Trochę o wszystkim - takie niedzielne ględzenie...
Bóg stworzył kobietę i przyodział ją w sukienkę.
Tak - kocham sukienki!
Wszystkie rzeczy, które mam na sobie - z wyjątkiem butów, pochodzą z second handów.
A są to:
sukienka - Zara,
sweterek - Mer du Nord,
torebka - Esprit
Sukienka jest przeźroczysta, włożyłam pod nią drugą warstwę. Jest to, jak kto woli, bawełniana, haftowana halka, lub biała letnia spódniczka, którą mozna samodzielnie nosić, jako, że moda bieliźniana jest w łaskach. Czasami trudno rozpoznać czy to jescze koszulka nocna czy już zwiewna, seksowna sukienka.
Lawenda, to moja ukochana roślina. Mam do niej sentyment od... zawsze! Dziwne, być może nie wiedziałam jeszcze jak wygląda, a na dźwiek jej nazwy już zapalały mi sie iskierki w oczach. Tak jak miłość do niektórych regionów Francji, które znam tylko ze zdjęć, reportarzy, opowiadań...
Lawenda lubi towarzystwo róż, odstrasza owady, koi umysł, wprowadza dobre fluidy. Jest niewymagająca i wytrwała, krucha i zarazem silna. Jak kobieta...
Zdjęcia pochodzą z okolic Pałacu Królewskiego ( tego, w którym król pracuje, a nie mieszka). Powyżej: rzeźba przy Muzeum Królewskim. Poniżej: jedno z ministerstw.
Fragment Pałacu Królewskiego
Ach ten Magritte...
Jedno z dzieł secesji: Budynek " Old England", kiedyś wielki dom towarowy, obecnie - Muzeum Instrumentów
Tak - kocham sukienki!
Dlaczego
sukienka? – zapytacie. Ponieważ jest genialna w swojej prostocie. Jeden kawałek
materiału, który "robi" całość. To moja najbardziej ulubiona część garderoby.
Królowa ubrań w mojej szafie. Dyplomatka mody: ukrywa to co trzeba ukryć ( w
moim przypadku zaokrąglenia tu i ówdzie demaskujące miłość do jeżyków, princess
tudzież prince polo), eksponuje to co warto pokazać! Może zachwycać
różnorodnością stylów: do pracy, na randkę, na kawę z koleżanką....
Namiętnie kupuję
sukienki, niektóre czekają jeszcze na premierę w czeluściach mojej garderoby, nieliczne
odesłałam w niebyt piwniczny, by w chwili skruchy przywrócić je do łask, jeszcze
inne poszły w ręce młodszych, zgrabniejszych, szczuplejszych... Moich
siostrzenic. Bo ciuch – jak pieniądz – lubi krążyć! I sprawiać przyjemność.
Potrafię kupić sukienkę dla samej jej urody, wiedząc, że nigdy jej nie włożę - sztuka dla sztuki!
Wieszam na wieszaku na drzwiach szafy i napawam się jej urokiem. Późmiej moje siostrzenice robią z niej użytek.
Na szczęście
stosunkowo rzadko chodze po centrach handlowych, chociaż moja siostra pewnie
pokiwałaby głową i powiedziała, że „stosunkowo rzadko” jest pojęciem względnym. I nie jestem całkowicie pozbawiona zmysłu samozachowawczego, nie jestem zakupoliczką, choć na to momentami wskazywałby mój tekst. Bywają naprawdę długie okresy, gdy omijam sklepy dużym łukiem, po prostu są dni, gdy nie chce mi się grzebać w szmatach.
To musi być odpowiedni moment, stan ducha i umysłu.
To musi być odpowiedni moment, stan ducha i umysłu.
Wszystkie rzeczy, które mam na sobie - z wyjątkiem butów, pochodzą z second handów.
A są to:
sukienka - Zara,
sweterek - Mer du Nord,
torebka - Esprit
Sukienka jest przeźroczysta, włożyłam pod nią drugą warstwę. Jest to, jak kto woli, bawełniana, haftowana halka, lub biała letnia spódniczka, którą mozna samodzielnie nosić, jako, że moda bieliźniana jest w łaskach. Czasami trudno rozpoznać czy to jescze koszulka nocna czy już zwiewna, seksowna sukienka.
Lawenda, to moja ukochana roślina. Mam do niej sentyment od... zawsze! Dziwne, być może nie wiedziałam jeszcze jak wygląda, a na dźwiek jej nazwy już zapalały mi sie iskierki w oczach. Tak jak miłość do niektórych regionów Francji, które znam tylko ze zdjęć, reportarzy, opowiadań...
