Historyjka obrazkowa: Logika zakupoholiczki z Kropką w tle.
Dla tych co nie lubią czytać przygotowałam krótką
historyjkę obrazkową. Przedstawia ona logikę zakupoholiczki we
wczesnym stadium lub kobiety w ogóle ( choc to dość ryzykowne stwierdzenie, które
zakrawa na nadużycie i wiele kobiet może słusznie się obrazić. Z góry przepraszam te urażone.)
Oto ile zaoszczędziłam pieniędzy w ostatni weekend. Mąż byłby ze mnie dumny. (Pewnie jest jeśli to czyta.)
Ale skromnie i rozsądnie zostałam przy swoich
starych z H&M, które w swej poczciwości ( i taniości) służą mi już chyba
trzeci rok.
Zaoszczędziłam... 170 euro.
Następnie w galerii INNO wpadł w moje ramiona
musztardowy płaszczyk firmy United Color of Benetton, kusząc namiętnie: kup
mnie…
Przymierzając go zachwyciłam się samą sobą – co mi
się dotychczas nie zdarzyło – pokusa była wielka, ale się oparłam. Ufff! Następne
200 euro w kieszeni ( wirtualnie rzecz jasna.)
Postanowiłam dalej dumnie kroczyć w swoim starym płaszczyku
z Zary ( też niebrzydkim), który kupiłam przed laty w SH za grosik. I to
niebywale podnosi jego wartość w moich oczach.
Czyli mam zaoszczędzone ( w wyobraźni) całe
szeleszczące 370 euro – pomyślałam odwieszając Musztardowego na wieszak z
udawaną obojętnością ( kurka wodna, a może by tak wrócić po niego, był tak
doskonale skrojony!)
Nawet nie znalazłam w sieci zdjęcia, które oddałoby jego urodę…
Nawet nie znalazłam w sieci zdjęcia, które oddałoby jego urodę…
Jednak zagryzłam usta i postanowiłam dalej ćwiczyć
się w cnocie wstrzemięźliwości.
Odważyłam się jeszcze zajrzeć do stoiska Espritu (
jak szaleć to szaleć!)
I tu moja optymistyczna opowieść nabiera smutnego wydźwięku. A wszystkiemu winna Kropka. Panna Kropka. Tak, ta sama:
http://smakkropki.blogspot.be/
I tu moja optymistyczna opowieść nabiera smutnego wydźwięku. A wszystkiemu winna Kropka. Panna Kropka. Tak, ta sama:
http://smakkropki.blogspot.be/
Nie wspomniałam na początku, że w ten weekend dotarła
do mnie przesyłka od owej Kropeczki z kolorowymi skarbami w środku. Był tam
kominek:
I te dwie piękne broszki:
Musiałam sprawić kominkowi godnego towarzysza by mógł się z nim uzupełniać. Gdy ujrzałam tę sukienkę:
wiedziałam, że mój dalszy upór nie ma sensu. Idealnie do siebie pasowali kolorystycznie: sukienka i kominek.
Zaraz, zaraz , ale przecież mam zaoszczędzoną kupę kasy. Nawet jeśli ją kupię i tak wydam zaledwie 1/8 oszczędzonych pieniędzy!
Zaraz, zaraz , ale przecież mam zaoszczędzoną kupę kasy. Nawet jeśli ją kupię i tak wydam zaledwie 1/8 oszczędzonych pieniędzy!
Wróciłam do domu z klasyczną zieloną sukienką w
torbie i z poczuciem wielkości – jak to ja nie jestem oszczędna! Jak to można
sobie wytłumaczyć w logiczny sposób każde uzależnienie J
I nie dziwi mnie już, że alkoholik zarzeka sie ze nim nie jest, a hazardzista, twierdzi, że kontroluje utratę pieniędzy w kasynie!
Pozdrawiam jesiennie.
Siedzi baba se na pienku i mysli.
Baba ma na sobie/ plaszczyk - SH Zara, buty - H&M, torebka - Esprit, chustka - Veritas, sukienka przezroczysta, a pod nia druga sukienka - SH, pasek JBC, kamizelka - jakis taniutki sklepik.
Baba zadowolona. Do miłego...
Wkrótce premierowe wyjście sukienki z kominkiem na
ramionach, a póki co pocieszam się wszystkim starym.
Pozdrawiam jesiennie.
Siedzi baba se na pienku i mysli.
Baba się rozbiera bo za ciepło.
Baba ma na sobie/ plaszczyk - SH Zara, buty - H&M, torebka - Esprit, chustka - Veritas, sukienka przezroczysta, a pod nia druga sukienka - SH, pasek JBC, kamizelka - jakis taniutki sklepik.
Baba robi miny i się wdzięczy.
ach te zakupy, ja gdybym miała pieniążki to na pewno bym się im nie oparła :P
OdpowiedzUsuńzapraszam Cię do mojej zabawy jesiennej
latwiej bylo mi sie oprzec bo mialam je tylko wirtualnie! :)
Usuńhehhe widzę, że walczysz sama z sobą ;) bywa i tak! Powiem Ci szczerze, że ja też już tak nie szastam kasą , nie ma takiej potrzeby... chyba zdziadziałam ;p ale wole wygodną elegancje i do tego jakieś własnoręcznie uszyte drobiazgi które zmieniają look na bardziej kolorowy ;) Przynajmniej nie stanie obok mnie nikt kto ma na sobie coś takiego jak ja ;p hahaha to nie brzmi dobrze chyba...;p Ciesze się, że komin i "broszęta" już są u prawowitej właścicielki i , że się podobają ;)) Wielki buziak dla Ciebie i czekam cierpliwie aż Cie w kominie ujrzę. Miłego wieczoru ;*
OdpowiedzUsuńSzyc niestety nie potrafie ): ale najchetniej wynajduje w sklepach rozne dziwne rzeczy, ktore nie wszyscy chca! :)
UsuńAle ta baba ma zgrabne nogi...
OdpowiedzUsuńPrzy czytaniu tekstu przypominało mi się jak jeden facet chwalił się drugiemu , że zaoszczędził 2 zł, bo biegł za tramwajem. A ten mu odpowiedział, żeby następny raz biegł za taksówką to zaoszczędzi dużo więcej.
Pozdrawiam niestety ale deszczowo.
Dobre! :)
Usuńrhoooo les deux premieres paires de bottines qui tu presentes sont a tombees ! Oo
OdpowiedzUsuńAle fajna baba:)
OdpowiedzUsuńI jak stylowo ubrana, no i co najważniejsze oszczędna:).
A komin od zdolniach Kropki- super.
Great post! Lovely look!
OdpowiedzUsuńhttp://solaanteelespejo.blogspot.com.es/
oj tam oj tam... ja to chyba zawsze na 0 wyjdę. robię tak - co nie noszę sprzedaję i kupuje nowe. trochę mało wydajny system bo wiadomo, że na dziesięć sprzedanych przedmiotów mam jeden nowy no ale jestem na 0... i już chciałam powiedzieć, że ostatnio nic nie wydałam, ale zaraz zaraz - buty jedne, drugie i trzecie... no zakupy uzależniają niestety.
OdpowiedzUsuńNie udalo mi sie jeszcze nic sprzedac, jestem takim dinozaurem, co nie umie handlowac na allegro, nawet tam konta nie ma! Tym bardziej was wszystkie podziwiam za przedsiebiorczosc, ale za to duzo rzeczy oddaje i mam wielka przyjemnosc jesli ciesza kogo innego, gdy mi sie juz opatrzyly!
UsuńPo pierwsze: gratuluję opanowania i kropli rozsądku, o obdarowana zmysłem oszczędzania "babo"
OdpowiedzUsuńPo drugie: popłakałam się ze śmiechu!!!!!!!siedzę i rechotam chrumkając co chwilkę ( okropność, nie wiem skąd mi sie to przyplątało ale jak się smieję to zdaża mi sie wydać świński odgłos, wywyołujący kolejną fale śmiechu)
Po trzecie: mam taką samą kiecę - ( odnalezioną w czeluściach mych szaf, rozmiar chyba 50 i kiedy w nią się stroję Mrzonek, oponuje i stanowczo odmawia mi towarzystwa, bo wyglądam jak czarna wdowa a on ma zamiar jeszcze pożyć...
Fajnie fajnie, ale ppowiem Ci że nie ty jedna tak oszczędzasz, ja ostatnio tak oszczędzam na spodniach, za 39 kupując botki za 59 :), no ale o ile bez spodni można chodzić i odświeżyć dziesiątki sukienek, a bez butów trochę głupio co nie??
Jak wyobrazilam sobie ciebie chrumkajaca to umarlam ze smiechu! swietnie jest z toba sie posmiac! Juz to widze!
UsuńZapomnialam dodac, ze tez lubie w SH wynajdywac dziwne sukienki, w dziwnych rozmiarach, ktorych nikt nie chce. Ta na zdjeciu tez jest chyba w rozmiarze 50, nosze pod nia obcisla bawelniana miniowe :)
Usuńa o oczywistą oczywistością stało się posiąście kolejnych swetrów, by te 20 które leżakują w szafie miały towarzystwo :) Nie mam do siebie siły ..... im bardziej nie chce tym więcej mi się podba i staje się niezbędnymi ciuszkami.... przynajmniej w torbiszonach wystopowałam..
OdpowiedzUsuńCzytam Twój post i sie uśmiecham...mam podobny patent na oszczędzanie.
OdpowiedzUsuńAle dzisiaj na osłodę tego deszczowego dnia kupiłam sobie tylko broszę w stylu barok i teraz myślę co powinnam do niej dokupic:)
Oglądam Twoje zdjęcia i wpadam w coraz większą deprechę ależ Ty masz talię!!!!
Pięknie wyglądasz, przedostatnie zdjęcie jest delikatnie erotyczne he!! he!! Świadoma swoich zalet czterdziestka, tak kiedyś napisałaś i ja się z tym w pełni zgadzam.
Miłego wieczorku Aga:*
Talie Elu! Chyba kpisz! wszystko przez te grzeszne obzeranie sie lodami, cos we mnie wstapilo, nie moge sie opanowac! Juz mi samej ciezko jest brzuc nosic! Nawet sciagnelam sobie cwiczenia na kompa i jakby mnie to troche uspokoilo i poczucie winy zagluszylo!...
UsuńNie widzę u Ciebie żadnego brzucha, przecież wiesz, że ja zawsze walę prawdę w oczy:P więc nie ma kłamstwa z mojej strony.
UsuńA co do myśli o dbanie o swoje zdrowie to ja też pomyślałam o cwiczeniach.
Uwielbiam babską logikę :) Ja tłumaczę zakupy w sh, stwierdzeniem: 'Kochanie kupiłam taki sweterek, wiesz widziałam podobne na wystawie w Zarze i kosztowały ponad 150zł, a ja kupiłam prawie identyczne za 30zł' :D Może i zaoszczędzam ( to fakt) ale systematycznie niestety sprzedaję rzeczy (bo sweterków zaczyna być dużo) albo oddaje na szlachetną paczkę.... bo nie ma miejsca w szafach :D
OdpowiedzUsuńPS. Nogi Kochana to Ty masz boskie :)
OO, teraz mi przypomnialas, ze tez czasem takich argumentow uzywam jak sie usprawiedliwiam bardziej przed soba niz przed mezem :)
Usuńekstra wpis, Aga,nasmialam sie do lez. moja logika jest miej wiecej taka: kiedy podoszę z wiesazaka rzecz, ktora baaardzo mi sie podoba, ale chwilowo nie moze sie zalezc w mojej szafie, myślę sobie: odlozenie jej z powrotem a wieszak i odejscie odeń zajmie mi tylko chwilę. wroce do domu i zapomnę, stwierdzając, ze bez tej rzeczy zyc mozna. i takim sposobem tez zaoszczedzam;)) swietne te Twoje staruszki,butki i plaszczyk, a podarunki... mniaaam!
OdpowiedzUsuńHehe, dobre, a jakie prawdziwe... też tak oszczędzam :D Ale przyznam, że próbuje tez sukcesywnie opychać rzeczy, których już nie noszę :)
OdpowiedzUsuńFajny pomysł, sukienka na sukienkę.
Pozdrawiam :)
Jak by na to nie patrzyć zebrała się niezła sumka.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Tyle, ze jej tak naprawde bylo NIET w moim portfelu, ale na kiecke wystarczylo :)
OdpowiedzUsuńMi tez dluzej niz tydzien sie nie udaje powstrzymac... wyobraz sobie miesuac lub dwa nie zagladac do sklepow! toz to fortuna sie uzbiera! :)
OdpowiedzUsuńJa chyba muszę się zapisać na odwyk...Po każdym zakupie mówię głośno " od teraz już oszczędzam" i oczywiście tak jest do następnego zakupu... ehhhh. Pozdrawiam :-)
OdpowiedzUsuńUff! A wiec wiekszosc z was ma takie objawy... Juz mi lzej! Moze zalozmy Klub Anonimowych Zakupoholiczek :)
OdpowiedzUsuńBardzo to logiczne....a zielone buty - marzenie!
OdpowiedzUsuńZakupy fajna sprawa :-)
OdpowiedzUsuńLubię zakupy :-)))
no tak, każda zakupoholiczka chyba tak ma, ja jak ostatnio byłam na zakupach w hm i wyszłam nic nie kupiwszy pomyślałam, że coś chyba jest ze mną nie tak...:D niestety trafiłam na inny nowy sklep i wszystko wróciło do normy, tzn. stan gotówki jak zwykle zmalał:( ja często robię stykówki ze starych rzeczy i są czasem lepsze niż te z nowych ;) jak dla mnie to też sprawdziło się u Ciebie, bo wyglądasz rewelacyjnie, moje ulubione zdjęcia;) Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńWspaniały post babo:) Tak to własnie z nami jest.Wyobraź sobie, ze ja oszczędzam myśląc o tym co sprzedam. Ostatnio wylicytowałam synusiowi zestaw Tomka za 200 zł, myśląc o tym, jak to będzie tanio kiedy sprzedam taki bonus dokładany do zestawu:) Kiedyś miałam taki żart obrazkowy o zakupach, muszę go poszukać.A musztardowy bardzo lubię i jest mi w nim dobrze, mam aksamitną zasłonę w tym kolorze, ale jak chciałam uszyć u krawcowej żakiet to 150 zł:(:(:( tak mi przykro, to za dużo za żakiet jest:(
OdpowiedzUsuńŚliczne prezenty:)
I ja tak oszczędzam, identycznie... Oj mamy się z tymi zakupami, ale jeśli sprawia nam to radość, to przecież nie może być całkiem złe... Tak sobie tłumaczę, i mi wygodnie :)
OdpowiedzUsuńNie wiem czy jestem oszczędna czy nie:)))najczęściej kupuję w SH za nie wielkie pieniądze:))Twój zestaw jest śliczny, szczególnie sukienki:)))Pozdrawiam i dalszej wytrwałości życzę:))))
OdpowiedzUsuńŚliczny płaszczyk! ; )
OdpowiedzUsuńPiękna przezroczysta koszule, chętnie ukradła bym Ci ją do swoich stylizacji :) kamizelka też rewelacyjna ma piękny kolor :)
OdpowiedzUsuńCałuje TIna :*
you look awesome! love your boots <3
OdpowiedzUsuńFashionspot
hahahaha :-) Aga dobre z tym oszczędzaniem :-) Nigdy nie tak nie podchodziłam do tej kwestii ;-) Oj mi ciężko jest się oprzeć czemuś jak się w tym zakocham i żadne racjonalne argumenty nie przemawiają :-)
OdpowiedzUsuńz racji tego, że niestety jestem zakupoholiczką (sama do tego się przyznałam przed sobą) i niestety poprawiają mi humor lepiej niż czekolada, to musiałam na siebie znaleźć inny sposób ... i tak oto wraz z pewna sympatyczną koleżanką Szafiarką ustaliłyśmy sobie miesięczny limit, ile można wydać na zakupy :-)))Na początku było trudno, przekroczyłam go kilka razy lub robiłam zakupy już na 3 miesiące z wyprzedzeniem ;-)Teraz już ściśle trzymam się mojego budżetu i jak coś kupię nie mam potem wyrzutów sumienia, bo mieszczę się w moim limicie :-)
Uff...ale się napisałam :-)
Ślicznie wyglądasz w tej sukience, talia dobrze podkreślona, ciepła kamizelka i piękny uniwersalny płaszczyk, a i o szaliczku też nie zapomniałaś, więc czego chcieć więcej od jesiennego stroju? ;-)
O widzisz! Co wiele glow to nie jedna! Tez dobry sposob na oszczedzanie, choc na poczatku pewnie troche boli.... buziaki!
OdpowiedzUsuńOj z oszczędzaniem u mnie dość kiepsko - tyle pokus ubraniowych dookoła ;) A od kiedy pojawił się jeszcze mój syn, zaczęły mnie też kusić ubranka dziecięce ;) hi, hi
OdpowiedzUsuńpozdrawiam serdecznie
Cudowne buty!:)
OdpowiedzUsuńAmazing effect in the first picture. Like the posing.
OdpowiedzUsuńGreetings,
Filip
Ale mnie rozbawilas! Wszedzie pokusy, a ja mam teraz przed soba tez jedna taka slodka pokuse pyszna! Pod poprzednim postem nie napisalam komentarza, bo temat poruszyl mnie do glebi i wydawalo mi sie, ze wszystko co pisze jest banalne w porownaniu z Twoja myslą,jestem pod wielkim wrażeniem.
OdpowiedzUsuńOch Joasiu, w moich myslach siedze kolo ciebie z kubasem herbaty ( odchudzającej) i pogryzam wysokokaloryczne ciasteczka ( żebyś nie czuła się osamotniona w tym słodkim nałogu). A odchudzająca herbata + odkładające się w biodrach smakołyki to mój kolejny sposób na zagłuszenie wyrzutów sumienia. Potrafię bardzo skutecznie się oszukiwać jak widać :)
UsuńŚwietne zdjęcia i ciuszki ;)
OdpowiedzUsuńWiem co masz na myśli z ta blogerską rodziną. Tak to własnie odbieram, te kilka moich stałych Koleżanek, jak taką gromadkę moją:)
OdpowiedzUsuńja to jestem bardzo oszczedna jesli chodzi o moje uzbierane pieniadze,ale pieniadze rodzicow to juz zupelnie inna historia ;)bardzo ladny komin i broszki tez,ciekawa jestem jak sie prezentuja na szyi Pani.
OdpowiedzUsuńPS. Mam pytanie,a wlasciwie prosbe bo wiem,ze niedawno borykala sie Pani z komentarzami anonimow.Prosze zerknac na ten post i ostatnie komentarze wszystkie anonimowe i po angielsku... nie rozumiem wszystkiego i nie rozumiem skad sie wzial taki wysyp anonimow??Pod innymi postami tez mam takie komentarze,ale mnie
http://dziewczynawzieleni.blogspot.be/2012/09/7-rzeczy-ktorych-o-mnie-nie-wiecie.html
Fajna ta Twoja przezroczysta i buciki 3-letnie bardzo mi się podobają. Ja swoje najukochańsze nosiłam jakieś 11 (jedenaście) lat, aż szewc stwierdził, że nie da się już nic zrobić i bezczelnie , samowolnie je wyrzucił... Wspominam i opłakuję do dziś, bo drugich takich w całym internecie i żadnym sklepie nie znalazłam...
OdpowiedzUsuńJa mam mnóstwo pokus oglądając buty i ciuchy w internecie, ale nie muszę z nimi walczyć - zwyczajnie nie stać mnie i już. A strasznie kuszą mnie zwłaszcza promocje i często różne fajne rzeczy lądują w "koszyku", ale na tym się kończy. Nabyłam raz botki przez internet i wystarczy. Jedną piękną sukienkę też zwróciłam, bo miała jakieś "ale" i teraz wolę nie ryzykować.
Ale jak jest kasa, to co innego...
Pozdrawiam serdecznie
O, Lizawieto! Obawiam się, że już takich solidnych butów nie robią co by tyle wytzymały, jestem arcy zadowolona, ze moje "H&Mowskie" trzeci rok zdzieram i nic! Jakies solidne sie trafiły, ale nie tak dawno ( w maju) na Litwie kupiłam sliczne niebieskie koturny i rozpadły mi się - dosłownie - w pracy po kilkakrotnym użyciu! Zaczynam myśleć, że wszystko jest teraz made in China! Gdzie sie podziała dawna solidność?
OdpowiedzUsuńMasz rację - niestety teraz wszystko wydaje się chińskim badziewiem...
UsuńDziekuje pieknie!przyznam,ze mina mi zrzedla na widok tego spamu.szukalam w opcjach bo chcialabym oddzielic ten spam od normalnych anonimowych,ktorzy pisza czasami do mnie i zadaja pytania odnosnie informacji zawartych w poscie...ale w ustawieniach nie widze zadnej takiej opcji.nie wiem,moze gdybym zmienila nazwe bloga to by wiadomosci automatyczne mnie nie znalazly,a normalni ludzie ktorzy trafiaja do mnie po wyszukiwanych slowach kluczowych tak.
OdpowiedzUsuńCzęsto też tak mam, bo wolę kupić czasem coś tańszego bo wiem, że za rok może mi się odmnienic nagle gust, lub kolor już nie ten ;))
OdpowiedzUsuńAle mam swoje ulubione rzeczy w szafie już kilka lat i nadal służą i nadal są modne.
A buty z H&M, lubię są niedrogie i fajne, mam też jedne brązowe botki, a Twoje są boskie!
Ślicznie wyglądasz tak dziewczęco ;))
pozdrawiam
Kochana moja, najpierw sie wystraszylam i juz mialam cie namawiec do zerewania z odwykiem a pozniej sie usmialam i bylam bardzo dumna z ciebie. Ja sobie mysle tak, ze no i co jak mam ochote to kupie chleb na stole jest, dzieci bez butow nie chodza, maz zadbany :). Te kolorowe buciki to pewnie z tej strony co kiedys podawalas. Przejrzalam ja wtedy bardzo skrupulatnie, bo takich pieknych i kolorowych to nigdzie nie widzialam. Faktycznie cena wystrasza. Teraz cierpliwie bede czekala na stylizacje z sukienka. A u mnie narescie pada :) uwielbiam zapach i szum deszczu :)
OdpowiedzUsuń" hleb na stole jest, dzieci bez butow nie chodza, maz zadbany :)" - swietny argument, kochana! :)
OdpowiedzUsuńBaba się pięknie odziała! To czarne, przeźroczyste jest zaje...BARDZO fajne:D
OdpowiedzUsuńOszczędzanie, oszczędzaniem, ale te zielone butki(PIĘKNE!!!) bardzo by pasowały do nowej sukienki!
A kysz! Kusicielko! :)
OdpowiedzUsuńNice items and greate style!!!
OdpowiedzUsuńBardzo miło czyta się Twoje wpisy ;)
OdpowiedzUsuńA butki świetne w tym kolorku modnie co sezon!
Pozdrawiam!
Ja ostatnio postanowiłam oszczędzać tzn.nie poddawać się spontanicznym(ani upragnionym)zakupom.Wytrwałam tydzień a na koniec przetrąbiłam swoje"oszczędności" jak zwykle zabrakło silnej woli...ech ten zakupoholizm:D
OdpowiedzUsuńAguś co do zestawu trafia on w mój gust stuprocentowo,wspaniale wyglądasz Kochana:*
tez podejmuje takie walki czasami - tygodniówki, uff, lekko nie jest :)
OdpowiedzUsuńCUDOWNY PŁASZCZYK!!!
OdpowiedzUsuń