niedziela, 18 stycznia 2015

Bąbolada. Bąbelkowa słodycz życia.



Kto z was lubi bąboladę? Bąbelkowa czekolada. Rozdmuchane słodkie serce. Słodycz dająca złudzenie sytości. Ile tak naprawde czekolady w czekoladzie? Wędliny w wędlinie? Soku w soku? Przyjaciela w przyjacielu? Bezwstydne na wyrost obietnice, wypełnione powietrzem. Bicie piany. A wszystko sprowadza się do jednego. Złudzenia, złudzenia, złudzenia. Taka folia bąbelkowa, w którą zawinięte przychodzą do was rzeczy z Allegro. Albo skąd indziej jeszcze. Chronią przed uszkodzeniem, złamaniem, utratą sił. Są kłamstwem w najprostszej postaci. A może sposobem na przeżycie? Złudzenia jako bufor bezpieczeństwa: niektórzy, gdy się z nimi rozstają ciągle jeszcze wegetują lecz przestają już żyć.


Ale czy nie masz dość siły by bez nich zmierzyć się ze światem? A może inaczej. Czy zawsze potrzebna ci do szczęścia naga prawda? Cała prawda? (A co to jest prawda?) Na co ci obietnice na wyrost? Ile ludzi tyle odpowiedzi. Wolisz znać bolesne realia. Ale są tacy, którzy zamykają mocno oczy. Mniej ich wtedy boli. Każdy z nas jest inny. Każdy ma inna odporność na prawdę. Potrzebuje więcej lub mniej bąbelkowej, pustej słodyczy na osłodę życia. 

Złudzenia pomagają nie popaść w obłęd. Dają nadzieję i wytchnienie. Dodają sił. Pomogą uciec od prawdy lecz nie rozwiążą problemów.



Miałam kiedyś dwie koleżanki. Jedna była żoną alkoholika, a druga - kobieciarza. Ta pierwsza nigdy by nie zniosła, by jej mąż uganiał się za spódniczkami, wolała wierzyć, że jeździ w delegacje. Druga dziękowała Bogu, że jej facet jest niepijący... Bo przecież codzienne, samotne spożywanie alkoholu w zakamarkach swego gabinetu jest tylko niewinną degustacją. Zabiciem stresu po ciężkim dniu pracy. Relaksem. Tymczasem słabości obu panów były tajemnicą poliszynela. Żonom szybciej serce by pękło, gdyby nazwały je po imieniu. W imię złudzeń i pozornego świętego spokoju okryły się głęboką żałoba po stracie. Jeden mąż odszedł na wieki w zaciszu swego gabinetu tuż przed wigilją. Serce lub wątroba nie wytrzymała. Drugi - z pewną panią z delegacji odbierając żonie bąbelkowe, złudne poczucie bezpieczeństwa.

Z rozdmuchanych, wypełnionych powietrzem złudzeń toleruję tylko jedne: moją bąbelkową spódnicę i sweter, dające poczucie objętości. Cieszą oko kolorami i już!


"Złudzenia są nam potrzebne tak jak... czekolada.

Inaczej realizm życia byłby ciężarem nie do udźwignięcia"


41 komentarzy:

  1. Lepsza trudna prawda, niż słodkie złudzenia.
    Tylko jak już się pozna tę prawdę, to trzeba coś z tym zrobić, podjąć jakieś działanie. A to wymaga wysiłku. Nierzadko rozwalenia i ułożenia na nowo całego swojego życia. Nie tak znowu wielu ludzi potrafi się na to zdobyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami nie jest latwo wyjsc ze strefy swego pozornego komfortu, nieraz wymaga to rewolucji. masz racje, niewielu ludzi, z roznych wzgledow na to sie decyduje. Pozdrawiam niedzielnie.

      Usuń
  2. Gdy byłam młoda, lubiłam bąbelkową czekoladę- teraz nie:-)))) widocznie dorosłam do życia bez złudzeń:-) chyba tak. Mimo całej sztuki, która jest mi bliska, twardo stąpam po ziemi...i przezywam mniej " szoków".
    A ciuszki masz dziś kapitalne:-) buziaczki piękna " brukselko" :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak jak ja :) Sila na konfrontacje z prawda przyszla do mnie z wiekiem. Wczesniej czesciej lubilam sie schowac za bezpiecznymi w moim mniemaniu zludzeniami. Buziaczki :)

