.blogspot.com/
tez na poczatku mialam olbrzymie problemy z obsluga tych googli, juz sie troche przyzwyczailam, dzieki za twoja determinacje :)
UsuńTakie refleksje na temat życia budują sposobniejszy nastrój do przeżywania Świąt, niż cały ten przesłodzony, powszechnie nam królujący blichtr. Zadumałam się, rozmarzyłam ...postanowiłam!
OdpowiedzUsuń:) w tym blichtrze gubi sie po drodze czesto istote tych swiat... pozdrawiam!
UsuńHm... ciekawe wnętrze..
OdpowiedzUsuńCałkowita prawda co do "chwytania życia" - tak często zapominamy ile mamy, nie doceniamy, chcemy więcej...
... a wlasciwie potrzeba tak niewiele...
UsuńGdy pokazują Brukselę , to wypatruje Ciebie Aguś czy czasem tam gdzieś nie przemykasz z aparatem.Wiesz powinnaś dostać od miasta jakiś medal za to, że tak ciekawie i w sposób niekonwencjonalny opowiadasz o Brukseli którą z reguły znamy poprzez armię unijnych urzędników. Pokazujesz duszę miasta i ludzi tam mieszkających......
OdpowiedzUsuńA piosenkę "Dżemu" uwielbiam : ".....chwila która trwa najpiękniejszą może być.....". Dobranoc Siostrzyczko :)
he, he, siostrzyczko! moze mnie w koncu ktorys burmistrz tego miasta doceni moj wklad w popularzacje bxl:) a tak powaznie, to robie to zupelnie bezinteresownie i mam z tego 100% satysfakcji, dobranoc siostrzyczko ...
Usuńjeja takie mieszkanie jakby wprost wyjęte z żurnala
OdpowiedzUsuńproszę i portret dziadka można kupić drzewo "które zasadził dziadek" co za czasy
piękna sukienka :)
rzeczywiscie, za odpowiednie pieniądze wszystko jest mozliwe:) no, prawie wszystko. Na szczęście są jeszcze rzeczy, ktorych nie mozna miec za pieniądze:)
UsuńDech zapiera, wszystko razem, począwszy od sukienki, przez wiadomości o przesadzaniu drzew po piękno wnętrza. Z tym, że to piękno niedostępne nie tylko z braku odpowiednich środków, po prostu bardziej chcę takie cuda podziwiac, niż w nich mieszkać :). A co do podsumowania, święta racja. Kiedy znów na nas coś spada, mówimy sobie z matką mą Danutą, ze to tylko pieniądze, albo inne pierdoły, a nie np rak. I dajemy do przodu. Raz jedna pcha drugą, potem odwrotnie, częsciej łzy niż radosć, ale... Serdeczności :)
OdpowiedzUsuńPozdrowienia dla ciebie i Danuty! to super, że nawzajem się wspieracie!
UsuńPrawdziwy minimalizm, coś w nim jednak jest.
OdpowiedzUsuńno własnie, ma coś w sobie...
Usuńdziękuję za komentarz:)) miło:)
OdpowiedzUsuńfajna ta kamienna dama ;D
OdpowiedzUsuńTechnicznie pięknie zrobione fotki. Bardzo miło się oglądało. :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam. :)
cała przyjemność po mojej stronie:)
UsuńBardzo lubię żywą damę...No cóż kamienna też niczego sobie. 200 kg to prawie puszek.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie:)
Oj, dziekuje i wzajemnie:), przy takiej kamiennej - wszystkie możemy pozbawic sie kompleksów:)
OdpowiedzUsuńPiękne to mieszkanie. Po mimo, że minimalistyczne, to jest w nim też ciepło :)
OdpowiedzUsuńSzkoda jedynie, że góry sukni nie widać, bo dół intrygująco ciekawy.
Jak to mówią fashionistki :) to dół "robi stylizację" , bo góra jest banalnie prosta. Ale to dobrze, bo za duzo może byłoby tych falban :) cos w tym minimaliźmie jest, nie zaprzeczę... pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńTak to jest, jak ludzie nie mają już co robić z pieniędzmi to kupują sobie drzewa ;) Ciekawy wpis, bardzo refleksyjny. Ujęło mnie zwłaszcza zakończenie. To ciekawe jak niezwykle trudno jest nam czasem żyć naprawdę, odrzucić lęki, niepewności i dać się prowadzić "ognikowi".Dopiero, gdy przychodzi nam spotkać człowieka, któremu pozostało już niewiele czasu, zdajemy sobie sprawę jak wiele rzeczy odkładamy "na później". Pozdrawiam Cię i samych dobrych chwil życzę :)
OdpowiedzUsuńDziękuję za twoją wizytę... Wpis tym bardziej daje dziś do myślenia, bo właściciel tego pieknego mieszkania nie zdążył już się nim nacieszyć, ani kilkoma innymi... Cieszmy się każdą chwilą! Pozdrawiam... :)
UsuńDziękuję za twoją wizytę... Wpis tym bardziej daje dziś do myślenia, bo właściciel tego pieknego mieszkania nie zdążył już się nim nacieszyć, ani kilkoma innymi... Cieszmy się każdą chwilą! Pozdrawiam... :)
Usuń