piątek, 10 marca 2017

Pasja - nadprzyrodzona siła.


Za każdym razem wracam z Polski z wielkim głodem pisania. Za każdym razem lecę tam z przeogromnym pragnieniem spotykania ludzi, chłonięcia ich każdym zmysłem, napełniania głowy inspiracjami pochodzącymi z ich przemyśleń. Jednym słowem - ogromny niedosyt i ogromne zmęczenie. Radosne i twórcze. Tak wygląda moje życie w pasji... 
Sięgam pamięcią wstecz... Przez ostatnie osiem lat, każdego ranka z wyjątkiem weekendów, zasysał mnie wraz z moim autem ogromny garaż jednej z wielu wielkich firm mieszczących się w centrum miasta. Codziennie około 17.00 wypluwał mnie  wraz z potokiem innych jak ja ludzi na ulicę. Rano jadąc przeszkloną windą na swoje trzecie piętro, spotykałam kolegów i koleżanki z pracy. Na pytanie:"Co słychać?" w zależności od okoliczności padało stwierdzenie, poprzedzone sapnięciem, przewróceniem oczu, westchnieniem:" Jak to w poniedziałek... wtorek... środę itp." oraz sakramentalne: "Aby do piątku." Nie wiem ile było w tych grymasach kokieterii, a ile prawdy.
Pamiętam, że lubiłam swoją pracę i wykonywałam ją sumiennie.
Jednak pewnego dnia, jakaś zatrwożona myśl musnęła mój policzek cieniem wątpliwości. Jak to? Tak ma wyglądać moje życie do emerytury? Przez następne kilkadziesiąt lat, jadąc każdego ranka zbiorową windą na swoje piętro, będę odliczać dni do weekendu? Mróz z lekka ściął mi serce i mocniej objęłam moją pasję zatroskanymi dłońmi.
Zaufałam jej i pociągnęła mnie za sobą... 
cd. tutaj
Prośba o oddanie na mnie głosu w plebiscycie: Podlasianka roku 2016
Dziękuję :) 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz