sobota, 9 stycznia 2016

Trudne związki.

Czy spotkałaś kogoś, kto jednocześnie drażnił Cię i odpychał? Inspirował, zabierał do nieba i ciągnął w dół? Bez kogo świat był samotną pustynią, a jednocześnie – z kim, życie było(by) nieustannym pasmem zranień? Kat i ofiara jednocześnie – jedno dla drugiego?

Wbrew pozorom „związki niemożliwe” zdarzają się stosunkowo często. Czy trzeba być aż tak róznym, czy aż tak podobnym by tęsknić za sobą i jednocześnie od siebie uciekać na koniec świata? Z pewnością są to związki, którym obca jest codzienność rozdeptanych kapci przed telewizorem. 

Niepewność, niestałość, ulotność, niemożliwość doświadczania powszedności.
Sinusoida uczuć. 

Są tacy mężczyźni, z którymi: "można tylko pójść na wrzosowisko i zapomnieć wszystko". Są takie kobiety, których posiąść nie można, nawet jeśli się żyło złudzeniem,że miało się je przez moment. Skazani na piekło w niebie wrażliwości. Są ze sobą przez chwilę, która rani i niepokoi przez resztę istnienia. 

Czy warto dla tych krótkotrwałych uniesień, o jakich niebo nie śniło - poświęcać resztę życia smolistą rozpaczą zasnutych nocy?

„On zakochał się od pierwszego spojrzenia. Wpadł po uszy. Po jej uszy, które darzył uczuciem szczególnym. Nie ukrywał tego. Niczego nie kombinował. Po prostu przydarzyło mu się szczęście i nieszczęście jednocześnie – zakochał się w skomplikowanej dziewczynie.



Ona na początku nie bardzo wiedziała, o co jej chodzi. Uwiodła go z przyzwyczajenia, jak niejednego. Zaczęła romansować „na lipę”. Najpierw zakochała się w jego listach. Dopiero później - w nim samym”

Trafił swój na swego.
Takie talenty, takie urody, takie inteligencje i takie poczucia humoru zdarzają sie raz na sto lat.

Obydwoje byli dziećmi szczęścia obdarzonymi przez los więcej niż talentem. Geniuszem. Czyli kłopotem.”

Bo trudne związki lubią skomplikowane dusze. Specjaliści od plątania zwykle prostych ścieżek. 

Jak tych dwoje. Agnieszka i Jeremi. 
Bogowie swojej epoki. 

"Ta historia trwała około dwóch lat. Wiemy nawet dokładnie, że zaczęła się 1 lutego 1964 roku. Skończyła się na dobre, (jeśli o uczuciu można powiedzieć, że się "na dobre"skończyło) w czerwcu 1966 roku. On miał 49 lat i był już po raz drugi żonaty. Miał małego synka Kota (Konstantego) i dorastającą, piękną córkę z pierwszego małżeństwa - Martę. Był w rozkwicie swego talentu. Sławny, uwielbiany, czczony nie tylko przez inteligencję.

Ona była piękną 28- letnią rozwódką po przejściach. Płakał po niej niejeden odtrącony adorator. Ona po nich także, z tym, że ona tylko jedynie w piosenkach. 

Coś ze mną jest nie w porządku - pisała sama o sobie" 

Chociaż nie utrzymywali znajomości i nie dzwonili do siebie, interesowali się swoim losem. 

Chyba nadzwyczajnie cenili się jako artyści, ale nie bardzo lubili się jako ludzie. Byli wciąż zranionymi kochankami sprzed lat. Świetlnych."
                                                                                                                             
On kochał żonę i w jakiś niewytłumaczalny sposób zarazem tęsknił za tą, z którą nie potrafił być. Po śmierci żony napisał: "Życie jako forma spędzenia czasu przestało mnie interesować."

Osiecka pisała: "Chwilami zazdroszczę im takiego codziennego, nudnego szczęścia, tylko z tego powodu, że są razem i patrzą na rośliny. Ja nigdy nikomu nie umiałam dać spokoju. Sobie też."     





Siedzisz otulona pledem przed komputerem. Za oknem sypie gęsty snieg. Popijasz kawę, celbrujesz codzienność. Czytasz o kochankach niemożliwych. Może jesteś jednym z nich i to o czym piszę, jest Ci tak dobrze znane? 

