czwartek, 27 lipca 2017

La Kotta


Miało być o zwykłym życiu. Więc nie sposób przemilczeć naszej ostatniej rodzinnej fascynacji. Bo życie w każdym aspekcie zachwyca, czaruje i nie lubi próżni. Zachłannie zapełnia wyrwy samotności nową treścią. Pamiętacie Papagaja? Zieloną papugę, która zagościła u nas przez kilka dni? Rozkochała w sobie Tośka, Wodziła nas za nos. Kaprysiła i się obrażała. Zostawiła podziurawione jak sito kwiatki na parapecie okna, które z trudem do siebie dochodzą. One jedne ucieszyły się z końca ptasiego terroru jaki wprowadziła w naszym domu owa kaleka, zielona, brukselska papuga. W końcu odleciała jak gdyby nigdy nic i tyle ją widzieliśmy. No i co ja mam powiedzieć wpatrującego się ufnie we mnie Tośkowi? 
​Tosiaczku! Pierwsza cenna lekcja w Twoim życiu: 
Jeśli komuś pomagasz, nie oczekuj nigdy wzajemności, bo poczujesz zawód. To nieuczciwe oczekiwać wzajemności. Znaczyłoby to, że Twoja pomoc komuś jest zwykłym wyrachowaniem.
Lekcja druga:
Ludzie odchodzą, papagaje odfruwają. Nie ograniczaj nikomu wolności. Grzechem jest zatrzymywać na siłę. Puść to. Niech odleci, podobnie jak urazy i żale. 

cd tutaj

18 komentarzy:

  1. Nie oczekiwać wzajemności - nie jest to takie bardzo łatwe.
    Pozwalanie innym osobom odejść, odlecieć. To bardzo trudne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem to z doświadczenia... :)

      Usuń
    2. dodam jeszcze, że to bardzo trudne, lecz nie niemożliwe :)

      Usuń
  2. Co za bzdurne lekcje dla małych dzieci. Nie zamierzam nikomu nic dawać za darmo i od nikogo brać za darmo. Za darmo to w morde mozna dostać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Ciekawy punkt widzenia... Nie podzielam, ale szanuję każdą w miarę kulturalną wypowiedź :)

      Usuń
  3. Właśnie to są mądre słowa nie oczekuj za wszystko wdzięczności i nie ograniczaj innych:)))Ty jak zawsze piszesz mądrze i pouczająco:)))Pozdrawiam serdecznie i miłej soboty życzę:))))

    OdpowiedzUsuń
  4. I jeszcze zapomniałam....głaski dla Tośka przesyłam:)))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Reniu, Toś pozdrawia Cię serdecznie i chętnie na znak przyjaźni przejechałby jęzorem po policzku :)

      Usuń
  5. Bardzo mądre stwierdzenie. Tylko egoista czeka na zadośćuczynienie. Życie pokazuje, że pomoc często otrzymujemy z zupełnie innej strony, niż moglibyśmy oczekiwać.
    Pozdrawiam serdecznie
    zolza73.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przychylam się do stwierdzenia, że życie w takich chwilach przynosi pomoc, rozwiązania z zupełnie innej strony, i zupełnie inaczej niż tego oczekujemy :)

      Usuń
  6. Ja miałem podobną historyjkę, miałem nimfę, która była ulubienicą domu, ale skubana nauczyła się otwierać klatkę i pewnego razu korzystając z naszej nieuwagi, wyszła, odfrunęła i więcej już jej nie widzieliśmy. Lekcje bardzo życiowe, już nieraz się o tym przekonałem, niestety... Pozdrawiam cieplutko i zapraszam do swojego kącika! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Jedyne sensowne rozwiązanie to jak najszybciej wysterylizować i matkę i małe. Nawet jak ich nie utrzymasz przy domu, to nie będą się dalej rozmnażać.Ba, jest szansa, że po sterylizacji kociniec będzie się bardziej trzymał domu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matka wysterylizowana, małe - są jeszcze za małe, następnym razem jak przyjadę do Polski (za miesiąc) jeden oddany do adopcji do dobrego domu (ten najmniej dziki), dwa pozostałe - po nieudanej próbie ich złapania i wielkich perturbacjach kociej rodziny, widząc jak matka rozpacza i broni małych, postanowilismy ich nie rozdzielać. Są już zamówione drzwiczki, ktore zamontujemy w drzwiach takiego domku połączonego z garażem, aby koty mogły podczas naszej nieobecności swobodnie nocować w ciepłym wnętrzu. Zakupione wory suchej karmy i puszek. Codziennie ktos z rodziny przychodzi do naszego domu, rodzice mieszkają w pobliżu, więc koty będa regularnie dokarmiane i bezpieczne. Póki co zaufały nam na tyle, że wygryzły dziurkę w moskiterze w drzwiach balkonowych i wchodza do domu, trzymają się w bezpiecznej odleglości od nas i psa, ale to nie przeszkadza im baraszkowac w domu i nocowac na kuchennych krzesłach. Jednak jedynie matka daje się pogłaskac i wziąc na ręce. Kociaki uwielbiają przekomarzać się z psem, który rozumie, że nie może "naszych" kotków ganiać. Koty zaś zaczepiają go i na niego fuczą :) Tak, ze sytuacja pod kontrolą :)

      Usuń
  8. ;-) dom bez kota a nawet dwóch jest domem nieszczęśliwym. A wiesz, że w Polsce są kocie kawiarnie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słyszałam, że jest np w Krakowie :) znalazłam też taka w Brukseli i jest ona prowadzona przez... Polkę :)

      Usuń