niedziela, 12 czerwca 2011

pewne zdarzenia...

Pewne zdarzenia w moim życiu,o których nie sądziłam, że będą miały taki wpływ na zmianę mego widzenia świata sprawiły, że wszystko nabrało innej wartości. Przestaję przykładać uwagę do rzeczy, które miały dla mnie zbyt duże znaczenie, a w gruncie rzeczy niewarte były zachodu. Smakuję bardziej każdą chwilę, każdy dzień. Choć dalej muszę uczestniczyć w ogromnym wyścigu szczurów i mam wrażenie, że z każdym rokiem czasoprzestrzeń kurczy się,że ziemia krąży szybciej, a noc depcze po piętach uciekającemu dniu.... choć ciągle nie nadążam ze sprawami "na wczoraj", nieśmiertelny stos dokumentów do przejrzenia na moim biurku, niekończący się spis rzeczy, które powinnam była zrobić tydzień temu, to czasem włączam SLOW...potrafię robić to coraz częściej i skuteczniej. Może tę zdolność nabywamy z wiekiem....Może przychodzi z doświadczeniami życia.... 
W niedzielny poranek wyciągam powoli co tam mam w lodówce na jedyne niepośpieszne śniadanie, słoik z musztardą stawiam na pięknej porcelanie, niech i on poczuje się przez chwilę lepiej, róża do kryształowego flakonika,świeca na stół... nie dajmy się zwariować.Bądźmy piękni w codziennych czynnościach, dbajmy o szczegóły, bo warto....
każda chwila może być najpiękniejszą z twoich chwil......
tak śpiewał znany polski zespół...
ja coś już o tym wiem..... 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz