poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Teraz TY


Mój urlop zaczął się dość spektakularnie. Tosiek przewlókł mnie po asfalcie zaraz pierwszego dnia. Kurczowo trzymałam się smyczy, gdy gonił za kotem, jakby miał odlecieć. Tosiek nie kot. Skończyło sie zdartym kolanem, nadgarstkami i łokciami. Ale dobra nowina jest taka, że buzia jest cała (dziękuję Tosiek!) i nogi nie są połamane. No i widowiskowo za sprawą Olivierka (zamiennik dla: Tośka) na oczach sąsiadów było pierwsza klasa!. Nie ma to jak mocne wejście. Zapisać się na wieki w pamięci złotymi zgłoskami. 

Wbrew pozorom nie jest to post o Tośku, lecz o priorytetach życiowych. Zapraszam po całość wpisu pod adres:
Teraz TY

Pozdrawiam wakacyjnie.
Aga

3 komentarze: