Ach, co to byl za dzien!
Jesli ktos spodziewa sie rewelacji, bedzie zawiedziony! Dzien ten nie byl bogaty w nadzwyczajne wydarzenia, aczkolwiek bardzo szybko mi przelecial. Jak zwykle w sobote, rozdarta miedzy zakupy i "domowanie" lapalam 100 srok za ogon nie mogac skupic sie na jednej rzeczy. Przede wszystkim zmienilam charakter mego holu wejscowego. Ze wzgledu na to, ze jest dosc ustawny ( duzy prostokat) i dzieki temu, ze nie dorobilismy sie jeszcze domofonu i dzwonka- co za tym idzie- i tak wszyscy wchodza tylnimi drzwiami od podworza- kacik ten pelnil role mego osobistego biura. Troche z dala od zgielku domownikow.
Wczoraj jednak stalam sie dobrowolnie osobista sekretarka mego meza. Litosc mnie wziela bo ma ostatnio tyle roboty, ze nie wyrabia sie z papierkami, postanowilam czasami mu troche pomoc. Zataskalismy wiec moje biurko do jego ciasnego biura na pieterku. Pierwsza moja czynnoscia bylo zrobienie miejsca wsrod sterty papierzysk na dzbanek z tulipanami. Nastepnie na dobry poczatek wspolpracy zrobilam mu kawe, po czym cicho, by go nie ploszyc karnelam sie do Ikei, ktora mam pod nosem- i czesto mi sie przydaje, gdy zabieram sie za porzadkowanie- zaopatrzylam sie w 10 sztuk biurowych ( pomaranczowych!) pudelek na duperele i jeszcze kilka innych segregatorow i tak wyposazona wrocilam zaprowadzac lad i porzadek w tym siedlisku biurowego chaosu.
Porazajacy wzrok mego lubego i jego zlowrogie ostrzezenie: tylko mi bron Boze nic tu nie porzadkuj!- zmusil mnie do zmiany planu na dzien jego nieobecnosci. Bedac przekonana, ze moje "biurowanie" na dzis zakonczone, poszlam na dol wypelnic jakos luke po biurku w holu. Szwagier wrozy mi najwyzej tydzien zgodnej wspolpracy z mezem, jest przekonany, ze pozniej- moje biurko wroci z powrotem do punktu wyjscia. Mamy z mezem zupelnie odmienne sposoby pracy... Jestem jednak optymistka.. i wykazuje dobra wole.
Czym tu wypelnic pusta sciane w holu... Mhmmm...Wiadomo, ze kwiatki, roze i blawatki to moja slabosc, epoka wiktorianska itp. Wiadomo tez, ze chwilowo z przyczyn banalnie oczywistych- brak kasy-musze bazowac na tanich rozwiazaniach, moje szare komorki zaczely intensywnie pracowac. Wszak to brak i niedostatek sa studnia inspiracji, a nie nadmiar i szybka dostepnosc czego tylko zechcemy, rozwiazanie pojawilo sie za chwile!
Niewielki, metalowy, bialy stolik ogrodowy, mocno zuzyty, na to pastelowe nakrycie ( oczywiscie w angielskie kwiatki), nakrycie bylo pierwotnie zaslonka :) i jest !!
Wracajac do wydarzen dnia dzisiejszego, mielismy tez zapowiedzianych w ostatniej chwili gosci. A wiec szybka improwizacja: salata z oliwkami i nadziewanymi feta pomidorkami, ziemniaczki zapiekane, szynka pieczona- udaje sie zawsze i uwaga... kaczka! ale jaka! Nigdy wczesniej nie sadzilam, ze kaczka z puszki, co prawda nie byle jaka, bo nagrodzona jakims tam medalem, zrobiona na francuska modle, moze tak smakowac. W przepysznym smaku kaczki nie ma ani krzty mojej zaslugi. Moja rola ograniczyla sie do otwarcia puszki, wyjeciu czterech udek i zapieczeniu ich- przez krotka chwile w piekarniku- delisious! nigdy nie sadzilam, ze kaczka- gotowiec moze byc taka pyszna, krucha, smaczna, chudziutka. Ten pomysl na szybka " domowa" kaczke "sprzedala" mi kolezanka, ktora jest smakoszka, pasjonatka i znawczynia wielu miedzynarodowych kuchni, a wiec moglam polegac na jej zdaniu, gdy polecila mi "gotowca" jak domowego do wykorzystania w podbramkowych sytuacjach.
Wszyscy sie objadali, az milo bylo popatrzec!! Co do aury to cholernie zimno sie zrobilo, nie bylo wiec mowy o sesji na dworze, zarzucilam tez modne pastele na rzecz sprawdzonych w zimniejsze dni bezy i czerni. Mysle, ze moge liczyc na zrozumienie :)
Moj hol w nowej szacie :)
Strazniczka ogniska domowego;
nizej: fotografie o tematyce "modowej" pochodzace z przedwojennych czasopism dla kobiet, kupilam je na targu staroci i wydobylam ich piekno "ubierajac" w biale, proste, nowoczesne ramki
jeszcze jedna bardzo wazna " ramka" w moim zyciu:
bywaja dni, a nawet lata gdy zycie rzuca cie na kleczki, kiedy wszystko sie wali....
Te slowa wielokrotnie pozwolily mi przetrwac trudne chwile, podniesc sie z kleczek i pojsc naprzod:
najwazniejsza rzecza, ktora cie nigdy nie zawiedzie- jest- uczyc sie- powiedzial Merlin pykajac fajeczke- to najlepsza rzecz na smutki.....
Piekny budujacy cytat, polecam przeczytac w calosci; pochodzi z ksiazki: " Byl sobie krol".
Ta ramka wedruje ze mna przez wszystkie moje mieszkania i znajduje honorowe miejsce, wszedzie tam gdzie jestem, pomogla wielu moim bliskim... Takie budujace slowa!
Wspomniana kaczka- mysle, ze mozna znalezc ja w polskich, duzych supermarketach, kosztuje ok 8,00 euro, a wiec troche ponad 30 zl? w srodku sa 4 pyszne udka
a teraz pare "zdjatek" ubraniowych:
wow, ślicznie urządziłaś :) na prawdę mi się podoba :)
OdpowiedzUsuńŚlicznie,uwielbiam takie miejsca z duszą :)Piękny fotel i kwiaty i ramki...wszystko mi się podoba :)
OdpowiedzUsuńJa dziś też chciałam zrobić lekkie przemeblowanie,niestety kiedy rankiem za oknem zobaczyłam śnieg dopadła mnie totalna senność i tak cały dzień za mną łaziła :)
dziekuje, jak czytam o sniegu w Polsce to z przerazeniem mysle o tym jak mam sie ubrac! jade w srode.
UsuńOj ja to bym poważnie potraktowała to powiedzonko-"kwiecień plecień......" Już mam przygotowaną na święta zwiewną wiosenną sukienkę i chyba nici z tej wiosenności będą,trzeba się będzie z grubymi rajtkami przeprosić :)
Usuńja tez przygotowalam zwiewna sukienke, ale wobec powyzszego strategicznie zaopatrze sie w cieple swetry do tego i rajtki, zeby moc ubrac sie na cebulke, gorzej z wierzchnim okryciem, mam same letnie plaszczyki lub grube zimowe ): ot, czasy nastaly! kiedys z ta pogoda jakos prosciej bylo: jak zima- to zima, jak wiosna- to wiosna!
UsuńBeautiful pictures and home, love your style!:X
OdpowiedzUsuńpiękne wnętrza, Aga,bardzo w moim stylu. Obrazki też są cudne! ah, jak Ci zazdroszcze tej Brukseli...
OdpowiedzUsuńkochana , ja sobie troche mniej zazdroszcze, bo stoje w rozkroku miedzy dwoma krajami i mam niedosyt Polski jak zajezdzam tylko na kilka tygodni 2-4 razy w roku, ale nie ma co narzekac, gorzej byc moglo, Bruksela wynagradza mi brak Polski swoim czarownym klimatem :)
Usuńpiękne wnętrza, Aga,bardzo w moim stylu. Vintage obrazki tez urocze.Ah,jak ja Ci zazdroszcze tej Brukseli...
OdpowiedzUsuńpsiak jest słodki ;*
OdpowiedzUsuńa wnętrze zatyka dech na prawdę pięknie ! :)
dzieki, rosne jak chwala moja psiunie :) juz troche schudla, jest na diecie, co i mi by sie przydalo! pozdrawiam :)
Usuńten post jest jednym z moich ulubionych, podoba mi się jak urządzasz dom, wszystko jest takie przemyślane, widać, że wkładasz w to swoje serce:)piękne obrazki, piękny cytat, piękna puszka z kaczką :))) - muszę u nas w sklepach poszukać.
OdpowiedzUsuńPodziwiam Cię, że zdążyłaś przygotować tyle pyszności dla niespodziewanych gości. Ja pewnie zamówiłabym pizze ;)
dziekuje, jakos tak dom sam sie tworzy... pizza!- tak mi siostra tez radzila: zamow pizze, sete i sledzika pod nia :)
UsuńDziękuję za te miłe słowa! ;*
OdpowiedzUsuńTe kremowe buty są śliczne i strasznie podoba mi się to antyczne krzesełko, na którym siedzi piesek. Cały wystrój ma swój klimat, pięknie jest! :)
nice pictures!
OdpowiedzUsuńthanks Lara Rose!
Usuńbardzo klimatyczne zakątki utworzyłaś w swoim domu, takie małe bajkowe światy, bardzo mi się podoba. Jest magicznie i tak romantycznie.
OdpowiedzUsuńzalezalo mi na milym swojskim kliacie, nie wymuszonym, troche magicznym - jak mowisz, bardzo dziekuje za mile slowa!
Usuńłooo tez tak czasami mam ze biore sie za wszystko a zazwyczaj nic nie udaje mi sie do koncaz robic ^^
OdpowiedzUsuńdziekuje bardzo:*
Piękny wystrój i wspaniałe zdjęcia:)
OdpowiedzUsuńCiekawa stylizacja :)
OdpowiedzUsuńZapraszam do siebie!
świetne wnętrze ;]
OdpowiedzUsuń` Uroczy piesek! ; )
OdpowiedzUsuńFajne wnętrze.
Obserwuję, byłoby miło gdybyś się zrewanżowała ; ]
* Za każdy kom. u mnie, odwdzięczam się ; 3
` Obserwuję bez zdjęcia.
świetne zdjęcia!!! bardzo fajne wnętrze :)
OdpowiedzUsuńDzięki, że mnie odwiedzasz :)
Buziaki!!!
` Dziękuję za miłe słowa ; )
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Serdecznie! ^^
aw no!!!!! that dog is BEYOND cuteness!!! :)))))) i love dogs who are not tooooo skinny and as cool as this one :) love the pictures!
OdpowiedzUsuńthe colour combination of your outfit is great - really like it!
xxx
http://pulcinellata.blogspot.com/
I know my dog is a little too fat...., but it is so sweet!, I love her ( it's a femele)
OdpowiedzUsuńNice photo s !verry nice dog!
OdpowiedzUsuńJestem pod urokiem, zresztą już od pierwszego wejrzenia podoba mi się twój dom :) uwielbiam takie klimaty :) nawet lekką namiastkę próbowałam stworzyć na dole co pokazywałam u siebie :)
OdpowiedzUsuńKurczę muszę poszukać takiej "firaneczki"
cаłkіem uгοczу
OdpowiedzUsuńAlsо vіsit my ωebsite - projektowanie wnętrz warszawa