niedziela, 25 października 2015

Marolles by Ieva. Sunday artist walk!


Co robić w Brukseli w niedzielny ranek, gdy nie ma co robić? To proste! Pójść w Marolles.
Robotnicza dzielnica w kształcie pięciokąta (Pentagon) usytuowana w starej części Brukseli, w sąsiedztwie Pałacu Sprawiedliwości, na styku Sablon, St Gilles i Ixelles. To tak najkrócej jak można powiedzieć o czymś, o czym można mówić bez końca. Chcesz poznać klimat tego miejsca, zajrzyj do moich wcześniejszych postów sprzed dwóch lat: Marolles i Marolles.Rue des Minimes



Marolles gwarantuje Ci, że nie będziesz się nudzić. Niby przeczesałeś je wzdłuż i wszerz, ale Ci się tylko zdaje, że znasz je jak własną kieszeń! Za każdym razem odkrywasz coś nowego. Taka jest cała Bruksela. Jedna wielka animacja. Porcjuje Ci emocje. Uwalnia stopniowo zachwyt. Odsłania po trochu swoje tajemnice.


Co do tego zgodni są wszyscy przyjezdni, którzy trochę uważniej zaczynają przyglądać się temu miastu. I jak ja, nie potrafią powiedzieć, kiedy ono uwiodło ich bez reszty!
Bardziej znana mi jest część Marolles w okolicach Placu Sablon. Mieszkałam w bezpośrednim sąsiedztwie.


Ale w ubiegłą niedzielę spotkałam się z Ievą, która zaprosiła mnie na niedzielny spacer – JEJ ścieżkami. „Pokażę Ci MOJE Marolles. To będzie spacer artystyczny.” Bo stara, robotnicza dzielnica to zarazem wylęgarnia artystycznych klimatów i jedynej w swoim rodzaju bohemy. Wszystko się przeplata, przesiąka: stare uliczki, antykwariaty z dziełami sztuki, ślepe zaułki ze ścianami pokrytymi komiksami, „prawdziwi brukselczycy” ze swoją charakterystyczną gwarą, biedni obcokrajowcy, snobistyczni bywalcy eleganckich kafejek w pobliżu Placu Sablon, artyści różnej maści, second handy i eleganckie sklepy, a bliżej dworca Południowego – orientalne bary z kebabami.



Spotykamy się koło słynnej windy, która nie przestaje transportować spacerowiczów z górnej części miasta, do serca Marolles i odwrotnie. Stamtąd ruszam za Ievą jedną z najbardziej znanych ulic: Rue Haute (Hoogstraat), czyli ulicą Wysoką. To najdłuższa ulica wspomnianego Pięciokąta.






Podążam za moją przewodniczką. Uliczkami, zakamarkami, chodnikiem i po kocich łbach. Przestępujemy progi artystycznych atelier i sklepów vintage. Zaczepiają nas uliczni domokrążcy i żebracy. Na słynnej „pchełce” podziwiamy różnorodność oferty handlowej! Oprócz smakowitych perełek, ileż tam rupieci, czyli „brolu”.


Oglądam się, bo słyszę polską mowę. To nasi rodacy podążają do Kościoła Notre Dame de Chapelle, znajdującego się w najdalej wysuniętym czubku marollowego pięciokąta.


Wracamy Rue des Tanneurs, która wiedzie do Bulwaru Południowego, a stamtąd, już tylko krok do Gare du Midi, nieco dalej szkoła przy Polskiej Misji Katolickiej, a przy niej księgarnia Pani Eli, i tak dalej i tak dalej... ale to już nie Marolles. To opowieść na następny spacer...





Wracamy z Ievą tą samą windą, która wypluwa barwną, ludzką masę u stóp najbardziej ponurego Pałacu Sprawiedliwości na świecie. Pochłania następną grupę spacerowiczów, by ich wysypać na progu dolnego miasta. Jeszcze tylko parę fotek na panoramę Brukseli. Jest sucho, choć trochę mgliście, widoczność jak na tę porę roku jest całkiem niezła.


Zwalniam migawkę aparatu. Gołębie z suchym trzepotem skrzydeł podrywają się do lotu. W tle ktoś na akordeonie przygrywa jeden z najsłynniejszych walców Johana Straussa.


Zwieńczeniem naszej porannej wyprawy jest odebranie przesyłki od zaprzyjaznionego polskiego przewoźnika na Bulwarze Waterloo.
Przecież nic tak nie pachnie Polską i rodzinnym domem,  jak siemiatycki chleb z PSSu i kiełbasa „Żywiecka”.  

I żadne brukselskie frykasy nie są w stanie na długo ich zastąpić.


Żegnam się z moją przyjaciółką, obie naładowane pozytywną energią na resztę dnia. Thank you Ieva B. 


Pełno tu ślepych uliczek, oto jedna z nich. Nasz polski akcent: Impasse de Varsovie.


Photos by Ieva and Aga Ko.
Więcej zdjęć szukajcie na Śliwkowa Czapeczka

24 komentarze:

  1. Zatęskniłam za Brukselą.
    Tak dawno tam byłam.
    I tylko parę godzin.
    :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. musisz przyjechac na dluzej Stokrotko, choc na caly dzien, to juz cos :) jesli chodzi o zwiedzanie - zawsze do uslug! :)

      Usuń
  2. Czy my wszystkie mamy zaburzony rytm snu? Fakt, dzisiejsza godzina in plus to super sprawa. Co do zwiedzania Brukseli w twoim towarzystwie Aga jest zajefajne. Dzieki. Milej niedzieli. Joanna-Jo

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję Ci za cudowny spacer! Pozdrawiam przemiłą Przewodniczkę. A zdjęcie z gołębiami cudne i znów wracam do " Spóźnionych Kochanków"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. prawda?.... to te klimaty :) dziekuje Basiu! milej niedzieli

      Usuń
  4. Piękna wycieczka. Miło tak poszwendać się w niedzielne po południe po mieście dalekim, ale przecież na nas ważnym.

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękna i kolorowe budynki super się czytało ten post.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bruksela wygląda sympatycznie i kolorowo. Co chwila wyraźny kolorowy akcent. Zawsze wyłapuję takie rzeczy, bo kolory wyraźnie dodają mi energii :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. " Z Tobą chcę oglądać świat" , takie słowa nasunęły mi się na myśl. Nikt inny niż Ty nie potrafi być lepszym przewodnikiem. Buziaki dl Ciebie i pozdrowienia dla Twojej współtowarzyszki wycieczki.

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetne fotografie! Wiadomo, że te wielkie pięknie się ogląda, ale tu chodzi o ujęcia miejsc, faktycznie do zakochania jeden krok choć w Brukseli jeszcze nie kroczyłam.
    Jak już będę tam, i nie będe mieć co robić idę za Twoim przewodnikiem, na bank, albo na boheme, na coś na pewno ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Piękny spacer ;) Relaksujący ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. przepiękne zdjęcia! jestem oczarowana Brukselą ! :)

    http://lamodalena.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyjezdzajcie dziewczyny w te pedy! :) Poki nie pada :)

      Usuń
  11. Też bym tak chciała spędzić poranek:)))piękne masz miejsca do spacerów:)))Pozdrawiam serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
  12. Pospacerowalam z Wami. Ach, jak było miło.
    Dziękuję.

    OdpowiedzUsuń