sobota, 7 listopada 2015

Inność, która nie boli.




Dziwny jest ten świat – śpiewał Czesław Niemen i w rzeczy samej, świat dziwnością stoi. I dziwakami. Też do nich należę. Czasami ta „inność” mocno mi dokucza, a czasami ją błogosławię. O ile mnie samą wpędza w kompleksy, utrudnia na każdym kroku życie, sprawia, że nieraz czuję się wyobcowana,głupsza, nieporadna, mniej ... roztropna i za mało poważna, to z drugiej strony... Moja dziwna osobowość przyciąga fantastycznych ludzi!
O każdym z nich, Was – mogłaby powstać oddzielna książka. Bo chyba też jesteście „inni”, nietuzinkowi...

Myślę często, że dobrze się dzieje, że posiadamy barwy. Jak jesień, albo tęcza. W przeciwnym wypadku nie byłoby się za kim obejrzeć na ulicy. Ginęlibyśmy w szarości, jednakowi – jak klony. Straszna perspektywa! Brr!

Obejrzałam kilka dni temu film. (Gdy mąż wyjeżdża, oglądam wtedy namiętnie filmy.) Tęsknota mniej dokucza, powtarzam: tęsknota, a nie samotność z powodu bycia samej. Jedyną samotność jaką zdarza mi się odczuwać, to ta – z powodu „inności”. Nawet gdy wokół tłumy ludzi...
No więc ten film... Wybrałam go ze względu na postać głównego bohatera, którą grał Benedict Cumberbath, angielski, zdolny i dobrze wykształcony aktor. A tytuł filmu: „Gra tajemnic”.

Jest to historia niezwykle utalentowanego angielskiego matematyka Alana Turinga, ktory rzekomo złamał kod Enigmy. Piszę, rzekomo, ponieważ treść filmu nijak się ma do prawdy historycznej. Chyba, że o czymś nie wiem, ponieważ przespałam stosowną lekcję historii w ogólniaku. To z kolei absolutnie jest niemożliwe, ponieważ lekcje historii były do uczestniczenia, a nie spania. Moja niezapomniana pani profesor nigdy na to by nie pozwoliła!

Według mojej skromnej wiedzy popartej źródłami historycznymi, tajemnicę Enigmy złamał nie kto inny jak Polak Marian Rejewski i to na długo przed rozpoczęciem II Wojny Światowej. Przez kolejne lata pracował nad tym tematem z grupą kolegów, matematyków jak on.
Oczywiście, Turning łamał Enigmę, ale jej nie złamał. Jednak w ogólnej świadomości zapanowało przekonanie, że to Anglicy dokonali tego wyczynu.
James Callaghan, były premiery Wielkiej Brytanii, mawiał: „Kłamstwo zdąży obiec pół świata, zanim prawda włoży buty”. 

Film oceniam jako mocno średni. I powodem, dla którego o nim w ogóle wspominam są dwa zdania, które utkwiły mi w pamięci i warte są zapamiętania.

„Świat jest nieskończenie lepszym miejscem, właśnie dlatego, że jesteś inny.”

Oraz:

„Czasem to właśnie takie niepozorne osoby osiągają coś, o czym inni tylko mogą pomarzyć”

Kumasz o co chodzi... Wbij sobie te hasła do głowy, wypisz na sztandarach i idź zdobywać świat! Wszystko jeszcze przed Tobą, cokolwiek masz na myśli. Jakikolwiek masz wymarzony szczyt. I nie ważne, w ktorym momencie fałszywej drogi jesteś – zawsze możesz z niej zawrócić, by znaleźć tą prawdziwą. 

Pewien mądry człowiek powiedział mi wczoraj: 

„Nie martw się, że jesteś „inna”. Jeśli masz tego świadomość, to znaczy, że budzisz się do prawdziwego życia. Bądź sobą. To wystarczy.”


Więc się obudziłam i lecę pisać książkę, pa!
Zwłaszcza, że dziś dostałam nową polską klawiaturkę z Polski i od razu wena przyszła (dziękuję Ewciu)






36 komentarzy:

  1. Uwielbiam spotykać ludzi, którzy są inni i jacyś. Pozdrufki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrufki :) Moja pasją też są ludzie, inni, dziwni, najdziwniejsi... \;0 maluja moja rzeczywistość na kolorowo i napełniają moją studnie inspiracji :)

      Usuń
  2. Tylko co to oznacza: być innym? Jakim?

