piątek, 22 czerwca 2018

Nie daj sobie wmówić!


"A więc jeździmy na, nie zawaham się powiedzieć, sekciarskie szkolenia, konferencje, eventy. W świetle reflektorów, przy ogólnej euforii, wspomaganej  różnymi sztuczkami manipulacji tłumu tracimy resztki rozumu. Zapisujemy się na najróżniejsze, o kant dupy pobić, szkolenia za grube pieniądze, bo tylko dzisiaj... dla wybrańców... Wracamy do domu z pełną torbą mniej lub bardziej wartościowych książek, które czytamy z wypiekami na twarzy. Później stawiamy wszystko na jedną kartę, zmieniamy kierunek swoich działań o 180 stopni, zwalniamy się z pracy, otwieramy firmy, bierzemy pożyczki by kupić pakiety startowe.  (Naprawdę znam takie osoby!) 
Znajomi patrzą na nas jak na oszołomów, w końcu odsuwają się od nas, ale do nas jeszcze i tak nie dociera, że to nie dlatego, że zazdroszczą nam mającego wkrótce nastąpić spektakularnego sukcesu. 

No bo przecież... Skoro Henry Ford, Walt Disney, J. K. Rowling... 

I gdy my bujamy się z niespłaconym kredytem (miało być tak pięknie!), wspaniali, ogólnie znani guru gdzieś się ulotnili. I nie kwapią się by sprzedać nam pomysł, jak wyjść z tego gówna. 


Stop, głupcze stop! Opamiętaj się!
Spróbujmy to uporządkować."


całość przeczytaj  TUTAJ


18 komentarzy:

  1. O tak, wiele jest takich osób. Bardzo dobrze napisałaś, zresztą jak zawsze. Ja żyję bardzo normalnie, bez wow, ale ja tak lubię i moim wow są zwykłe codzienności. Pewnie nie jedna osoba uznałaby mnie za dziwoląga, zresztą już tak było. Zawsze dziękuję za ten komplement. hihihih Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie. :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiam dziwolągi, sama się do nich zaliczam :) Pozdrawiam i dziękuję za komentarz!!! :)

      Usuń
  2. Świetny post, widać potencjał! Na pewno będę częściej wpadać! Zapraszam też do mnie https://lauragotowska446713291.wordpress.com ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i z przyjemnością do Ciebie zajrzę :)

      Usuń
  3. Nigdy nie dałam się podejść- na szczęście:-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja do takich osób nie należę.
    Kredyty to nie dla mnie; jestem przeciwna.

    OdpowiedzUsuń
  5. Świętą prawdę napisałaś!!!!to jakaś epidemia albo moda na to WSZYSTKO MOŻESZ:!!!A tu jednak to co może inna osoba Tobie się udać nie musi i odwrotnie:)))Niektórzy zwyczajnie przestali używać rozumu i zdrowego rozsądku:)))ja odsuwam się od kredytów jak mogę,wystarcza mi to co mam i staram się tym cieszyć:))))Pozdrawiam serdecznie:))))

    OdpowiedzUsuń
  6. I tak, i nie. Bo dla każdego co innego znaczy WSZYSTKO. Kiedy WSZYSTKIM jest pozbycie się lęku przed spotkaniami z ludźmi, albo dostrzeżenie własnych działań na rzecz porażki, albo ograniczeń wpojonych przez rodziców w procesie wychowania...takie Wszystko możesz. Ale musisz chcieć. Tak samo (i tu zaraz oberwę hejtem) jak na przykład musisz chcieć wyjść z depresji, z choroby, z toksycznych układów...z różnych rzeczy. Musisz chcieć to zobaczyć, musisz chcieć to przekroczyć. I czasem jak nas nie pierdyknie w drugą stronę aż do bólu, to się nie nauczymy. Bo i jak? Kiedy nie byliśmy po drugiej stronie? Nie wiemy jak tam jest? Czasem trzeba tam pójść oberwać po tyłku...i doznać olśnienia. Marzenia racjonalne, marzenia znormatyzowane, marzenia realne, marzenia przycięte do rzeczywistości...Jak to brzmi? Co to jest normalność? To chęć innych ludzi, byśmy żyli tak jak oni...by im nie zakłócać ich oglądu świata. To jest normalność. Kolejna klatka. I czasem trzeba się udać na sekciarskie spotkanie, spotkać takiego guru, by dostrzec, że to nie dla ciebie. A na koniec cytat, bo wszyscy lubimy cytaty :I niech sobie będą wszyscy mądrzy ze swoimi rozumami, a ja z moją miłością niech sobie będę głupi. Pan Stachura :-) życie to fasolki różnych smaków :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem zwolenniczką tego, że czasem trzeba mocno potłuc tyłek, doświadczyć beznadziei i najróżniejszych odcieni dobra i zła, by nauczyć się żyć. Jest taka piękna piosenka w wykonaniu młodej artystki (chyba Iza Królak) "Pozwól mi utonąć" (żebym poczuła tę świata skończoność), ktora o tym mówi, pozdrawiam
      A co do WSZYSTKO to jest to pojęcie bardzo względne i często opacznie rozumiane, zwłaszcza przez ludzi niepewnych własnej wartości, które biorą te słowa za dobrą monetę i.. nieraz chcąc doświadczyć WSZYSTKIEGO rujnują swoje życie.
      Bardzo ciekawy jest Twój punkt widzenia, pozdrawiam!

      Usuń
  7. Lubię podejmować rożne wyzwania, ale też staram się zachować zdrowy rozsądek i rozwagę, i już nie daje się nabierać na takie "motywujące", entuzjastyczne mowy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobrze! :) równowaga i zdrowy rozsądek plus ryzyko to dobra mikstura. Pozdrawiam!

      Usuń
  8. Ja chyba z natury jestem asekuracyjna( czasami myślę, że nawet za bardzo). Nie daje się wciągać a jeśli już to mam do dłuuuugo przemyślane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. twardo stopami na ziemi :) i dobrze. Tak też sobie Ciebie Grażynko wyobrażam. Buziaki

      Usuń
  9. Najważniejsze jest wiara we własne możliwości i pasja
    To co robi się z miłością musi się udać
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ...może nie za pierwszym podejściem, ale w końcu tak, uda się... :) pozdrawiam!

      Usuń