Mamona.
„Bo to co nas podnieca, to się nazywa kasa,
a kiedy w
kasie forsa, to sukces
pierwsza klasa.”
- Śpiewała kiedyś Maryla Rodowicz
Często
mamy problem ze stosunkiem do pieniędzy. Wykazujemy się wyreżyserowaną
noszalancją, by nie posądzono, że jesteśmy ludźmi małostkowymi. Jak to jest, że
niektórzy nie dbają o nie, a nigdy ich nim nie brakuje? Inni zaś kurczowo liczą
grosz i ciągle czują niedosyt, są ograniczeni ich brakiem?
Zrozumiałam
„sekret” dosyć wcześnie w moim życiu, dzięki postawie moich rodziców wobec dóbr
materialnych. Ale pozwólcie, że przytoczę pewną historyjkę.
Pewnego
razu zbierano pieniądze na biednych. Nieważne gdzie, kto i co. Zamożny członek
miejscowej śmietanki skrupulatnie odmierzył kilka monet.
Mógłbyś
dorzucić trochę więcej – zażartował stojący z boku kolega – Na biednego nie
trafiło!
Znam dobrze wartość pieniądza – odpowiedział zagadnięty – W przeciwieństwie do
niektórych, doszedłem do wszystkiego ciężką pracą.
Stojąca
dalej kobieta w wytartym, starym palcie wysupłała z portmonetki co miała i
dorzuciła do puszki. „Zbieracz” czy może kwestarz spojrzał zdziwiony. Kobieta
uśmiechnęła się odgadując jego myśli:
- Znam dobrze wartość pieniądza. Nieraz mi brakowało do pierwszego.
Kto z tych dwojga idiotą, a kto realistą?
Wiem,
trudno o jednoznaczną ocenę i prawda pewnie leży gdzieś pośrodku.
Ja za
nimi obojgiem, powiedziałabym: „Znam wartość pieniądza!”.
I też
miałabym rację, mając odmienne od nich doświadczenia życiowe.
Znam
lata, chudsze od najchudszej szkapy i obfite jak świąteczny stół w wielkanocny poranek po odśpiewanym
Alleluja .
Ale na
szczęście brak lub nadmiar pieniędzy nigdy nie
przygiął mi karku na tyle, bym stała się ich pokorną sługą. Dziękuję Bogu, że
jest ich zawsze dokładnie w życiu tyle, ile trzeba. By godnie żyć, lecz bez
wody sodowej w głowie.
Nawet
pozornie ich brak był zawsze dla mnie doskonałą lekcją. Bez chudych lat, nie wiedziałabym dziś co to znaczy naprawdę żyć. Nie zrewidowałabym swoich postaw. Nie miałabym tej szerokiej perspektywy widzenia spraw.
Biada
temu, kto nie zrozumiał, że stan posiadania, to tylko chwilowy stan rzeczy. Znam
takich ludzi.
Pewien
mężczyzna tyrał jak wół, chcąc zapewnić przyszłość swoim dzieciom. Myślał, że
jest na tyle wszechmocny, że potrafi wszystko przewidzieć i kontrolować. Bóg
musiał nieźle umierać ze śmiechu patrząc na niego dobrotliwie ze swoich wysokości.
Temu mężczyźnie nigdy
nie było dość. Jeszcze jeden dom, jeszcze jeden samochód, dla dzieci... W
międzyczasie dzieci wyrosły i opuściły biedną chatę, gdzie gnieździły się w jednym
pokoju, czekając na te pałace i obecność ojca, Nie doczekawszy się ich, zaczęły wić własne gniazda...
A on?
Ciągle nie może znaleźć dobrego terminu by wrócić do rodziny, osiąść i cieszyć
się tym co ma – niedokończoną willą marzeń na gruzie marzeń swoich bliskich. Do
swojej samotnej, niegdyś pięknej kobiety. Dziś z jej urody zostały
wielkie, nasycone smutkiem oczy. A on dalej pracuje jak opętany. Bo ciągle coś trzeba
poprawiać i doskonalić, przecież co roku pojawiają się bardziej
zaawansowane, wspaniałe technologie... Jakaś koszmarna wizja szczęścia!
Inny
mężczyzna, którego znam również pracował jak wół. Gdy go zapytacie, to powie,
że robił to dla rodziny. Najzabawniejsze, że Ci wszyscy ludzie, myślą, że ich
wyrzeczenia służą najbliższym, podczas gdy oni ... sami wiecie. Mają zupełnie
inną wizję rodzinnego szczęścia.
Stworzył przedsiębiorstwo przewozowe, które
rozrosło się do naprawdę wspaniałych rozmiarów. Musiał to wszystko kontrolować.
Naprawdę ciężko pracował! Żona co roku nudziła się samotnie na hiszpańskich
plażach. Raz dał się namówić by razem pojechać, jednak po dwóch dniach wrócił pierwszym
lepszym samolotem do firmy. To ona była jego rodziną, pasją, całym światem.
Któregoś
dnia jego żona odeszła z jedną walizką osobistych rzeczy. Jej mąż do dziś nie
może się pozbierać. Największym policzkiem było to, że nic sobą nie zabrała, wyszła jak stała. Nie może wybaczyć, a jeszcze bardziej zrozumieć, że odeszła z gołodupcem
bez grosza przy duszy, ale świetnie robiącym cannelloni z sosem beszamelowym,
mimo, że nie jest Włochem tylko skromnym pracownikiem stacji benzynowej w
Zabrzu.
Ale znam
też takich, którzy plują sobie w brodę, bo w kluczowym momencie życia nie było
kasy na operację dla matki. Wszystko poszło jak wiatr z kolejnymi kochankami.
Haracz nie został złożony. Ciężko żyć z tą świadomością, że mogło się być może
uratować czyjeś życie, ale pośrednio przez niefrasobliwość się tego nie zrobiło.
Znów jedna kobieta, którą znam, ma trzy mieszkania, które wynajmuje, ale sama jada na
okrągło zapiekanki z podpleśniałego chleba ze starym serem, bo szkoda wyrzucić.
I szkoda kupić kawałek nowego.
Pieniądze
to klucz. Otwieraja wiele drzwi, bo tak już w życiu jest, że często bogactwo
przyciąga bogactwo, a bieda – biedę.
Używam tego wytrychu, jesli ma służyć
otwarciu drogi do szczytnych celów, jeśli ma się komuś pomóc w myśl zasady:
Chcesz
pozyskać do swoich celów ludzi bogatych – wyglądaj jak człowiek bogaty.
Ludzie chętnie łączą się w grupy podobnych sobie. Przeniknij te struktury. Ty też masz misję. Ukierunkuj ich. Pokaż
im, że posiadanie może być wartością, o ile może służyć innym.
Ale bądź uważny. Nie ulegnij manipulacji. Czasami ludzie wykazują roszczeniową postawę wobec życia. Na pewno
rozpoznasz tych co potrzebują naprawdę, od tych, którym „się należy”. Dla tych drugich nie warto wypruwać żył.
Ile razy
w życiu słyszałam takie zdanie o kimś:” A nie może zapłacić, przecież go stać!
Jest bogaty!”
I zawsze
mnie zdumiewał taki tok myślenia. Nigdy nie oczekiwałam od moich bogatych znajomych, by płacili
za moja kolację czy sponsorowali wyjazd, tylko dlatego, że różnimy się stanem
posiadania. Chyba nawet byłoby to dla mnie w jakiś sposób uwłaczające. Dlaczego ma mi się należeć taryfa ulgowa, tylko dlatego, że ktoś był ode mnie zdolniejszy, pracowitszy, miał więcej szczęścia lub sprytu? Szanuję swoich zamożniejszych przyjaciół, nie lubię by ktoś czuł się przeze mnie wykorzystywany. Dbam o zdrową równowagę w naszych relacjach.
Pieniądze
wymagają subtelności. Trzeba umieć nimi obdarowywać, bez pogardy; przyjmować, bez zachłanności.
Zbyt często ich podziałem w świecie, zajmują się ludzie, którym tej
subtelności brak.
Niech
nigdy brak pieniędzy nie sprawi, że poczujesz się gorszy. A ich posiadanie - niech nie czyni Cię automatycznie lepszym. Życzę Ci, byś z taką
samą swobodą poruszał się na salonach, co w slamsach. Całe bogactwo
nosisz w sobie. A pieniądz? To strumień energii. Odkąd to zrozumiałam, doświadczam tego. Pieniądz w dłoniach zachłannych ludzi zamienia się w bezwartościowy, bezduszny papier. Należy go szanować na tyle, na ile
zasługuje. I ani o grosz więcej! Jeśli uczynisz go swoim sługą, a nie panem,
nigdy nie zaznasz przez niego zniewolenia. I doświadczysz obfitości całego świata. I promise...

Pięknie! Po co komentować , wszystko zostało powiedziane.
