piątek, 24 marca 2017

Nieść oświaty kaganek...


Układam wspomnienia, jak obrazy w folderach. Ciągle gdzieś mi się zawieruszają poszczególne slajdy. I próbuję zebrać to wszystko co było niedawno moim udziałem w jakąś chronologiczną całość. 
Mąż zerka na mnie zza książki, najwyraźniej mu coś po głowie chodzi, z pewnością coś niepopularnego, bo gryzie się w język, lecz za chwilę nie wytrzymuje:
- Skąd ty na to wszystko bierzesz siły? - pyta, - Oszalałbym, gdybym musiał tak żyć...
Tak wiem, to nie jego bajka, co innego dopatrzeć rodzinę, zadbać o nas i wziąć wszystko "na klatę". Hmm.... Ja z kolei tak jak on bym nie mogła... 
Nie zamierzamy się wzajemnie przekonywać do naszych światów i ról, które w sposób naturalny w końcu same się poukładały.
​Biorę go za rękę i zaczynam opowiadać:

Nieść oświaty kaganek


piątek, 10 marca 2017

Podlasianka roku :)


No i stało się. Zgłoszono mnie do plebiscytu na Podlasiankę roku w kategorii: "PASJA" na portalu "Obcasy Podlasia".
Po raz pierwszy w życiu biorę udział w tego typu przedsięwzięciu. Jakoś nie mam w sobie genu rywalizacji, omijają mnie wygrane. Ale za to mam szczęście w miłości, coś za coś, więc nawet nie wypada mi narzekać. Ale skoro rzekło się: "A", trzeba pójść dalej w literkach alfabetu, wszak wielokrotnie sama głosiłam, że człowiek powinien być konsekwentny.
 Nie chciałabym też zawieść tych co tak pokładają we mnie nadzieję i ufają mi bardziej, niż ja sobie samej. Obiecałam im, że zrobię wszystko, by poprawić swoje notowania, więc proszę Was o głosik. Wystarczy wejść w link i poklikać. Ponoć można klikać wielokrotnie co jakiś czas, ale tego z całą pewnością Wam nie powiem, bo nie bardzo się sama znam na internetowych konkursach :) Będzie mi miło, jak mnie wspomożecie: klik

Pasja - nadprzyrodzona siła.


Za każdym razem wracam z Polski z wielkim głodem pisania. Za każdym razem lecę tam z przeogromnym pragnieniem spotykania ludzi, chłonięcia ich każdym zmysłem, napełniania głowy inspiracjami pochodzącymi z ich przemyśleń. Jednym słowem - ogromny niedosyt i ogromne zmęczenie. Radosne i twórcze. Tak wygląda moje życie w pasji... 
Sięgam pamięcią wstecz... Przez ostatnie osiem lat, każdego ranka z wyjątkiem weekendów, zasysał mnie wraz z moim autem ogromny garaż jednej z wielu wielkich firm mieszczących się w centrum miasta. Codziennie około 17.00 wypluwał mnie  wraz z potokiem innych jak ja ludzi na ulicę. Rano jadąc przeszkloną windą na swoje trzecie piętro, spotykałam kolegów i koleżanki z pracy. Na pytanie:"Co słychać?" w zależności od okoliczności padało stwierdzenie, poprzedzone sapnięciem, przewróceniem oczu, westchnieniem:" Jak to w poniedziałek... wtorek... środę itp." oraz sakramentalne: "Aby do piątku." Nie wiem ile było w tych grymasach kokieterii, a ile prawdy.
Pamiętam, że lubiłam swoją pracę i wykonywałam ją sumiennie.
Jednak pewnego dnia, jakaś zatrwożona myśl musnęła mój policzek cieniem wątpliwości. Jak to? Tak ma wyglądać moje życie do emerytury? Przez następne kilkadziesiąt lat, jadąc każdego ranka zbiorową windą na swoje piętro, będę odliczać dni do weekendu? Mróz z lekka ściął mi serce i mocniej objęłam moją pasję zatroskanymi dłońmi.
Zaufałam jej i pociągnęła mnie za sobą... 
cd. tutaj
Prośba o oddanie na mnie głosu w plebiscycie: Podlasianka roku 2016
Dziękuję :)