środa, 9 marca 2016

A tak.


Kręcę się trochę ostatnio po kraju w związku ze spotkaniami. Porywam innych i też się trochę ze mną kręcą. Nakręcamy się wzajemnie. Jesteśmy naprawdę nieźle zakręcone. Jest dużo emocji. Spotkania są różne: bardzo dobre, dobre, a czasami słabe. Na szczęście te ostatnie – zdarzają się sporadycznie. I za każdym razem dochodzimy do wniosku, że za wszystkim stoją LUDZIE.



Można „położyć” najlepiej zapowiadający się event, lub wydawałoby się, z niczego - wykrzesać wielki żar.

Dotyczy to każdej sfery życia, nie tylko spotkań autorskich, one są jednym z wielu, bardzo ciekawym źródłem informacji i inspiracji w tym względzie.
Weźmy na ten przykład Chełm. Bardziej nowoczesnej biblioteki nie widziałam gdziekowiek indziej. Multimedialna, pomysłowa, nowatorska. Gdybym była uczennicą, z upodobaniem... uciekałabym tu ze szkoły na wagary! Odniosłam wrażenie, że ekipa tego przybytku stanowi bardzo zgrany, entuzjastyczny team. Z takimi ludźmi nie może się nie udać. Jak nie oknem, to drzwiami... 

Tacy ludzie są niebezpieczni – zarażają optymizmem. 



To jedno z miejsc, gdzie na pewno będę chciała jeszcze wrócić. Chełmianie okazali się ciepłymi, życzliwymi ludźmi. Z żalem stamtąd odjeżdżałam.
Podobne klimaty w Kazimierzu. Nie dość, że miasteczko przepiękne, aczkolwiek puste o tej porze roku i środku tygodnia, to ludzie – wyjątkowi. Uśmiechnięci i ciepli. Oczywiście – cały przekrój wiekowy z dużym naciskiem na młodzież.




Policję też taką mają. Usmiechniętą, nawet jeśli wlepiają Ci solidny mandat za przekroczenie prędkości. To własnie nas spotkało, tzn. Jedną z nas – tę, ktora pędziła pierwsza. Na nic się zdały prośby i tłumaczenia, że my na spotkanie, na wywiad do radia, że sporo spóźnione, że nie wypada... A ukarana jest studentką, która musi wydać całe stypendium.
Spiesz się powoli – zdawałby się mówić niewzruszony wzrok pana policjanta. 

Jednym słowem: trzy sztuki upolowane. (Ciekawe ile wynosi dzienna norma?)


I sama będę zaświadczać, bijąc się w piersi, o nieskazitelnej opinii polskich (puławskich) policjantów. Nawet niewinnej książki przyjąć nie chcieli, bo to korzyść majątkowa! Pozdrawiam panów policjantów.



W Kazimierzu mam wzruszającą niespodziankę

Wyrasta przede mną... Stokrotka, jak żywa! Patrzę jak w obraz kilka sekund, zanim uzmysłowię sobie, że oto naprawdę nie zjawa Ci to, tylko postać z krwi i kości. Z bukietem, co prawda, nie - stokrotek, ale z równie pięknym, wiosennym kwiatuszkiem. Usmiecha się do mnie tym swoim stokrotkowym, skromnym, delikatnym uśmiechem. Wzruszenie odejmuje mi głos, którego za chwilę tak dużo będę potrzebować.
Po spotkaniu udaje nam się wypić wspólnie kawę w jednej z kazimierzowskich piekarni – restauracji. Obie z Jane Jane zjadamy jeszcze przepyszny żurek w nietypowych naczyniach. Skórka chleba jest tak cudownie chrupiąca, że nie możemy się oprzeć, by nie zabrać jej ze sobą. Przydadzą się. Przed nami daleka droga.



Ludzie... Wartość sama w sobie.

Rozmawiam z Dorotą na facebooku. Wspominam o spotkaniu pod Radomiem. Nieśmiało sugeruję wspólny wyjazd... Są ludzie, którym nie potrzeba różnych rzeczy powtarzać dwa razy. Jakoś tak spontanicznie wychodzi... Doris sprawdza transport. Już kogoś ugadała na „bla bla karze” i jest w drodze. Zorganizowana do granic przyzwoitości. To jedyne podobieństwo z Jane Jane. Poza tym są krańcowo rózne. Pędzimy (pośpiechem naznaczony jest cały mój pobyt), pomysły buzują w czterech blaszanych ścianach małego, niegdyś białego, a obecnie przydymionego kilkudniowym brudem autka.

Powrót w nocy. Nazajutrz rano pukamy z Dorotką do drzwi Folwarku. Chcemy zjeść szybkie śniadanie, bo moja Dorka musi wrócić znów jakiś „blablakarem” do swoich. Ma wszystko pod cudownie ciepłą kontrolą, pociągając nieznacznie tylko za sznurki.

Folwark – to miejsce „na pewniaka”. Zawsze gościnne i „nie ma sprawy” gdy potrzeba szybko, elastycznie coś zadziałać. Bo to właśnie ci ludzie, którzy wybudowali w szczerym polu restaurację i udowodnili że można z tego wyżyć, nie przestając przy tym lubić swoich gości. 

Aga i Marcin. 

I to się czuje. Czuje się w ludziach pasję. U nich: nawet gdy zamknięte – to jest otwarte. Rozumiecie o co chodzi...

Nie zapomnę nigdy Szepietowa. I pełnego ciepła i dowcipu szefa miejscowego Domu Kultury. Zgotowali mi gorące przyjęcie. I już nie wiem kto kogo bardziej pociąga do działania: pan dyrektor miejscowych zapaleńców, czy odwrotnie. W każdym razie żar powoduje, że i na kamieniu się rodzi, bo oni nie wiedzą, że można inaczej...


Szepietowo, energetyczny Chełm, ciepły uśmiech i dobra energia pań z Kazimierza, Puławy... 

Takie obrazy na długo zostają w pamięci. Chce się wracać... Do Nałęczowa wracam po raz drugi. To miasteczko nasączone duchem kultury. Wiem, że za każdą następną ksiązką będę tam powracać... Są rzeczy, które się wie na sto procent...



Jak codziennie rano od dwóch tygodni spieszę się na spotkania. Za drzwiami natykam się na niecodziennych gości. Dwa rudo-białe koty ciekawie zaglądają do środka. Ten jaśniejszy wydaje się być bardziej odważny. Jego ciemniejszy kompan, stoi w bezpiecznej odległości.

- Panowie, nie w porę – zerkam na telefon – śpieszę się.
- No dobra – mówię zrezygnowana, gdy rudy kocur ani na chwilę nie spuszcza ze mnie wzroku. Chociaż panowie są nieźle wypasieni i nie sprawiają wrażenia zagłodzonych, wracam do domu po miseczkę mleka i kawałek kabanosa.
- Czujcie się jak u siebie – mówię, a w duszy dodaję – Dopóki Kajtek z Tośkiem tu nie przyjadą. I pędzę dalej. Trochę już tęsknię za moją rodziną i „piesami”... Ale o tym i o reszcie spotkań opowiem kiedy indziej, ponieważ padam dziś na nos. Dobranoc... 

cdn



14 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. zajrzałam Stokrotko! :) i dziękuję raz jeszcze...

      Usuń
  2. Takie spotkania dają energię na pewno. Masz okazję Agnieszko doświadczyć,ze to, co robisz , niesie ludziom radość. Pozdrawiam, Tomasz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ile czerpię, Tomaszu... to wzajemne obdarowywanie się :)

      Usuń
  3. Trwaj chwilo, jestes piekna. 👍👌

    OdpowiedzUsuń
  4. Gratulacje Aguś i powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  5. Agnieszko!
    Gratuluję i życzę dużo zdrowia i sił.Twój nieustający optymizm, wielka dobroć, ciekawość świata
    czynią naszą rzeczywistość lepszą i jaśniejszą.Jesteś przykładem i wzorem, pewnie nie tylko dla mnie.
    Jak się Ciebie czyta- to bez względu na aurę, czuje się wiosnę......ha, ha.A to moja ulubiona pora roku.
    Pozdrawiam ciepło, Ala Zych

    OdpowiedzUsuń
  6. Joasiu, Ago, Alu... dzięki Wam za te ciepłe wpisy, ja wiosnę mam nieustannie w sercu, mając... takie czytelniczki jak Wy! dziękuję! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nice such an interview.

    Greetings,
    Filip

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak się cieszę Twoją radością i sukcesami! Niech tak już zostanie, po prostu bądź szczęśliwa!

    OdpowiedzUsuń
  9. Wow..co za szczęście wiedzieć, że nie wszystkie biblioteki są zapomniane i są nawet budowane nowoczesne ! :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawy post. Ja bym mogła nawet do zwykłej biblioteki uciekać na wagary. :D Życzę więcej wartościowych spotkań.
    Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Agnieszko, ty jesteś wspaniałą osobą. Każdy Twój post jest tak ciekawy, że zawsze z miłą chęcią czytam od początku do końca. A te Twoje podróże i wizyty są super. Gratuluję! :) Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Życie w drodze, jak w solidnej kapeli rockowej
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń