niedziela, 19 sierpnia 2012

Powroty


Lubię powroty. Tam i tu. Nie cierpię pożegnań. 
Wszędzie jestem po trosze outsiderem. W miejscu gdzie upłynęło moje dzieciństwo - już zbyt odległa tamtym ludziom. Za wcześnie i na długo wyfrunęłam w tak zwany świat. Społeczność małych miasteczek i wsi rządzi sie określonymi prawami. Czasami dosiegają cię słowa, czasami kamienie. Trzeba być odpornym, potrafić pokochać ten swiat, nie tracąc przy tym nic ze swoich wartości i poglądów. Zjednać sobie ludzi i przemienic ich nieufność, a czasem wrogość w pozytywne uczucia. Dla mnie sie to udaje. Niektórym nie starcza odwagi. Ja kocham ten mój mikroświat, jednocześnie jestem "nieprzemakalna" i asertywna. Nie chciałabym mieszkać gdzie indziej.
Ani mieć innych sąsiadów.

Z kolei w miejscu gdzie przyszło mi zyć i pracować - jestem cudzoziemką, zdobywająca sympatię lub antypatię miejscowych. Nieustannie- na celowniku. Ale nie czuję się na cenzurowanym. To raczej ciekawe, pozytywne doświadczenie. 
Najpierw nieufne spojrzenia sąsiadów, badających kto się kolo nich wprowadził, obalanie stereotypów, powolne, krok po kroku objawy aprobaty i przyjęcia do dość hermetycznej, flamandzkiej społeczności. 

I pewnego dnia znajdujesz na progu swego domu kosz swieżych warzyw od sympatycznej pani z sąsiedniego domu, a ci nieufni dziwacy z naprzeciwka przestaja na twój widok czmyhać w popłochu do domu jakby zobaczyli diabła. 
Przeciwnie, usmiechają się i pierwsi machają do ciebie ręką na powitanie. 
Samotny staruszek, ten po lewej, z białego domku z okiennicami przynosi kości twoim psom. Wyjeżdżając zostawiasz klucze od domu sasiadom, wierząc, że twoje mienie znajduje sie pod najlepsza opieką, a gdy wrócisz twoje kwiaty będą podlane i trawa w ogrodzie skoszona.

A oto kilka fotek z podróży. Prozaicznej, bez wiekszych atrakcji, odmierzanej postojami na stacjach benzynowych przy autostradzie... Ale szczęśliwie zakończonej. A jutro do pracy. Uff!



sukienka - DKNY,
sweterek - Pull & Bear,
rorebka - mały sklepik,
buty - nie pamiętam, jakis pawilon handlowy





Ubranie luźne i wygodne, w sam raz na 1500 kilometrowa podróż samochodem z psami :)


92 komentarze:

  1. Your puppies are adorable!

    http://www.glamkittenslitterbox.com/
    Twitter: @GlamKitten88

    OdpowiedzUsuń
  2. Très belles photos, j'aime bien la petite robe noire !

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze Ci tego nie mówiłam, ale uwielbiam podróże samochodem ;-) Jeśli miałabym do wyboru lot do Paryża albo jazdę autokarem to zawsze wybiorę autobus :-) Bo zawsze są postoje, bo zawsze można popodziwiać krajobrazy (chociaż na autostradach niemieckich niekoniecznie ;-) ), ale w aucie zawsze 'czuję, że jadę, że się przemieszczam'. Samolotem to szast prast i jestem na miejscu. A gdzie ten dreszczyk oczekiwania? podróży? nieznanego? :-) Następnym razem jadę z Wami! ;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie! znajdzie sie miejsce dla ciebie, z rozkosza! :)

