sobota, 25 kwietnia 2015

Boję się.



Mam swój azyl. Gdy dopadnie mnie zmęczenie codziennością, gdy chcę z rodziną włączyć "slow" na łonie natury, gdy pragnę podzielić się tym miejscem z przyjaciółmi, jest to obowiązkowy punkt programu. Nawet psy są mile witane w tej publicznej przestrzeni.
Około 40 km od Brukseli znajduje się miejsce wyjątkowe. To ruiny opactwa Cystersów w Villers-la-Ville.(fr. Abbaye de Villers) Opactwo zostało założone przez świętego Bernarda w 1146 roku jako 46 (!) filia klasztoru w Clairvaux. W średniowieczu budynek katedry musiał zapierać dech w piersiach, skoro jej ruiny robią do dziś piorunujące wrażenie. Nawa główna ma 94 m długości, a wysokość sklepienia 23 metry. Kościół zaczęto budować w stylu romańskim, ale ostatecznie dokończono w gotyku. To jedna z pierwszych w Belgii gotyckich budowli. Kres świetności opactwo przeżywało w XVI wieku. Szczęśliwy los odwrócił się od niego pod koniec XVII wieku, kiedy nadeszła Rewolucja Francuska. Rewolucjoniści dokonali strasznego spustoszenia. Patrząc na przykłady z mego własnego "podwórka", widzę analogię do zachowania bolszewików w Korczewie
Opactwo w Villers-la-Ville rozwiązano, a cały majątek nabył sprzedawca materiałów budowlanych. To miejsce nigdy już nie odzyskało dawnej świetności... 





Tu odpoczywam...
Tu kontempluję...
Słucham letnich koncertów nocą i podziwiam spektakl świateł...
Tu w mojej głowie rodzą się mądre i całkiem głupie myśli... Rogate, niepokorne, czasem przewrotne. To znów pogodne. 
Albo inaczej: to tu wreszcie zostawiam za drzwiami gonitwę myśli i oddaję się trudnej sztuce "niemyślenia".


Mimo upływu wieków ruiny ciągle budzą szacunek i respekt. Pewnie gdybym znalazła się tu w średniowieczu byłabym onieśmielona rozmachem budowli. Wszelki ogrom mnie przytłacza. Boję się nadmiernego bogactwa i potęgi. Jego krzyku i pewności siebie. Bo gdzieś zawsze tam kuli się po kątach ludzka pycha, przeplatana krzywdą. Ludzie od wieków wznoszą świątynie. Mówią, że na chwałę Bożą to robią. A mi na samym dnie serca coś przekornie szepcze, że głównie dla swego imienia wyrytego na wieki w kamieniu. Bo gdybyż było inaczej po co zapisywać złotymi zgłoskami na marmurowych tablicach nazwiska dobrodziejów? Wiem, wiem, dla potomnych, historyków to wiedza bezcenna! Bo jakże inaczej byśmy wiedzieli... Nie wiem tylko co na to Bóg? Czy Go ktoś pytał o zdanie? Czy mu serce nie pęka w tych kapiących złotem klatkach, w które zamkają Go ludzie? 
W Stalowej Woli, w środku betonowej, socjalistycznej pustyni jest mały, drewniany, zabytkowy kościółek. 



Bywałam w wielu przepięknych, katedrach w Europie. Zachwycają, budzą mój podziw, zapierają dech w piersiach... Powalają na kolana... Ale to własnie u świętego Floriana w Stalowej w zaciszu drewnianych, pachnących żywicą naw czuję najbliżej oddech Boga. Łatwiej usłyszeć co do mnie mówi. Jego słów nie zagłusza blichtr i echo odbijające się od olbrzymich ścian. Ta bliskość i naturalność, której próżno szukać w nadmiarze bogactwa. Jezus nie nosił lakierowanych pantofli od Louis Vuitton, ale rzemykowe sandały na bose stopy, albo i to nie. Co my ludzie zrobiliśmy z tego prostego przekazu? 
Takie to przewrotne mysli przychodzą mi do głowy patrząc na ciągle obecną potęgę ruin opactwa Villers-la-Ville. 