Nieważne... Dobrze, że tacy zdarzają się w kosmosie. Dobrze dla muzyki, literatury, malarstwa... Dobrze dla potomnych... Czy dobrze dla nich? Kto wie. Może tak, może nie. Nie jest wykluczone, że udusiliby się w schematach codzienności. A może by w niej znaleźli wytchnienie? 

Wszelka inność we wszechświecie boli. Zakłóca porządek kosmosu.  Jednocześnie nadaje mu pęd. Nadmierna wrażliwość też. Akurat wiem coś na ten temat. Boli, ale nie znaczy, że jest niemożliwa do udźwignięcia. I choć bardziej poraża oczy blask słońca, to przecież chętniej przyjmuje się tę nadwrażliwość zmysłów, niż ich ślepotę.

Inność. Błogosławione piętno. 
Może tak było i z nimi?
Może inaczej nie może być, gdy spotykają się dwie tak barwne osobowości?
Skazani na inność.
Skazani na samotną wielkość. Wybrańcy, czy skazańcy losu?

Na to pytanie każdy z nas musi odpowiedzieć sobie sam...
Ja zaś z przyjemnością polecam Wam książkę Agnieszki Osieckiej i Jeremiego Przybory :"Listy na wyczerpanym papierze"

Wyszperałam ją w naszej siemiatyckiej bibliotece im. Anny Jabłonowskiej.

           
                                                                

53 komentarze:

  1. Doskonale ich rozumiem. Ponadprzeciętność jest rzadka i fascynującej osobie trudno spotkać na swej życiowej drodze kogoś o podobnym poziomie wrażliwości.

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozumiem, to piękne, szczególnie gdy się o tym czyta, a nie przeżywa... Chyba jednak nie chciałabym być jakąkolwiek stroną tej miłości, anu ją, ani nim, ani jego żoną...

    OdpowiedzUsuń
  3. To sie nazywa związki perwersyjne, w Realu rzadko kończą sie dobrze . Na koniec dnia słabsza osoba cierpi .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rzeczywiscie, cos w tym jest, trafnie to ujelas: na koniec dnia slabsza osoba cierpi... pozdrowionka :)

      Usuń
    2. Pięknie to Ania napisała :) Też tak uważam. Pozwolisz więc, że podpiszę się pod tym komentarzem :)

      Usuń
    3. Jasne, ne mozna tego trafniej ujac! :)

      Usuń
  4. Wspaniale pomyślany tytuł, oryginalnie zaprojektowana okładka. Poszukam jej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to juz stara ksiazka, ale warta przeczytania :)

      Usuń
  5. Widzisz, takie związki zdarzają się, trwają krótko, bez przyszłości, a potem czytasz o nich w książkach. Literatura pełna jest takich niespełnionych historii, bo to one zostają w pamięci i sercu, jak zadra - na zawsze. Myślę, że niejedna czytelniczka, na intymnym spotkaniu, przy świecach i winie, opowiedziałabym nam taką historię. Ja na pewno :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. musimy sie spotkac przy swiecach i winie :) mysle, ze nie moglybysmy sie nagadac na rozne tematy :)

      Usuń
    2. Z ogromną przyjemnością. Nie planujesz jakiejś trasy promocyjnej?

      Usuń
    3. ten rok upłynie tylko pod znakiem spotkań autorskich :) przypomnij gdzie mieszkasz, to uwzględnie w planach i może akurat uda sie spotkac, a co! niech się dzieją rzeczy niemożliwe :)

      Usuń
    4. Uwzględnię w trasie na ten rok :) a więc do zobaczenia! :)

      Usuń
  6. Te listy czyta się jak poezję, jak wołanie ludzi z dwóch różnych konstelacji. Cokolwiek by powiedzieć o niebanalnych i trudnych związkach i tak lektura godna polecenia. Mnie urzekła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie tez urzekla, i twoje okreslenie o konstelacjach... pieknie powiedziane! :)

      Usuń
  7. Pięknie napisane :)))ja jednak jestem mało odważna i wolę stabilność,więc mogę sobie tylko poczytać:))))Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bezpieczniej jest czytac niz przezywac, to prawda :) pozdrawam Reniu!

