W krainie belgijskiej Królowej Sniegu.
Kukam do was z lodowego domku!Ale zanim przejdę do relacji z wycieczki parę słów na inny temat.
Dzisiaj będzie bardziej szafiarsko niż refleksyjnie. Dla odmiany. Dawno już nie rozmawiałam o ciuchach, a wiadomo, że każda kobieta tego potrzebuje jak kania dżdżu. Aby zachować zdrowie psychiczne. I żeby mężowski portfel przewietrzyć od czasu do czasu. Mężczyzna powinien mieć świadomość, że posiadanie żony jest zobowiązującym luksusem! Nie na darmo w arabskiej kulturze facet nie może założyć rodziny dopóki nie stać go na jej i ich potomstwa utrzymanie. A że w praktyce to trochę inaczej wygląda: on w kafejce - ona w pracy... Ale nie bądzmy drobiazgowi! Nie trzeba sięgać aż tak daleko by zobaczyć złe przykłady. Różnie bywa, na ten przykład ja z mężem razem od zera się dorabialiśmy i jestem zwolenniczką takiej opcji, ale pożartować czasem trzeba. Ale o czym to ja mówiłam?
Aha, że bardziej dziś szafiarsko i o ciuchach.
Mam taką osobliwą skłonność, że sięgam w sklepach po rzeczy, po które nikt inny nie sięga. W ciuchach, którym nikt nie daje szansy na zaistnienie - ja widzę ogromny potencjał!
Ale nie odnosi się to tylko do rzeczy martwych. Puszczają do mnie oko i kokietują najmarniejsze kwiatki, a w sklepach zoologicznych wybieram najbardziej zabiedzone zwierzaki. Mój syn też ma chyba coś ze mnie, bo pamiętam, że kiedy spontanicznie zdecydowaliśmy sie na kupno papużki ( klatki były w promocyjnych cenach na wyprzedaży, a co tam! grzech nie skorzystać. Pewnie jakby łopaty sprzedawali z bonusem - też bysmy wzięli!), to moje dziecię wybrało bez wahania najbardziej zabiedzone i wyskubane ptaszęcie, o które sie marwiłam czy nam nie zemrze w drodze z Warszawy. Na pytanie, dlaczego własnie ta papużka, mój syn odpowiedział rozbrajająco: bo była najbrzydsza! i tak brzydki ptasiek rodzaju żeńskiego otrzymał wiele mówiące imię... Izaura!...
No i znów odbiegam od tematu!
Tak więc, o ile cieszę się z jakiegoś fajnego ciuszka upolowanego w sieciówce, to moja podnieta sięga zenitu, gdy upoluję cos hiper oryginalnego w małym butiku. Do takich zdobyczy należy prezentowana spódnica. Nie mam najmniejszego pojęcia czy mieści się w kanonach mody, czy nie. Jedno wiem, ilekroć ją zakładam ( a mam ja już prawie dwa lata) zawsze robię to z największą przyjemnością! Już kiedyś o niej pisałam i prezentowałam, o tutaj: http://www.laviolettee.blogspot.be/2012/04/schopping-last-minute.html
Spódnica budzi w otoczeniu same pozytywne reakcje, wnosi trochę słońca na szarych belgijskich ulicach. Wiem, że to brzmi idiotycznie, ale ludziska uśmiechają się do NIEJ ciepło!
Mam słabość do teatralnych kostiumów, a ta spódniczka przypomina mi takowe. jest sztywna, lekko błyszcząca i praktycznie nie wymaga prasowania! Poza tym te ciepłe, spokojne kolory przełamane czernią, w sam raz na dzisiejsza wyprawę do lodowego pałacu w Bruges. No i świetnie sie uzupełniła z ocieplanymi kaloszami, moim ostatnim nabytkiem. Noszę je non-stop.
Festiwal rzeźb lodowych w Brugii. Niepowtarzalny! W wielkim namiocie obok stacji kolejowej w Brugii można podziwiać zamknięte w lodzie dzieła sztuki: postacie z Harry’ego Pottera, Władcy Pierścieni i Hobbita. Artyści z kilkunastu krajów przez ponad miesiąc zmagali się z 450 tonami lodu i śniegu, wyczarowując ponad 70 lodowych rzeźb. Imponujące wrażenie robi 6-metrowy zamek z Harry’ego Pottera! Jest zimno, ale gorąco z emocji! Można rozgrzać się dodatkowo kawą lub kieliszkiem czegoś mocniejszego. Właściwie to wizytę w tej bajkowej lodowej krainie zawdzięczam mojej przyjaciółce Doris i moja fotorelacja jest głębokim ukłonem w jej stronę. Dzięki Doris :)
Tu możecie zobaczyć jak wyglądała praca artystów:
http://www.nature-ailes.com/article-festival-de-sculptures-sur-glace-de-bruges-2012-c-est-ice-magic-112729338.html
i wirtualnie zwiedzić to magiczne miejsce klikając w każdy z poniższych linków:
http://www.icesculpture.be/index.asp?taal=fr
Te fotki jakos skrocily mi nogi, zapewniam, ze w rzeczywistosci wyglada to duzo lepiej :)
a zima wygląda u mnie jak na poniższych zdjęciach. Własnie przed wyjazdem do Bruges na krzaczku obok domu przysiadł ten czarny ptaszek. Gdy wyciągnęłam aparat zaczął pozować jakby chciał byc fotografowany. odleciał dopiero po paru dobrych minutach.

ależ lodowo!
OdpowiedzUsuńświetne masz buty :)
ale pięknie!:)
OdpowiedzUsuńpozdarwiam:)
Te fotki jakoś skróciły mi nogi, w rzeczywistości wyglądają o wiele lepiej - uwielbiam Cię! Twoja pewność siebie mnie rozłożyła! Pozytywnie!
OdpowiedzUsuńI nie martw się, nawet na zdjęciu Twoje nogi wyglądają na smukłe i świetnie się prezentują :-)
Sonja :) Jak to moj maz mawia, jak sie sama nie pochwalisz to nikt cie nie pochwali! Wiec tlumacze sie z tych skroconych nog, hi, hi :) buziaki!Uwielbiam tez moj za dlugi nos choc nie miesci sie w standartach. Grunt to pozytywne podejscie do siebie, choc to chyba z wiekiem przychodzi, bo pamietam, jak bylam nastolatka to wielkim problemem byl kazdy pryszcz na nosie!
OdpowiedzUsuńw Brugii zostawiłam kawałeczek serca :) w ogóle przedświąteczny czas w Belgii - coś pięknego
OdpowiedzUsuńspódnica baaardzo mi się podoba, buciki też:)
Aj tam pozytywne podejście z wiekiem... Wzrok nie ten, ot co! ;)
OdpowiedzUsuńdobre sobie! jak ja was lubie za ten pozytywny, przesmiewczy stosunek do zycia ;) witaj puchaty w moich skromnych progach!
OdpowiedzUsuńPodziwiam tych lodotwórców
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
och chciałabym zobaczyć takie coś na żywo. Widziałam na razie tylko rzeżby piaskowe, lodowych nie widziałam. Podejrzewam ze efekt na żywo, jest jeszcze ciekawszy. To ja dla odmiany opowiem jak moje Mamidło robi zakupy :D:D:D. po pierwsze zawsze szybko :D:D:D: wchodzi i patrzy na kolory, jak żaden się nie podoba to wychodzi. Jak spodoba się kolor to idzie macać to cudo, czyli sprawdza czy materiał jej się podoba, jak zaakceptuje materiał, to zdejmuje i ogląda krój :D:D:D:D jak to jej podpasuje to wtedy kupuje.Śmieszne jest to że sporo rzeczy kupuje w zupelnie innych sklepach. Ponieważ Mima jest bardzo zgrabna, Mamidło często spódnice i takie tam kupuje jej w dziale dziecięcym, tylko ze Mima ma wtedy mini wersję tego co ja mam maksi. A mi kupuje czasem w dorosłym sklepie na przykład bolerka u mnie jak kamizelki, komin dla dorosłych może robić za spódnicę u mnie, bluzka za sukienkę i tak dalej :D:D:D Jak wyrastam z czegoś, i nie oddajemy rzeczy komuś dalej, bo kolor, bo tkanina, bo coś tam jej się bardzo podoba - bierze w łapki igłę, nożyczki i przerabia na nową rzecz. Ze sweterka mogę mieć sliczne mitenki, serduszko na szafę, ubranko na poduszkę :D:D:D z sukienki mogę mieć spódnicę albo fartuszek - wszystko zależy, co jej przyjdzie do głowy. :D:D:D:D
OdpowiedzUsuńA twoja spódnica jest bardzo bardzo ładna, piękne połączenie żółci z szarym i czarnym. Mam własnie spodnie w takim samym zółtym kolorze, gdzie już wyrosłam z dłuogości i Mamidło już zaczyna kombinować :D:D:D:D dzisiaj pokażę jej jak wróci z pracy twoją spódnicę. ooooooo zamiast komentarza wyszedł post :D:D:D:D pozdrawiam jak zawsze cieplutko i lecę czytać resztę :)
Zaczynam myslec, ze wszystkie dziewczyny o imieniu Sara sa super babeczkami! :) jestes druga poznana przeze mnie Sara blogerka. Ty i twoje mamidlo jestescie nadzwyczajne, pozniej tez pobiegne do ciebie poczytac na spokojnie, bo teraz jestem w pracy i musze pracowac :) Bardzo fajnie, ze sie tak rozpisalas, super, czuj sie jak u siebie na blogu :):)
Usuńmagnifique ces statues de glace ! Oo
OdpowiedzUsuńGorgeous photos!
OdpowiedzUsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńOj, pomylilam si i zdublowalam swoje odpowiedzi :) sorki!
UsuńZazdroszczę pobytu w takiej magicznej lodowej krainie ;D
OdpowiedzUsuńFajne zdjęcia zwłaszcza te z rzeźbami i dwa ostatnie :)
OdpowiedzUsuńSuper spódniczka, też bym się cieszyła ;)
OdpowiedzUsuńwidziałam takie lodowe rzeźby w Finlandii, ale w znacznie mniejszej skali. Imponujące.
Fajnego kosa upolowałaś ;)
Ha! Nie miałam pojęcia, że to był kos :) z biologią miałam na bakier! :)
OdpowiedzUsuńZazdroszczę Ci takch wrażeń z lodowej krainy;)
OdpowiedzUsuńPiękne rzeźby, piękne zdjęcia i piękna TY.
Spódniczką taka w moim stylu, taka wirująca:) Wygladasz w niej młodzieńczo i pięknie.
A co do nóg to....ja wiem, że masz świetne.
Właśnie! Wirująca! Zabrakło mi tego słowa, które najlepiej ją określa! Dzięki!
OdpowiedzUsuńnice assortment !
OdpowiedzUsuńPrzepiękne są te rzeźby. Niczym zaczarowany świat. Niesamowite!
OdpowiedzUsuńBardzo bym chciała zobaczyć taką lodową krainę:)))wyglądasz ślicznie a spódnica bardzo mi się podoba:)))Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńJakie ciekawe rzeźby, jeszcze nigdy takich z bliska nie widziałam :-)
OdpowiedzUsuńŚwietnie na zdjęciach wychodzisz :-)
I really love it! It looks magical!
