niedziela, 13 maja 2018

Druskienniki - idealne miejsce dla skołatanych nerwów



Kiedy myślę: Druskienniki, pojawiają się w mojej głowie przyjemne skojarzenia: spokój, relaks, leniwa beztroska, aktywny sport, natura, dobre jedzenie, sielanka... Taki swoisty raj na ziemi i to w zasięgu mojej podlaskiej ręki, zaledwie 60 km od wschodniej granicy Polski. 
Odpoczynek, nie tylko dla ciała, ale też (a może głównie) dla skołatanych nerwów. 
Błogostan. Nazwa miejscowości pochodzi od litewskiego słowa, oznaczającego: sól, która z kolei nawiązuje do zdrowotnych właściwości słonych źródeł leczniczych. 
Odkrywając Druskienniki, wydaje nam się, że odkryliśmy Amerykę, ale zalety i potencjał tego miejsca docenił już król Stanisław August Poniatowski, car Mikołaj, a z bardziej nam współczesnych - marszałek Piłsudski, który przy okazji podreperowania zdrowia przeżył tu miłosną przygodę rozkochując w sobie uroczą panią doktor. Ta historia nie skończyła się szczęśliwie dla kochanki... Przypłaciła ją życiem. 

cd: https://www.podlasieswiat.com/roacute380no347ci-blog/druskienniki-idealne-miejsce-dla-skolatanych-nerwow

środa, 9 maja 2018

Pamiętajmy o ogrodach


Zaglądam do telewizorni i natychmiast tego żałuję. Brudną, gęstą breją wylewa się na mnie z niego cała jego plugawa zawartość. Znów ktoś kogoś zabił, zgwałcił, podpalił. Kolejne malwersacje i katastrofy. Jedna za drugą. Czy w świecie nie dzieje się absolutnie NIC dobrego??? NIE WIERZĘ...
Skłonna jestem uważać, że komuś zależy bym myślała, że świat jest do dupy.
Nikt do mnie nie mówi jak do człowieka. Tylko informuje, informuje, beznamiętnie informuje.

A co z ogrodami? Że zakwitły, że jest pięknie, że wszystko się budzi do życia i rozlewa się słodyczą zapachów po świecie? Że pszczółki, słońce, zawiązki owoców.
Jakie jabłka będą w tym roku!
A jakie gruszki!
Drzewa uginają się pod kwieciem.
Czy to nie należy do życia???


​Na szczęście bywa maj.
Na szczęście są ogrody.


Po ciąg dalszy plus miłą dla ucha nutkę zapraszam pod linkiem:
https://www.korzeniewska.com/blog/pamietajmy-o-ogrodach

wtorek, 8 maja 2018

Wieczorne rozmowy z Tobą....

Zapraszam Cię na nową formę codziennych spotkań... W postaci wieczorynek będziemy przez okrągły miesiąc (między 21.00-22.00), a może i dłużej rozmawiać o różnych ważnych lub błahych rzeczach, ale zawsze istotnych z punktu widzenia zwykłego życia...

Te audycje (filmiki) publikuję codziennie na You Tube i Faceboku, ale całość można znaleźć w całości na mojej stronie w zakładce pod takim właśnie tytułem: WIECZORNE ROZMOWY Z TOBĄ

Pozdrawiam i DOBRANOC

https://www.korzeniewska.com/wieczorne-rozmowy-z-tob261


Czułe, śmiertelne słówka


Był młody, dobrze się zapowiadający, gładko ogolony i uprzejmy. Pracowity. Robił interesy z niczego. Świat się do niego uśmiechał. Uśmiechała się też ona - najpiękniejsza dziewczyna w okolicy. Chętnie poszła w jego ramiona i przesiadła się z gracją do lepszego życia, jak do najnowszego modelu lexusa, którym on jeździł. Pasowała do niego znacznie bardziej, niż do swego zgrzebnego życia na przedmieściach byle jakiego miasta. Gdzieś.
Był dobrym człowiekiem. Zarabiał na życie. Była wdzięczna i doceniała. 
Był dobrym człowiekiem. Jeździła na wakacje. Sama, bo jej ufał. I nie znosił upałów. 
Nie był złym mężem. Zadbał o to by nie mieli już więcej dzieci. Dwójka wystarczy. Wniosła poprawkę do marzeń o dużej rodzinie. Przyznała mu rację. 
Nie podniósł na nią ręki ni głosu jak inni mężowie. Nigdy. 
Nie pozwolił iść do pracy, bo wszystko miała. Poza tym się nie nadawała. Wiedział o tym. Znał się na ludziach. 
Czasami kazał trochę schudnąć, by pasowała do luksusu. I lexusa. Miał doskonały gust i gest. 

​A ona głupia suka, odeszła po 30 latach stłamszonego małżeństwa. Goła i bosa. Tak jak stała. 
Jak można być tak bezmyślnym, nie mówiąc już o braku wdzięczności. 


Zapraszam na post o agresji. Towarzyszy mu przepiękna piosenka w wykonaniu Agaty Grześkiewicz: "Jestem białą kartką" 
Pójdź za linkiem:

https://www.korzeniewska.com/blog/may-04th-2018