      Usuń
  8. Ach, poczytałabym...:) ciekawią mnie i fascynują takie związki, tacy ludzie, ich przeżycia i historie budzą na chwilę moją tęsknotę za szaleństwem i nieprzewidywalnością, które we mnie mieszkają. Jednak ich siostra spontaniczność wystarcza mi w życiu, więc dobrze, że trzyma pozostałe siostry w ryzach:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak pieknie poetycko napisalas! podpisuje sie pod tym rekoma i nogami :)

      Usuń
  9. Ty o wszystkim pięknie piszesz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to nie ja kochana, to Oni :) dzieki Ci Basiu za cudny podarek.... twoja poezja bedzie przy mnie ciagle, jak zdaze przed odjazdem to wpadne do Ciebie na bloga :)

      Usuń
  10. Fantastyczny post! Cudowne i prawdziwe słowa... Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Aga...Ty to wszystko wyszperasz. Jesteś lepsza od szperaczy śmietnikowych :-) Biblioteka jest wspaniałym miejscem do szperania. Teraz czytam niewiele książek. Mam "kurzą ślepotę" i przy świetle elektrycznym bardzo pieką mnie oczy. Nadrabiam latem, przeważnie na balkonie, łącząc przyjemne z pożytecznym czyli jednocześnie opalając się. Mam okulary do czytania z przyciemnionymi szkłami, aby słońce nie raziło. A cofając się wstecz...jeszcze w szkole podstawowej specjalnie zapisałam się do kółka bibliotekarskiego, aby móc wypożyczać więcej niż 2 książki tygodniowo. Jednocześnie chodziłam do biblioteki miejskiej i też tygodniowo wypożyczałam 2-3 książki, bo więcej na raz nie można było. W nocy z soboty na niedzielę (za moich czasów szkoła była też w soboty) czytałam często do rana...nawet do 9-tej, bo nie potrafiłam oderwać się zanim nie doczytałam do końca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to jeszcze lepsza z Ciebie "czytaczka" niz ze mnie :) za to ja czytalam idac... po krowe na pastwisko :) bo my mielismy na wsi jedna krowe zywicielke, ktora rodzice utrzymywali ze wzgledu na mleko "prosto od krowy" :) w koncu wreszcie jej utrzymanie stalo sie za drogie, bo nie bylismy typowymi rolnikami i Mecka poszla... nie rozumialam jeszcze wtedy dokad ida krowy, ktorych nie oplaca sie utrzymywac... ale ile my przeczytalysmy wspolnie ksiazek! moze kiedys o tym napisze posta! :) bardzo mnie Gosiu zainspirowalas, dziekuje :) ciagle mnie inspirujesz!

      Usuń
  12. Chyba tego mi teraz trzeba. Poczytam jak dostanę - ustawiłam się w kolejkę oczekujących w bibliotece :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To az tak?? ja na szczescie swoja wyszperalam bez kolejki :) warto poczytac!

      Usuń
    2. A bo jest tylko jeden egzemplarz i do tego wypożyczony. Ale jakoś pod koniec miesiąca powinien być ;)

      Usuń
  13. Agnieszka Osiecka zawsze wiedzialam ze to ciekawa kobieta, szalona, kochana i kochajaca, mysle ze jej codziennosc byla codziennie zaczarowana, bo skad by sie wziely te wszystkie piosenki, takie pelne milosci, w tych piosenkach jest ona, jest on, sam tytul "Na calych jeziorach ty" albo "Na calej polaci ty" ile w tym milosci.
    Jeremi Przybora dla mnie Kabaret Starszych Panow i na pewno byly piosenki jego o niej, piosenki liryczne czesto zartobliwe.
    A listy, takie prawdziwe, takie na papierze i jeszcze do tego milosne, czy jeszcze ktos pisze takie listy? Teresa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niebanalna ta Agnieszka byla, bardzo... taki dorobek po sobie zostawila, uwielbiam jej teksty!

      Usuń
    2. Niebanalna Agnieszka to chyba nie tylko Osiecka!

      Usuń
  14. Najpierw Ci odpowied Agnieszko na pytanie jakie mi zadałaś pod moim poprzednim komentarzem.
    Dobrze pamiętam AKO z portalu pisarskiego.

    A jeśli chodzi o "Listy na wyczerpanym papierze" to są one związane z pewnym mieszkaniem na warszawskiej Pradze, o którym będę niebawem wspominać...

    OdpowiedzUsuń
  15. Agnieszko!
    Uwielbiam teksty Agnieszki Osieckiej i strasznie lubię pana Jeremiego i " Kabaret Starszych Panów".
    To są moje klimaty....Szalona , piękna i trudna PRL -owska miłość jak miłość średniowieczna miłość
    Tristana i Izoldy.....Wielkie uczucie ale niemożliwe....
    Pa, Ala Zych

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piekne porownanie!: "Szalona , piękna i trudna PRL -owska miłość jak miłość średniowieczna miłość
      Tristana i Izoldy." :) Tez jestes wrazliwa jak Ona, Alu...

      Usuń
  16. Jeszcze nie czytałam żadnej książki jej autorstwa, ale ta sprzeczna historia naprawdę intryguje. ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale na codzien na pewno slyszalas niejedna jej piosenke, nawet nie zdajac sobie sprawy, ze Ona jest autorka slow :)

      Usuń
  17. Co by nie powiedzieć o samej miłości, to te Listy... czyta się z wielką przyjemnością :)

    OdpowiedzUsuń
  18. W Osieckiej zakochałam się jako nastolatka, szukając "pocieszenia" w jej wierszach. Ale na lewo i prawo przewałkowałam ją jakieś 4 lata temu, współorganizując wieczorek poetycki jej właśnie poświęcony. Ona coś w sobie ma. A ja do dziś powtarzam, że kiedyś w końcu przyjdę do siebie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdecydowanie, cos ma w sobie... niepokoi, zachwyca...

      Usuń
  19. A wiesz, że poczułam lekki niedosyt kiedy przeczytałam te Listy? Po Przyborze spodziewałam się niezwykłej poezji, także w Listach, a to są po prostu prywatne listy zakochanego, starzejącego się mężczyzny do zwariowanej, szalonej dziewczyny z duszą nastolatki. Amoralnej, pozbawionej granic... Może za dużo oczekiwałam? Zapomniałam, że nawet tacy wielcy poeci czasem bywają zwykłymi ludźmi. Nie powtórzę dokładnie, bo minęło sporo czasu, ale urzekł mnie tekst Przybory, że "kocham cię inaczej kiedy siedzę w fotelu i kiedy leżę na łóżku..." i coś w podobie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wszyscy są tylko ludźmi :) często bywa, że wielcy artyści, prywatnie mają np zupełnie nieciekawe, banalne przywary... Pewnie, że nietrudno mężczyźnie w latach "kryzysu wieku średniego" zakochać się w młodej, zmysłowej dziewczynie :)

      Usuń
  20. I oni pisali takie piękne teksty piosenek, które wzruszają do dziś - czarodzieje uczuć, czarodzieje słowa , czarodzieje miłości. A na podstawie listów można się zakochać. Mnie spotkała taka przygoda - dziewczyna zakochała się we mnie na podstawie moich listów - jak powiedziała . Niestety, a może na szczęście, gdy odwiedziłem ją , po tygodniu "odkochała się", choć wówczas byłem młody i trochę przystojny . Oczekiwała czegoś innego, niż to, co mogłem wówczas zaoferować. Ale dwaj moi koledzy mieli szczęście , choć to ja pisałem im te listy. Pozdrawiam, Tomasz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "czarodzieje uczuć, czarodzieje słowa , czarodzieje miłości." pieknie powiedziane:) Och tak, słowo ma działanie sprawcze! sama jestem bardzo wrażliwa na słowo i zachwyca mnie intelekt i zawsze miałam słabość do "pisarczyków" :) sama do dziś pisuję nieraz listy do męża i wkładam pod poduszkę, choc czasami są to same pretensje i wyrzuty, ale on dzielnie je czyta :)
      przeciekawa historia ci się zdarzyła :) byłes takim etatowym czarodziejem uczuć:) ciekawe, czy koledzy przyznali się swoim dziewczynom, kto był autorem listów :) dobranoc, pozdrawiam! :)

      Usuń
  21. Czytałam o tej miłości u Bakuły, przyjaciółki Osieckiej.
    Artyści, oni kochają inaczej, zwariowanie, wciąż na niepewnym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moze to niezbedny warunek tworzenia? ,,,, :)

      Usuń