czwartek, 21 lipca 2016

Mąż - najulubieńszy człowiek żony.



I nastała zwyczajność. W mojej części mikro świata. Normalna kolej nastepstwa zdarzeń i dni. Zajęłam się życiem. Tym banalnym, co obok mnie i pod rękę mnie trzyma. Tym, co to mi ciągle najlepiej wychodzi. Na zdrowie.
Nasz dom opustoszał nagle. Jak z bicza strzelił, rozpierzchli się. Rozjechali. Na wakacje.
Zostaliśmy sami: „Bez taty i mamy”. Jak w piosence:. I bez reszty naszej codziennej rzeczywistości w postaci chłopaków.
Niby zwyczajna małżeńska kolej losu w niezwyczajnym naszym magicznym domu. Gdzie ludzi i zwierzyny przepływ wielki i nieokiełznany. Gdzie ciekawskie ściany uszu nadstawiają, liczą kaszlnięcia, orgazmy, salwy śmiechu, radość, smutek, szloch. I tylko schody bardziej skrzypią w tej niewydarzonej ciszy.
I słyszymy wyraźnie swoje oddechy. 

ciąg dalszy poniżej, zapraszam :)
Mąż - najulubieńszy człowiek żony :)

13 komentarzy:

  1. u mnie tez coraz wyraźniej słychać oddechy, ale ja to lubię ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak to miłe, daje poczucie bezpieczeństwa, ale czasami muszę odpocząć od gwaru :) pozdrawiam!

      Usuń
  2. U mnie to ja wyjechałam, mąż radzi sobie sam...pozdrawiam Agnieszko z Ustronia...

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja zostałam sama bez najulubieńszego człowieka żony, cisza jest przyjacielem w nasłuchiwaniu, a nuż przejdzie koło mnie... pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cisza jest przyjacielem w nasłuchiwaniu... fajnie powiedziane... :)

      Usuń
  4. Moim sztandarowym songiem było`"Wyjechali na wakacje wszyscy nasi podopieczni. Gdy nie ma dzieci w domu to jesteśmy niegrzeczni..." Bardzo lubiłam, oj bardzo...

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie gwarno cały czas. Cieszę się,ale wieczorami umykam słuchać świerszczy i kombajnów w samotności.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochana, rozumiem cię doskonale. U mnie dom smutny i pusty. Zostałam sama z córką i dziadkiem. Wszyscy powyjeżdżali i cały dotychczasowy gwar zamienił się w ciszę i spokój...

    OdpowiedzUsuń