środa, 26 października 2016

Filozofia oczekiwania.


A najdziwniejsze, że często taka postawa dotyczy ludzi, którzy uważają siebie samych za świadomych i pogodzonych z życiem... Wręcz za specjalistów w tej dziedzinie.

Hej, chyba nie do końca odrobiliśmy lekcję z rozwoju osobistego, skoro ciągle w głosie pobrzmiewają jakieś pretensje.

JEŚLI OCZEKUJESZ CZEGOŚ OD INNYCH, TO ZNACZY, ŻE MASZ JESZCZE WIELE DO ZROBIENIA NA SWOJEJ ŚCIEŻCE ROZWOJU. 
Ja nie mówię, że to jest łatwe, też się tego uczę każdego dnia. Dlatego nie występuję w roli specjalisty.

I choć jeszcze droga przede mną długa i wyboista, parę razy udało mi się zaznać tej cudownej wolności od jakichkolwiek oczekiwań: od męża, dziecka, przyjaciół. 

I muszę Wam powiedzieć, że euforia wolności od oczekiwań od drugiego człowieka, to stan, w jakim chciałabym tkwić permanentnie.... Osiągnąć ten ideał. Później powalczę w sobie o całkowite wyzwolenie się od zazdrości, a później jeszcze dalej i dalej... Spróbuję uporać się z liczeniem tylko na siebie, bo to takie egoistyczne ciągle szukać ramienia do wypłakania. Na ile starczy mi sił. Ale to proces, więc będzie parę lat trwał. 

poniedziałek, 3 października 2016

A kto wolnej istocie zabroni się uczyć...


Każdy ma swoje zboczenia. Mnie zaczyna "nosić" z początkiem nowego roku akademickiego. I mimo, że dawno już wyrosłam ze szkolnej ławki (a może właśnie dlatego), z początkiem jesieni miewam usilne podszepty (złego lub dobrego) by zapisać się na jakiś kurs, szkolenie... (jakby mi mało roboty było...) 

I bardzo mi się podoba w kraju, w którym mieszkam (choć myślę, że w Polsce też coraz częściej), że ludzie chętnie korzystają z róznych edukacyjnych propozycji, nawet jeśli nie zmusza ich do tego konieczność zawodowego podnoszenia kwalifikacji.  Robią to dla siebie. Na początku października ustawiają się przed szkołami długie kolejki, jak niegdyś w Polsce za komuny, po kiełbasę zwyczajną, owiniętą w szary papier.  Istna gorączka i pęd do wiedzy, To budujące!
Ja też co roku coś obstawiam, tym razem próbuję, po raz kolejny, niderlandzkiego.
Niderlandzki (w lokalnym wydaniu: flamandzki) to takie "narzecze", które niby łatwe, a nijak go wyuczyć się nie podobna!
Niby coś tam "kumam", w końcu żyję tutaj ileś lat, ale w sytuacji, gdy mogę posłużyć się innym językiem urzędowym (a obowiązują  trzy), to skwapliwie z tej okazji korzystam.


cd:http://www.korzeniewska.com/blog/a-kto-wolnej-istocie-zabroni-sie-uczyc

Alleluja! Jestem wariatką!


Córa marnotrwna powraca.

Mogłabym wiele się tłumaczyć, ale na nic to się nie zda, po prostu miałam wakacje od samej siebie. Coś się porobiło i organizm musiał odpocząć, nasmarować śrubki i zębatki, by - znów zatrybiły. Krótko mówiąc nie chciało mi się chcieć, choć bardzo się nad sobą pastwiłam i zmuszałam. Ale sami wiecie; z niewolnika - nie ma pracownika. A organizm, Bogu dzięki sam wie, co dla niego najlepsze i broni się jak może przed naszym ambicjonalnym podejściem do nas samych. Z organizmem kłócić się nie zamierzam. Bezwiednie poddałam się jego woli. Uciekłam w filmiki, które zaczęłam nagrywać, odkąd syn wspaniałomyślnie zapoznał mnie ze zdobyczami technologii w tej dziedzinie. Niżej jest wtyczka do You Tube, która Was tam przekieruje, byście mogli popatrzeć na efekty moich wypocin. Odpoczęłam od siebie i świata, Wy ode mnie - też. Pora wracać i pisać, samo się nie zrobi. Więc zdmuchuję pył z klawiatury i jadę z tematem! (A wiele ich czeka w kolejce)

Okna - jak oczy. 

Zaczęło się od zdjęcia cudzych okien jakie wstawiłam na FB. Moja intencja była taka, że cudze okna są inspiracją dla mnie jako pisarki, dla mnie jako człowieka. Lubię zaglądać w obce okna, (tak jak w obce twarze), nie po to, by przez pryzmat tego co za nimi widzę poddawać surowej ocenie ich właścicieli, ale po, to by to co widzę - było punktem wyjścia do snucia historii, stawiania hipotez, ćwiczenia wyobraźni.
​Ale niefortunnie użyłam słowa: "oceńcie", co te okna moga mówić o mieszkańcach tego domu I tu się miało za chwilę okazać, że dobrymi chęciami piekło brukowane. I to co ja mam w głowie nijak ma się do tego co widzą inni.