środa, 28 października 2015

Peace & Love, czyli oglądam świat oczami psa.


Bardzo banalny post sławiący urodę życia...



Jesień sprzyja spacerom. Jak żadna inna pora roku sprzyja refleksjom i rozważaniom. Blondynka i jej pies ruszają przed siebie. To, że mieszkają w stolicy zjednoczonej Europy, nie zmienia faktu – że otaczają ich pola kartolfane i inne, a lisy podchodzą bezczelnie pod same domy.


Nic tak na mnie dobrze nie wpływa, jak długie samotne spacery z moim najmłodszym psem. Za zatrzaśniętymi drzwiami zostawiam gadające głowy wrzeszczącego telewizora, wszystkie realne i rozdmuchane problemy tego świata, imigrantów z Makrelą Angelą Merkel, ekologię, efekt cieplarniany, wybory oraz drzemiącego Kajtka i Tunię.
Tych dwoje weszło już w swoją jesień życia i nie ekscytuje ich ganianie z wywieszonym jęzorem po polach.

Tosiek odwrotnie. 

Z radością przeskakuje koleiny i bruzdy, a moje myśli z podobną lekkością skaczą z tematu na temat w mojej głowie.


Ktoś mi napisał, że mieszkam w „ładnych i ciekawych miejscach”. Jest o czym pisać, jest co pokazywać. Zastanawiałam się nad tym chwilę i doszłam do wniosku, że w czym innym jest przysłowiowy pies pogrzebany. 


Myślę, że to czy dane miejsca są ciekawe, zależy od tego jak na nie patrzymy. Moje patrzenie jest takie trochę jak bohaterki filmu „Amelia”, trochę ja Ani z Zielonego Wzgórza, trochę jak... kosmitki. W każdym razie kogoś nie z tej planety. 

Kiedyś ta „inność” bardzo mi przeszkadzała. Teraz do niej dorosłam, jest moim atutem i przyjacielem. Azylem. Odskocznią. Schronem przeciwbombowym.


Gdy mieszkałam w Polsce, nie miałam facebooka, innych niezbędnych i zdawałoby się oczywistych narzędzi ułatwiających życie, a jednak z podobną wnikliwością rejestrowałam otaczającą mnie rzeczywistość, dodawałam jej magii mego spojrzenia i ... opisywałam wraz z małym wówczas Kubusiem nasze weekendowe wyprawy w grubym zeszycie A4 z twardymi okładkami, okraszając je z rzadka zdjęciami. Niedawno, szukając czegoś w piwnicy natknęłam się na ten prymitywny, pierwszy blog.


Ba, ja nawet długo pracy w tej Polsce nie miałam. Na początku pobiadoliłam trochę, pospędzałam trochę czasu na pogaduszkach i herbatkach z koleżankami w podobnej sytuacji, ale szybko mi się znudziło. Zaczęłam robić jakieś drewniane kwiaty i inne cuda „niewidy”, które dumnie nazywałam rękodziełem artystycznym i które to „rękodzieło” bez żadnego powodzenia próbowałam sprzedać na bazarku na Ursynowie. Ale ile było radości, śmiechu, ciekawych ludzi na mojej drodze. Ile nadziei i marzeń. I tak jest dalej. Nie obrażałam się na życie. Nawet kiedy ono na mnie kładło lachę. I tak wiele od niego dostałam. Prawdopodobnie wtedy już instynktownie czułam, że jestem bogaczem!

Mam rodzinę, dziecko, oczy do patrzenia, uszy do słuchania, nogi do chodzenia...

Patrzę na świat z ufnością szczeniaka, a w oczach mam bezgraniczny zachwyt mego psa.



Bo od Tośka można wiele się nauczyć: zaufania, prostoty wyrażania uczuć, niezmąconej radości, wdzięczności, wierności, spontaniczności. Jak on chłonę świat każdym zmysłem. Staram się nie rozpamiętywać „wczoraj”, ani nie zamartwiać się na zapas o jutro!


„Staram się” – nie znaczy, że zawsze mi się udaje. Czasami bolą wykrzyczane słowa, niefortunne zachowania własne lub innych. Czasami kłują urojone schematy, które – gdy bardziej się zastanowić – istnieją tylko w naszych głowach. „Trzymajmy się faktów. I tylko faktów!” – przywołuję się do porządku słowami mojej pragmatycznej koleżanki. 



