wtorek, 3 lipca 2018

Aby Twoja Ewa nie szukała węża...




Gdzie byłeś Adamie, gdy Ewa zaczęła rozmawiać z wężem??? Dlaczego cię przy niej nie było? Może zajęty byleś piwkowaniem z kolegami, oglądaniem meczyku, czy całonocna grą na komputerze (to już moja własna dygresja).
Musiała być bardzo samotna, skoro zaczęła gadać z wężem. A on sprawiał pozory, że ją słucha...


Dlaczego komunikacja między ludźmi jest kluczowa? Przeczytaj!

https://www.korzeniewska.com/blog/zeby-twoja-ewa-nie-szukala-weza

8 komentarzy:

  1. Niestety przez tysiące lat to obwiniano Ewę...
    Pozdrawiam Cię i zapraszam Wszystkich na moją stronę!

    OdpowiedzUsuń
  2. No lekko się zdenerwowałam przy kawie Agnieszko. Bo ty także obwiniasz Ewę. Ten zakonnik to jednak też wąż :-) Bo niby, że mąż taki samolubny i nieuważny na żonę, ale ona taka słaba bez wsparcia męża. Taka bezwolna i dająca się oszukiwać. No bez przesady. Komunikacja bardzo ważna w związku. I odmienność nasza jest fajna. Trochę to zależy od płci, a trochę od osobowości. Ale bajka o Ewie i wężu, to tylko bajka. Z bardzo niefajnym przekazem, który jednak zrył berety naszemu społeczeństwu. Rozmawiać trzeba, ale jak się sama przekonałam, czasem nie trzeba. Czasem trzeba zastanowić się nad sobą. Popracować nad sobą. I to wystarcza jeśli robisz to uczciwie i dajesz przestrzeń do bycia sobą partnerowi i sobie. Proste, trudne. Działające obie strony jednak i uniwersalne. Niemniej stanowczo protestuję przeciwko zrzucaniu winy za błędy na kogokolwiek. Każdy sam dokonuje wyborów i to są indywidualne decyzje. Odpowiedzialność też.

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak, tak. Myślę, że tu może zostałam źle zrozumiana. Ja też nieraz (często) lubię pomilczeć i jestem jakże różna od mego męża. Rozmowa - pod tym hasłem - mam na myśli komunikację, jaka by ona nie była, w sensie zrozumienia i uważności na drugiego człowieka. My na przykład zostawiamy sobie ogrom przestrzeni na własną, dobrą samotnośc w związku. Nie zniosłabym faceta depczącego mi po piętach w życiu. Czasem jednak komunikacja werbalna jest niezbędna, gdy narośnie góra nieporozumień między ludźmi, a wystarczy porozmawiać o tym co boli, nie każdy może to pozawerbalnie zauważyć. Znam niestety małżeństwa, które nie rozmawiając ze sobą oddalali się od siebie skutecznie przez lata, a w końcu - nie było już o czym rozmawiać. Znam mnóstwo kobiet zwłaszcza, ale tez i mężczyzn, którym brakuje rozmowy i zainteresowania partnera.
    Ja Ewę obwiniam? Nie wydaje mi się. W każdym razie nie jest to moją intencją. Badania wykazują po prostu, że większość kobiet bardziej niż mężczyźni, ceni sobie komunikację werbalną i czuje się niedobrze gdy nie ma relacji zwrotnej.
    Ewa i biblijna opowieść jest tu tylko dla mnie symbolem. Zauważyłaś, że zwracam się na końcu nie tylko do mężczyzn:

    "A więc moi drodzy, słuchajcie swoich żon, mężów, partnerów."

    To dla mnie alegoryczny przykład, rozumiesz.
    Buziaki, dzięki! Bardzo mi miło, że cvzytasz mnie przy porannej kawie i cenię sobie Twoje komentarze, to mnie bardzo motywuje, bo ostatnio trochę (mocno) zaniedbałam się w pisaniu, miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytam, czytam :-) Ok. Teraz zrozumiałam. Kobiety faktycznie wolą komunikację słowem i ja nie należę do wyjątków :-) Ale, nie wszystko da się przegadać. Często spotykam kobiety z syndromem: BO ON....nazwałam to nawet na swój użytek. Bo gdyby on był inny...to byłby raj. Pewnie w odwrotną stronę: BO ONA, też jest. Kiedy to zobaczyłam, to okazało się, że jest to bardzo popularna gra towarzyska. Nawet ja w to grałam spory czas. Ciężko wtedy się komunikować. Bo to nie komunikacja tylko monologi w duecie. Taka konkluzja po twoim poście. Pisz kobieto. Ja tylko silnie reaguję na wiktymizację kobiet. A KK w tym przoduje. Ciekawe czy jest gdzieś wszechświat gdzie Adaś zeżarł jabłko? Tak dla równowagi :-)

    OdpowiedzUsuń
  5. W prosty sposób mówisz o najistotniejszej sprawie dla całej ludzkości. Konflikty polegające na braku porozumienia ludzi, kobiet, mężczyzn, narodów, partii itp...prowadzą do wojen, kłótni, rozwodów i nieporozumień. Zaczyna się już w związku a potem....Tak, to najważniejszy temat od zawsze. Zaczynajmy od siebie, kto to potrafi, ten już jest zwycięzcą! Niestety każdy woli naginać świat do siebie, niż nagiąć się odrobinę do najbliższych.:-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ogólnie ludzie coraz mniej rozmawiają, przecież wszyscy z nosami w internecie. Nie starcza na nic czasu, a obowiązki leżą i są powodem konfliktów. A przecież są jeszcze dzieci. Masz rację, że partnerzy poświęcają sobie coraz mniej czasu, a mężczyźni nie widzą w tym problemu.
    Zasyłam serdeczności

    OdpowiedzUsuń
  7. Mądrze napisane. Tak, życie nie lubi próżni. Jeśli dopuścimy do jej utworzenia, samo ją wypełni niekoniecznie tym, czym byśmy chcieli. Pozdrawiam wakacyjnie, Agnieszko.

    OdpowiedzUsuń