niedziela, 14 stycznia 2018

Nie takie straszne planowanie jak je malują! 5 powodów dlaczego warto planować.


Ten post wyszedł mimochodem. Zupełnie nieplanowany! I jak ja mam teraz Was przekonywać, że warto planować? Ale spróbuję. Powiem więcej, im bardziej osoba spontaniczna i chaotyczna (I mówię to z pełną odpowiedzialnością na własnym przykładzie) tym bardziej powinna przykładać się do planowania.
Paradoks? Wcale nie! 

Jestem wielkim chodzącym chaosem i rozgardiaszem: mentalnym, emocjonalnym i fizycznym. Moje wybory rzadko bywały rezultatem jakiegoś przemyślanego planu i w wyniku tego jestem tu gdzie jestem. Mówiąc krótko, do czterdziestu lat nie wiedziałam, co tak naprawdę chcę robić w życiu. Dryfowałam bezładnie w odmętach rzeki zwanej przemijanie, nie myśląc o tym, że to tylko martwe ryby płyną z prądem. Brakowało mi pomysłu na samą siebie. Wszystko czego się podejmowałam robiłam względnie dobrze, lecz bez przekonania, a co za tym idzie bez swoistego GPS.
Moja droga nie była przejrzysta.

"Wszystkie te dni, które przychodziły i przemijały. Nie miałem pojęcia, że to one są życiem" STIG JOHANSSON

Chcę tu zaznaczyć bardzo mocno i wyraźnie, że nie wartościuję ludzi że względu na ich sposób życia. Są tacy, którzy doskonale obchodzą się bez jakiegokolwiek planu, ale większość z nas potrzebuje jednak pewnych jasnych punktów na naszej drodze. 
Odkąd nauczyłam się planować - przyszłość jawi mi się jako fascynująca przygoda, a sama czynność przybrała formę codziennego rytuału wprowadzającego mnie łagodnie w życie z filiżanką porannej kawy. Ale być może dla Ciebie wydaje się bezgraniczną nudą, przymusem i stresem. Też tak kiedyś myślałam!

Planuję od zaledwie paru lat. Często robię to jeszcze bardzo nieudolnie, ale już widzę rezultaty. Dzięki planowaniu stawiam pierwsze kroki tam, gdzie powinnam być wiele, wiele lat temu. 

I jako osoba, która doceniła moc planowania - dzielę się z Wami moimi spostrzeżeniami. Zanim wyliczę 5 moich (osobistych) powodów, dlaczego warto planować, powiem dlaczego niektórzy ludzie boją się planowania. 
Resztę proszę czytać na: www.korzeniewska.com
Filmiku na temat planowania szukaj na moim kanale You Tube: www.korzeniewska.com

sobota, 6 stycznia 2018

Obłaskawianie porażek


"Poznałam smak porażki i sukcesu; zrozumiałam, że te stany przenikają się wzajemnie i kroczą ze sobą pod rękę. I że do żadnego z nich nie trzeba się przywiązywać. Są zbyt ulotne. Że łaska ludzi na pstrym koniu jeździ i dziwią mnie ci, którzy taki stan rzeczy uznają za zdradę."To słowa z mego ostatniego posta. Na początku roku przyjrzyjmy się im trochę uważniej.
Bardzo nie lubię zakłamywania słów. Używania ich niezgodnie z ich znaczeniem. Nadinterpretacji i przeinaczania.
Specjaliści od naszego dobrego samopoczucia i motywacji zalecają unikać negatywnych wyrazów wywołujących u nas złe emocje. Żeby oszukać nasz mózg. Takim słowem, które parzy w usta jest PORAŻKA.
A ja nie chciałabym nikogo, ani niczego oszukiwać. Chciałabym raczej przywrócić temu słowu jego znaczenie. I wytłumaczyć swemu mózgowi, zanim zacznie wytwarzać czarne myśli, że nie taka porażka straszna jak ją malują. 
Jasne! Nie będę też udawać, ze to coś przeze mnie wyczekiwanego i upragnionego. Gorączka też nie jest moim ulubionym stanem, ale gdyby nieraz nie trawiła mego ciała, nie wszczynała alarmu - nie wiedziałabym o nadciągającym zagrożeniu w postaci stanu zapalnego w organizmie. 
Tak jest z porażką. 
Wiele trzeba ich przejść, by osiągnąć cel. 
Zauważyliście, że to dopiero, gdy wychodzimy ze strefy naszego komfortu - zdolni jesteśmy do wielkich rzeczy? Zwinięci w kłębek pod  ciepłą kołderką wygody i dobrobytu nie dotykamy życia każdym nerwem naszego ciała. Jesteśmy jak z lekka otępiali. 
Najbardziej dramatyczne i romantyczne wiersze powstały pod wpływem nieszczęśliwych miłości i najbardziej kreatywni jesteśmy w obliczu życiowych braków. 
Nie, żebym Was namawiała do gloryfikowania porażek. Ja tylko usiłuję powiedzieć, że są nieodłączną częścią życia. I jeśli wyobrazić je sobie jako prostą, to byłaby to wielka monotonia. Dopiero, gdy ta prosta nabiera krzywizn, zaczyna się ciekawa droga. Na pewno trudniejsza, lecz więcej z niej zapamiętamy u kresu wędrówki. Zaręczam!
Nieraz upokorzona niepowodzeniem na klęczkach złorzeczę losowi, a później z perspektywy czasu patrząc na nabyte blizny - dziękuję Bogu za doświadczenie. Które czyni mnie mądrzejszą i bardziej odporną na niedogodności życia. 
Jak to mówią:
W życiu nie może być tylko dobrze. Bo jak jest zawsze dobrze - to jest niedobrze. 
a ja zapraszam Cię jeszcze do mego kanału You Tube