    OdpowiedzUsuń
  3. Pozdrowienia od innej, chociaż całkiem zwykłej Stokrotki.
    :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam do Ciebie zaglądać. Dawka historii z pakietem pozytywnej energii... Kocham ludzi za odmienność. Tworzymy tęczę i to jest piękne.
    Pozdrawiam kochana
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tworzymy tęczę i to jest piekne! - slicznie to powiedziałaś, dziękuję!:)

      Usuń
  5. Z tego, co wiem, polska ekipa stworzyła podstawy i oni rzeczywiście pierwsi złamali Enigmę jeszcze na długo przed wojną. Natomiast w trakcie wojny zostali odsunieci od prac nad Enigmą z powodu decyzji gen. Sikorskiego, któremu nie pasowała opcja polityczna, jaką reprezentowali poznańscy matematycy. I to jest dla mnie najbardziej dołujące w tej historii, że z powodów pozamerytorycznych nie pozwolono genialnym ludziom pracować. Ich dorobek przejęli Brytyjczycy, którzy w Bletchley Park stworzyli ośrodek łamania szyfrów. Też nie można im odmówić wysiłku i wkładu pracy, tym bardziej, że Enigma przez cały czas ewoluowała i w zwiazku z tym trzeba było na bieżąco za tym nadążać. Ale fakt jest faktem, postąpili bardzo chamsko ukrywajac kluczowe zasługi Polaków.
    Czyli film pokazuje tylko półprawdę i to przeinaczoną; podobne zarzuty mam wobec Listy Schindlera, gdzie jedynym sprawiedliwym był Niemiec (aczkolwiek ogladałam film bardzo dawno i nie pamietam, w jakim świetle pokazywał on poszczególnych Polaków, poza ogólnym wrażeniem, że w niepięknym). Przykłady można mnożyć. To polski biolog, profesor Berger, odkrył wyjątkowe złozone procesy mieszania się genów u żab zielonych, natomiast, kiedy zgłosił swoje odkrycia, nikt mu nie uwierzył, ani w PAN, ani za granicą - cały splendor spłynął na naukowców z Zachodu, kórzy odkryli to samo niezależnie, ale nieco później. Prof. Berger natomiast całe życie walczył z szykanami, bo miał odwagę mówić, co o tym wszystkim myśli. Taka mała dygresja. Do filmowych złotych myśli dorzuciłabym zatem jeszcze jedną, mniej optymistyczną - o sukcesie lub jego braku decydują dość częśto względy, na które nie mamy wpływu. Co nie zmienia faktu, że powinniśmy robic swoje, aby przynajmniej sami wobec siebie byćw porządku i móc spojrzeć w lustro. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzieki ci za taką długa, merytoryczną wypowiedź. Tak, bardzo często prawda historyczna jest przeklamywana i my Polacy jakoś tak mamy szczęście do odbierania nam prawa do zaslug i stawiania nas w złym świetle. Pamietasz jak pisałam o generale Sosabowskim i bitwie pod Driel (operacja Market-Garden)?
      http://laviolettee.blogspot.be/2014/10/lassche.html

      Twoje ostatnie zdania stanowią piekną puentę moich rozważań: "o sukcesie lub jego braku decydują dość częśto względy, na które nie mamy wpływu. Co nie zmienia faktu, że powinniśmy robic swoje, aby przynajmniej sami wobec siebie byćw porządku i móc spojrzeć w lustro" dziękuję!

      Usuń
  6. To bardzo dobrze, ze kazdy z nas jest "inny", gorzej jak niekorzy slepo nasladuja "innosc" innych i nie sa wierni sobie! Obojetnie, jak jest nasza "innosc" , ale jest tylko nasza, niepowtarzalna i swojska, po co nasladowac "innosc" innych? Wlasnie tylko wtedy, kiedy jestesmy wierni tylko sobie i swojej "innosci" mozemy odnies SUKCES i nie chodzi o jakis spektakularny, ale o bycie wiernym samemu sobie, pomimo wszelkich "dziwactw" i "innosci", a to juz jest wielki SUKCES !
    Nieswoja "innosc" latwo wychwycic i zauwazyc, a to nie jest juz sukces, tylko plagiat!!

    Z ogromnym zaciekawieniem czytalam Twoj wpis, Agnieszko. Jak zwykle zachwycasz i zmuszasz do myslenia! Serdecznie Cie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja z wielką uwaga i przyjemnością czytam wasze komentarze, które sa naturalnym uzupełnieniem moich tekstów. Dopowiadacie to, o czym ja nie pomyślałam, lub przeoczyłam, pozdrawiam bardzo serdecznie!

      Usuń
  7. Tak, grunt to samemu zaakceptować swoją "inność". A nie zawsze jest to łatwe.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo lubię być " inna", a nawet uwielbiam:-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja nie wiem czy jestem inna... zawsze wydaje mi się, że jestem normalna, a to inni są inni :))))))))))))))))))) Ale zawsze powtarzam, że jeśli wszyscy byliby jednakowi, to byłoby nudno :)
    Pozdrawiam Kolorowa Agnieszko :)

    OdpowiedzUsuń
  10. i wzajemnie :) jesteś kolorowo inna :)

    OdpowiedzUsuń
  11. "Nie martw się że jesteś inna ..." a ja tyle lat starałam się dostosować , martwiąc się że prawie nigdzie nie pasuję, właściwie nigdzie nie pasuję. Przestaję się martwić. Dzięki za post za słowa. ♥