      Usuń
  4. Gratuluje sąsiadów i szczerze zazdroszczę , ja niestety nie mam do nich szczęścia , może to kwestia miasta ... nie wiem ale wiem jedno mieszkanie w bloku nie było by tak straszne gdyby nie wredne sąsiadki zatruwające życie. 3 lata nękania wizyty nocne policji , straży miejskiej , dzielnicowego nic nie pomogły , sprawa wkrótce mam nadzieje się skończy gdyż policja wniosła sprawę do sądu. Film" Starsza Pani musi zniknąć" to pikuś w porównaniu do tego co my tu mamy ;/ Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to rzeczywiscie horror tacy sasiedzi! Myslalam, ze najgorszego to my mielismy w poprzednim miejscu zamieszkania, dziwny typ, ktory bywal wylewny badz tez zalupial sie na pare tygodni i nie mowil dzien dobry i mial pretensje tego typu, ze specjalnie nuczylismy psy szczekac i one z niego teraz drwia! nawet to smieszne bylo, widocznie nie wiedzial bidulek, ze pies od razu pozna wrednego czlowieka! ale to pikus jak sama piszesz; teraz mam cudownych sasiadow, wrecz musze bardzo dyplomatycznie rozgrywac przed urlopem, bo kazdy chce czuc sie wyrozniony i naszym domem opiekowac sie podczas naszej nieobecnosci! Na codzien sa baedzo zyczliwi , a zarazem dyskretni i nie narzucajacy sie z ciaglymi wizytami bo tego bym nie zniosla! Mimo, ze jestem towarzyska to cenie sobie swoja prywatnosc.

      Usuń
    2. Odp wysłałam Ci na maila , bo mi wyskoczyło, że max 4096 znaków można napisać ;p a ja ostro się rozpisałam ;D Pozdrawaim

      Usuń
  5. Kochana bardzo żałuję, że nie udało Ci się tym razem do mnie zawitać, ale liczę na kolejne wakacje:).
    Dziękuję za sms. Zapisałam:).
    I dobrze, że szczęśliwie dotarliście do domu. Z psiakami to musi być przygoda:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. OOO, nawet nie wiesz jaka przygoda... zwlaszcza w taki upal8 :) do zobaczenia nastepnym razem!

      Usuń
  6. Wpatruje sie w Wasze zdjecia czerpiac z nich siłę, bo jest w nich tyle milosci, radosci, ze mozna oczy nacieszyć!! Zamknięci flamandzcy sasiedzi, jak raz sie przekonaja, to juz sa oddani na zawsze!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dokladnie tak Joasiu, jak juz sie " sprawdzisz" to sa wiernymi i lojalnymi przyjaciolmi - po grob! - doslownie.

      Usuń
  7. Najważniejsze, że wróciliście cali i zdrowi :)
    Ja jestem ogarnięta dreszczykiem oczekiwania na... swój urlopowy czas :)
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak fajnie miec w perspektywie urlop :) zycze slonca i relaksu!

      Usuń
  8. Kochana Aguś Cieszę, że szczęśliwie dotarliście na miejsce......chociaż szczerze wolałabym abyście zostali .....:*Jestem bardzo wdzięczna losowi i szczęściu jakie miałam w te wakacje poznając WAS !!!!To był krótki czas, ale jakże cudowny ....za nic nie oddałabym tego ....wspominam jak jest mi zle i zawsze działa,Twój ciepły głos słowa, które płynął jak magia i napędzają .......... :))))wiem,że może to wydawac się dziwne....niektórzy powiedzą....widziały się tak krótko, a taka więz .....ale tak właśnie jest ...albo ta więż sie tworzy, albo po prostu nie .....
    Ja czuję jakbym znała WAS od dawna ...........to wspaniałe uczucie :)))
    Tak więc spotykajmy się ....rozmawiajmy, cieszmy i śmiejmy się razem,bo to chwile najlepsze w życiu .........nic nie zastąpi spotkań i rozmów ....internet to wspaniały wynalaze i dzięki niemu możemy pisac, wymieniac poglądy, widziec sie nawet za pomocą zdjęc ...ale wraz to nie jest to !!!Wiem, wiem lepiej tyle niż nic ....i to także prawda !!!pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  9. P.S. cudowne zdjęcia ....łzy w oczach...achhhh:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beti, jestes taka spontaniczna dziewczyna, pelna radosci i sily, ze promieniujesz dobra energia na kilometr! dobrze, ze cie znam! do zobaczenia niedlugo i dzieki za piekne chwile!

      Usuń
  10. Też wracam jutro do pracy po urlopie:)..i cieszę się z tego, bo przyszło mi teraz pracować z wyjątkowymi ludźmi:D
    Super mieć takich sąsiadów, mam nadzieję,że za jakieś 1,5 roku, trafię równie dobrze jak Ty:)Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zabrzmialo bardzo tajemniczo... ale chyba wiem :) wytrwalosci i szybkiego zamieszkania na swoim! dobrze, ze jestes! nie znikaj juz!

      Usuń
  11. Dobrze że podróż minęła szczęśliwie,Ty nawet w podróży wyglądasz super,śliczne pieski:))Pozdrawiam serdecznie i miłego powrotu do pracy życzę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Reniu, mila jestes, choc przy takim upale po 1500 km nie wygladalam najkorzystniej :)

      Usuń
  12. love it all again! @paquetevistasbi

    OdpowiedzUsuń
  13. love it all again! @paquetevistasbi

    OdpowiedzUsuń
  14. Aguś, najważniejsze że dotarliście szczęsliwie :)ja też nie lubie pożegnań ale mamy to już za sobą.... teraz będziemy czekać na następne spotkanie...Dziekuję za wspólne chwile :)

    OdpowiedzUsuń
  15. I am always happy to play with my dogs, and they are to.

    Greetings,
    Filip

    OdpowiedzUsuń
  16. nie lubię slowa "cudzoziemiec", normalnie mnie kurde tak odtrąca, że się nie da -.-

    OdpowiedzUsuń
  17. a jeszcze była taka książka : " Cudzoziemka", pamiętasz?
    Obco brzmi - fakt! To jak powiedzieć: "obcokrajowiec", "obcokrajówka", obcokajczyni"? :) :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Oj ten uwielbiam powroty.. Te wzruszajace najbardziej. Zapadają w pamięć. : )

    OdpowiedzUsuń
  19. no to zazdroszczę! ja tu zdycham z bezslinosci i bólu haha:)
    obserwuję!

    OdpowiedzUsuń
  20. oooooo tak! powinnaś zostać prezydentem :D jak juz bede miała 18, to na pewno bym zaglosowala:D

    OdpowiedzUsuń
  21. ło, zazdroszczę ! Piękne pieski koło Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Wydajesz się tak przemiłą osobą więc aż trudno uwierzyć że w innym miejscu ludzie pokazują pazurki do ciebie. Choć różni są ludzie i zawszze sie trafi na nieprzyjemnych.

    OdpowiedzUsuń
  23. świetnie wyglądasz w podróży:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pod koniec podrozy wygladam juz znacznie gorzej :) dziekuje :)

      Usuń
  24. verry nice pictures,i love your dogs!
    Thank you for the nice comment on my blog!X

    OdpowiedzUsuń
  25. Ojj, ja też nienawidzę pożegnań. Bardzo fajne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  26. podziwiam za podejście do ludzi i tyle cierpliwości, ja bym po prostu wszystkich ignorowała

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo, cierpliwost to ja mam wielka, ale wyly takie chwile, ze wychodzilaw z siebie, a wtedy... drzyjcie narody! :)

      Usuń
  27. Moja droga jesli chcesz spróbuj ;) zawsze można to usunąć, a ja się dowiem czy działa pod koniec miesiąca bo wtedy są wypłaty :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Zostawiam ślad , że byłam iiii uciekam do swoich myśli.

    OdpowiedzUsuń
  29. ale fajowe psiaki!
    zapraszam do siebie na palistory.blogspot.com i również liczę na komentarz :)

    OdpowiedzUsuń
  30. ale fajowe psiaki!
    zapraszam do mnie - magia milczenia w Harrym Potterze ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. jakie świetne pieski :):) śliczna sukieneczka :)
    P.S też nie lubię pożegnań

    OdpowiedzUsuń

  32. Zapraszam do siebie na konkurs :)

    http://rockglamfashion.blogspot.com/2012/08/konkurs.html

    OdpowiedzUsuń
  33. Myślę, że każdy z nas nie lubi pożegnań:)
    To jest chyba najgorsze - obalanie stereotypów. To wymaga ciężkiej pracy, szczególnie, gdy komuś pewne rzeczy są wpajane od najmłodszych lat.

    OdpowiedzUsuń
  34. Ja również nie znoszę pożegnań. Jestem ogromnym płaczkiem. Nie potrafię powiedzieć komuś "pa" bez uronienia choćby jednej łezki..

    OdpowiedzUsuń
  35. Wow girl you really have style! This is so great, simple but stunning..following you now,follow me back?

    OdpowiedzUsuń
  36. Czesc:-) Dziekuje za tak cieply komentarz. Co moich podrozy to glowna przyczyna to filozofia zycia i fakt ze uwielbiamy z mezem wyjazdy, doadtkowo praca meza nam na to pozwala, ja niestety zawsze zaczynam wszystko od poczatku. Jesli chodzi o wybor Kolumbii, to poza faktem ze jest tu przepieknie, oferuje wysoki standart zycia a do tego moj maz jest Kolumbijczykiem:-)
    Faktem jest tez ze wiel podrozujemy bo jeszcze nie mamy dzieci, a miejscem docelowym bedzie chyba jednak dla nas Barceloan. ale poczekamy zobaczymy:-)
    Caluje mocno!
    Aga

    www.agasuitcase.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, obecnosc dzieci wszystko zmienia, trudniej podejmuje sie decyzje o zmianie pobytu zamieszkania, czytalam, ze wyrwanie dziecka z jego rowiesniczej grupy, srodowiska z ktorym jest bardzo zwiazane ( zwlaszcza w wieku gdy ksztaltuja sie pierwsze swiadome przyjaznie) jest stresem porownywalnym do tego jaki wywoluje rozwod rodzicow lub smierc jednego z nich;
      znam to z autopsji - moj syn bardzo przezyl nagla decyzje o wyjezdzie do belgii, a mial 10 lat i swiadomosc, ze nie spotka juz tak fajnych kolegow, pierwszy rok byl dla nas bardzo trudny, teraz czuje sie jak ryba w wodzie :)

      Usuń
  37. Też nie lubię pożegnań, zawsze mi wtedy smutno - nawet po wczasach w hotelu tęsknie za poznanymi tam ludźmi ;] Masz niezwykle urocze psiaki - kocham zwierzaki :D

    Pozdrawiam serdecznie,
    Joanna z THE VIOLIN STYLE

    PS. U mnie jest nowa recenzja lakieru W7 - będzie mi miło jak zajrzysz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to mamy cos wspolnego, bo ja tez kocham psiaki :)

      Usuń
  38. przyjemne fotki i spodobał mi się tekst ;)p.s. fajnych sąsiadów masz ;)

    OdpowiedzUsuń
  39. dzięki za radę :) uważasz,że z jakiej perspektywy powinien mnie ująć mój fotograf? :)
    ładne zdjęcia
    Zapraszam do mnie na nowy post

    OdpowiedzUsuń
  40. Ooj, ja też bardzo, bardzo, nawet bardzo i bardzo nie lubię pożegnań. Zawsze ciężko mi sobie uzmysłowić, że coś się kończy, ale jednak coś zaczyna i powinnam się cieszyć, że to "coś" w ogóle się wydarzyło, że mogłam gdzieś pojechać i coś zobaczyć. Mieszkam na wsi, więc wiem dokładnie o czym piszesz. :) Masz śliczne psiaki.

    Chciałabym sie jeszcze odnieść do tego co napisałaś u mnie na blogu. Zgodzę się z Tobą, że te całe "must have" są niewolnicze. Tak, bo przecież musimy mieć te rzeczy (!), nieważne, że razem z Nami podobne lub nawet te same ciuchy będzie miało x osób, przez co staniemy się trendy, ale jednak coraz mnie oryginalni, chyba, że połączymy te modne ciuszki w naprawdę fajny i ciekawy sposób. Z takich trendów na sezon letni najbardziej podobają mi się neony, nie mam za wiele neonowych rzeczy w szafie, ale lubię patrzeć na stylizacje (nie lubię zbytnio tego słowa) z ich wykorzystaniem, bo nie są tak bardzo jednolite. Neonowy może być naszyjnik, kolczyki, spódnica, spodnie, buty, a gdy kupimy taką aztecką spódnicę to za wiele pola do popisu nie mamy, jeżeli chodzi o kombinowanie z ubiorem. :) Dziękuję ślicznie za miły komentarz! :*

    OdpowiedzUsuń
  41. dużo tu pozytywnej energii!
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  42. zapraszam na dalszą część sesji;)

    OdpowiedzUsuń
  43. Ja tez lubie przywitania a pozegnania sa dla mnie ... strasznie smutne.
    Bardzo fajnie i wygodnie wygladasz. Sliczne pieski
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  44. Zastanawiam się czy to właśnie powroty nie są przyczyną tej radości z wyjazdu. Chyba własnie esencją tego zadowolenia jest świadomość, że masz dokąd wrócić,że są osoby, które na Ciebie czekają i za Tobą tęsknią. :)

    OdpowiedzUsuń
  45. nie przymierzajac jak przyplywy i odplywy morza... dzieki za te refleksje :)

    OdpowiedzUsuń
  46. ciekawa refleksja.. Miły blog :) obserwujemy?

    OdpowiedzUsuń
  47. Mili sasiedzi to najlepsze co moze sie trafic przy przeprowadzkach:) Nie wiem czy wrogosc i nieufnosc jest wpisana w nasza nature? Pobyt w Irlandii uswiadomil mi jak bardzo nastawienie Polakow rozni sie od innych krajow. W Irlandii czesto ludzie pozdrawiaja cie lub witaja na ulicy mimo ze widzisz ich pierwszy raz w zyciu, usmiechaja sie do siebie. Szkoda ze u nas jest tych milych usmiechow tak malo. Nie wiem jak innym ale mi taki bezinteresowny, nic nie kosztujacy usmiech potrafi poprawic humor na dobre kilka godzin;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a za granica czesto Polak Polakowi wilkiem... niestety!

      Usuń
  48. O tak, tu gdzie jestem 1/4 to Polacy!
    O nikim tak zle nie mowia jak o swoich rodakach.. I nikomu tak zle nie zycza jak sobie nawzajem, niestety.!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tez moglabym mnozyc przyklady ze swego podworka! moze kiedys i o tym napisze, ale ciagle wierze w nas jako spoleczenstwo i nie trace nadziei :)

      Usuń
  49. W swoim komentarzu napisałaś świetne argumenty, których mi zabrakło, dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  50. So cute! have a lovely weekend sweetie!:X

    OdpowiedzUsuń
  51. Cześć!Wraz z firmą Renee zorganizowaliśmy konkurs w którym jest do wygrania dowolna para butów Renee(płaskie i z obcasem)!:)
    Więcej na temat konkursu znajdziesz tutaj-http://www.vanessapieretti.blogspot.com/2012/08/reneepl.html
    Zapraszam serdecznie!:)(Bardzo przepraszam jeśli nie lubisz takich komentarzy)

    OdpowiedzUsuń
  52. Na temat polskich sasiadow nie bede sie wypowiadac bo nigdy takich nie mialam...urodzilam sie tu i tu wychowalam wsrod Flamandow ,ktorzy moim zdaniem na poczatku sa nieufni,ale gdy juz poznaja czlowieka odmiennej rasy i pochodzenia to potrafia byc najwspanialszymi sasiadami pod sloncem (oczywiscie uogolniam,ale wiekszosc z nich jest bardzo przyjazna i otwarta tylko potrzebuja czasu na akceptacje).W zamian moi rodzice unikaja tutejszych Polakow,nie mamy zadnych polskich znajomych.Czasami brakuje mi takiego kontaktu,no ale coz,rodzice nie chca ... mowia,ze Polak w Belgii a Polak w Polsce to diametralna roznica ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety rodzice w dużej mierze mają rację, choć uogólniać nie można. Znam kilka wspaniałych, polskich rodzin. Jednak tu gdzie mieszkamy - nie ma dużo Polaków,ponoć zaledwie kilka rodzin, ja poznałam jedną Polkę, skąd inąd bardzo fajną osobę, na kursach flamandzkiego;
      natomiast mój syn chodzi do polskiej szkoły przy ambasadzie właśnie ze względu na kontakt z polskimi dziećmi. Bardzo chcemy by nie zatracił polskich korzeni, a jednocześnie rozwinął skrzydła by pofrunąć wysoko.
      Myślę, że udało nam się wychować na pozbawionego kompleksu niższości Europejczyka, a jednocześnie wielkiego, polskiego patriotę.Nie wie jeszcze gdzie będzie studiował, ale jestem o niego spokojna.
      Co do flamandzkiej społeczności - potwierdzam w stu procentach! Na początku są nieufni, ale jak zdobedziesz kredyt zaufania- są bardzo ofiarni, szczerzy, oddani - jak najlepsza rodzina!

      Usuń
  53. I hate to say goodbye too..love what you said.you just need to love life;) great photos dear;)

    have a great weekend:)

    EDGYMIX-Travel for Fashion”

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I'm very surprised that you read my notes with attention
      I'll try to write more in English or French to be understood by everyone. Thank you :)

      Usuń
  54. I love it!!!!

    http://estilohedonico.blogspot.pt/

    xoxo

    OdpowiedzUsuń