Bo ja się boję... Skrajności napełniają mnie irracjonalnym strachem. Przepych i rozpaczliwa bieda. "Przebogactwo" rodzi nadużycia, nędza prowadzi do wykroczeń. Boję się demonstracji siły, sztywnych poglądów, ludzi ferujących wyroki, osądzających. Nieomylności, manipulacji, równego kroku podkutych butów. Braku wybaczenia... Ale ponad wszystko lękam się ludzi miałkich, bez wyrazu i braku własnego zdania. Ktoś powiedział, że "ten, kto zgadza się ze wszystkimi, nie jest wart, by ktokolwiek z nim sie zgadzał" Ci najmierniejsi okazywali się często najbardziej bezwzględnymi zbrodniarzami. Tak mi się plączą po głowie moje przekorne myśli...

Ale ruiny przepiękne... Pobudzają wyobraźnię, uczą pokory. Naprawdę warto tu przyjechać. I nawet mają przewodniki w polskim języku. Miło, prawda? 
Już widzę, jak Marchevka pakuje swój plecak...




Przez sam środek opactwa przebiega... linia kolejowa, którą wybudowano po Rewolucji Francuskiej za zgodą ówczesnego właściciela.(zdjęcie poniżej)




45 komentarzy:

  1. Mądrze piszesz Agnieszko, jak zwykle - miło Tu, tak po ludzku pobyć u Ciebie :))

    ruiny robią wrażenie ale i tytuł posta również zrobił na wrażenie - wystraszyłam się, że coś Ci grozi ;))

    miłej soboty :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję, milo, że lubisz tu bywac. Tytuł, taki zamierzony by was trochę postraszyć :) żartuję! Miłego weekendu Maminkowa Mamo :)

    OdpowiedzUsuń
  3. W kilku zdaniach tyle mądrych myśli, tak ważnych dla każdego człowieka. Szkoda, że w ten sposób i tak PIĘKNYM polskim językiem nie mówią do nas ze srodków masowego przekazu, zaczynając od przedszkola i szkół. Inny styl panuje tam, inny "lans".
    Jesteś niezwykłym i drogocennym skarbem naszej społeczności. Mądre i głębokie treści idą w parze z wysmakowanymi, cudownymi zdjęciami. To z siedzącą na drugim planie postacią w wielowiekowych ruinach i kwitnącymi mleczami na płycie, to obraz w którym zostałam. I z tamtąd otwieram ramiona aby Cię uścisnąc!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro mówi to Artystka, to nie pozostaje mi nic innego jak skromnie schylic głowe i się z tym zgodzić :) Joasiu, jesliby naszła Cię wena, to czuj sie właścicielka tego zdjęcia, ktore Cię zauroczyło... Przelej je na płótno swymi dłońmi i sercem, zinterpretuj je po swojemu... :)

      Usuń
  4. Ale tytuł, weeeeź. ;)))
    Ta zieleń jest hipnotyzująca! Ruiny cudowne, mogłabym tam krążyć cały dzień, dotykać murów, wsłuchiwać się w ciszę, nawet jeśli przerywają ją przejeżdżające pociągi. Lubię, bardzo lubię.

    Hehe, plecak, powiadasz? Myślę, że całkiem możliwe jest, że Villers-la-Ville odwiedzę prędzej, niż Stalową W. ;)
    Uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i wcale bym sie nie zdziwiła... :) tylko daj znać kiedy:) buziaki!

      Usuń
  5. Piękne miejsce, też mam takie swoje, w riunach łatwej o wyobraźnię..

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo klimatyczne miejsce, idealne do kontemplacji :) Piękne zdjęcia oddające urok tego miejsca. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Marchev ka
    Ja pakuje plecak i najbliższy pogodny i wolny weekend jedziemy. Lubie takie miejsca . Lubie ruiny . A ze kościoła ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już sprawdziłam , to z. Tej właściwiej strony Brukseli , niedaleko ChALerois :)

      Usuń
    2. Hehehe, Anno, żebym ja miała tak blisko, to też bym spakowała, choćby i za tydzień. Ale cóż, z Kołobrzegu to już wyprawa. I to całkiem porządna :))))

      Usuń
    3. Aniu, tylko tam oprócz ruin naprawde nic nie ma, jakas restauracja by cos zjeść, mam nadzieję, że dziewczynki się nie zanudzą, ale sobie najwyżej pobawią się w chowanego w ruinach :) Pozdro!

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Prawda? Nawet na zdjęciach słychac te ciszę, Bardzo klimatyczne...

      Usuń
  9. Aga najprawdziwsza prawda na wieki.Cudowne miejsce, zieleń daje nadzieje ......nikt nie zaglusza, nie ma biegu , czas plynie wolniej

    OdpowiedzUsuń
  10. Oglądając zdjęcia tych ruin, dech zapiera, a coi dopiero w rzeczywistości.

    OdpowiedzUsuń
  11. Przepych...i dlatego nie jestem entuzjastką licheńskiej świątyni..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ti sami chciałam napisać. Zwłaszcza te tabliczki z nazwiskami darczyńców. Po co one?

      Usuń
    2. Macie rację, tu jest wszystko co trzeba, nie ma blichtru.

      Usuń
  12. Jest takie miejsce w Szkocji gdy do maleńkiej kapliczki weszłam poczułam ... świętość, to jedyne słowo jakie mi przyszło do głowy. Cisza spokój i coś jak obecność? Jakby. W tym miejscu modliła się królowa Szkocka Małgorzata 1000 lat temu. Syn zrobił tam kapliczkę. Była to kobieta która kochała, chociaż nie była Szkotką, to opiekowała się ludem dzikich górali i oni ją pokochali. Wyobrazić sobie można że poza zamkiem z wielkich głazów, siadywała na kamieniu, w otoczeniu roślin być może i modliła się, w głębi swojej świadomości, swoimi prostymi słowami rozmawiała z Kimś wewnątrz siebie. To miejsce przesiąkło jej miłością jej modlitwą, syn obudował kamieniami, postawił dach i posadzkę i maleńka kapliczka przyjmuje tysiące zwiedzających. :) Lubię takie miejsca. :) Polecam uwadze Tum pod Łęczycą starożytne miejsce naszych przodków Słowian, święte miejsce. Na nim postawiono kolegiatę w roku chyba tysięcznym. Wielokrotnie palona i odbudowywana i znów niszczona, kamienne głazy zachowały być może pamięć dawnych wierzeń i modłów. W Kolegiacie jest miejsce do medytacji jak w dawnych chrześcijańskich świątyniach bywało. Ktoś kto chciał zatopić się w sobie, siadał na pierwszej ławce, przed sobą miał cztery kwadraty, skupiał się na patrzeniu pomiędzy!!! w miejscu ich łączenia. :) Fajne na pewno w starych dawnych świątyniach można znaleźć jeszcze takie miejsca. W nowoczesnych nie ma śladu świętości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no własnie, te "pierwotne" miejsca miały swoja moc, a my ludzie mamy to do siebie, że potrafimy odzierać ze świętości to co święte. Pieknie napisane>

      Usuń
  13. Uwielbiam zwiedzać takie miejsca, poznawać i wdychać ich historię! :)
    pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
  14. Pojechałabym z Tobą w to przepiękne miejsce, by odpocząć, pomyśleć- nie myśląc...
    Ale na szczerą rozmowę z Bogiem wybieram małe skromne kościółki i przydrożne, stare kapliczki...w krzakach bzów i jaśminów.
    A wszelkiego rodzaju skrajności też się lękam Siostrzyczko!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myslałam Basiu o Tobie pisząc ten post, widziałam Cie zatopiona w modlitwie w takim małym kościółku, i myslałam o mojjej biologicznej Siostrzyczce pochylonej u swiętego Floriana w Stalowej. Sciskam!