    OdpowiedzUsuń
  12. zawsze mówiłam, że gdybyśmy byli tacy sami to mieszkalibyśmy w Chinach :-)


    Życie porównałabym do gry planszowej. Rzucasz kostką i.....czasami cofasz się o pięć pól do tyłu. Rzucasz kostką i ....musisz poczekać. Wszystkie te niespodzianki nie oznaczają, że przegrasz, nie dojedziesz do mety. Przegrana bitwa , nie oznacza przegranej wojny :-)

    OdpowiedzUsuń
  13. no i fajnie, ja uwielbiam poznawać ludzi, którzy żyją zupełnie inaczej niż ja, mają inne 'rytuały' codzienności, jest ciekawiej i intensywniej wtedy :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Każdy jest inny i to jest piękne! :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. cudnie spuentował J. Callaghan :) nie wiem czy "inni"? mnie interesują, fascynują ludzie ciekawi, mający osobowość, własne zdanie, ciekawe poglądy itp. a że takich jest mało to są inni , więc tak, jestem za takimi "innymi"! :)

    http://lamodalena.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  16. Great header, walking with your dog in the leaves.

    Greetings,
    Filip

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja z tego filmu zapamiętałam i zapisałam sobie cytat: "Czasami ludzie, po których najmniej się tego spodziewasz, robią rzeczy niewyobrażalne". To jest dla mnie motto mówiące o tym, że nikt mnie na prawdę nie zna. Mogą sobie patrzeć, oceniać, ale nie siedzą w mojej głowie, wiec nie wiedzą kim jestem na prawdę. Ja już pokochałam moją inność. Mam przez to trudne życie, ale i cudowne zarazem z całą paletą przeżyć, wrażeń i doświadczeń. Jestem wyjątkowym człowiekiem z wodną linią na drodze życia :-) Ty też Kochana.

    OdpowiedzUsuń
  18. Jestem wyjątkowym człowiekiem z wodną linią na drodze życia :-) ale cudnie powiedziałaś! zapamiętam sobie i już nigdy nie będę zawracać sobie glowy swoja innością, tak ma być... Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Całe szczęście,że jesteś "inna". Całe szczęście. Owocnej pracy twórczej.

    OdpowiedzUsuń
  20. Innosc, to w moim mniemaniu zaleta. Ale oczywiscie tylko ta "pozytywna', czyli wynikajaca z osobowosci, wyplywajaca z naszego prawdziwgo "ja", nie ta "wystudiowana" dla celow, ze tak powiem, marketingowych :-) Co do Enigmy...dziekuje Ci za ten post! My, Polacy musimy non stop, przy kazdej nadazajacej sie sposobnosci, mowic swiatu prawde. Moze to mozolne, moze czasami malo efektywne, ale zasiane ziarenko na pewno kiedys wykielkuje. Moj maz podjal sie "misji" edukowania wszystkich swoich kolegowi nie-kolegow po fachu (srodowisko woskowe) roznych nacji, zwlaszcza Amerykanow (ktorzy to 'wiedze" historyczna czerpia wlasnie z produkcji hoolywoodzkich i nawet sie do tego przyznaja, ha ha ha) i Brytyjczykow, ktorzy oczywiscie w calym swoim nadymaniu (sorry, ale tak jest) sa swiecie przekonani, ze to ich dzielo. Swoja droga, jak to jest, ze nasz w szkolach ucza historii calego swiata, a gdzie indziej skupiaja sie na historii wlasnej tylko i zaklamywaniu historii innych krajow??

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie jesteś inna tylko fantastyczna:))))mądre słowa:))))Pozdrawiam serdecznie i powodzenia w pisaniu życzę:))))))))

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie mam czasu na długi komentarz, a tyle chciałabym Ci powiedzieć.
    Powiem krótko, pokochalam Cię za tę Inność. Jest niezwykła.
    Ja też jestem Inna i niektórym to nie pasuje, mnie tak.
    Pozdrawiam Cię gorąco.

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja również często bywałam inna niż reszta. Czasami z tego powodu czułam się źle :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Inność to skarb, trzeba ją chronić. Ściskam :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Dla mnie człowiek "inny" (mały, wysoki, chudy, gruby czarny, garbaty...) to człowiek ciekawy. warto więc go poznać bliżej , a jak na to zasługuje , to i zaprzyjaźnić się z nim warto. Ważne aby był dobrym człowiekiem. Pozdrawiam, Tomasz

    OdpowiedzUsuń
  26. Powiem krótko - bądźmy sobą, nie zmieniajmy się na siłę. Jestem tolerancyjna i akceptuję innych z ich "innością".
    Serdecznie pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
  27. Odpowiedzi
    1. tylko wtedy czuje sie autentyczna, nawet jesli inna... dziekuje! :)

      Usuń