piątek, 5 października 2018

WSZYSTKICH STRAPIONYCH RADOŚĆ


Miejsca na mapie - ekstrema. Gdzie się coś kończy, zaczyna: czyjś początek lub koniec świata. Miejsca - gdzie można się zaszyć, zwiać nawet od siebie samego, by usłyszeć myśli w swojej głowie, zamiast szumu cywilizacji, jej nieraz niezrozumiałego bełkotu.
Takim miejscem jest dla mnie maleńka miejscowość 2,5 km od Białorusi o nazwie Koterka. A dokładniej, niewielka cerkiewka położona w lesie na bagnach pod wezwaniem Ikony Matki Bożej "Wszystkich Strapionych Radość" 
I może powiesz, cóż to za atrakcja, ja Ci powiem - może nie jest to safari w Kenii, ani wodospad Niagara, ale pojedź tam, a doznasz wielu cudownych wzruszeń i spłynie na Ciebie spokój jak łaska, bez względu na to, czy jesteś wierzący, czy nie. 


Możesz mieć problem z drogą, która kluczy między drzewami i nagle kończy się szlabanem w poprzek drogi, umożliwiającym dalszą jazdę. Nie zrażaj się i nie poddaj zwątpieniu. Znalazłeś się u celu podróży. 
Wysiądź. Zaczerpnij wilgotnego powietrza. Posłuchaj jak pięknie dźwięczy cisza. 
Możesz się zagapić i nagle okaże się, że bezwiednie, nielegalnie znalazłeś się po drugiej stronie, przekroczyłeś granicę. 
Nie przejmuj się. Zostaniesz pouczony i odesłany na właściwą drogę. Służba graniczna dyskretnie, lecz skutecznie czuwa.



Sama Koterka została po II Wojnie Światowej rozdarta na dwie części, z których jedna znajduje się poza granicami naszego kraju. 
Świątynia w leśnym uroczysku powstała w 1912 roku, ale zanim to nastąpiło trzeba było pokonać wiele trudności. 
Ale wróćmy do początków. 

cd: Wszystkich Strapionych Radość