Lawenda lubi towarzystwo róż, odstrasza owady, koi umysł, wprowadza dobre fluidy. Jest niewymagająca i wytrwała, krucha i zarazem silna. Jak kobieta...
Dzień minął nam dziś spokojnie, leniwie powiedziałabym. Pierwszy - bez deszczu! A to już jest coś! Zawstydzona trochę swoją opieszałością i dopingiem blogerek zrobiłam następne podejście do Magritte`a. Znów mi się nie udało, ale spóźniłam się tylko nieznacznie. Następnym razem uda mi się wejść do środka. Za to prezentuję kilka fotek, które tam zrobiłam. Sprawdziłam: pokonanie kilkunastu kilometrów - dystans: dom - muzeum, zajmuje mi autostradą dokładnie dziesięć minut. Oczywiście, jeśli nie ma korków. To tak na marginesie.
Zdjęcia pochodzą z okolic Pałacu Królewskiego ( tego, w którym król pracuje, a nie mieszka). Powyżej: rzeźba przy Muzeum Królewskim. Poniżej: jedno z ministerstw.
Fragment Pałacu Królewskiego
Ach ten Magritte...
Jedno z dzieł secesji: Budynek " Old England", kiedyś wielki dom towarowy, obecnie - Muzeum Instrumentów
Uwielbiam do Ciebie zaglądać, ten Twój mały skrawek internetowej przestrzeni jest tako ciepły i sympatyczny:)
OdpowiedzUsuńps. sukienka bardzo fajna
i wzajemnie...
UsuńOj masz rację - sukienki 'robią' cały zestaw :-) nie trzeba zbyt dużo myśleć co z czym, po prostu zarzucasz na grzbiet i voila :-) I bardzo cenię te momenty, kiedy zaczynasz 'ględzić' - nieważne gdzie, ale u mnie poproszę jak najczęściej :-)
OdpowiedzUsuńŚciskam :-)
z dziką rozkoszą :)
Usuńwiem, wiem, byłam u ciebie , widziałam ;)
OdpowiedzUsuńVery nice serie of pictures.
OdpowiedzUsuńGreetings,
Filip
Ja tez jestem zakochana w sukienkach i spodnicach. Esencja kobiecosci my best friend :). Szkoda, ze kobiety nie siegaja po nie tak czesto. W kraju, w ktorym mieszkam panie niestety wola spodnie, Europa jest laskawsza dla sukienek. Ja jednak twardo trzymam sie swojego! Piekna stylizacja sukienka z ta koronkowa halka poprostu cudo :).
OdpowiedzUsuńnice pics!!
OdpowiedzUsuńFASHION SINNER
FACEBOOK FANPAGE
Hej Aguś !!!jak zawsze śliczna i urocza :-)Uwielbiam Ciebie w sukienkach :-)Cudownie tu :-)mam nie najlepszy czas, ale widok Twojej osóbki i jest prawie ok !:-)Buziaki kochana :***<3
OdpowiedzUsuńJakze sie ucieszylam widzac ciebie tutaj! Czesto tez o tobie mysle, choc z czasem na korespondencje gorzej, ale trzymam za ciebie kciuki, wiesz , ze my zaje-fajne babki jestesmy silne i nic nas nie pokona, a z chwilowych upadkow wstajemy jeszcze mocniejsze :) Koniec lipca bede w Polsce, moze uda nam sie wykrasc odrobine czasu na mala kawe, gdzies posrodku naszych terytoriow :)
OdpowiedzUsuńteż ostatnio mam manię kupowania sukienek, które już powoli nie mieszczą się w szafie...
OdpowiedzUsuńcudowna jest ta sukienka!
OdpowiedzUsuńAch, moje ulubione połączenie - "lekka" sukienka" i "ciężkie" buty!!!!