      Usuń
  3. Pięknie napisane i prawdziwe, swoją droga- pięknie wyglądasz, mimo zimy - kwitniesz Moja Droga ;) Co do czekolad, złudzeń i całej tej baśni słodkiej- nie wiem co powiedzieć... Choć po głębszym zastanowieniu... wolę się okłamywać w jednej kwestii, chcę by po śmierci naprawdę było coś pięknego- lustrzane odbicie tego szarego smutnego świata- jego negatyw- piękny kolorowy, bez bólu, głodu , lęków... A życie - cóż trzeba przeżyć, problemy, ból, stres zgodzę się wtedy z Tobą i chętnie zjem tony czekolady choćby bąblowcowej ;) Buziaki ;***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w to goraco wierze Kropeczko, ze jest taki lepszy swiat. Ale ktos moze powiedziec, ze to moje zludzenia :) kazdy z nas sie przekona przekraczajac cienka linie zycia. caluski dla Hani! :)

      Usuń
  4. Ludzie często oszukują się - tylko na starość potem cierpią...
    Ale to najczęściej wynika chyba z niechęci i obawy przed zmianami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Im wieksze zludzenie, tym bardziej boli prawda na starosc :)

      Usuń
  5. Co z tego ,ze czasem pocieszamy się bąbelkową prawda na zewnątrz jak w środku jesteśmy napchani szpilami i kamieniami . Ten cięzar w pewnym czasie nas już tak przytłoczy ,że babelki na zewnątrz eksploatują wraz z kamieniami . Wtedy padamy i leżymy płasko jak płachta i czekamy pomocy ,tylko skad ?Przecież żyłyśmy ,,cukierkowo'' i lekceważyłyśmy uwagi innych. Ta ciecinna duma i to nie poddam się ,dam sama radę,a guzik to prawda !

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeszcze dodam ,ze kreacje bąbelkową wybrałaś znakomicie , wyglądasz jakbyś miała pofrunąć ,gratuluję pomysłu :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Wtedy padamy i leżymy płasko jak płachta i czekamy pomocy" bezradnosc boli rownie mocno jak rozstanie sie ze swoimi zludzeniami. Moment zdzerzenia jest okropny! a czasami nasze zludzenia sa bardzo nieswiadome, my naprawde goraco w nie wierzymy. dzieki :)

      Usuń
    2. Przyszlo mi jeszcze przed chwila do glowy, ze moze w takich chwilach gdy: "Ta ciecinna duma i to nie poddam się ,dam sama radę", nalezy jak gorzka pigulke ja przelknac i zwrocic sie o pomoc do tych, ktorzy cie kochaja. Oni nigdy nie stawiaja krzyzyka na czlowieku.

      Usuń
  7. Na szczęście bąbelki mnie się nie czepiają :-)))
    Bardzo ciekawy temat poruszyłaś...
    Przemęczona ostatnio jestem, więc się nie będę rozwodzić,
    ale może ludzie nie widzą swoich złudzeń ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no wlasnie, czasami naprawde gleboko wierza w to co widza.

      Usuń
  8. Agnieszko, kobieciarz to człowiek, który zdradza, ale zawsze robi to z kobietą. Zdrada, oszustwo, to codzienność, z którą musimy się mierzyć, a świat nie jest takim, jakim się nam wydaje. Im jestem bogaty w mijające lata, tym więcej mam dystansu do tego, co spotykam na co dzień.
    PS. Alkohol, to też forma ucieczki od życia i kobiety. Nie usprawiedliwiam... jedynie konstatuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja bron Boze nie zaprzeczam, odwrotnie zgadzam sie z tym co napisales! :)

      Usuń
  9. Jak to ktoś kiedyś napisał: "W piciu jest zupełnie ta sama mądrość, co w życiu: złudzenia". Chodzi mi akurat bardziej o życie niż picie ;) Jak każdy, mam swoje złudzenia i chociaż niektóre przeklinam co drugi dzień, w gruncie rzeczy, lubię je wszystkie. Zresztą, kobiety ciągnie do złudzeń. Bo w końcu po co zakładają szpilki (czyż nogi wówczas nie są dłuższe?), czy ubierają się na czarno, choć nie noszą żałoby (wszak czarny wyszczupla). I nade wszystko: czyż nie są beznadziejnie zakochane w swoich dzieciach i choćby było to szczerbate, garbate i nie wiem co jeszcze, będą je uważać za najpiękniejsze istoty na świecie?

    Ładnie Ci w tych pastelach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeslicznie, madrze napisalas! Podpisuje sie wszystkimi czterema konczynami! :) zwlaszcza o tych dzieciach, szpilkach i czarnym. super cytat!

      Usuń
  10. Mój problem polega na tym ,że za bardzo lubię wszystkie słodycze , nie tylko czekoladę bąbelkową ! :) A na poważnie: w życiu nie karmię się złudzeniami i twardo stąpam po ziemi. Twój zestaw bąbekowy jest przeuroczy :) Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też jestem uzależniona od slodkiego, mniammmm................. Pozdrawiam :)

      Usuń
  11. znana mi (niestety) dobrze osoba jest od pięciu lat z osobą, która zdążyła się przespać z połową polskich emigrantek w naszym wielkim (a małym) mieście. to nie jest nawet już przykre. lecz głupie. nawet nie bąbelkowe. bo bąbelki, mimo wszystko, nie mają same w sobie nacechowania pejoratywnego. ile bąbelków we wszystkim? na jak wiele można sobie pozwolić>? takie ważne to pytanie, a czasem lepiej nie odpowiadać sobie na nie...

    OdpowiedzUsuń
  12. Lubię bąbelkową, ale białą:-)
    Za dużo pytań stawiasz, Agnieszko, aż głowa boli od myślenia...
    Co do mężczyzn, to wspólczuję kobietom, które same siebie oszukują, jak gdyby za mało im było mężowskich maskarad. Z drugiej strony, ja sama jestem tak podejrzliwa w stosunku do każdego (nie tylko mężczyzny), że męczą mnie moje dywagacje. Nie wiem, co gorsze...

    OdpowiedzUsuń
  13. Trudne tematy. Czasem prawda jest nie do zniesienia ...
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. co to jest kłamstwo ???? co to są złudzenia????? a czy to,że kobieciarz robi to z kobieta to jakieś pocieszenie????? to nie moja bajka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a no tak... żadne pocieszenie, ani usprawiedliwienie dla kłamstwa czy nieuczciwości czegokolwiek nie dotyczyloby.

      Usuń
  15. Bąbelkowe ściany codzienności są niektórym niezbędne do „trwania”. To Ci którym dorastanie nie dostarczyło wapiennego budulca do twardnienia obudowy ich jestestwa. Tworzą iście miękką, galaretowatą masę, która pozbawiona „napowietrzonej” ściany ochronnej rozlałaby się w styczności z kolczastością życia.
    Niektórym udaje się utwardzić wierzchni naskórek – a to dzięki ludziom, nauce, przypadkowi, szczęściu bądź wrodzonym zdolnościom przetrwania. Ich trud nagrodzony zostaje doznaniem rozkoszy jakie przynosi smakowanie życia przez duże „Ż”.
    To zwycięzcy własnej niemocy.
    Lecz niestety chyba większość, pozostaje w swojej „lekkiej” konsystencji, przyzwalając sobie na brak pomysłów do walki albo brak siły. Skrupulatnie dbają aby w bąbelkowej osłonie nie powstało żadne przypadkowe pęknięcie. Wtedy delikatne wnętrze „nie boli” i można jakoś trwać za cenę niepoznania znaczenia prawdziwego „bycia” uczestnikiem życia na planecie Ziemia.
    To przegrani - trochę z własnej, trochę nie własnej winy.

    Splot wszystkiego - ogromu wydarzeń od naszych narodzin do starości;
    nasza postawa - kręgosłup moralny,
    słońce, miłość, burze, wichury …......
    zakręty.....
    samo życie
    jakże różne
    a ze wspólnym mianownikiem
    osłoda – czymkolwiek jest dla człowieka, jest niezbędna jak powietrze
    AŻ.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo pieknie napisane... Bez oceniania, oskarżania, stawiania diagnoz:"trochę z własnej, trochę nie własnej winy."
      "Niektórym udaje się utwardzić wierzchni naskórek" tak jak piszesz, za przyczyną sumy róznych czynników. Wiem po sobie, że do pewnego stopnia można nabyć twardości kręgosłupa, utwardzić naskórek by nie bać się zmierzyć z Życiem przez duże "Ż", które choc piekne to czesto boli. Czasem to praca na lata, zycie całe, ale znów jak piszesz - trud warty zachodu...

      Usuń
    2. Dziękuję Agnieszko za odpowiedź. Pierwszy raz odważyłam się spróbować wziąć udział w Twojej blogowej dyskusji. Udało się. Z małym ...ups!! Nie wiedziałam (trochę z pośpiechu, trochę z niedorajstwa) jak się zaanonsować. I wyszło "anonimowa" a moje końcowe AŻ było mało czytelne.Więc teraz odsłona - Ania od Żebrowskiego od Karola, Sońki, Brutusa itd. Siemiatycka cicha czytelniczka. Teraz jak już się odważyłam pozwolę sobie ( z przeogromną przyjemnością) zagłębić się od czasu do czasu w Twojej tematyce, która - jak już niejednokrotnie Ci mówiłam - bardzo, ale to bardzo jest mi ....bliska, obrazowa... taka na "moich falach".
      Więc tymczasem....
      Kosz buziaków
      Ania

      Usuń
    3. a ja nie skojarzylam co to za piekna dusza zadala sobie tyle trudu na tak tresciwy komentarz! Hip, hip hurra! witaj kochana w moich progach juz nie anonimowo! gorace caluski dla calej waszej gromady. ANIE stanowicie silna lige czytelniczek na moim blogu, niektore wprost, niektore cichutko, niektore wychodza z ukrycia jak ty! do zobaczenia wkrotce :)

      Usuń
  16. Złudzenia? może na chwilę będą dobre jednak na dłużej staną się niebezpieczne. Zamażą się realia, stworzymy swój nowy , własny i lepszy świat ?. To nie wytrzyma zderzenia z rzeczywistością.

    OdpowiedzUsuń
  17. No i zabiłaś ćwieka. Bo czy chciałabym żyć złudzeniami? To tylko odwleka to co nieuniknione.
    Lubię gorzką czekoladę i chyba gorzką prawdę tez wolę.
    ładnie Ci w bąbelkowej kreacji :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Oj, tu raczej nie mówimy o miłości, ale... uzależnieniu. Mówią, że ten sam efekt przynosi właśnie czekolada. Nie tylko bąbelkowa :) Ja nazwałabym to SOSem. Śmieszne, prawdziwe, a częściej żałośnie żałośliwe, może dlatego, że to taka specyficzna sytuacja, gdy ktoś nie woła o pomoc, choć powinien. Sos=fix... bo jest "zafiksowany"... Możemy sobie tu dużo dywagować. Jedno jest pewne, tu nie występuje słowo... miłość :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Agnieszka musisz przyznać, że nadmiar złudzeń i nadmiar czekolady prowadzą do jednego:
    do mdłości. Jestem zwolenniczką realizmu i nazywania rzeczy po imieniu, bo zamiatanie pod dywan problemów i prowadzenie nadmuchanego życia do niczego dobrego nie prowadzą
    Pozdrawiam serdecznie
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/

    OdpowiedzUsuń
  20. Zgadzam się że nadmiar złudzeń nie jest dobry:)Twój bąbelkowy zestaw jest bardzo ładny:)))a czekoladę lubię trochę za bardzo:)))))Pozdrawiam serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
  21. A ja nie mam nic bąbelkowego i już do marca nie kupię, bo dałam sobie szlaban za rozrzutność :-/

    OdpowiedzUsuń
  22. "Tysiące twarzy, setki miraży
    To człowiek tworzy metamorfozy"
    to mi się skojarzyło z twoim postem.
    Nie lubię czekolady:)

    OdpowiedzUsuń
  23. Poszukiwanie słodyczy nie znajdując w codziennym życiu, czekolada zastąpi jego brak. Nie tylko czekolada ciasto, cukierki wszystko co słodkie. A trzeba znaleźć w sobie słodycz dla siebie.

    OdpowiedzUsuń
  24. Bardzo dziekuje za mily komentarz na moim blogu:)

    Bardzo ciekawy post:) Potrzebujemy niekiedy zludzen, aby przetrwac, a czekolada , jak i innne slodycze, a takze wszystko, co wkladamy do ust, takze niekiedy dla niektorych alkohol ma nam dac ukojenie i powrot do dzieciecych lat beztroski...do lat kiedy bylismy blisko matczynej piersi...
    Bez zluzen, niekiedy zycie byloby nieznosne i ci, ktorzy nie potrafia szczescia i piekna znalesc w sobie, ci moga szukac go przez cale zycie, objadac sie czekolada do mldlosci i tak nie znajda tego szczescia, ktorego szukaja, bo ono jest tylko w nas i to tam nalezy szukac tego wielkiego skarbu, ktory mamy w sobie: to radosc cieszenia sie zyciem i akceptowania wszystkiego z pokora, co ono nam przynosi...

    Piekny kardigan masz na sobie, kolorowy i radosny:)

    Pozdrawiam serdecznie:)


    OdpowiedzUsuń
  25. Przede wszystkim Solenizantce ślę serdeczne życzenia. I to jest prawdziwe, nie bąbelkowe. Pierwszy raz spotykam sie z tego typu czekoladą . do te pory znałem produkty czekoladopodobne , jeszcze wczasach gierkowskich. Masz racje Agnieszko, wielu woli złudzenia niż nagą prawdę . Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  26. Bąboladę uwielbiam, ale złudzeń i iluzji od jakiegoś czasu się pozbywam, choć karmiłam się nimi przez wiele lat. Banieczki mydlane, tęczowe, śliczne pękają jedna po drugiej...Naga prawda nie jest wcale taka zła. Może być trudna, ale wiesz ile energii pochłania pielęgnowanie iluzji? Lepiej siły przeznaczyć na układanie świata bez bąbelków ;-)

    OdpowiedzUsuń
  27. Eeech..nie powinno się oglądać i czytać tego posta o 21 ;-(; a co do złudzeń...im więcej lat tym mniej ich..Podobnie jak nadziei...

    OdpowiedzUsuń