czwartek, 15 stycznia 2015

Biec jak Forrest Gump.


Nowy Rok zaczął się jak się zaczął, to znaczy wszyscy wiemy jak. Ale życie toczy się dalej i trzeba wykrzesać z siebie trochę entuzjazmu, bo przecież będzie go musiało nam wystarczyć na długie miesiące. By na tym paliwie dociągnąć jakoś do grudnia. Dlatego koniec narzekania i smucenia się. Trzeba wyjść do ludzi i przewietrzyć zwoje. Od dziś wracamy do spacerów po Brukseli. Nie, nie! Nie przyjmuję żadnych wymówek. No bo co zrobicie, jak któregoś dnia przyjedziecie tu i staniecie jak wryci przed jakimś obiektem, o którym przynajmniej mgliście wypadałoby coś wiedzieć? Że Laviolettka wam go nie pokazała? Że nic nie mówiła? Nie przyjmuję tego usprawiedliwienia do wiadomości. Ruszajmy zatem.
Bruksela obfituje w placyki cieszące się dużym "wzięciem", to wręcz miejsca kultowe, mimo, że... wcale na takie nie wyglądają. Jednym z nich jest Place Jourdan w sąsiedztwie unijnych instytucji z najsłynniejszą w Europie budą z frytkami. Ale o Maison Antoine opowiem kiedy indziej. Tego dnia prosto z niepozornego placu udałam się do Parku Leopolda, tuż obok. Znajduje się w nim jedna ze szkół średnich, a dookoła budynki unijne. Na przeciw parku usadowiła się znana klinika o tej samej nazwie. Była jeszcze wtedy piękna, listopadowa jesień! (Nacieszcie oczy płomiennymi, soczystymi barwami.) 


Parc Leopold słynie głównie z tego, że można tu... łatwo stracić torebkę w biały dzień. Na gościnne występy przyjeżdżają chuligani z innych dzielnic. Skracający sobie tędy drogę unijni urzędnicy, śpieszący się, często roztargnieni są łatwym łupem i smacznym kąskiem dla złodziei. Ileż to już podręcznych laptopów tutaj poszłoooo! 
Ale za to urody parkowi odmówić nie można! Powstał on w XIX wieku w pozostałościach doliny Maelbeek. Otacza go wiele pięknych budynków jak na przykład biblioteka Solvaya w stylu eklektycznym. W ubiegłym wieku na terenie parku znajdował się ogród zoologiczny, który niestety zbankrutował. Wokół jeziora gnieździ się wszelakie ptactwo, a dumą tego miejsca jest olbrzymi platan d`Orient, jedyny taki w Brukseli. 
Patrząc na sielskie, wręcz laurkowe klimaty zdjęc, trudno uwierzyć, że bywa tu niebezpiecznie. Nie jestem taką blondynką, na jaką wyglądam! Nie odważyłam sie tam pójść na spacer sama. Nie miałam ochoty stracić mojej torebki i aparatu - od czego jest Osobisty Mąż? - osobnik od zadań specjalnych. 



A że jest śniadej cery, charakteryzuje go dość chmurne lico i waleczny, nielękliwy sposób bycia, często brany jest za "swojaka" przez północno-afrykańskich agresorów, a oni "swoich" nie obrabiają. A jak na dodatek zrobi słynną minę à la Leon Zawodowiec to wszelcy kieszonkowcy wymiękają!




Ale w związku z tym tematem przypomniała mi się pewna historyjka... 


Pracowałam kiedyś z pewnym chłopakiem, który był znany z tego, że paradował po biurze... w skarpetkach. (Oczywiście do czasu, dopóki mu główny szef tego nie zakazał pod groźbą zwolnienia) W kraju, z którego pochodził grał namiętnie w piłkę i biegał do utraty tchu. Później zwykł się kłaść pod rozłożystą palmą, popijać słodką, miętową herbatę i sięgać wzrokiem daleko, tam gdzie gwiaździste niebo dotyka czubków gór Atlas. Nawyk biegania przeniósł do Brukseli. I tak dla czystej przyjemności z marszu, a dokładniej z biegu - wygrywał kolejne maratony. 
Pewnego dnia po pracy wchodząc do metra zauważył płaczące, rozebrane z kurtek dziewczyny. A była już późna, chłodna jesień. Chaotycznie opowiedziały, że zostały sterroryzowane przez marokańskich wyrostków, którzy zabrali im wszystko. A że było to w dobrej dzielnicy,w sąsiedztwie snobistycznego collège St Michel, pomyślał tylko: "Oho, nasi już tu byli na gościnnych występach!" - i niewiele się namyślając udał się w pościg we wskazanym przez dziewczyny kierunku. 


Bardzo szybko dostrzegł złodziejaszków z łupami, a oni jego. Naturalną ich reakcją była oczywiście ucieczka. Taki bezwarunkowy odruch. Na początku niespiesznie, z nóżki na nóżkę. Pierwsza przecznica, druga... Oho, zaczęli dostawać zadyszki, a on konsekwentnie gonił ich dalej. Widząc, że to nie żarty, zaczęli w końcu gubić "fanty"mając nadzieję, że ten wariat przestanie ich ścigać. Jedna kurtka, druga kurtka. Ale nasz bohater łapał w locie rzeczy pod pachę i nie przestawał biec. Dwóch złodziejaszków prysnęło na boki, a trzeci uciekał prosto. Mój kolega za nim! Biegnąc zgubił najpierw jeden but, później drugi, ale przecież przyzwyczajony był chodzić boso! A co dopiero biegać! Dorwał zdyszanego pobratymca przy trzeciej przecznicy, schwycił za kołnierz i odebrał telefony. I nic nie pomogło odwoływanie się do narodowej solidarności. ("Co ty brat, swego będziesz ganiał!")
Wszystko dobrze się skończyło, tylko nasz bohater butów w drodze powrotnej nie odnalazł...

Dawno już ze mną nie pracuje, ale ciągle mam w komórce jego numer telefonu, tak na wszelki wypadek, gdyby trzeba było kiedyś jeszcze za kimś pobiec... 









43 komentarze:

  1. Chociaż uważam, że najpiękniejszy park w Polsce, to Łazienki Królewskie, to ciągle mam nadzieję, że kiedyś pospaceruję z Tobą jesienią po tych parkach w Brukseli.
    No i że nikt mi kurteczki nie zabierze :-)))
    Serdeczności od samego rana.

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba ogólnie parki są idealnym miejscem do takich "gościnnych występów". Ale temu rzeczywiście, nie można odmówić uroku ;)
    I podziwiam cierpliwość i zacięcie tego Pana;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam wrażenie, że ten post specjalnie dla mnie napisany:)
    A park śliczny

    OdpowiedzUsuń
  4. :) dobrze mieć w telefonie i w pamięci przyjazne dusze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, lepiej za bardzo nie resetować pamięci w telefonie:) może być kołem ratunkowym :)

      Usuń
  5. Przeczytałam jednym tchem. jesteś szczęściarą, że masz obok siebie takiego Bonda... i telefon do Anioła Stróża.
    Park piękny. Ciągle wierzę, że latem a może juz wiosną usiądziemy razem na ławeczce w parku... Pozdrawiam Cię serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bond i Anioł Stróż! no własnie swietnie to ujęłas Basiu :)

      Usuń
  6. Cudowny chłopak, napisz mu sms a, że go podziwiamy i pozdrawiamy:-) męża też:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak, koniecznie! Niech wie, że stał się sławny wśród polskich kobiet :)
      A męża osobistego tak publicznie nie chwal, bo Ci jakaś go przechwyci ;)

      Usuń
    2. nie chwal dnia przed zachodem słońca ;)

      Usuń
  7. Odpowiedzi
    1. Bardzo heroiczny! :) Komu by się chciało! :)

      Usuń
  8. Ja tam bez butów biegać nie umiem. W butach też mi idzie tak sobie
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to tak jak mi Antoni, wole szybko chodzić i tez dojdę gdzie trzeba:) Pozdrawiam!

      Usuń
  9. Wychowywałam się w mieście, gdzie nie było parków!!! Znałam je tylko z książek dla dzieci... Teraz mieszkam w mieście z mnóstwem parków, choć większość z nich jest mikroskopijna:)
    A ten tutaj- łał, takie lubię bardzo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a co to za betonowa pustynia bez parków? ale przypomniała mi się pewna opowieść. Mieszkalismy na przedmieściu Brukseli, a własxciwie pod Brukselą i do mego syna przyjechała kolezanka "z miasta". Byli jeszcze dziećmi. Bawią się na spokojnej osiedlowej uliczce i mój syn mówi: "co tak stoisz, włax na drzewo!" a dziewczynka na to: " Nie umiem!" Mój dzieciak zdziwiony:" Jak to nie umiesz po drzewach chodzić?" Dziewczynka wzrusza ramionami: " A niby gdzie mam sie nauczyć jak na mojej ulicy nie ma ani jednego drzewa" :)

      Usuń
    2. Ha, ha, otóż to! Blokowiska bez drzew, w wielu miastach tak było i nadal jest...

      Usuń
  10. Piękny spacer, piękne miejsce, wszystko idealnie do siebie pasuje :) ...no i jest słońce!

    :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo lubimy jak jest wokół pieknie i miło (tylko zeby torebek z rąk nie wyrywali :) :))

      Usuń
  11. Taki ochroniarz bardzo by sie przydał we wszystkich parkach i jeszcze taki biegacz to byłoby coś:)))park śliczny:)))Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W niektorych parkach Brukseli chodza patrole po dwóch panów i maja obowiązek usmiechać się do ludzi, mówić dzień dobry i zagajac przyjacielskie pogaduszki jak ktoś chce sobie pogadać :) Tak jest w parku koło mojej pracy (Park Tenbosch) Napisałam na jego temat posta kiedyś (post o takiej samej nazwie) Ale to zalezy od dyrekcji takiego parku. W tym, ktory tu wspominam w komentarzu tez kiedyś był niebezpieczny. Zmieniła się dyrekcja i zaprowadziła nowe porządki. Teraz jest super przyjaźnie.

      Usuń
  12. Z tym parkiem to jak z kobietą, która jest piękna, lecz niebezpieczna, ale za to wciąż pociągająca. Historyjka biegacza świetna, pouczająca. Pozdrawiam, Tomasz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepiekne porównanie Tomaszu! Pozdrawiam! :)

      Usuń
  13. Kochani, cenna informację orzymałam na facebooku w postaci komentarza. Pozwalam sobie przytoczyć za zgodą autorki, ważne dla tych zwłaszcza, którzy mają małe dzieci :
    Edyta Nikitowicz Pani Agnieszko zapomniala pani wspomniec o Muzeum Dinozaurow i Natury ktory znajduje sie w tym parku jakby to czytal moj syn Mateusz bylby troszczke urazony jesli jednak nie wiedziala Pani o nim zachecam do wizyty my bylismy juz pare razy Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  14. Bieganie się przydaje, raz trzeba kogoś dogonić, innym razem żeby nie dać się dogonić - i nie chodzi o kradzież, a np. o kobietę. Z innej dzielnicy, na przykład... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, czasami niezgłebione sa motywy ucieczki lub pogoni, że tak filozoficznie powiem! :)

      Usuń
  15. Świetna historia - mówię o tym biegaczu.
    W dodatku dobrze się kończy. :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Tak, masz rację , koniec narzekania i smucenia się, na spacerki proszę.
    Ja rok rozpoczęłam intensywnie, długimi zimowymi spacerami w Wiśle.
    Teraz u mnie piękna pogoda więc spaceruje dalej.
    Park piękny i bardzo ciekawa historia.
    Ochronę miałaś znakomitą, nie ma to jednak jak osobisty mąż /mój czasami też ma takie chmurne lico ha!ha!/.
    Pozdrawiam Agnieszka, miłego dnia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trzeba spacerowac, zima odchodzi w siną dal :) trzeba mieć kondycje na wiosnę :)

      Usuń
  17. Takie piękne miejsce , a takie niebezpieczne? :) Ania

    OdpowiedzUsuń
  18. Slicznie napisane Lavioletko ,z lekkością i wystarczającą dozą humorku a na końcu ładna pointa. :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o, dziękuje za miłe słowo dobra kobieto :) ja lekko pisze ty jestes mistrzynią rysunku :)

      Usuń
  19. oj i ja bałabym się tam sama spacerować choc nie jestem blondynką.... :)
    zdjecia jak zwykle piekne, i choc nie będę nigdy w Brukseli to ogladam je z przyjemnością...
    serdecności

    leptir

    http://leptir-visanna7.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  20. OOO parki to co lubię, nawet te najmniejsze są niesamowicie urokliwe ! jak spacery to tylko w parku, by się delektowac tymi widokami, zielenią .....
    Męża twego wystarczy poznac i dosłownie chwilę pobyc, a wiadomo jaki to człowiek ....miałam tą przyjemnośc i duma mnie rozpiera jak patrzę na fotę no i mogę krzyknąc ,,znam tego mężczyznę ....hahaha'' Ba znam ich oboje !

    Uściski dla WAS :*

    OdpowiedzUsuń
  21. Agnieszka, Ty masz fanpage'a? Jak miło, będę miała bliższy kontakt z Tobą.
    Ja też od tego roku co prawda nie biegam, ale spacerujemy z Mateuszem, hm może raz wezmę aparat i pokażę Ci Cmentarz Centralny w Szczecinie, drugie miejsce w Europie pod kątem powierzchni. Piękne nastrojowe ciche miejsce wielkości małego miasteczka, na pewno zrobiłoby na Tobie wrażenie.
    Historia niewiarygodna, nie wiem, czy gdybym była mistrzem olimpijskim w bieganiu, to czy bym miała odwagę ścigać trzech złodziei...

    OdpowiedzUsuń
  22. powierzchni cmentarzy - małe wyjaśnienie :)

    OdpowiedzUsuń
  23. :-) ot ktoś biega boso a ja-cały czas w japonkach ;-).

    OdpowiedzUsuń
  24. Dawno mnie nie było, nie czytałam i nie oglądałam a teraz wszystkie naraz posty mam zamiar nadrobić:)))
    Piękne zdjęcia kochana! pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to tak jak ja u ciebie! Hurtem cię czytam kochana, może nawet dziś zajrzę później pa, pa

      Usuń