Najgorsze co mi się ciągle zdarza, co (wnioskuję to z moich obserwacji) zdarza się większości ludzi – jest nadinterpretowanie rzeczywistości. A ona jest o wiele prostsza, niż nasze jej postrzeganie.

Trzymajmy się języka faktów...

Nauczyłam się za wiele nie oczekiwać od ludzi, co pozwala mi nie odczuwać zawodu. Gdy dotyka mnie coś z czym ciężko mi się zmierzyć, co wywołuje palpitacje serca, nakazuję sobie spokój i zadaję sobie pytanie: jakie znaczenie będzie miało to co przeżywam dziś, za dziesięć lat. Bo tylko rzeczy mające realny wpływ na naszą przyszłość warte są naszej uwagi. Emocje jakiekolwiek by nie były, są bardzo subiektywne i prawdopodobnie wyparują już za parę dni. I mówię to Wam ja – bardzo emocjonalna blondynka! 



Jak ja byłam kiedyś uzależniona od tego co pomyślą o mnie inni! Oczywiście, żyję w określonym społeczeństwie, które ma określony zestaw norm społecznych, które szanuję. Dlatego do pracy ubieram się jak do pracy, do kościoła – jak do kościoła, a na egzamin – nie pójdę w pidżamie. Ale to, że np. latem noszę kozaki na plażę, to już tylko moja sprawa. A to że komuś może to się nie podobać nie należy już do mego businessu. I jaka ulga! Jaka wolność, że nie trzeba sprostać oczekiwaniom całego świata.


Ciągle jestem bombardowana jakąś aplikacją: „Zobacz, kto ze znajomych usunął cię z Facebooka”. A na huk mi to wiedzieć, myślę zdziwiona. Nie odczuwam pokusy kontrolowania rzeczywistości. Znacznie bardziej pociąga jej rejestrowanie. Jeśli ktoś mnie rzeczywiście usunął z wirtualnych bytów, tym bardziej nie zasługuje nawet na szczyptę mojej  uwagi. Przecież ten facebookowy świat, którego nie mogę dotknąć tak naprawdę nie istnieje. Wystarczy, że Wielki Brat wyciągnie wtyczkę z prądu i skończy się zabawa i lajkowanie. I ciągle nie będzie to największym problemem ludzkości. 



Jadę wczoraj wieczorem samochodem. SMS od mamy. Ktoś jej naopowiadał, że w Brukseli doszło do walk z ekstremistami. „Droga Mamo, gdyby tak było, już byś o tym wiedziała. Złe wieści rozchodzą się szybko... „ Póki co jest spokój... Jeszcze jest... Ugotowałam pyszny kapuśniak, ponakarmiałam moich domowników, radość w sercu, gdy tak jedzą z apetytem. Ufam, że Europa się wreszcie zbudzi z letargu. A teraz jadę słuchając muzyki. Miasto jest takie piękne nocą. Inne... 

Jadę i podziwiam... To tylko mój czas. Dziękuję Bogu za zwyczajność. 


Czasami tak się roznamiętnię w tym zachwycie nad codziennością, że nie słucham GPS. No dobra, będę z wami szczera. Do GPSu powinnam mieć w zestawie pilota-człowieka, który mi będzie mi objaśniał co to gadające cudo ma na myśli. Jakoś logika twórcow nawigacji jest sprzeczna z logiką blondynki. Zawsze wyprowadzi mnie na manowce. Wczoraj zawiodła mnie podstępnie w okolice dworca Południowego, którego w pewnych godzinach samotna blondynka powinna unikać. Każdy mieszkaniec Brukseli to wie. Dopóki jechałam... szynami tramwajowymi wtopionymi w jezdnię wydawało mi się, że wszystko jest pod kontrolą, kiedy nagle, upss... asfalt się na krótki moment skończył i zostały same tory... (taki wyłom w jezdni). A odwrotu – jak często w życiu bywa – już nie ma. 




Zakrzyknęłam na jakiegoś młodego, śniadego człowieka, śpieszącego z rękami w kieszeniach i papierosem w zębach. Błagalnym gestem poprosiłam go o pomoc. W mig załapał o co chodzi. Przyklękając, zaglądając pod samochód, dając mi znaki to w prawo, to w lewo bezpiecznie przeprowadził mnie przez wyłomy. (To było trochę jak taniec na linie nad przepaścią.) Wyciągnęłam w podzięce wyprostowany kciuk, odmachnął mi ręką z uśmiechem i poszedł w swoją stronę. Będzie miał co opowiadać znajomym. Przecież blondynka jeżdżąca w nocy samochodem po torach tramwajowych nie zdarza się codziennie. Mam wielkie szczęście do ludzi! Zaufania do nich też uczę się od Tośka. 

Dziś mój pies wrócił z podwórka z utytłanym w glinie nosie. Można by powiedzieć w przenośni: „urobiony po pachy”. Jego mina zdawała się mówić: 

„No i co z tego, że nos w glinie. Zabawa była przednia!”.


Chciałam go skarcić, ale patrząc w jego roziskrzone, przeszczęśliwe oczy pomyślałam sobie: ”Jakie to będzie miało znaczenie za dziesięć lat?” 

Bez słowa wytarłam mu nos i łapy. 

Przejechał mnie z wdzięcznością swoim szorstkim jęzorem po policzku zanim zdążyłam się odchylić... 











40 komentarzy:

  1. Cieszę się że znam tę Blondynkę.
    A Tośka i Kajtka z Tunią - też. Z opowiadań.
    Serdeczności:-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i ja sie Ciesze, ze znam pewien piekny, skromny kwiatuszek.... Stokrotke :)

      Usuń
  2. Życie jest piękne. Tylko trzeba nauczyć się to dostrzegać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w tym caly sek, rzeczy najprostsze sa najtrudniejsze :) buziaki!

      Usuń
  3. Jakbym czytała o sobie. Nie jesteś przypadkiem zodiakalnym Wodnikiem? Aplikacja, którą dostajesz to jakiś głupi chwyt marketingowy, wymyślony przez kretyna. Ja nie mam konta na fb, a też ją dostaję :-) :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Padnę ! Ale mi się udało trafić. Ale Wodnicą było czuć na odległość :-)

      Usuń
    2. cha, cha, ale sie usmialam! Ja Wodnice i Wodnikow tez wyczuwam :) to specjalna rasa, bardzo mocno zakrecona :) az nieraz utrudnia to normalne zycie! ale za to jakie bogactwo wewnetrznych przezyc! nie zamienila bym sie na inny znak :)

      Usuń
    3. zapewniam Was, ze życie Bliźniaka jest równie fascynujące, a zakręcone zwykle podwójnie i też bym się nie zamieniła hehe ;-)

      Usuń
    4. zgadzam sie w stu procentach! :) znam blizniaki, po drodze im z wodnikami, to niezwykle pozytywnie zakrecone swirki :) buziaki!

      Usuń
  4. Zawsze z twoich tekstów wybieram jakieś motto, z tego takie to: "Bo tylko rzeczy mające realny wpływ na naszą przyszłość warte są naszej uwagi":)

    OdpowiedzUsuń
  5. W okolicach dworca Południowego, gdzie życie ludzkie ma coraz mniejszą wartość (sama mi tak mówiłaś!), w nocy, samotna biała kobieta prosi śniadego młodego człowieka o pomoc!! Czy ja mam wybrać się jeszcze raz do Brukseli i przetrzepać Ci rajtuzki?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no wlasnie.... dobre rady daje, a sama..... na szczescie, wiecej szczescia niz rozumu w tym przypadku :)

      Usuń
    2. a swoja droga, jestes kochana, ze z taka uwaga mnie czytasz i pamietasz takie szczegoly! chapeau bas! Pozdrowienia dla RR

      Usuń
  6. no to miałaś przygodę, aż ciarki przeszły mi po plecach :D i to będziesz pamiętać nawet za 10 lat! :) a Tosiek jest cudowny! :)

    http://lamodalena.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a mi jak przeszly!.... w najlepszym przypadku moglabym sie znalezc bez torebki i komorki i wypadaloby sie cieszyc, ze w ogole zyje i nie jestem zgwalcona!

      Usuń
  7. No właśnie. Ja tez uważam i parę razy to napisałem że wszystko zależy od sposobu patrzenia.
    Nie ma brzydkich miejsc jak nie ma brzydkich kobiet, czasem tylko zdarza się schematyczne postrzeganie
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ... czasem tylko wina brak.... :):):) Pozdrawiam Antoni!

