sobota, 20 czerwca 2015

Szafa wędrowna.




O tej szafie miałam już kiedyś napisać. Wlecze się za mną przeż życie jak mój wyprawny bagaż. Zmienia się jej zawartość, jak zmieniają się priorytety czy upodobania. Czego ona już w sobie nie przechowywała! Była garderobą, szafą na pościel, moim skarbcem błyskotek i innych dupereli, biurem, meblem łazienkowym, kuchennym kredensem ze słoikami pełnymi kasz, mąk i... łakoci. 

Wiele ról pierwszoplanowych odegrała w swoim życiu. Ostatnio wyszlachetniała. Osiadła, przestała sie włóczyć po świecie. Z dumą gości na półkach szlachetną porcelanę i podszywający się pod nią kolorowy fajans. Moja Pani Szafa.



Należała kiedyś do kogoś, kogo nie ma już wśród żywych. Mając świadomość odchodzenia człowiek ten rozprzedawał swoje meble, za grosze, lecz uważnie, nie byle komu. Miały żyć dalej i być kochane, tak jak on je kochał. Miały dalej obrastać wspomnieniami, ale już nie jego... Ze spokojem patrzył jak ludzie oglądają jego meble. Temu dorzucił krzesła w gratisie, tamtemu pamiątkowy obraz. Tam gdzie szedł, nie potrzebował już swego wyprawnego bagażu. Innemu nic nie sprzedał, bo mu oczy kupującego się nie spodobały, nie widział w nich umiłowania dla drewnianych prostych mebli.




Szafa - mój symboliczny bagaż wyprawny. 

Ale tak naprawdę bagażem wyprawnym jest nasze dzieciństwo. Różnie ciężkie są nasze podróżne walizki, bo doświadczamy po drodze twardego lądu pod stopami i kołyszącego morza. 

I nie ma na to reguły, że to tylko dzieciństwo warunkuje naszą przyszłość. Za łatwo by było się z tego wytłumaczyć. Najprościej jest mieć na coś lub na kogoś zwalić. 
No way!

To przecież my dźwigamy ten bagaż i w dużej mierze oprócz genów, środowiska OD NAS samych zależy JAK go poniesiemy i CO z nim zrobimy. 

Co ja robię ze swoim?

Czerpię z dobrych wspomnień i doświadczeń. Są moja siłą.
Złe - spróbowałam nazwać po imieniu i po prostu się im przyjrzeć. I zaakceptować fakt, ze tak w życiu bywa, ale nie daje mi to taryfy ulgowej na moje dorosłe życie, by narzekać, czy usprawiedliwiać na przykład swoje lenistwo. :) 
Musiałam nieźle pogrzebać w mojej szafie. Niektóre rzeczy były sprawnie poutykane głęboko w jej czeluściach - mojej podświadomości.  


Dopóki tego nie zrobisz żadne psychologiczne zabiegi czy magiczne rytuały nie pomogą, gdy tam na dnie jest ciągle bałagan. Zajrzyjcie do blogerki o imieniu Gaja na jej Plantację Pozytywnych Myśli. Podaje garść praktycznych informacji jak radzić sobie ze swoimi bagażami, gdy są za ciężkie. Bardzo konkretne i trafione rady.

Jak się zrobi remanent w swoich podróżnych walizkach, lżej bedzie patrzeć w przyszłość. Wszak przed nami jeszcze kawał dobrej drogi! Ja zrobiłam, naprawdę jest jaśniej i lżej się idzie :) 

44 komentarze:

  1. Szawa się prezentuje dobrze co chodzi o dziedzictwo to baarz doswiadczeń życiowych i umiejętne ich wykożystanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nawet złe doświadczenia, moga byc w przyszłości źródłem siły.

      Usuń
  2. Mało ludzi traktuje przeszłość jako naukę na przyszłość. Katują się wspomnieniami, wałkują wciąż to, co wydarzyło się X lat temu. Po co? Każdy z nas, komu dane jest chodzić po tym świecie, ma swoje mniej lub bardziej złe lub traumatyczne przeżycia, nie ma ludzi beztrosko szczęśliwych, ale to od nas samych zależy, jak potraktujemy przeszkody - czy w kategoriach wyzwania, czy jako porażkę. Ta druga nas zabije, ta pierwsza da siłę do przetrwania najpaskudniejszych chwil.
    PS: A szafa świetna! Taka w moim klimacie :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I znowu nie moge się z Tobą nie zgodzić:)

      Usuń
  3. ludzie lubią rozpamiętywać, taplać się, rozczulać i użalać nad sobą - mają wymówkę i usprawiedliwienie dla swoich słabości...

    a wystarczy zadać sobie jedno, bardzo ważne pytanie: po co??!! po co rozpamiętuję, po co się rozczulam i użalam nad sobą?! "po co"? a nie "dlaczego"! i od razu mamy inne spojrzenie na swoje dziedzictwo - tak mi się wydaje :)

    Agnieszko jesteś bardzo wysoką kobietą...albo ta szafa tak niska :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to ja jestem wysoka, najwyższa w rodzinie :) chociaż szafa do najwyższych też nie należy:)

      Usuń
  4. Szkoda, że nie znałam tego człowieka, bo kocham stare meble!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie znalazłabyś z nim wspolny język, załe zycie był kolekcjonerem i handlował starymi meblami. To pewien Holender

      Usuń
  5. Widzę, że odkurzyłaś jeden z moich najwcześniejszych postów, dziękuję :-) Ten tekst powstał na bazie moich osobistych doświadczeń, bo przez bardzo długi czas trudno mi było uwolnić sie od poczucia krzywdy. Najchętnie wszystkim dookoła oznajmiałabym - "patrzcie, to przez niego jestem taka!". A potem doznałam jakimś cudem olśnienia. Przecież nie będę do końca życia zwalać winy na wydarzenia z przeszłości, bo w niczym to mi nie pomoże, lepiej wybaczyć i iść do przodu, nie chcę być smutną dziewczyną przez resztę swoich dni. I myślę, że sie udało :-) A szafa piekna, mam podobną drewnianą po swojej babci, natomiast kiedy mama prowadziła dom, stały sie modne meble ze sklejki, które dzisiaj nie nadają sie już do niczego. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stary post, ale bardzo aktualny! Nie przez przypadek na niego trafiłam, gdy pisalam swoj na podobny temat :)

      Usuń
  6. Bardzo podobają mi się stare meble, szafa jest genialna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Jest genialna w swej prostocie... :)

      Usuń
  7. Ja staram się nie rozpamiętywać złych chwil i niczego nie zrzucać na innych...chociaz może trochę do taty mogę mieć żal, że to po nim mam i wszystkim bym pomagała, nie myśląc o sobie, a to nie zawsze wychodzi mi na dobre.
    Ostatnio też robię porządki w swojej szafie, chociaż na razie małymi krokami, w końcu nie łatwo pozbyć się trzydziestoparoletnich nawyków... i tak ciężko komuś odmówić.
    Ostatnio bywam w Twoich stronach...tych siemiatyckich.
    A i zapomniałabym napisać, piękna ta Twoja szafa. Pozdrawiam i cieszę się, że udało nam się spotkać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojje, a gdzie byłas konkretnie? :) Jesli bedziesz latem, musisz mnie koniecznie odwiedzić!

      Usuń
    2. Byłam w Żedni, w Kruklankach i Giżycku, Białymstoku. Jechałam z Lublina do Kruklanek właśnie przez Siemiatycze. A jeżeli chodzi o odwiedziny to chętnie :))) Pozdrawiam.

      Usuń
    3. super, będziemy w kontakcie. czy ja mam twoj nr telefonu? musze sprawdzić w polskiej komórce, ale się przeciez znajdziemy przez portale i bloga:)

      Usuń
    4. Nie masz, wyślę Ci na priv, a Ty wyślij swój.

      Usuń
  8. Mam piękny pokojowy kredens, szkliwo nie nadające się do zmywarki, stary zegar nakręcany, a jakie świeczniki! I jestem dumna, bo nie mam Ikei jak większość Polek. Nie mam nic przeciwko Ikei, ale wydaje mi się, że w tych meblach nie ma duszy. Pozdrowienia i serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myslę, że duzo racji w twojej refleksji, czasami wnętrza róznych mieszkań tak się upodabniaja do siebie, że przychodza mi na myśl dawne, socjalistyczne czasy i standartowo urzadzone pokoje: meblościanka, lawa, dwa fotele, wszystko w takim samym stylu :) Pozdrawiam również!

      Usuń
    2. Jako właścicielka mebli z Ikea poczułam się urażona. Na takie meble mnie właśnie stać, na antyki już nie. Nie spotkałam na swojej drodze nikogo, kto oddawałby swoje wiekowe meble w dobre ręce, a stare dobre drewno kosztuje obecnie więcej niż sklejka z Ikei.

      Usuń
    3. Zawsze można personalizowacswoje wnętrze i twoje takie jest, sama czerpałam wiele inspiracji od ciebie, sa ludzie, ktorzy bezrefleksyjnie przenosza do siebie ikeowskie wnetrza i chyba o to chodziło mojej przedmówczyni, bo ja to miałam własnie na mysli. Bardzo podobaja mi się tkaniny z Ikea i rózne drobiazki, ktorymi uzupełniam swpje wnetrze. (Na zdjęciu tez ikeowskie zasłony:) Uwazam, ze "dizajn" mają bardzo fajny. Wyszperanymi na targach staroci drobiazgami staram się nadac indywidualny charakter. A szafa... została kupiona zenująco tanio, bo nie o pieniadze chodziło temu człowiekowi. Na prawdziwie stare rzeczy mnie nie stać i nawet chyba bym nie chciała, bo duża ilość antyków w jednym pomieszczeniu przytłacza mnie, wole taki lekki eklektyzm :) radosną mieszaninę nowovczesności z kropla starocia z duszą :)

      Usuń
    4. Zgadzam się - eklektyzm to jest to! Dlatego ostrzę ostatnio zęby na stare szkolne biurko, które stoi w mojej pracy, konkretnie w piwnicy. Niby nikt go nie chce i niszczeje sobie, ale gdy zapytałam o nie konserwatora, niemalże bronił go własną piersią.

      Usuń
    5. wynajmowaliśmy kiedyś dom, tu w Belgii i w piwnicy walały się dwie urocze drewniane komódki (identyczne) z marmurowanymi blatami. Własciciel, gdy go zapytaliśmy, powiedział, że możemy porabać, a blaty wystawić na śmieci, więc z radością zaopiekowalismy się tymi mebelkami, ktore teraz kroluja w naszym polskim, w sumie nowoczesnym domu :)

      Usuń
  9. Dobrze jest czasami zrobić porządek w głowie/szafie. Byleby nie za często, bo popadniemy w pedantyzm :)
    A szafa naprawdę przepiękna. Widać, że była dla kogoś ważna i ktoś ją kochał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ile ona wspomnień w sobie nosi... Prawdziwa szafa z duszą! za żadne pieniądze bym jej nie oddała :)

      Usuń
  10. Tak jak spojrzeć trzeba w oczy strachowi jak się czegoś boimy tak należy spojrzeć w oczy przeszłości i pożegnać to co złe, utulić a wziąć i czerpać z tego co dobre.....
    Dojrzewamy....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pieknie napisałaś... Pieknie... Nic ująć nic dodać... dziękuję :)

      Usuń
  11. Pieknie napisane Agnieszko, czasami mam wrazenie ze czytasz mi w myslach, ja jakis temat miele w glowie, zagladam do Ciebie a tu prosze.... ciekawe sugestie, przemyslenia i podpowiedzi :) Szafa bardzo elegancka i jaki praktyczny pomysl z przekazaniem swoich rzeczy innym w sposob swiadomy!

    OdpowiedzUsuń
  12. Staram się jak mogę zapominać co złe i skupiać się na dobrym:czasem się udaje innym razem trzeba czasu :blog Gaji odwiedzam i bardzo go lubię:))szafa piękna i jej zawartość też:))Pozdrawiam serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
  13. Dzięki za ten post i za plantacje "Pozytywnych Myśli' Gai . Chociaż nigdy nie miałam wcześniej z tym problemu, ostatnie wydarzenia spowodowały że mój rozpędzony pojazd szczęśliwości wypadł z torów .....a szafa z bałaganem myśli pęka w szwach. Czas zrobić porządek !!!!
    Ściskam Cię Siostrzyczko i nie mogę się doczekać kiedy Cię przytulę .B

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czsami tak bywa, trzeba czasu i cierpliwości by znów stanął twardo kolami na szynach i ufnie pomknął w swoją droge, ale to już się zaczyna dziać... dobranoc kochana!

      Usuń
  14. Kiedy przeczytałam o tej szafie i o tym że ten człowiek troszczył się o przyszłe życie szafy, przypomniało mi się jak kilka lat temu kupowałam auto od pewnego pana. Auto cacuszko.....stało u niego w garażu przykryte bialuteńkim pokrowcem. Pan wnikliwie mi się przyglądał, wręcz wywiad zrobił - jak jeżdżę i czy wypadków nie miewam. W końcu powiedział - cieszę się że to pani kupuje mój samochód :)))) widać też go kochał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, dokładnie, to ten rodzaj ukochania rzeczy przez ludzi, traktowania ich jak przyjaciół... wzruszające, prawda? :)

      Usuń
  15. Taką "szafę" mam w każdej szufladzie biurka - niestety nowego.
    Ale przecież"szafa nie jedno ma imię".
    Serdeczności Agnieszko!

    Znowu zapraszam do siebie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Każdy powinien mieć taką swoją :"szafę"
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. Kiedyś zawsze myślałam, że jeśli chciałabym mieć taką "starodawną" szafę to musiałabym całe wnętrze w podobnym stylu urządzić- a to już niekoniecznie mi odpowiada. Dziś już wiem,że wcale tak być nie musi. Dzięki temu taki mebel inny niż wszystkie jest jeszcze bardziej wyjątkowy :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Chciałam dodać, że każdy powinien mieć swój własny kącik, czy to będzie wiekowa czy współczesna szafa, prawda?

    OdpowiedzUsuń
  19. Tak, taki remanent koniecznie trzeba przeprowadzic, szczegolnie wtedy, kiedy nasze niewygodne emocje upychalismy do podswiadomosci jak do ogromnej szafy. Z czasem szafa zaczyna pekac i my. Dluzej nie jestesmy w stanie wytrzymac, bo poupychane emocje, a szczegolnie te negatywne zaczynaja z nas wyplywac i wydostaja sie na zewnatarz. Szafa z czasem zaczyna pekac jak balon napompowany do granic mozliwosci, tak samo my. dlatego trzeba zrobic remanet w nasze SZAFIE, a tak naprawde w naszej duszy i dogrzebac sie do samego dna. Proces bardzo trudny, ale warty zachodu, bo gdy wszystkie negatywe i upchane w nas emocje z nas wyplyna, gdy juz sie wyplaczemy, to pozostana tylko te dobre... dlatego taki remanent czy jak inni wola taka depresja moze byc dla nas wielkim WYTCHNIENIEM i ULGA, aby zaczac od nowa zyc !!

    Bardzo wzruszajaca jest ta Twoja szafa i jej historia. Kupiona od pana, ktore chcial swoje kochne i pielegnowane z sercem meble, oddac w dobre rece i serca. To rzadko spotykane i piekne zarazem. Zreszta ja tez moje mebelki, ktore stoja w moim sklepiku i ktore sama wlasnorecznie odrestaurowalam, pomalowalam, pokrylam skora i pozlocilam tez nie oddalabym nigdy w zle rece i serca !

    Pozdrawiam serdecznie, Agnieszklo:)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja z racji dosyć pogodnej natury choć w mojej szafie mam nadal lekki bałagan, ale taki przyjazny, z przodu wszystkie kolorowe, pozytywne wspomnienia, te bardziej szare poutykałam na niższych półkach :)
    a szafa z Twoich zdjęć cudna, krucha zawartość prześliczna :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Uwielbiam takie klimatyczne meble, już gdzieś u kogoś widziałam taką szafę i bardzo tej osobie jej pozazdrościłam :) Aż chciałoby się w niej umieścić wszystkie swoje ulubione ubrania. Choć porcelana toteż fajny pomysł! :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Masz piękną szafę i piękna porcelanę.
    Staram się mieć porządek ale czasami na samym dnie jeszcze coś nie gra.
    Pozdrawiam Agnieszko...

    OdpowiedzUsuń
  23. Wiele już uporzadkowałam, trzeba było czasu, sił, łez... Zostało jeszcze dużo, a sił zaczyna brakować... Ale próbuję...

    OdpowiedzUsuń
  24. trzeba odpoczywać po drodze, by nie opaść z sił Basiu... czerpać ze źródła, regenerować się... wiem, łatwo powiedzieć... ściskam...

    OdpowiedzUsuń