OdpowiedzUsuńZakochałam się <3
Noś sukienki K O B I E T O :)
i kto by kiedys pomyslal o takim zestawieniui, tez uwielbiam lekkie, zwiewne sukienki z ciezkimi butami, mam nadzieje, ze jeszcze dlugo ten trend w modzie bedzie dopuszczalny! dzieki :)
UsuńJaka łądna sukienka <3
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie + obserwujem :)
ach Ciociu kochana, moje najlepsze sukienki to właśnie od Ciebie :):) dobry gust ma się we krwi :)
OdpowiedzUsuńCAŁUJE
Asiu, czekaja na ciebie nowe kiecki, ale frajde bedziemy mialy latem! :)
UsuńTeż kocham sukienki! : ))
OdpowiedzUsuńO to jest nas wiecej , witaj w klubie :)
UsuńPrzepięknie wyglądasz...Ja też bardzo lubię sukienki, chociaż...zimą i jesienią, do grubych rajstop jakoś bardziej. Ale wersja: gołe nogi + kozaki też mi się zdarzało nosić i bardzo mi się to podoba! No i myślę, że cudownie by mi się z Tobą spacerowało po różnych zakątkach:)
OdpowiedzUsuńPopatrz, ja chyba tez zima wole! uwielbiam grube, kryjace kolorowe rajstopy; oj, tak, mysle, ze byloby nam po drodze, bo widze, ze tez lubisz penetrowac rozne stare zakatki z aparatem w reku :)coz, jak zawitasz do Brukseli chetnie bede twoim przewodnikiem :)
UsuńOh you look fabulous in these pics!! ANd I love those horses!
OdpowiedzUsuńDon't Call Me Fashion Blogger
Facebook
Bloglovin'
thanks, Francesca! I love horses too :)
OdpowiedzUsuńdziękuję za miły komentarz :)
OdpowiedzUsuńteż uważam, że sukienka to super sprawa (my kobiety mamy szczęście, hihi;), wystarczy jedna rzecz i dodatki i jesteśmy do wyjścia ;) A Tobie dobrze w sukienkach ;)
OdpowiedzUsuńUwielbiam sukienki :)a najbardziej właśnie te wygrzebane w lumpku,wiem że wtedy są marne szanse żeby spotkać na ulicy ubraną dziewczynę w tej samej kiecce :)
OdpowiedzUsuńAż się uśmiechnęłam :))))) też mam w szafie parę sukienek które kupiłam dla samej ich urody :) mam piękną długą białą vintage kieckę od c&a :) sądząc po metce ma z 20lat :)nigdy w życiu jej nie miałam na sobie,nie licząc mierzenia przed lustrem :)
Twoja łączka jest śliczna :)
czyli nie tylko ja jestem sukienowa dziwaczka :) witaj w klubie!
OdpowiedzUsuńgreat pictures! and i love the layering in your outfit :) xox
OdpowiedzUsuńhttp://myobsessiondujour.blogspot.co.uk/
Aguś sama przyjemność oglądać Twoje kiecki i reportarze :)prosze wiecej:)
OdpowiedzUsuńDroga Malinko, twoj glod moich reportazy jest balsamem na moje serce, milo, ze czytanie tego co pisze sprawia komus choc odrobine radosci :) to nadaje sens memu istnieniu w sieci, dziekuje wam wszystkimmmmmmm!!!!! :) :) :)
Usuńrowniez lubie suknie.
OdpowiedzUsuńUrocza jest ta Twoja - szczegolnie ta koronka :)
Amazing photos! Your outfit is very pretty.
OdpowiedzUsuńXo, Imke
dziękuję za miły komentarz + zapraszam nowa notatka :)
OdpowiedzUsuńojj tak ;P
OdpowiedzUsuńŚliczna sukienusia, delikatna, wdzięczna. (Teraz dopiero widzę,że to nie spódniczka w następnym poście.) I sweterek nie od rzeczy. Ładnie wyglądasz.
OdpowiedzUsuńPiękne konie, ciekawa architektura.
Widzę, że po prostu lubisz te kozaki, więc nie będę się czepiać, że za ciepłe. Ładne są.
Podziwiam Twoją determinację co do Magritte'a...
Buziaczki.
śliczna sukienka :)
OdpowiedzUsuńUwielbiam zapach lawendy ten prawdziwy...... choć mimo totalnej błachostki nie udało mi sie jej wychodować w stopniu zadawalającym,zawsze mam w doniczce i z mozołem wysadzam na grządkę.... uwielbiam siedzieć na balkonie otulona jej aromatem i wszędzie wsadzam bukieciki by pachniało... Koniki ach już pisałam ... a sukienka sukienką sweter skradł moje serce do cna!!!!
OdpowiedzUsuńJak większość jestem zachwycona tym zestawem : sukienka spód i sweter. I jeszcze konikami!Buziaki
OdpowiedzUsuńoo Joasiu, jak milo, ze wpadlas, ta sukienka bezapelacyjnie przeszla do moich najbardziej ulubionych, niezobowiazujacych zestawow :) dziekuje!
OdpowiedzUsuńbeautiful photos, you have super style!
OdpowiedzUsuń