OdpowiedzUsuńKisses, Lucy:)
Bajecznie,przepięknie...jest w tej krainie lodowych rzeźb:)Chętnie bym tam pobuszowała;)A co do zakupów to tak sobie pomyślałam teraz,że mam bardzo podobnie-chodzę nie raz po tych moich lumpexach i aż się dziwię,że nikt mnie nie uprzedził i nie kupił np.takiego,czy innego ciuszka a potem pytania-"skąd masz takie cudeńko?" hihi - ja zawsze mówię:" nikt nie chciał to ja wzięłam";)Twoją spódniczkę też bym z chęcią przygarnęła-jest świetna i pięknie się w niej prezentujesz:***
OdpowiedzUsuńWiesz Adriana, stoisz mi przed oczyma w takim pięknym futrze i twoim autorskim czapiszonem - nie do podrobienia, i myślę, że byś tak ubrama pieknie pasowała do tej bajkowej krainy, jak królowa :)
OdpowiedzUsuńPo kolei - żebym nie zapomniała:
OdpowiedzUsuń1. Nogi masz aż do ziemi, a więc sliczne.
2. Spódniczka też śliczna.
3. Rozumiem że ptaszeczek Isaura cieszy całą Waszą rodzinę.
4. Ten pałac lodowy w Brugii uroczy.
5. Zaraz się rozpłaczę, bo w Brugii byłam jak miałam 25 lat /czyli całkiem niedawno/ na 1-dniowej wycieczce z Antwerpii /w której byłam wtedy na sympozjum przez tydzień/ - i płynęłam łódką po kanałach. Przecudne jest to miasto.- byłam tam w maju.
6. U mnie wyjątkowo odrobinę o ubranku i znowu o ptakach.
Serdeczności.
Stokrotko, to ja tez w punktach odpowiadam:
OdpowiedzUsuń1. Nie ma to jak blogerska solidarnosc, pochwala jak trzeba, do serca przytula:)
2. Spodniczka, ciesze sie ze sie podoba, zabieram ze soba na swieta do Polski.
3. Isaura, niestety to historia bez happy endu. Jak wyjezdzalismy do Belgii to zostawilismy ja chwilowo pod opieka cioci. Izaura w naszym domu cieszyla sie wolnoscia. Siadala sobie na klatce, zawsze miala drzwiczki otwarte, cieszyla sie wolnoscia w obrebie czterech scian naszego domu. byla zabawna i kochana. Przeistoczyla sie w pieknego ptaka. Ciocia kontynuowala dobre zwyczaje, pozostawiala drzwi otwarte, ale niestety raz zapomniala zamknac lufcik w oknie. i tyle ja widziala! Jedynie mam watla nadzieje, ze jakims cudem trafila z powrotem pod czyjs zyczliwy dach i nie zginela z glodu!
4. Festiwal rzezb lodowych jest czynny do 06.01, a wiec w samolocik i do Bruggi :)
5. Tak, Brugia nazywana jest wenecja Polnocy, moze wiosna lub latem "wysmaze" o niej jakiegos posta, zasluguje na to!
6. to jeszcze dopijajac poranna kawe zajrze do ciebie na chwile, chyba ze bedzie bardzo dlugie, to zostawie sobie "na deser". Uwielbiam jak piszesz o ptakach, nie moge zapomniec tego pieknego tekstu o bocianach. Nie dosc ze tyle nowych rzeczy sie z niego dowiedzialam, to jeszcze tak pieknie napisane. Juz do konca zycia jadziu kiedy zobacze bociana, bede myslala o Tobie, naprawde!
Pozdrowka!