      Usuń
  8. Twoje słowa jak radzisz sobie sama z sobą są dla bezcenne. ♥

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem brunetką, ale myślę podobnie:-)))))
    Dołączam do grona Wodników:-)
    Drugie zdjęcie może iść na najlepsze wystawy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, bo blondynka to nie koniecznie kolor wlosow :) to charakter i sposob postrzegania swiata :) ale Wodnica to ty jestes stuprocentowa, tez cie wyczulam! :)

      Usuń
  10. Niezłe założenie z tym, jakie to będzie miało znaczenie za 10 lat. Mam podobne, tylko wyrażone innymi słowami.
    Podobają mi się Twoje wrażenia z bieżącego dnia. Aż tak ufna wobec wszystkich, jak Tosiek czy mój Piesio, nie jestem :), ale i tak dobrze mi z tym. I też mam szczęście. :)
    Powodzenia!
    p.s. ślicznie wyszłaś na tym zdjęciu na statku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nieraz sie wylozylam na tej ufnosci, ale pogodzilam sie z tym, ze to u mnie choroba nieuleczalna :)

      Usuń
  11. Ach ten Tosiek! Cudny jest, trzeba przyznać ;)
    Ale z tym facebookiem to nie do końca się zgodzę. Oczywiście, nie obchodzi mnie kto usunął mnie ze znajomych czy też kto "podglądał" mój profil. Ale nie powiedziałabym, że ten świat nie istnieje. Co z tego, że nie mona go dotknąć. Ludzie płacą grube pieniądze za facebookowe reklamy czy administrowanie stronami. Powstają specjalne poradniki marketingowe dedykowane facebookowi. Wymieniać można tu w nieskończoność.
    Nie komentowałam na fb wyników wyborów. Nie szukam na nim kuponów rabatowych do sieciówek. Nie interesują mnie sensacje. Ale kiedy czytam, że M - dziewucha, którą ledwie kilka razy(ostatnio jakieś 9 lat temu) widziałam na oczy, ale nie zapomnę tego ciepłego rudzielca nigdy - i kiedy czytam, że ta M jest w odmiennym stanie i chce mi się płakać z jej szczęścia - to nikt mi nie powie, że ten świat nie istnieje. On jest - czy tego chcemy, czy nie.
    Rozpisałam się... Buziaki, Aguś! ;*

    OdpowiedzUsuń
  12. Blondynka o wielkim sercu musi mieć szczęście do ludzi! Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  13. Jakie wspaniałe podejśie do świata i ludzi. Wiesz, czego chcesz i czego oczekujesz. Chciałoby się mieć takich ludzi wokół siebie. Taka blondynka to skarb, oby więcej takich. Pozdrawiam Ciebie i głaszczę Tosieńkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziekuje! :) Tosiaczka :) bo to chlopczyk:) za to Tunia jest dziewczynka... wiem, wiem trudno sie polapac bo jest ich troje :) serdeczne buziaki!

      Usuń
  14. Dobrze, że jesteś! Ufna, mądra i dobra. Tosiek Cię naśladuje, bo i on mądry - wie jakim jesteś Skarbem. Twoje teksty wyzwalają w człowieku człowieczeństwo, zwłaszcza te o psach. Wodnico, pozdrawia Cię ....Baran.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mieszanka wybuchowa :) mam pare ukochanych Barankow w rodzinie i wsrod przyjaciol, tutaj pewnie dziala zasada przyciagania sie przeciwienstw :) do zobaczenia, ufam, ze gdzies... niebawem :)

      Usuń
  15. Patrzenie na świat z ufnością szczeniaka to wielkie osiągnięcie zyciowe.
    Gratuluję i pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Świetne spojrzenie na świat! No i to stwierdzenie, że czułaś się bogaczką, nawet wtey, kiedy było biedniej. To podobno podstawa sukcesu :-) Więc pozostaje tylko brać przykład.

    OdpowiedzUsuń
  17. Mina Tośka wszystko zdradza:)))zwyczajnie jest szczęśliwy:)))dobrze że można się czasem oderwać od tych wszystkich kołowrotków:)))Pozdrawiam serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
  18. "Jakie to będzie miało znaczenie za 10 lat"? hmmmm ,,,i jeszcze,,,"jestem bogaczem"..bo mam oczy, uszy, nogi, rodzinę, dziecko...Dziękuję,B

    OdpowiedzUsuń
  19. Witaj! Podoba mi się ten dystans do siebie i do tego, co Cię otacza . To pozwala nie zwariować , pozostać sobą, być wolnym wbrew okolicznościom. A Tosiek ma spojrzenie filozofa. Pozdrawiam, Tomasz

    OdpowiedzUsuń
  20. Czytam, czytam i szukam tej "banalności". Jesteś świetna!

    OdpowiedzUsuń