      Usuń
  15. o kurcze....tam jest świetnie !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooooo... Super! zawsze nieźle ładuję akumulatory!

      Usuń
  16. Piękne ruiny. Dobrze piszesz o przepychu, jest zbędny :)

    OdpowiedzUsuń
  17. ...tak pięknie Agnieszko wyglądasz na tle tych ruin...pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
  18. Tak....tak stary drewniany kościółek - w nim czuje sie Świętość ......dobrze że jest.... Wstajac rano patrzę przez okno : latem jest jak zielona oaza na pustyni, jesienią skąpany w złocie i czerwieni a zimą jak na Twoim zdjęciu.............pomaga żyć.
    Dobranoc Kochana.Basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz piekny widok z ósmego pietra siostrzyczko! Wspaniałe porownanie, jak zielona oaza na betonowej pustyni... daje siłę do zycia, nawet na odległość... z twego okna... to twoje miejsce gdzie czerpiesz moc...

      Usuń
  19. Dokładnie - ponoć człowiek nie powinien wielbić złotego cielca, a cały ten przepych kościelny to co to jest? I majątek gromadzony przez księży. Kiedy o tym pomyślę, zaczynam wątpić w słuszność swojej wiary i czuję się mocno oszukana.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, co masz na mysli. Nie wątp w jej słuszność, wątp w ludzi, ktorzy nadają jej inny, fałszywy sens, poizdrawiam cieplutko!

      Usuń
  20. Pamiętam, wspominałaś o tych ruinach opactwa komentując mój tekst o Krzyżtoporze.
    Pięknie Agnieszko:-)
    Serdeczności!

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo lubię właśnie takie miejsca, naznaczone historią, przesiąknięte odległymi wiekami, pachnące wilgociom starych kamieni...

    OdpowiedzUsuń
  22. Super effect on the first picture, love the old church.

    Greetings,
    Filip

    OdpowiedzUsuń
  23. Lubię ruiny wszelakie.I podobnie jak Ty zatapiam się w myślach...
    Np bunkry okoliczne(znasz przecie ? ;) )
    Ileż to sił ludzkich,mozołu zostało wykorzystane po to... by zabijać...
    Ileż istnień ludzkich pochłonęły,ileż łez...
    I wszystko to było w imię czyjejś racji,w imię manipulacji,w imię dążenia do władzy...
    Nie wiem czy to jest smutne czy żałosne...

    Będąc w ruinach czuję przyjemny dreszczyk emocji,który po krótkim czasie znika.Potem mam różne przemyślenia....

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  24. http://takietampstrykanie.blogspot.com/2012/03/troche-historii-z-mojej-okolicy.html

    http://takietampstrykanie.blogspot.com/2013/05/co-widac-z-bunkra.html

    http://takietampstrykanie.blogspot.com/2013/07/chce-tam-wrocic.html

    Zdjęcia takie sobie,ale popatrzeć można ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Zawsze jak czytam twój tekst to myślę: mądra kobitka. No i za każdym razem twoje posty zachwycają, nie tylko intelektualnie ;) Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  26. Moje klimaty! Pozytywnie zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  27. Jest w ty coś wspaniałego, pięknego i coś przytłaczającego..

    OdpowiedzUsuń
  28. Agnieszko i ja szukam takich miejsc. a to jest niezwykłe, takie uwielbiam.
    Boisz sie... Tak, tego można się bać, również boję się...
    Nie ma w moim życiu przyzwolenia na agresję, nienawiść.
    Nawet kiedy krzywdzą mnie ludzie, przebaczam. Czasem to trudne, ale już tak mam...

    OdpowiedzUsuń
  29. Jesteśmy bardzo podobne Basiu, nauczyłam sie przebaczac, to mnie uwalnia... Przebaczyć, nie znaczy puścić w niepamieć, byc naiwna, czy strqacic czujność...

    OdpowiedzUsuń