poniedziałek, 30 maja 2016

Na językach.


Dziś chcę się skupić na bohaterach drugiego planu spektaklu naszego życia. Na ludziach, których określa się mianem "blogosławieństwa w przebraniu" (LifeArchitect) To Ci co się tą przysłowiową drzazgą wbijają w wątrobę, czy serce. Zaistnieli, pojawili się na chwilę, krwi utoczyli, dziurki nie zrobili, albo zmasakrowali nas tak słownie, że ledwie się pozbieraliśmy do kupy, a niektóre rany jeszcze krwawią. I odeszli. Po latach nieraz dopiero zrozumiemy, że byli naszym błogosławieństwem, pojawili się, by czegoś nas nauczyć, zahartować, przestrzec... 

Na ciąg dalszy zapraszam tutaj





czwartek, 12 maja 2016

Filozofia STOP i całkiem inne parkowanie.


"Posmutniałam. Tak, nie żyje, kaput, death, tłumaczę mu. Zmartwił się autentycznie. Też posmutniał. I tak chwilę idziemy/ jedziemy w milczeniu. To ten moment, gdy nagle czujesz bliskość z zupełnie obcą osobą. Ten rodzaj międzyludzkiej solidarności. Bez powodu. Nie obliczonej na zysk. Odczuwam wdzięczność, że nie próbuje mnie pocieszać. Po chwili zaczyna mi tłumaczyć jak on bardzo kocha psy. Podnosi koszulkę, na piersi ma wytatuowanego wielkiego buldoga francuskiego. Mówi, że odszedł dwa lata temu. Oczy mu zachodzą łzami. Odkrywa ramię, a tam na bicepsie: poemat poświęcony miłości do psa. Tak przynajmniej wywnioskowałam. 
Aż strach myśleć – co ma na plecach, pomyślałam idiotycznie! "
po resztę tekstu zapraszam na:
http://www.korzeniewska.com/blog/filozofia-stop-i-calkiem-inne-parkowanie