Oczywiscie, sorry za literowki. Jadzia i Wenecja - jak najbardziej z duzej litery :)
UsuńZdjęcia robią wrażenie i te z rzeźbami i te z Tobą:-))Super zgrabne i dłuugie nogi:-)Pozdrawiam/
OdpowiedzUsuńświetne zdjęcia i fajna stylizacja
OdpowiedzUsuńten Festiwal rzezb lodowych w Brugii jest wprost przecudony!! seneria i rzezby wyglada jak z jakiejs bajki Andersena. spodniczeke juz widzialam w ktoryms poprzednim poscie i rzeczywiscie jest bardzo urocza i wesola.ale mnie interesuja Pani gumowce! widzialam takie w sklepach i zawsze sie zastanawialam czy rzeczywiscie cieple i czy nie przepuszczaja wody bo u mnie bardzo czesto bloto po kolana ,ze normalnych butow szkoda zalozyc,a moje gumowce juz trzecia para porwala sie w ciagu roku... guma peka i woda dostaje sie wewnatrz :/ tata powiedzial,ze kupi mi takie gumowce z filcem dla rolnikow ,ale ja nie chce takich ! ja chce jakies fajne i wytrzymale :)
OdpowiedzUsuńSaro, ja sie zakochalam w tych gumowcach! Najchetniej bym w nich i po domu chodzila, ale za cieplo. Sa w srodku mieciutkie, przytulne, czujesz sie jakbys miala noge w puchu golebim, albo jakim, otulaja sczelnie noge z kazdj strony. Po prostu bardzo trafiony zakup, nie mialam pojecia, ze bede tak zadowolona. Biegnij szybko do galerii Inno, albo do sklepow Maniet, z tych gumowcow w Galerii ( ja kuplam na Rodebecku)byly najtansze lecz najladniejsze, pozdrowka!
OdpowiedzUsuńslicznie dziekuje za info !! w weekend pojade po te gumowce bo juz odluzszego czasu mam na nie oko,tylko obawialam sie ,ze znowu jakas piekna 'lipa' co po miesiacu zacznie pekac ... ale skoro Pani mowi,ze warto to na pewno tak jest!jeszcze raz dziekuje i zycze spokojnej nocy.
UsuńSaro, mam je od niedawna i mam nadzieję, że nie przechwaliłam :) wygladają na solidne, zobaczymy... :)
UsuńGorgeous ice village !
OdpowiedzUsuńPierre
Hi, i just discovered your blog , i like your style!
OdpowiedzUsuńWhen you have time maybe visit my blog and tell me what you think!
you newer follower,
Silvia,
http://rock-and-roses.blogspot.ro/
Thanks Pierre :)
OdpowiedzUsuńBrugia kojarzyła mi się z "drugą Wenecją", a Ty Aguś odkryłas w niej lodowy, baśniowy, piękny świat.Zauroczył mnie też ptaszek i wesoła spódniczka :) Dobrej Nocy Kochana.
OdpowiedzUsuńB.
Dobranoc kochana! Latem też zrobię jakiś reportaż, pamiętam naszą wspólną wyprawę :) Fantastyczne wspomnienia!
OdpowiedzUsuńThat pics are so nice and that ice castle is amazing. I have never see that. Have a great day,
OdpowiedzUsuńhttp://www.fashiondenis.com/
Z tych zdjęć bije po prostu pozytywną energią, super. :)
OdpowiedzUsuńPodziwiam artystow rzezbiacych w lodzie, przezroczystosc i czystosc lodu narzuca rezim dla tworcy. Imponujaca wystawa, ale ona jest tylko tlem dla Ciebie, pieknej, cieplej, bliskiej. Kaloszy zazdroszcze, wygladaja na Twoich nogach rewelacyjnie ( jak wszystko).
OdpowiedzUsuńBuziole wysylam!
Joasiu, twoje klimaty :) Mogłabyś wiele powiedzieć na temat rzeźbienia! :)Serdeczności!
UsuńBotki cudne ale mam pytanie czy to suwaczek tak obszyty czy taki wzorek? Zdjecia w pieknym zimowym klimacie. Wiesz Agus, jak prezentujesz swoje zestawy to zdecydowanie tak jak piszesz sa to rozne perelki, ktore tak latwo nie wpadaja w reke.
OdpowiedzUsuńAniu, tak dziwnie obszyty suwaczek, w ogóle ten sweter jest jakiś dziwny, nazywam go - rycerski - bo lekko błyszczy i przypomina rycerską zbroję, wydaje się że jest dość szorstki, ale od wewnątrz jest cudownie mięciutki, rozciągliwy i miły, uwielbiam go!
Usuńbeautiful pics kisses
OdpowiedzUsuńPo pierwsze spódnic bardzo fajna i zestawiona idealnie - lubię takie układanki kolorystyczne.
OdpowiedzUsuńMiejscówa taka, że każdy komentarz będzie trywialny. Bajka!Bajka! Bajka! :) :)
Hej! kochana
OdpowiedzUsuńDawno mnie nie było
tzn. sety oglądałam ale nie komentowałam ...
Piękne zdjęcia
POZDRAWIAM ;-*
Dzięki, dzięki za milczącą obecność :) :) buziaki!
UsuńRzeźby lodowe powalają na kolana, ale Twoja stylizacja też!
OdpowiedzUsuńRzeźby lodowe są niesamowite ! ♥
OdpowiedzUsuńładnie wyglądasz :)
Fantastyczne te lodowe rzeźby! Spódnica bardzo słoneczna - przynosi odrobinę lata w ten zimowy czas
OdpowiedzUsuńAlez cudowne rzezby
OdpowiedzUsuńKisses
Aga
Check my new post
www.agasuitcase.com
no przecudowne :*
OdpowiedzUsuńPrzeczytalam caly Twoj blog, od deski, do deski...gratuluje radosci zycia, postrzegania swiata, tych detali, ktore tworza cale Twe piekno zewnetrzne i wewnetrzne.
OdpowiedzUsuńMadrasci zyciowe zapisalam i podumalam przy nich- bezcenne
Zaluje, ze takie osoby sa gdzies w swiecie, a nie dane nam jest sie spotkac. Pogaduchom pewnie nie byloby konca
Prosisz- sugerujesz, by zostawic rzeczywisty slad- nie mam bloga :( jeszcze nie
Pozdrawiam cieplutko
Edyta (edyta2902@yahoo.co.uk)
Wystawiłaś mi taka piękną ocenę, której aż nie czuję się godna. Zadałaś sobie trud przeczytania całego mego bloga - to wzruszające! Naprawdę warto pisać dla takich chwil. To są te skrzydła jakie mi przyprawiają moi czytelnicy. Bardzo ci dziękuję. I kto wie, świat jest mały, może któregoś dnia przyjdzie nam wypić wspólną kawę i "popapotać" o zyciu pod Big Benem, albo Manequin Pis ( symbol Brukseli):) dzieki za zostawienie adresu, wysłałam ci maila.
OdpowiedzUsuńPiękne są te rzeźby, sama chętnie bym je zostawiła.
OdpowiedzUsuńDaleko nie mam, ale póki co nie ma kiedy.
Spódnica jest rzeczywiście bardzo ładna i dobrze komponuje się z kozakami.
ależ zazdroszczę możliwości zobaczenia takich cudowności na żywo :) a nogi są megazgrabne więc nawet nie mów że coś nie tak z nimi :P
OdpowiedzUsuńCiesze się, ze dzięki Twoim zdjęciom mogę podziwiać te lodowe arcydzieła bo to naprawdę coś wspaniałego ;) A spódnica jest REWELACYJNA!!!! Buziaki
OdpowiedzUsuńAch, aż mi serce zabiło na słowo Brugia...
OdpowiedzUsuńDopiero co rozmawialiśmy z mężem o tym festiwalu rzeźb lodowych, chciałabym tam być!
Spędziłam w Brugii swoje 50 urodziny. To był wyjątkowy dzień.
Jeśli masz ochotę zobacz: http://zamoimidrzwiami.blogspot.com/2012/08/dzien-drugi-prezent-od-swiata.html
Piękny pomysl na pięćdziesiąte urodziny! Latem zapraszam na Festiwal Rzeźb z Piasku. A póki co, chyba nigdy nie jest za późno na dobre życzenia, a więc ciągle - pogodnych świąt, niech ich urok trwa i trwa, oraz szczęśliwego Nowego Roku :)
OdpowiedzUsuń