niedziela, 3 stycznia 2016

Wszystko co dobre tu się zaczyna.


No tak, zima zaskoczyła. No bo kto by się spodziewał mrozu w w początku stycznia, no kto??? Taki żart, czy co?

Dobry moment, by po forsownym spacerze z psami zrobić sobie gorącej herbaty z imbirem i usiąść do pisania. Policzki jeszcze zimne od mrozu, a w żyłach pulsuje gorąca krew. Mózg dotleniony, mięśnie rozgrzane, psy z wywieszonymi jęzorami u moich stóp. W radiu cicho szumi muzyka. Taką nieśpieszną niedziele lubię. Rzadko mi się zdarza. To rarytas.Taką niedzielę nieśpiesznie celebruję robiąc to co daje mi najwięcej przyjemności. Piszę. Nadrabiam (bardzo tego słowa nie lubię, bo kojarzy mi się z zaniedbanymi obowiązkami) zaległości pisarczyka.

W Nowym Roku będzie więcej o ciekawych ludziach. O ludziach, którym się chce zmieniać szarą rzeczywistość wokół siebie, po prostu z sercem wykonując swoją robotę. Warto się nimi inspirować. Oni swoim zaangażowaniem w swoją pracę zarażają świat. Takich płonących punkcików na mapie Polski zlokalizowałabym wiele. To ludzie, których już poznałam. Innych poznam niebawem. Skąd ta pewność? Bo osoby o podobnym, społecznym DNA przyciągają podobnych do siebie.

Takim miejscem, który tętni życiem i gdzie chętnie wracam, jest Miejska Biblioteka Publiczna w Siemiatyczach. Tam ciągle się coś dzieje mimo prawdopodobnie zatrważających statystyk czytelnictwa. Te statystyki chyba TEJ biblioteki nie dotyczą. Jej dyrektor, Pani Ewa Nowik, niestrudzenie, krok po kroku stara się by uatrakcyjnić to miejsce, walczy o fundusze, rozszerza projekty. Tutaj pomysł goni pomysł. Niewysychająca studnia inspiracji.


Stąd zaczęłam już drugi raz promocję swojej nowej ksiązki. To moje pierwsze miejsce pracy wiele lat temu, choć tylko przez osiem miesięcy. Niektóre z moich dawnych koleżanek ciągle tu pracują. Chociaż biblioteka znajduje się już w innym miejscu. Po tamtej, starej, w centrum miasta, budynek pozostał, ale nie ślad.


Tu jak zwykle dopisała frekwencja, mimo, że spotkanie odbyło się w ferworze świątecznych przygotowywań.


Dzień wcześniej, przez moment było dramatycznie, ponieważ firma kurierska się nie spisała i nie dowiozła na czas książek, w piątek jak to było planowane. A że był weekend, książki wróciły do magazynu i miały być dostarczone dopiero w poniedziałek. Żadne prośby, groźby i zaklęcia przez telefon nie pomagały. A co mi po książkach w poniedziałek, kiedy spotkanie miało odbyć  się dzień wcześniej, w niedzielę. Musztarda po obiedzie. 

Być na spotkaniu autorskim i nie kupić książki, to jak pójść do kawiarni i nie wypić kawy, albo pójść do kina i nie obejrzeć filmu... 

Dopiero szwagier ocalił mnie od wiszacej na włosku katastrofy. Uciekł się do niewinnego fortelu. Spotkanie zostało uratowane.

Dopisali znajomi, przyjaciele, znajomi znajomych, a także ciekawi ludzie, ktorych widziałam po raz pierwszy.



Natalia przyjechała aż z Kołobrzegu, co wydaje mi się ekstremalnym wyczynem, o którym będę jeszcze własnym wnukom opowiadać. Po spotkaniu natychmiast udała się w powrotną drogę, by jeszcze... zdążyć nalepić pierogów przed świętami! Joasia dojechała w trakcie, mimo, że jej mąż był własnie po kilkudniowej podróży, cały czas za kółkiem, ledwie żywy ze zmęczenia. Dorotki, reprezentującej Białystok, również nie zabrakło. Jest zawsze tam, gdy dzieje się w moim życiu coś ważnego. Wczoraj dokończyłyśmy nasze rozmowy w białostockiej galerii handlowej Alfa.

Dojechała Magda, która wydaje moje książki i która również sama pisze. Dzieli nas prawie wszystko: wiek, podejście do wielu spraw, pochodzenie (ja z małej wsi na Podlasiu, ona z Warszawy), doświadczenie życiowe, styl życia i z pewnościa priorytety. Ale łączy pasja poznawania ludzi i przekonanie, że człowiek z gruntu rzeczy jest dobry. I oczywiście, towarzyszący tej pasji – entuzjazm.


Poznałyśmy podróżnika, fascynującego, młodego człowieka, rozsiewającego wokół dobrą energię. Już sama z nim kilkuminutowa rozmowa sprawia, że masz radosny nastrój. Magda, również podróżniczka od razu znalazła z nim wspólne tematy.



Zostałam obdarowana nie tylko dobrą energią, ale też mnóstwem podarunków. Takie namacalne dowody sympatii, a dla mnie cenne pamiątki. 

Nie zabrakło symbolicznego pióra z motywującą dedykacją. Dzięki Beatko!


Nowa książka:”W deszczu tańcz!” to dobry start w Nowy Rok.

Spotkanie w mojej siemiatyckiej bibliotece, to przedpremiera

Właściwy wybuch dobrej energii zaczyna się teraz, po Nowym Roku i będzie trwał. Dajcie się ponieść tej fali! 

Już dziś, choć jeszcze nieoficjalnie, zapraszam na event związany z promocją książki w dzień zakochanych, 14 lutego do Siemiatyckiego Domu Kultury. 

Zapowiada się gorąco, klimatycznie. Ma być koncert, prawdopodobnie dopiszą znani ludzie, ale o tym jeszcze sza! By nie zapeszać. Do lutego jest jeszcze trochę czasu. Wszystko może ulec zmianie.


Dziękuję bardzo Ewie Nowik za zorganizowanie wspaniałego spotkania, wszystkim gościom przybyłym i tym, którzy byli ze mna myślami i z różnych powodów nie mogli uczestniczyć w tym wydarzeniu. Dzięki!


Poniżej: najmłodsi uczestnicy spotkania autorskiego. Kubusie.















31 komentarzy:

  1. Dalszych sukcesów i rozwoju. Wielu tak przyjemnych chwil jak te które właśnie pokazałaś. Dużo, dużo radości i satysfakcji.
    Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Z czytelnictwem w naszym kraju i ze statystykami to jest jakaś dziwna sprawa. Jestem zapisana w trzech oddziałach mojej miejskiej biblioteki i innej czwartej i ciągle stoję w kolejkach po książki. Po najnowszą powieść dziejącą się w moim mieście, jestem 25 w kolejności. Kto mi wyjaśni, jak dobiera się grupę reprezentatywną do badań?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no własnie, zawsze tez się zastanawiam nad tym fenomenem, ale dawno juz przestalam wierzyć rankingom...

      Usuń
    2. Wymierność statystyki przedstawia się następująco: ja jem mięso, Ty jesz kapustę, więc statystycznie jemy gołąbki ;-)

      Usuń
    3. cha, cha, dobre Nat! I wszystko jasne :) Buziaki!

      Usuń
    4. Szkoda, że nie opcji: lubię to :)

      Usuń
  3. Cudowna sprawa!
    Tez mam taki zespół w naszej gminnej bibliotece- fantastyczni ludzie są wszędzie.
    Gratuluję Aguś z całego serca!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, basiu tacy ludzie pod ręką to skarb! :)

      Usuń
    2. oczywiście Basiu z ogromnej litery, serce Ty moje! :)

      Usuń
  4. Niech sie kreci. Statystykom mowie nie. ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też :) zwlaszcza, że wiem jak je można zmanipulowac :) pozdrawiam z Nowym Rokiem!

      Usuń
  5. To Ci życzę dalszych sukcesów,wspaniałych ludzi na Twojej drodze i pięknych chwil:)))Pozdrawiam serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja też Ci życzę samych sukcesów w Nowym Roku i w każdym kolejnym, ale to chyba wiesz :)
    Oj,pamiętam ten stres z książkami i firmą kurierską :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Muszę sprawdzić czy do tych Siemiatycz to z mojej wsi jeżdżą bezpośrednie autobusy:-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stokrotko! To najwazniejsze postanowienie noworoczne! :) sprawdz kochana, sprawdż!

      Usuń
  8. Gratuluję, oby więcej takich spotkań promujących Twoje książki. Piszesz tak lekko, że chce się Ciebie czytać bez konca.
    Pomyślności Agnieszko w tym 2016 roku.

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo lubię Twoje posty, dają mi kopa - zawsze udowadniasz, że jak się chce to tak dużo można :)
    całusy w nowym roku !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. staram się dziękuję i pozdrawiam noworocznie!

      Usuń
  10. Agnieszko!
    Wielkie dzięki za wszystko.....Ależ się Ciebie
    czyta.....Mam wrażenie, że umiesz mnie i rozbawić
    i naprawić, wskazujesz co w życiu liczy się najbardziej.
    Gratuluję obu książek i życzę wiele satysfakcji, zdrowia
    i radości każdego dnia.Pozdrawiam Ala Zych

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alu, to ty jestes radosnym promykem na mojej drodze! choćby dlatego, że moje slowa nie padają w próżnie. A jak wspomniałas tak pieknie, że pomagaja naprawiać, to az się wzruszyłam. Jednocześnie uświadomiłas mi, jaka odpowiedzialność wiąże się z wypowiadaniem publicznym swoich mysli. Moga uleczyć, a moga i zabić. zycz mi, żeby moje slowa miały tylko wartośc naprawczą, byłabym szczęśliwa. życze Ci wszystkiego dobrego w Nowym Roku, choc zapewne nie był to rok najłatwiejszy. w 2016 zycze samych uśmiechów. Pozdrawiam!

      Usuń
  11. Życzę Ci przynajmniej jednej książki rocznie i tak do setki :-) A poza tym zdrowia, żeby się pomysły w Twojej głowie rodziły krągłe, rumiane i gotowe do pójścia w świat, do ludzi.

    OdpowiedzUsuń
  12. O, tytuł bloga zmieniłaś :) Fajny, taki w punkt.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o zauważyłaŚ :) BO TAKI BYŁ ZAMYSL OD JAKIEGOŚ CZASU, JEST WSTEPNIE TEZ STRONA, PROSZE RZUĆ OKIEM (JESZCZE JEST W BUDOWIE, ALE JUŻ NIEKTORE RZECZY PODSTAWOWE DZIAŁAJĄ) www.korzeniewska.com (sorry , caps Lock się włączył)

      Usuń
    2. Zapowiada się ciekawie, ale dobrze, że jeszcze w budowie, bo znowu bym siedziała po nocach i czytała, a budzik bezlitośnie odgrywa pobudkę :D Idę w kimę! Dobranoc ;)

      Usuń
    3. Te uciekam, bo ranki beylitosnie ubiegaj si o swoje Ł= dyiki, pa!

      Usuń
    4. mialo być na końcu: dzięki pa :)

      Usuń