OdpowiedzUsuńdziękuję :)
UsuńO tak wielu sprawach tu piszesz, ze juz sie pogubilam. Niby o pieniadzach, ale jest przede wszystkim o ludziach, jacy sa. Piszesz, ze jedni sa oszczedni, drudzy skapi i chytrzy, jeszcze inne tyrajacy jak woly!! Fajnie jest pisac ogolnikowo, ale jak juz pisze sie zle o swoich znajomych, ze jeden to, a drugi tamto...o czym moze to swiadczyc o osobie, ktora o tym pisze? Troche sie zawiodlam, Agnieszko, tym postem. Wybielenie siebie i stawianie innych w zlym swietle, nie jest w porzadku. Przepraszam, jesli Cie tym urazilam, ale takie sa moje odczucia po przecztaniu teTwojego posta.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Cie serdecznie:)
No co ty Ela, ja nie pisze o swoich znajomych, ale o postawach, z ktorymi spotkałam się w zyciu. Nie zrozumiałaś intencji posta! :) absolutnie się nie gniewam. :)
UsuńBardzo dobrze przeczytalam... piszesz jeden, ktorego zanm lub jedna znajoma to i to. Moze to Ty, Agnieszko nie wiesz jak to brzmi, jak sie czyta, przeczytaj Twoj tekst, a zrozumiesz ilu znajomych wymienilas w tym poscie...
OdpowiedzUsuńFajnie, ze sie nie gniewasz, ale ja odnosze wrazenie, po przeczytaniu tego posta, ze Ty jestes swietna, tylko ci inni sa zli ! :)
Elu, pisze "pewien mężczyzna tyrał jak wół", to znów:"jedna kobieta, którą znam", itd. W żadnym miejscu nie piszę, że to moi znajomi. Można znac kogoś ze słyszenia, z opowieści itd. Nie pisze, że ani to mój znajomy, ani przyjaciel. To zwykła nadinterpretacja. Jakich mam użyć środków wyrazu, by opisać różne postawy wobec jakiegoś zagadnienia? A "wybielanie się" to znów jakies nieporozumienie, czy nadinterpretacja. Niby dlaczego mam się wybielać? Piszę:"Bez chudych lat, nie wiedziałabym dziś co to znaczy naprawdę żyć. Nie zrewidowałabym swoich postaw. " Czyli moje postawy też wymagały weryfikacji. Przykro mi, że tak to odbierasz, ale każdy ma prawo do swojej opinii. Gdy pisze o konkretynych ludziach, to nazywam ich po imieniu, a nigdy nie używam ogolnych sformułowań jak w tym przypadku.
OdpowiedzUsuńOczywiscie, ze kazdy ma prawo do swoich opini i ja wlasnie swoja powyzej wyrazilam. Osoby, o ktorych sie pisze, ze sie zna, to sa wlasnie znajomi, a nie obcy...Ja tez znam jedna sasiadke, ktora ma 5 mieszkan, co wynajmuje, sama zyje bardzo, ale to bardzo skromnie, bo z oplat za mieszkania musi splacac wysoki kredyt za dom, w ktorym sie te mieszkania znajduja. Zmarly maz pozostawil je owe mieszkania niesplacone. Dlatego denerwuja mnie jakiekolwek opinie o ludziachm, co wynajmuja i sa oszczedni, czy chytrzy...TRZEBA NAJPIERW ZNAC POWOD; aby ppisac o innych...
OdpowiedzUsuńDrugi przyklad, ze inny znajomy tyral jak wol. Jego zycie i mial prawo przezyc je tak, jak chcial... Mial piekna intencje, a ze sie nie spelnila, trudno, jego zycie, jego strata!
Elu, sprawiasz wrażenie, jakby osobiście Ciebie coś ubodło. Oczywiście KAŻDY ABSOLUTNIE MA PRAWO ROBIĆ Z PIENIĘDZMI CO CHCE. Ja tylko opisuję rózne postawy, nie wnikam w motywy, stwierdzam fakty, ale nie interpretuje powodów dla których tak się stalo, czy nie oceniam filozofii życiowych. Pokaż mi choc jedno zdanie, gdzie piszę, że to jak żyli jest "źle", czy "dobrze". Podaję temat - zostawiam go ocenie innym. Podaję fakty. A każdy ma już osobiste zdanie na każdy temat. Mam też prawo do własnej filozofii na temat rzeczy materialnych, nie jest ona ani lepsza, ani gorsza. Po prostu moja własna. Wyniesiona z takich, a nie innych doświadczeń zyciowych i rzeczy wyniesionych z domu. Ale daleko mi do uważania, ze jestem nieomylna. Nie wiem skąd te Twoje ataki. Zostawmy to, nie ma sensu tego ciągnąc, bo zdaje się, że kompletnie się nie rozumiemy. Zostańmy przy swoich zdaniach z całym szacunkiem.
UsuńZgadals, ubodlo mnie to , ze bodzisz innych ...Zostanmy przy swoich zdaniach... Z powazaniem.
OdpowiedzUsuńmam dziwne wrażenie... ale staram sie wystrzegać się nadinterpretacji, dlatego tylko: dobranoc:)
UsuńKazda skrajnosc prowadzi do dewiacji. Umiar wyznacza sens zycia. A zycie jest krotkie. Bardzo. I nieprzewidywalne. Stado wymaga wspolnych wizji. Jesli rodzina jest szczesliwa z pracocholikiem... To dlaczego sie od siebie oddala? Bo nawet najlepsze lekarstwo, przedawkowane staje sie trucizna. Aga dobry ogolnikowy tekst. Bez oceny. Bez narzucania jedynie slusznej postawy. Chyba zadzialal. Joanna-Jo
OdpowiedzUsuńdziekuję. taka była intencja tego tekstu :)
UsuńNigdy nie byłam bogata i wiele razy były lata chude:)))teraz mam tyle że wystarcza i niczego nie żałuję:))))Pozdrawiam serdecznie:))
OdpowiedzUsuńZnam Cię nie od dziś moge z całą pewnością stwierdzić, że jesteś bogatsza od niejednego milionera. To się widzi w Twoim usmiechu, postawie, to się czuje w Twoich słowach i tym bogactwem obdarzasz innych. Możesz nazywac się życiową szczęściarą Reniu i Ci, którzy cię znają - też. :) Ten cenny dar, co posiadasz nazywam cenąą umiejętnością dobrego życia :) Pozdrawiam!
UsuńPrzeczytałem niedawno zdanie "Zdałem sobie sprawę, że mogę mieć rację albo mogę być wolny". Z pieniędzmi jest identycznie jak z opinią. W końcu to przecież nasza opinia, czy też przekonania o pieniądzach nadają im wartość. W zasadzie zatem ograniczają nas nie tylko pieniądze ale również nasze opinie, nasze racje na ich temat. Więc jaka różnica jest między zdaniami "chcę mieć pieniądze" a "chcę mieć rację"? Wiem, że może pojawić się teraz opinia, racją się nie najesz, a za pieniądze jedzenie kupisz. Więc może wcale nie mam racji? :)
OdpowiedzUsuńBardzo podoba mi sie twój tok rozumowania i mam niejasne przeswiadczenie, że jestes coraz bliższy wolności:) Też staram się zbliżać do tego ideału, choć jestem tylko niedoskonałym człowiekiem. Zdanie "Zdałem sobie sprawę, że mogę mieć rację albo mogę być wolny". już kiedyś słyszalam, ale dzięki za przytoczenie tej trafnej maksymy, wpisuję sobie do kajecika z waznymi myslami i zamykam w moim słynnym pudełku po butach. Otwieram go od czasu do czasu rankiem i uwalniam mądrości z niego płynące starając się nimi napełnić :)
UsuńP.S. Czasami już doświadczyłam tego stanu, gdy sobie pomyślałam:'O Boże, jaka ulga, że nie musze mieć racji!" i to był taki blogi stan, że chcialoby się zawołać:"Chwilo trrwaj!" oczywiście, pomijając wiele skrajności, ciągle odnajduję kilka analogi do kwestii pieniędzy :) I jak widać pieniądze, podobnie jak jeszcze kilka innych tematów zawsze będą wywoływac ogromne emocje i róznice zdań. Od razu mówię, że nie ma w tym stywierdzeniu oceny.żeby nie było, że oceniam :) Po prostu tak jest, stwierdzam fakt, który byc może też jest subiektywny, bo zalezy od mego stopnia poznania:)
"O Boże, jaka ulga, że nie muszę mieć racji" - świetne spostrzeżenie! Będąc w tym stanie nie można nikogo skrzywdzić i nikt nie ma mocy, aby krzywdzić nas. :)
Usuńktoś mi sie przypomniał z moich bliskich, kiedyś ci powiem :) :) :)
UsuńAż poczułam tę ulgę. Wezmę to pod rozwagę:).
UsuńPieniądze szczęścia nie dają ale i ile przyjemniej płakać w mercedesie niż na rowerze.... Do wszystkiego trzeba mieć dystans i zachować zdrowy rozsądek
OdpowiedzUsuń"ile przyjemniej płakać w mercedesie niż na rowerze" :) :) świetnie powiedziane, aż sie roześmiałam w głos! Ty masz dystans, z całą pewnością! :)
Usuń"ile przyjemniej płakać w mercedesie niż na rowerze"....hmm...ja bym to inaczej rozpatrzyła-tak po swojemu,bo wszystko zależy od przyczyny płaczu.Czy nie ważniejsze jest ,że płacze się z radości czy ze smutku. Przyczyny płaczu są chyba bardziej istotne niż miejsce tego płaczu lub aspekt pieniężny. Płaczą przecież bogaci i biedni i w bardzo różnych sytuacjach życiowych.Też czasami płaczę i wkurza mnie fakt,że to się dzieje i nie ważne czy to płacz radości czy smutku.Ale wracając jeszcze do pieniędzy. Płakałam nieraz z niemocy z powodu braku mamony lub z powodu niewłaściwego jej wykorzystania.Teraz nie doprowadza mnie to łez,bo zmieniłam podejście.Pieniądze szczęścia nie daję,ale źle(tu zazwyczaj używam przekleństwa;] ) bez nich żyć.No i żeby je mieć trzeba na nie zapracować.Nie cwaniaczyć,krętaczyć czy posiąść je kosztem innych ludzi tylko zapracować!
UsuńPewien sympatyczny pan mówi tak: "każdy towar jest tyle wart ile ludzie są w stanie za niego zapłacić".
I jeszcze taka dygresja mała w postaci piosenki,którą niedawno słuchałam.Ile prawdy w tym tekście!A pieniądze to jeden z tematów rzek.
https://www.youtube.com/watch?v=1r0ccuhPHZg (Farben Lehre - Regemental )
Pozdrawiam!
No jakoś dzielenia włosa na czworo nie leży w mojej naturze - zostawiam to innym badaczom pisma świętego
UsuńZnam te postawy. Jest zapisana bieda w umyśle i można zarabiać niemałe pieniądze a kupować bo tanio w Biedronce i jeździć druga klasą pociągiem, bo niby dlaczego mam płacić więcej?
OdpowiedzUsuńZa luksus dla ciała za lepsze jedzenie, może mniej, ale za to lepsze dla zdrowia warto zapłacić.
Znam te postawy zapisane w umysłach, spotykam je w dyskusjach z bliskimi w rodzinie i dalszymi znajomymi. Swojego czasu jeździliśmy pierwszą klasą gdy nie było nas na nią stać, podnosiliśmy standard życia, teraz możemy innym pomagać co z przyjemnością czynimy. Świadomość bycia zależy od sposobu myślenia, wtedy się nasz świat, nasze życie codzienny byt zmieni, gdy potrafimy dać więcej niż mamy. I wiara tu nie nic do powiedzenia.
Pozdrawiam serdecznie.
No właśnie:"Jest zapisana bieda w umyśle", "Świadomość bycia zależy od sposobu myślenia" te zdania Elu jak zlote myśli, ubralaś w slowa to czego ja nie dopowiedziałam, lub nie potrafiłam wyrazić słowami, dziękuje i pozdrawiam gorąco!
UsuńPrzeżyłam dobre chwile i .. skrajną nędzę. Dzisiaj strach przed utratą pieniędzy paraliżuje mnie do tego stopnia, iż ciągle myślę ;
OdpowiedzUsuń"Co będzie, jak ich nie będzie" .Miniona sytuacja nauczyła mnie zrozumienia. Widząc człowieka potrzebującego nie patrzę na niego niczym na naciągacza- już nie potrafię. Doceniam kreatywność młodych grających na akordeonach, tudzież zbierając na wakacje... Życie to najlepszy nauczyciel, Pieniądze dzisiaj są a jueksperyment-przemijania.blogtro może ich nie być, a człowiek pozostanie, trzeba mu pomóc
dokładnie tak myśle, i wiem, że trudne sytuacje są najlepszym nauczycielem, pamiętam jak sie dorabialismy przez rok naszego pierwszego, wspolnego samochodu, byliśmy młodzi, bardzo spragnieni "miec", bo w domach się aż tak bardzo nie przelewała, chociaż naprawde bardzo xle tez nie było, taka srednia krajowa w tamtych czasach :) na chleb było, ale już własne mieszkanie, czy samochód - to marzenie ściętej głowy. I ten nasz pierwszywypracowany samochód spłonął jak zapałka pewnej nocy. Nie był jeszcze ubezpieczony. Samozapłon. zdarza się raz na milion, ale padło akurat na nas. wtedy prawdopodobnie po praz pierwszy zdaliśmy sobie sprawę, jak rzeczy materialne są ulotne. Ale mieliśmy siebie, dłonie zdolne do pracy, byliśmy mlodzi i zdrowi. Zrozumieliśmy, że to jest prawdziwa wartość, areszta: raz na wozie, raz pod wozem i trzeba się wtedy przestawić.
UsuńAga, świetnie napisane, na prawdę świetnie! Jesteś Mądrą Kobietą :) ....ale z "własnego podwórka" wiem, że dystansu do mamony czy też posiadania za wszelką cenę nabiera się dopiero z wiekiem...
OdpowiedzUsuńwidzisz, dodałas do tego tekstu świetne spostrzeżenie. W istocie rzeczy tak jest, ze z wiekiem nabiera się dystansu. WŁAśnie to sobie uzmysłowiłam, dziękuję :)
UsuńZnam wartość pieniądza, szanuję każdą złotówkę ale nie jestem chytra tylko oszczędna, nie lubię jak coś się niszczy, jednak jak potrzeba - pomagam.
OdpowiedzUsuńMiałam lata biedniejsze i bogate, wiem, że nic nie jest dane "na zawsze", nie oceniam ludzi po zasobności portfela, szanuję każdego.
Mądry wpis Agnieszko...pozdrawiam...
znać wartośc pieniądza i być chytrym, czy skąpym to dwie różne rzeczy. Niektórzy nie widzą tej różnicy. Znać wartość pieniądza wg mnie, to po prostu mieć do niego nalezyty szacunek bez uwielbienia. Tak to sobie wymyśliłam :) Pozdrawiam Basiu!
UsuńCałkiem niedawno mój pracodawca powiedział mi tak "oboje potrzebujemy pieniędzy, ty troszkę mniejszych , ja troszkę większych" Miał rację. Każdy z nas ich potrzebuje w innej skali. Ja na zapłacenie czynszu, on na zapłacenie prywatnej szkoły dla dzieci. Nie mogę być na niego zła, bo każdy z nas ma inne potrzeby.Pieniądze ułatwiają życie, ale nie dla wszystkich są najważniejsze. Znam to uczucie kiedy się je ma i kiedy pustki w portfelu. Mój partner twierdzi, że do pieniędzy nie należy się przyzwyczajać :-)
OdpowiedzUsuńTwój partner to mądry człowiek :) Pozdraiwam! :)
UsuńWiele razy czułam się gorsza, z powodu zawartości portfela. Tak wiele, że... dorobiłam sobie do tego ideologię. I teraz czasami ciężko jest mi się z nią rozstać.
OdpowiedzUsuńJa z innej beczki, nie udalo nam się spotkać tym razem, może nastepnym los bedzie dla nas przychylniejszy...
UsuńPrzerabiam właśnie ten temat.
OdpowiedzUsuńW dzieciństwie i młodości nie zaznałam ani bogactwa ani miłości. Pamiętam, jak głupio mi było wobec koleżanek z koledżu gdy udawałam, że nie mam ochoty na lody, a ja najzwyczajniej w świecie nie mogłam sobie na nie pozwolić. Albo gdy koleżanka z pokoju szła po markowe dżinsy, a ja obnosiłam na tyłku wciąż te same spodnie, kupione kilka miesięcy wcześniej na targu.
Potem przyszło małżeństwo i poprawa jakości życia dzięki podziałowi rodziny: ty tu a ja tam. Nie jestem bogata. Ale miłości wciąż brak. Miłością nie są dla mnie kupowane mi przedmioty. Mąż właśnie wraca z zagranicy i jego ostatni sms brzmi: 'Co ci kupić?' Ręce opadają.
Bardzo, bardzo mądry wpis. I taki...osobisty... sorry, że dopiero się do niego ustosunkowuję, ale miałam ograniczony dostęp do kompa i wszystkie odpowiedzi na komentarze zostawiłam na później. Owe"później" własnie nastapiło. :) Często mężczyźni myślą, że nasz brak uczucia jest... brakiem posiadania. To znamienne:"Co ci kupić?"... Wierzą, że to załatwi sprawę... Pozdrawiam!
UsuńOprócz subtelności, wymagają szacunku...;o)
OdpowiedzUsuńO! właśnie! :)
UsuńWitaj Agnieszko. W tym niezwykle ciekawym tekście odczytałem sytuacje wielu znanych mi osób z mojego środowiska ( nie spieram się o to, czy są to moi znajomi, czy nie; to jest kwestia interpretacji, albo bardziej ścisłej definicji). Czy jest tu miejsce dla mnie? Z pewnością. Lubię mieć pieniądze, bo dają mi poczucie bezpieczeństwa , pozwalają zrealizować część moich zamierzeń. Marzę o większej kwocie (wygrana w LOTTO), ale nie łudzę się, bo wiem, że najbardziej będę cenił te , które zarobię uczciwie swoją pracą. Dlatego znam wartość pieniądza, jak tych dwoje bohaterów twojego wpisu. Nie biorę pożyczek, kredytów, bo nie mam takiej potrzeby. Kiedyś pożyczałem innym, ale mało kto mi oddał, za to straciłem kilkoro "przyjaciół". Daję często w potrzebie, ale nie każdemu, kto wyciąga rękę ( wolę dać wędkę, niż rybę). Jestem zamożny, ale nie na tyle, aby jeździć (latać) na wczasy i nie mam luksusów.Mam wielu znajomych (wśród nich przyjaciół), którzy "kipią" bogactwem, ale im nie zazdroszczę i nie mam wobec nich kompleksów. Cenimy się za inne wartości niż pieniądze. I tak można by wiele pisać . Pozdrawiam serdecznie, Tomasz
OdpowiedzUsuńTomasz, szalenie mi milo i dziękuję Ci za taka dluga wypowiedź, czasami troche minie czasu zanim się ustosunkuje do wszystkich komentarzy. te dlugie zostawiam sobie szczególnie na dogodną chwilę, bym mogla wczesniej je sobie przemyśleć, tyle mądrych treści niośa... Pozdrawiam!:)
UsuńAgnieszko, nie tylko madrze piszesz ale i ciekawie. Mam duzo lat, po prostu jestem mocno stara, wiec mam wiele doswiadczen, rowniez z pieniedzmi. Bylo ze inwestowalam, w zasadzie byl to pomysl mojego meza, kiedy byl swiatowy krach byly wielkie straty. Chyba zawsze bylam osoba, ktora tylko czuje pieniadze jak je wydaje, uzywa, one sa wtedy naprawde moje, te trzymane w banku czy inwestowane w shares tak naprawde nie sa moje. Mam porzadne ubezpieczenie zdrowotne, oplacony pogrzeb, miejsce na cmentarzu i jestem wolna, nie ma wiecej martwienia sie o pieniadze, lubie dobre zdrowe jedzenie, stac mnie na luksus w tej dziedzinie, mam tak juz od kilku lat i wiem na pewno ze te pieniadze sa naprawde moje. Kocham zwierzeta, mam psiaka, tez ma najlepsze psie jedzenie, pomagam tez organizacjom ktore zajmuja sie porzuconymi psami, kotami i innymi stworzeniami. Teresa
OdpowiedzUsuńDzięki Teresko. Twoja postawa jest taka mądra, dojrzała. chcialabym mieć tez tak wszystko poukladane i zapięte na ostatni guzik i do tego dążę. Pozdrawiam!
UsuńAgnieszko, odpowiedziałam na Twój komentarz u mnie, proszę kup książkę tam polecaną, mam wrażenie że właśnie ona pozwoli spełnić Ci twoje marzenie, tak piękne, że chętnie bym pomogła. ♥.
OdpowiedzUsuńHa! Kasa to drażliwy temat, ale mam do tego dystans.
OdpowiedzUsuńI tak dużo poznałam ludzi zamożnych z klasą i kasą i taką samą ilość z klasą i bez kasy i z kasą i bez klasy że już wiem o co w tym kaman.
A tak serio- ludzie pod wpływem pieniądza dostają w głowę kuku co mniej odporni, więc się dzieje.
Fajnie jest kochać ludzi a nie kasę, niestety zbyt często to pieniądz jest wymiernikiem i podajnikiem.
Mig - niepoprawna idealistka w zmaterializowanym świecie.
niepoprawna idealistka w zmaterializowanym świecie.:):):) znam taka jedną idealistkę :) masz rację, to drażliwy temat jak polityka i religia:)
UsuńGreat picture of the hands. The alien picture is also fun.
OdpowiedzUsuńGreetings,
Filip
thank you, :)
UsuńJaka ja jestem wdzięczna Wszechświatowi, że miałam okres "chudy". To dzięki niemu musiałam tak kombinować z jedzeniem, np. gotowałam obiad na 4 osoby z 3 ziemniaków i połowy kapusty, a wszyscy się najedli i jeszcze zostało... Ale dzięki kilkuletniemu wymyślaniu potraw z niczego i zupy z gwoździa robiłam takie cuda, że odważyłam się prowadzić warsztaty ze zdrowego gotowania. i nie tylko, ale może o tym kiedy indziej:)
OdpowiedzUsuńZnam wartość pieniądza. Ale zdarza mi się, ze ja jestem ich sługą, a czasem ja ich panem. Ot, koło fortuny:)
chude okresy uczą dystansu i jednocześnie nalezytego szacunku do pieniędzy. Pozdrawiam! :)
UsuńAgnieszko bardzo wazny tekst.
OdpowiedzUsuńNapisałam długi komentarz, opisałam osoby z mojego otoczenia, jak i moje podejście, ale komputer się przegrzał i komentarz zniknął. Może to znak, bym nie wchodziła w nie swoje życie.
W każdym razie Twoje podejście do pieniądza jest mi bardzo bliskie, zdroworozsądkowe.
Pozdrawiam ciepło.
dziękuję Ewuniu i pozdrawiam!
UsuńPieniądz to trudny temat i kontrowersyjny,pewnie dlatego dżentelmeni o nich nie rozmawiają. Piękny felieton. :*
OdpowiedzUsuń:) pozdrawiam Grażynko!
UsuńParę tygodni temu zaczęłam pracować nad tematem pieniędzy podczas kursu money coachingu. Dopiero teraz zdałam sobie tak jasno sprawę z własnych mechanizmów myślowych oraz ograniczeń, które...sama na siebie nakładałam! Dlatego, że o pieniądzach nie rozmawiałam z bliskimi. Wiem, że ze swoimi dziećmi będę poruszać ten temat, bo pieniądze silnie łączą się z poczuciem własnej wartości. To "wychodzi na wierzch" dopiero w dorosłym życiu.
OdpowiedzUsuńwłasnie zapisalam się na podobny kurs, myślę, że sporo moge z niego wynieść, pozdrawiam!
UsuńŚwietny i trudny temat poruszyłaś, jak widac po komentarzach poczucie nierówności powoduje przeróżne reakcje!! Pieniądze od zawsze były tematem kontrowersyjnym, oczywiste, gdyby wszyscy mieli po równo nie było by problemów, wojen, nienawiści... Ciekawie ujęłaś swoje podejście do pieniędzy!!
OdpowiedzUsuńBardzo miło było mi tutaj zajrzeć :)
Pozdrawiam !!!
no właśnie, po komentarzach widac jaki to emocjujący temat:) Ile ludzi, tyle zdań! :) Bardzo miło Cie tu gościć:)
UsuńIle osób tyle opinii, zresztą wiele zbieżnych. Tak sobie myślę, że każde doświadczenie związane z tym czy mamy czy nie mamy kasy można dobrze w swoim życiu wykorzystać.
OdpowiedzUsuńno wlaśnie, grunt to nie zyc bezrefleksyjnie, caluski!
UsuńI jak tu mnie myśleć że pieniądz to szatański wynalazek, Za pośrednictwem Fenicjan oczywiście
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
He, he, podobnie niektórzy mówią o kobietach:) Pozdrawiam Antoni! :)
UsuńDo dzisiaj nie wiem ile kosztuje pieniądz. Nie umiem przeliczać waluty, i cholernie mnie to złości, że oczekiwano że będę tak liczyć:np 2 dolary to znaczy 8,30zł. Nie to muszą być 2 dolary i one nie miały nic wspólnego z naszymi 8, 30 zl. Pieniądze to kompletnie abstrakcyjna wartość zupełnie inna dla każdego. Jestem tego pewna. Nie przyszło by mi to do głowy, gdybym nie przeczytała Twojego znakomitego postu. Najmocniej!!!!
OdpowiedzUsuńJa również najmocniej! Jesteś mi bliska pod każdym względem:)
Usuńread gmail
OdpowiedzUsuńPieniądze nie powinny być najważniejsze, ale nie oszukujmy się, że nie mają zupełnie znaczenia... :-)
OdpowiedzUsuńNajważniejsze co powiedziałaś, że posiadanie pieniędzy to najczęściej nie jest stan pernament. Ona raz są, raz ich nie ma. Najlepiej zaznać w życiu obydwu stanów dość skrajnych, wtedy jest większa szansa, że będziemy je bardziej doceniać i woda sodowa nie uderzy nam do głowy. Świetny tekst.
OdpowiedzUsuńtak dla równowagi, prawda? dzięki za wizytę i komentarz! Pozdrawiam
UsuńAgnieszko, mądry post, baaardzo...
OdpowiedzUsuńJa poznałam smak biedy, potem równowagi i znów biedy... Był czas w moim zyciu, że straciłam prawie cały dorobek życia. Czasem z jednej torebki parzyłam sobie kilka razy herbatę. To tylko jeden przykład....
To co mamy, zawdzięczamy sobie. Oboje z M,. pracujemy i pieniądz jest dla mnie wartością, ale nie bożkiem. Zachowuję zdrową równowagę... Coś za coś. nie posiadam drogich futer i biżuterii, wolę wydać te pieniądze na podróże. Pomagamy także w miarę możliwości naszym dzieciom... :)
Pozdrawiam Cię ciepło!
zdrowa równowaga podstawa dobrego życia, pozdrawiam Cie serdecznie:)
Usuńdawno nie czytałam tak dobrze napisanego postu na blogu, tak wszechstronnie potraktowanego tematu...tabu, o którym boimy się mówić. gratuluję.
OdpowiedzUsuńNależy pamiętać, e to pieniądz należy do człowieka, a nie na odwrót. Ludzie sens swojego życia pokładają w zarabianiu, a to rzecz, która żywą istotę zamienia w mechanizm. Złoty środek to podstawa tego świata :)
OdpowiedzUsuńLudzie, którzy poświęcili się tylko pieniądzom, nie potrafią żyć z ludźmi - też to widzę. Zamknięcie się tylko na nie powoduje, że życie ucieka gdzieś obok, a dopiero na starość uświadomić sobie można o tym, jak niewiele się zrobiło.
OdpowiedzUsuń